Ocena brak

Średniowiecze - Kres epoki

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Wspominaliśmy już o tym, jak ważną rolę wobec „nowej teologii" i duchowości,wobec sporów epoki odegrał Jan Gerson. Bez niego bardzo trudnozrozumieć myśl Ruysbroecka. Trzeba pamiętać, że Gerson poszukiwał nowej teologicznejmetody, że negatywnie ustosunkował się przede wszystkim do skrajnegorealizmu (szkotyzm i Eriugena), i że właśnie jego atak na Eriugenę tłumaczykrytykę wymierzoną przeciw Ruysbroeckowi. Z walki prowadzonej przezGersona przeciw realistom z jednej i przeciw nominalistom (scholastykom nominalistycznym)z drugiej strony, wybija się na pierwszy plan teologia mistyczna,nauka o Bogu oparta na Objawieniu i na doświadczeniu mistycznym.

Jest uderzające, że zarówno dzieje filozofii starożytnej, jak i średniowiecznejkończy okres, w którym głównym przedmiotem zainteresowania staje się Bóg,i to nie Bóg jako przedmiot metafizyki lub teologii objawionej, lecz mistyki.

Nie zajmiemy się na razie analizą, bardzo zresztą ważną, różnic zachodzącychpomiędzy prawdziwą mistyką a pseudomistykami. Stwierdzamy natomiastniewątpliwy fakt, że w „jesieni starożytności" dominuje neoplatonizm, a w „jesieniśredniowiecza" mistyka chrześcijańska zdecydowanie neoplatońskaw swym podłożu. Te fakty musiały doprowadzić Franciszka Brentanę do jegosławnej koncepcji o powtarzających się (z racji wewnętrznych konsekwencji),w najróżniejszych czasach i warunkach kolejnych etapach filozofowania.

Etapy te są następujące:

1. zainteresowania teoretyczne, szukanie nowychmetod, rozwój;

2. wzrost praktycznych celów wiedzy, szkoły, popularyzacja,zanik głębi;

3. krytyka i sceptycyzm;

4. reakcja przeciw sceptycyzmowi, dogmatyzm,intuicjonizm, mistycyzm.

Nie przeprowadzając takiego lub innego wartościowania poszczególnychfaz, musimy przyznać, że podział brentanowski jest uzasadniony przez materiałhistoryczny. Epokę, którą opracowywaliśmy, możemy ująć w ramy trzecieji czwartej fazy. Krytycyzm i sceptycyzm, będący dominantą omawianego okresu,wywołał jako reakcję odwrót od spekulacji i zwrot ku mistyce. Zapewne najważniejsząprzyczyną wszystkich przemian w życiu umysłowym był nurt „nowejteologii", który zrósł się ściśle z późnośredniowieczną mistyką. Właśnie„nowa teologia" stanowi pierwszy antyscholastyczny przyczółek.

Via moderna przygotowała już dostatecznie grunt pod krytycyzm i sceptycyzm.Gerson stał się heroldem krytyki teologii scholastycznej, której zarzucał,że z teologii uczyniła filozofię zaniedbując Pismo Święte i Ojców. Gerson marzyo teologii uproszczonej, jakby ogolonej brzytwą Ockhama, opartej na patrystyce.Nic też dziwnego, że moderni uważają go za swojego reprezentanta. HasłaGersona staną się hasłem całej reakcji antyscholastycznej, której przedstawiciele będą nawoływać, by odrzucić wszelkie przerosty filozofii i spekulacji, a następnienaśladować Jezusa, bo tylko tak osiągniemy mądrość bożą. Motyw tenpowtórzy się bardzo dobitnie u Tomasza a Kempis.

