Ocena brak

Spośród wybranych wierszy Wisławy Szymborskiej najbardziej podoba mi się...

Autor /Iro123 Dodano /27.05.2011

Wisława Szymborska jako człowiek imponuje mi swą skromnością. Jej reakcją na wiadomość o przyznaniu Nagrody Nobla było zaskoczenie i przestrach. W wywiadzie powiedziała: „Prawdopodobnie spróbuję się wykręcać, jak tylko będę mogła, od różnych spotkań, które są trochę wbrew mojej naturze. Moje usposobienie naprawdę jest kameralne. Będę się bronić.”

Wielka poetka „będzie się bronić” przed sławą, hołdami, zaszczytami. O sobie samej mówi niechętnie, a jeśli już - to z dużą dozą autoironii, jak we fraszce „Nagrobek”:

Tu leży staroświecka jak przecinek

autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek

raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup

nie należał do żadnej z literackich grup.”

Sądzę, że największą sztuką jest umieć śmiać się właśnie z samych siebie. Krytykować innych, widzieć ich wady - potrafi każdy. Szymborska lubi patrzeć na człowieka z boku, na siebie także.

Urzeka mnie piękny wiersz „Z nieodbytej wyprawy w Himalaje”. Podmiot liryczny wypowiada się w imieniu mieszkańców Ziemi. Adresatem słów jest Yeti, który uciekł od ludzi w niebotyczne Himalaje. Człowiek i Yeti są cząstkami tej samej natury, powinni więc żyć w zgodzie. Jednak to człowiek uczynił życie na Ziemi takim nieznośnym, że Yeti musiał szukać bezludnego schronienia. Podmiot liryczny przemawia w imieniu całego rodzaju ludzkiego, niczym Konrad z III części „Dziadów” („Nazywam się Milijon, bo za milijony kocham i cierpię katusze). Szymborska też kocha ludzi, więc podmiot liryczny stara się usprawiedliwić ludzki ród mówiąc:

Yeti, nie tylko zbrodnie

są u nas możliwe.

Yeti, nie wszystkie słowa

skazują na śmierć.”

Poetka nie grzmi, nie potępia ludzi, którzy są omylni. Wprawdzie stać ich było na okrucieństwo wojny, ale mają szansę zacząć wszystko od początku. Podmiot liryczny przekonuje więc fantastycznego Yeti:

Dziedziczymy nadzieję -

dar zapomnienia.

Zobaczysz, jak rodzimy

dzieci na ruinach.”

Ludzie potrafią więc nie tylko niszczyć świat, zdolni są też do jego budowania. Poetka wierzy w dobro tkwiące w człowieku, w siłę uczuć, wrażliwość na piękno sztuki:

Yeti, Szekspira mamy.

Yeti, na skrzypcach gramy.

Yeti, o zmroku

zapalamy światło.”

Tadeusz Różewicz, który także przeżył wojnę, nie wierzy w możliwość odrodzenia moralnego człowieka. Jego zdaniem, świat nie wróci już nigdy do tradycyjnych przesłań estetyki i humanistyki, człowiek już nigdy nie stanie się bohaterem, nadzieja już nigdy nie przyniesie zapomnienia. Wisława Szymborska wyniosła z historii gorzką wiedzę o bólu i cierpieniu, ale też przekonanie, że „Po każdej wojnie ktoś musi posprzątać”. Dlatego przekonuje Yeti, że warto dać ludziom tę szansę. Wierzy, że skoro czytają Szekspira, grają na skrzypcach, mają intymny świat, nie można ich oceniać zbyt surowo. Podmiot liryczny wspina się więc na szczyt niebosiężnych gór, aby w nieskończoną dal wykrzyczeć swoją wolność i swoją wolę powtarzania natury i kultury.

W tomiku „Koniec i początek”, wydanym w 1993 roku zamieszczony jest wiersz „Kot w pustym mieszkaniu”. Mogłoby się wydawać, że bohaterem utworu jest kot, ale to tylko zabieg autorki, bo cały wiersz poświęcony jest człowiekowi, który umarł. Mamy więc tren mówiący o pustce, jaka pozostała po kimś bardzo bliskim, kto odszedł na zawsze. Kot stał się wyrazicielem uczuć, jakie odczuwamy po śmierci bliskiej osoby. Poetka używa wyrazów, jakimi posługuje się człowiek rozmawiając z kotem lub o kocie. Zwierzę nie godzi się na śmierć człowieka, nie przyjmuje tego faktu do wiadomości. Kot czeka na swego towarzysza, choć ten „nagle zniknął i uporczywie go nie ma”. Śmierć nie zostaje zaakceptowana przez kota, planuje on swe zachowanie, wyobraża sobie, co zrobi, gdy człowiek powróci:

Już on się dowie,

że tak z kotem nie można.

Będzie się szło w jego stronę

jakby się wcale nie chciało,

pomalutku,

na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek”.

Podmiot liryczny w tym wierszu zdecydowanie buntuje się przeciwko śmierci, wyraża więc postawę typowo ludzką. Śmierć jest potraktowana jako metafizyczny skandal. Ostatni fragment wiersza budzi płonną nadzieję, że śmierć można przezwyciężyć. Jest to tęsknota odwiecznie towarzysząca człowiekowi. Chciałoby się uwierzyć, że pragnienie to może być spełnione.

Wisława Szymborska rozumie człowieka, zna jego tęsknoty, marzenia, radości i smutki. Jest wyrozumiała dla niedoskonałości ludzkiej, dlatego czytając jej wiersze czujemy się bezpieczni, lepsi. Przecież wrażliwość na literaturę i sztukę uszlachetnia nas.

(Warto zapoznać się też z opracowaniem poprzedniego tematu)

Do góry