Ocena brak

Środki zapobiegające dekadencji Europy

Autor /Felek Dodano /18.07.2011

  • Europa znajdzie się w sytuacji bez wyjścia, jeśli jej los nie zostanie złożony w ręce ludzi prawdziwie „współczesnych”, którzy wyczuwają podskórny puls dziejów, rozumieją dzisiejszy poziom życia i żywią wstręt do postaw archaicznych i wszelkiego prymitywizmu. Jedynie dzieje ujęte całościowo i prawdziwie mogą nas od tego uchronić.

  • Dużo się obecnie mówi na świecie o upadku Europy. Zadziwiający już jest choćby ten drobny szczegół, iż dekadencja ta nie została najpierw zauważona przez innych, lecz że pierwsi odkryli ją sami Europejczycy. Podczas gdy mieszkańcy innych kontynentów w ogóle o tym nie myśleli, umysły niektórych ludzi w Niemczech, Anglii czy we Francji owładnęła sugestywna idea: Czy nie zaczynamy popadać w dekadencję? Idea ta miała dobrą prasę i dziś cały świat mówi o zmierzchu Europy, jakby chodziło o nie podlegającą dyskusji rzeczywistość. Ale powstrzymajcie na chwilę tego, kto głosi tę prawdę i zapytajcie grzecznie, na jakich konkretnych i namacalnych faktach opiera on swoją diagnozę. Zobaczycie wówczas, że zacznie robić jakieś niejasne gesty, machając rękami, jak gdyby wskazywał na kulisowość wszechświata, w geście typowym dla tonącego rozbitka. I rzeczywiście nie będzie wiedział, czego się uchwycić. Okaże się, że jedyną sprawą, na którą można się powołać przy próbie definiowania obecnego schyłku Europy, będą trudności ekonomiczne, z jakimi borykają się dzisiaj wszystkie kraje. Ale przy dokładniejszym sprecyzowaniu charakteru tych trudności okaże się, że żadna z nich nie ma jakiegoś istotnego wpływu na możność tworzenia nowych bogactw i że nasz stary kontynent przechodził już znacznie cięższe kryzysy tego samego typu.

  • Jedynie wiara w kierowniczą misję Europy i zdyscyplinowana odpowiedzialność, jaką ona za sobą pociąga, mogą utrzymać umysły ludzi Zachodu w stanie napięcia i gotowości. Nauka, sztuka, technika i wszystkie pozostałe dziedziny życia czerpią soki żywotne z krzepiącej atmosfery, jaką tworzy świadomość władzy. Jeśli jej zabraknie, Europejczycy pogrążą się w upodleniu. Zabraknie im owej podstawowej wiary w siebie, która rodzi energię, czujność i śmiałość w urzeczywistnianiu nowych, wielkich idei w każdej dziedzinie życia. Europejczycy staną się ostatecznie przeciętni i nijacy. Niezdolni do wielkiego, twórczego wysiłku pogrążą się w przeszłości, w nawyku, w rutynie. Staną się pozbawieni polotu, będą pustymi jednostkami jak starożytni Grecy w czasach swojej dekadencji i ci z okresu bizantyjskiego.

  • Jedynie decyzja konstrukcji z różnych ludów naszego kontynentu jednego, wielkiego narodu mogłaby tchnąć w Europę nowe życie. Zaczęłaby znowu wierzyć w siebie, co automatycznie spowodowałoby zwiększenie wymagań wobec siebie i narzucenie sobie dyscypliny.

  • Jeśli Europa będzie dalej, tak jak w ostatnich latach, podle wegetowała, zdemoralizowana brakiem dyscypliny i pozbawiona jakiegokolwiek nowego programu życia, to jak będzie się mogła oprzeć zaraźliwemu urokowi tak wspaniałego przedsięwzięcia? Trzeba by zupełnie nie znać duszy Europejczyka, by łudzić się, iż w sytuacji, kiedy nie widzi wokół siebie żadnej idei, pod której sztandary mógłby się schronić, nie porwie go to wezwanie do nowych, wspaniałych czynów. Łatwo sobie wyobrazić, że Europejczyk po to, by móc służyć czemuś, co nada życiu sens, i by uciec przed własną pustką egzystencjalną, przełknie zastrzeżenia wobec komunizmu, porwany nie tyle przez jego treści, co przez siłę moralnego gestu. Jedynym przedsięwzięciem, które mogłoby skutecznie przeciwstawić się zwycięstwu „planu pięcioletniego” jest budowa Europy jako wielkiego państwa narodowego.

Podobne prace

Do góry