Nominalizm czternastowieczny zakończył proces upadku teologii dokonującysię w okresie późnego średniowiecza. Gilson zwraca uwagę na to, żeu progu wieków średnich potrzebna była Consolatio filozofii, zanim teologia niezdobyła należnej jej mocy i pełni. U kresu epoki, gdy załamują się wiązania filozofii,zjawia się Consolatio theologiae Gersona. „Żniwo" XIV i XV w. j e s t bogate na gruncie filozofii, tak jak bogaty, ale noszący znamiona upadku był styl gotykupłomienistego. Trwa i rozrasta się wówczas nie tylko via moderna w postacifilozoficznego i przyrodniczego ockhamizmu, nie tylko kwitnie awerroizm,jej skrajne przeciwieństwo, ale swoiste owoce wydaje również i via antiąua. Mamyw niej zarówno umiarkowany arystotelizm, jak i platonizm.

Nie trzeba przytaczać wielu innych powodów, wystarczy dobrze zrozumiećcałą atmosferę przełomu, aby pojąć, że tomizm musiał kostnieć, przemienićsię w szkołę, i że nie mógł wydać owoców. Inaczej wyglądało zagadnienieszkotyzmu. Widzieliśmy, że nurt antyscholastyczny przede wszystkim dążył dooczyszczenia teologii ze scholastyki. Pozbawienie teologii kontaktu z filozofiąznaczyło tyle, co wydanie wyroku na metafizykę w typie tomistycznym. Dlategochociaż cały nurt sceptyczno-krytyczny późnego średniowiecza doprowadziłna razie tylko do „odkażenia teologii z zarazków filozoficznych", to j e d n a k właściwątendencją całego tego kierunku było podważenie założeń empirycznej,egzystencjalnej metafizyki. Procesy myśli filozoficznej posuwają się bardzowolno i idee, które zrealizują się dopiero w późnej epoce nowożytnej już terazpojawiają się w zalążku. Niewątpliwie ockhamizm czternastowieczny przygotowałsceptyczną krytykę metafizyki i utorował drogę renesansowemu pirronizmowi.Na pewno znaczenia dodał mu fakt, że w jego łonie powstało szeregważnych fizycznych i astronomicznych hipotez. J e d n a k najważniejsze jest to, iżna gruncie via moderna zostało sformułowane stanowisko Hume'a zasada przyczynowościprzestaje być oczywistą, pierwszą zasadą metafizyczną.

Pod ciosami nieubłaganej krytyki ockhamizmu łamią się łatwiej i prędzejwiązania powierzchownie rozumianego tomizmu. Szkotyzm łatwiej unika tychciosów, ponieważ znajduje schronienie w przybytkach esencjalizmu. Żywsza jestwięc w t ym okresie „fermentacja" szkotyzmu, a ściślej platonizmu reprezentującegotypową metafizykę esencji. Wspaniale syntetyzuje rolę szkotyzmu Gilson:„dzieło szkotyzmu to dzieło na daleką metę, jeśli jest prawdą, że znajdzie onoswe przedłużenie w twórczości Suareza, a może nawet i Wolfa, zdobywając w tensposób niebezpieczny zaszczyt reprezentowania metafizyki w oczach Kanta,i uśpienia go w owym śnie dogmatycznym, z którego H u m e miał go o b u d z i ć ".

Platonizm, a ściślej neoplatonizm zyskuje w tym okresie duże poparciei od innej strony. P r z e d e wszystkim od albertyzmu, który jest właściwie neoplatonizmem,a także od nowo powstałych, bezpośrednich przekładów Proklosa. To wszystko zmieszane z nieprzerwaną tradycją neoplatońską w średniowieczu,oddziałało na całą mistykę późnego średniowiecza, i na postać MikołajaKuzańczyka. Rozumiejąc te wszystkie czynniki, nietrudno zorientować się, dlaczegotaki właśnie był charakter pierwszych systemów nowożytnych.

Swoistość średniowiecza może być przeceniana albo nie doceniana, alechyba jest słuszna teza Gilsona, że zupełnie inaczej wyglądałaby filozofia nowożytna,gdyby bezpośrednio po starożytności nastały wieki nowożytne.

Trzeba dobrze odgraniczać zagadnienie wartościowania średniowiecza, odczysto obiektywnej oceny tej epoki. Jeżeli będziemy ją wartościować, wtedywieki średnie będą zawsze dla nas znakiem sprzeczności. Dlatego niezależnieod wystawianych ocen, trzeba sobie zdać sprawę z tego, co w dziedzinie życiaumysłowego, a ściślej filozofii stanowi właściwe osiągnięcie wieków średnich.P u n k t em szczytowym całej ewolucji filozoficznej był niewątpliwie tomizm. Stanowion najwyższy etap rozwoju tego, co w filozofii istotne, mianowicie metafizykiopartej na bazie empirycznej - a nie sensualistycznej, egzystencjalnej -a nie subiekty wis tycznej. Oto najwyższa wartość tomizmu i najwyższe osiągnięcieintelektualne średniowiecza. Synteza Tomasza, jak każde wielkie dziełoludzkiej myśli, znajduje się na wyżynach, po których poruszanie się jest niezmiernietrudne. Zboczenie z tej wąziutkiej drogi grozi naszemu intelektowikatastrofą. Widzieliśmy, że to właśnie zdarzyło się w okresie bezpośrednio następującympo św. Tomaszu.

Nie chodzi tu tylko o to głębokie odstępstwo od aprioryzmu, którym byłszkotyzm i od sensualizmu, który tkwił w via moderna. System tomistyczny niezwykleszczęśliwie znalazł równowagę pomiędzy rozumem i wiarą, między naturąi łaską, między literą i duchem. Ale jakże łatwo było tę równowagę zagubić.Wystarczyło minimalne odstępstwo od podstaw tej doktryny, aby właściwe,ustalone przez Tomasza ograniczenie ingerencji rozumu w dziedzinę wiary stałosię nadmierne lub niedostateczne. Widzieliśmy, że świadomość wartości rozumui zwiększenie wymogów stawianych dowodowi przybrało wkrótce postaćtaką, że równowaga ustalona przez Tomasza zachwiała się gruntownie, a wiarazaczęła „puchnąć" kosztem usychającej filozofii. Naprawdę usychała i marniałarównież i wiara, a rzeczywiście wzmacniały się nauki szczegółowe i oparta nanich technika. Równie łatwo było zagubić harmonię litery i ducha. Litera doszław wiekach średnich do wspaniałego rozkwitu w metodzie scholastycznej.Metoda ta stanowi niezwykle cenne narzędzie służące do zwiększania precyzjimyśli i jej wyrażania. Ale i tu konieczne jest zachowanie równowagi, znalezieniei utrzymanie złotego środka między techniczną doskonałością narzędziaa trudną do wyrażenia i odwołującą się do uczuć głębią.

Dzieło Tomasza jest niewątpliwie scholastyczne, ale w najlepszym tegosłowa znaczeniu. Jest w nim tylko tyle techniki i precyzji narzędzia, ile potrzebadla wyrażenia istoty myśli. Gdy j e d n a k czytamy dzieła powstałe bezpośredniopo Tomaszu lub jego komentatorów, to widzimy, że istotnie zdrowa i żywafilozofia i teologia degeneruje się w scholastykę. Używamy tu wyrazu„scholastyka" w znaczeniu pejoratywnym, i t ym sposobem lepiej rozumiemy ludzi renesansu, którzy tak namiętnie z nią walczą. N i e zdają sobie j e d n a k sprawyz tego, że zrywając ze scholastyką, zrywają z filozofią i metafizyką.

Wszystkie te wielkie przemiany, które w nieprzerwanym ciągu rozgrywająsię i dziś, odbywały się jednak w epoce średniowiecza w określonym, konkretnymświecie. Był to świat kultury chrześcijańskiej nie wychodzącej poza obrębrzymskiego orbis terrarum. Stanowił go przede wszystkim świat Objawienia, całafilozofia średniowieczna (chrześcijańska, żydowska, arabska) rozwijała się w jegoklimacie. N i e tylko więc sama filozofia i jej autonomiczna problematyka, ale równieżi Objawienie sprawiły, że wiek XIII jest dla nas wyjątkowo żywy.

Całkiem obiektywnie trzeba powiedzieć, że wieki średnie stanowią jedenz najintensywniejszych okresów wysiłku spekulatywnego. Z punktu widzeniaczysto historycznej analizy można stwierdzić, „że należy włączyć w dziedzinę legendopowieść o renesansie myśli następującym po wiekach uśpienia, ciemnościi b ł ę d u ". Nie trzeba chyba podkreślać, że geograficznie t e r e n em tej wielkiej„olimpiady mądrości" była przede wszystkim Francja, a Uniwersytet Paryski(w każdym razie w XIII w.) stał się ośrodkiem nie tylko francuskim, leczogólnochrześcijańskim. Miasto-światło (Ville-lumiere) oświecało wszystkich,a j e d n a k w blasku tego światła, najwspanialsze owoce przyniosła Italia.

Pięknie mówi o t ym zjawisku Gilson: „katedry z kamienia są francuskie,ale katedry myśli są w ł o s k i e ". Ma tu na uwadze nieodrodnych synów Italii,św. Tomasza, św. Bonawenturę i Dantego Alighieri.

Dwie główne filozoficzno-teologiczne, włoskie „katedry myśli", Bonawenturęi Tomasza już znamy; trzecia z nich nie należy ściśle do dziejów filozofiii teologii, lecz do ogólnych dziejów kultury i literatury. D a n t e jak soczewkazbiera w sobie najważniejsze nurty myślowe swej epoki i okresów ją poprzedzających.Jeżeli widzi się w nim zwiastuna renesansu, to jest on również,a może przede wszystkim, wyrazicielem tego wszystkiego, czym żyło dojrzałei kończące się średniowiecze. Dlatego każdy mediewista musi interesować się Dantem, dla historyka filozofii średniowiecznej jego postać nie może być obojętna.I rzeczywiście, najwybitniejsi badacze filozofii i teologii średniowiecznejsą jednocześnie autorami prac o największym poecie średniowiecza i zaliczajągo do rozmaitych szkół filozoficznych.

Nam chodzi o to, aby w skrócie zapoznać się z najważniejszymi zagadnieniamidotyczącymi postawy filozoficznej Dantego i j e go stosunku do filozofii.

Szeroko omawialiśmy życie filozoficzne późnego średniowiecza, jednaktrzeba sobie uświadomić, że wiele kierunków i środowisk, nie mówiąc jużo szeregu nazwisk, zostało pominiętych. W największym skrócie wskażemy, cozostało pominięte, abyśmy nabrali właściwego pojęcia o bogactwie epoki, którąopuścimy. N i e omówiliśmy więc:

1) Licznych franciszkanów, których myśl albo odznaczała się niezależnością,ale była szkotyzująca, albo szła za Bonawenturą. W Anglii było wielu bezpośrednichuczniów Szkota, w XIV w. znalazł się nawet dominikanin szkotysta.

2) Pewnych środowisk, z których pochodzili komentatorzy Szkota w XV w.Ciekawym tego rodzaju ośrodkiem jest przesiąknięty nominalizmem uniwersytetw Erfurcie, gdzie franciszkanie reprezentują szkotyzm.

3) Kręgu augustynistów i egidian. Z tych pierwszych wymieniliśmy tylkoGrzegorza z Rimini, z drugich samego Idziego i jego ucznia Jakuba z Viterbo.Pisma polityczno-filozoficzne tej grupy są zdecydowanie antylaickie i broniąceortodoksji, reprezentatywny jest tu Tomasz ze Strasburga. Od Grzegorzaz Rimini zwiększają się sympatie dla via moderna, ale i wówczas ockhamizmjest tu umiarkowany (np. Hugolin z Orvieto).

4) Karmelitów angielskich, włoskich i niemieckich.

5) Licznych eklektyków angielskich.

6) Środowiska włoskiego o sympatiach nominalistycznych (Paweł z Parmy,Jan Brammart, i inni), które interesowało się zagadnieniami frapującymiswą dziwacznością (co jest zresztą typowe dla dekadencji). Oto przykłady tychpytań: czy Bóg mógłby połączyć się hipostatycznie z Antychrystem; czy mógłbykarać niewinnego; czy mógłby złączyć duszę rozumną z ciałem, które niejest ludzkie. Wywodzący się z tego kręgu Sibert z Beek wmieszany był jakostrona przeciwna w proces Eckharta, krytykował również Defensorpacis Marsyliuszaz Padwy.

7) Cystersów, którzy znajdowali się pod wpływem kierunków sceptyczno-krytycznych. Zgodnie bronili swego konfratra Jana z Mirecourt, gdy w roku1347 dosięgło go potępienie.

8) Benedyktynów, którzy byli na ogół gorliwymi obrońcami ortodoksji,ale od XIV w. tracili na znaczeniu, ponieważ słabła intensywność ich życia umysłowego.

Oprócz tych nie omówionych zagadnień dotyczących poszczególnychugrupowań zakonnych i ich udziału w rozwoju problematyki filozoficznej, należałobyteż szerzej nakreślić życie umysłowe dawnych i nowych uniwersytetów.Podamy teraz tylko w punktach najważniejsze problemy.

Paryż w wieku XIV dzielił swój wpływ z Oksfordem. Na uniwersytecieparyskim rosło wówczas znaczenie wydziału artium i zaznaczyła się coraz wyraźniejszagrupa mistrzów logiki i gramatyki, oczywiście spekulatywnej. Mnożyłysię też komentarze do Arystotelesa i traktaty De modis significandi, dzięki nimmistrzowie gramatyki zyskali miano modistae. Powstawały też coraz subtelniejszeguaestiones: „czy rodzaj może przetrwać w jednym gatunku, czy istniejezmysł czynny" (utrum genus possit sahari in una specie, utrum sit ponere sensum agentem). Jednocześnie wzrósł wpływ via moderna, mimo że czynniki oficjalnewystępowały przeciw nowatorom. Istotnie, zarówno papieże, jak i władze uniwersyteckiezabierają głos już bardzo wcześnie i sprzeciwiają się via moderna.Na dziesięć lat przed śmiercią Ockhama, mówiło się już wyraźnie o doctrinaoccamica, co świadczy o jej niezwykłej popularności. W XIV w. największe nasileniesprzeciwów wobec „nowej drogi" odnotowujemy w latach 1346-1347.W XV w. walczył z nominalistami Ludwik XI, w t ym czasie toczyły się w Paryżu,podobnie j ak i na innych uniwersytetach spory między nominalistami a realistami.Podczas okupacji angielskiej (1407-1437) panowali na UniwersytecieParyskim realiści, ciekawa, odrębna od tomistów grupa albertystów (Jan z NovaDorno). Znamienna jest obrona nominalistów zawarta w ich wspólnym liściez 1474 r., spór kończy się ich zwycięstwem w XV w.

Życie innych uniwersytetów w XV w. toczyło się, podobnie jak i w Paryżu,pod hasłem walk nominalistów z realistami. W Kolonii na prowadzone sporyrzuca znamienne światło wspomniana już korespondencja uniwersytetuz książętami elektorami. W późniejszym okresie toczyły się t am inne bardzo zaciekłewalki pomiędzy albertystami, których głową był Heimeryk z Gampo(mistrz Mikołaja z Kuzy) i tomistami z Gerardem z Monte na czele. UniwersytetKoloński wpłynął na swój siostrzany uniwersytet w Louvain. Równieżi w Krakowie, gdzie nie przymuszano profesorów do żadnej orientacji filozoficznej,kolońskie spory albertystów i tomistów miały swe echa. Kraków, Praga,Wiedeń, Lipsk, Tuluza należały do najważniejszych ówczesnych uniwersytetów.

We Francji, na uniwerystecie w Tuluzie działał Rajmund z Sabunde(XV w.), apologeta, następca Rajmunda Lulla. W Hiszpanii z końcem XV w. notujemywielki rozkwit uniwersytetów i tomizmu, którego przedstawicielem byłkardynał Jan Torąuemada.

Podobne prace

Do góry