Ocena brak

Społeczeństwo polskie XVIII wieku w "Satyrach" J. Krasickiego

Autor /Olek555 Dodano /17.05.2011

Początek oświecenia, czyli lata przed wstąpieniem na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego, nazywa się czasami saskimi, które charakteryzuje najlepiej powiedzenie: "Za Króla Sasa - jedz, pij i popuszczaj pasa." Lata panowania Augusta II Mocnego (Sasa) i jego syna Augusta III przyniosły upadek międzynarodowego znaczenia Polski. Szlachta w swym zadufaniu zdawała się nie zauważać ogromnego niebezpieczeństwa grożącego ojczyźnie i dbała tylko o utrzymanie "złotej wolności" oraz zachowanie liberum veto i wolnej elekcji. Prusy i Rosja na mocy traktatu poczdamskiego zagwarantowały szlachcie te atrybuty wolności, bo w interesie sąsiadów było jak najszybsze osłabienie Polski.

Ratować kraj przed zgubą - oto ambitne zadanie, jakie podjęli ludzie nauki, kultury, sztuki, literatury. Należało wychować nowego obywatela Rzeczypospolitej, przekonać szlachtę do konieczności reform, podnieść poziom życia umysłowego. Literatura zaczęła pełnić funkcje wychowawcze, więc popularnymi stały się gatunki, które najlepiej realizowały zasadę: uczyć i bawić. Do gatunków tych zalicza się między innymi satyrę. Rozwinęła się ona w literaturze rzymskiej, a za jej mistrza uznano Horacego. W satyrze autor wyraża swój krytycyzm wynikający z negatywnej oceny pewnych zjawisk i z przekonania, że należy te zjawiska napiętnować i ośmieszyć wobec opinii publicznej. Gatunek ten podejmuje więc ważną i aktualną tematykę z życia obyczajowego, kulturalnego czy politycznego.

W naszej literaturze autorem pierwszych satyr był Krzysztof Opaliński żyjący w XVII wieku, ale dopiero XVIII wiek przyniósł rozkwit tego gatunku. Ignacy Krasicki napisał łącznie aż 21 satyr. Były to satyry obyczajowe, w których oświecony sarmata drwił z wad szlachty, wykorzystując własne spostrzeżenia oraz czerpiąc tematy z "Monitora". Poeta był człowiekiem wykształconym i obytym w świecie, towarzyskim, dowcipnym, a nadto przystojnym i wytwornym. Szybko stał się ulubieńcem króla Stanisława Augusta i ozdobą obiadów czwartkowych. Był osobą duchowną, stał na czele zakonu pijarów w Polsce. Był to zakon cieszący się zasłużenie pochlebną opinią, a szkoły pijarskie dawały solidne i nowoczesne wykształcenie. Wielu księży - pijarów wchodziło w skład elity intelektualnej kraju i na ich barki spadło zadanie odrodzenia narodu i unowocześnienia państwa. Najpierw jednak należało wskazać i ośmieszyć najbardziej typowe wady polskiego społeczeństwa.

Celowi temu służyły bajki Krasickiego, ten sam cel realizował poeta także w swych satyrach. Jedna z nich nosi tytuł "Pijaństwo" i jest doskonałym studium psychologicznym nałogowego alkoholika. Krasicki, będąc bystrym obserwatorem, bardzo trafnie ukazał kolejne stadia upadku moralnego pijaka, który stał się już niewolnikiem swego nałogu. Po pijaństwie przysięga wszystkim wokół i sobie samemu, że przestaje pić. Nie jest jednak w stanie myśleć o czymkolwiek innym, tylko o trunkach. Czuje ich zapach, smak, cierpi na dolegliwości (bóle żołądka, zawroty głowy) i tak znajduje uzasadnienie dla wypicia kieliszka trunku. Poprawia mu się samopoczucie, ustają przykre dolegliwości, więc - aby utrwalić efekt - wypija kolejny kielich. Z radością wita kompanów wódczanych, zaprasza ich do stołu i oczywiście częstuje nie tylko jedzeniem. Uzasadnieniem jest teraz troska o dobre trawienie, dbałość o poprawne maniery (nie można odmówić wypicia toastu za zdrowie gospodarza lub gościa!).

Przy stole zaczyna się dyskusja i uczestnicy jej stają się coraz bardziej głośni i kłótliwi. Im więcej wypitego alkoholu, tym poważniejsze tematy dysputy. W biesiadnikach odzywa się troska o ojczyznę i przeświadczenie o wielkiej sile i odwadze. Pijani mężczyźni zaczynają dowodzić swoich racji siłą, wynika ogólna bójka. Nikt już nie kontroluje swych słów ani czynów, utrata równowagi i świadomości powoduje, że biesiadnicy wpadają pod stoły, leżą na podłodze. Po kilku godzinach snu budzą się, opatrują swe rany, narzekają na złe samopoczucie i mdłości. Taką relację w satyrze "Pijaństwo" przekazuje nałogowy pijak swemu znajomemu, bo utwór ma formę dialogu. Znajomy pijaka gotów jest uwierzyć w szczerość postanowienia tamtego: nigdy więcej wódki! Pochwala decyzję pijaka i dowodzi, że pijany człowiek zachowuje się gorzej od zwierzęcia, które pije tylko tyle, ile potrzebuje dla ugaszenia pragnienia. Alkoholizm prowadzi też do utraty zdrowia, kłótni z innymi, bójek, upadku moralnego. Pijak potwierdza te prawdy oczywiste i przypomina sobie, że bardzo się śpieszy. Na pytanie znajomego: "gdzie idziesz?" odpowiada: "napiję się wódki".

Satyra ta wyraża gorzką prawdę: nałóg pijaństwa jest bardzo trudny do wyrugowania, człowiek nie potrafi wyzwolić się z tego uzależnienia. Krasicki nie tylko ośmiesza pijaka, szydzi z niego, ale uzmysławia ludziom, jak łatwo popaść w taki stan. Ostrzega czytelnika, że częste picie alkoholu prowadzi nieuchronnie do nałogu, z którego tak trudno jest się wyzwolić.

Satyra "Żona modna" posiada również formę dialogu między dwoma młodymi mężczyznami, z których jeden niedawno ożenił się. Z "kwaśną miną" przyjmuje gratulacje przyjaciela i opowiada o troskach życia małżeńskiego. Żeniąc się miał na względzie przede wszystkim "cztery wsie dziedziczne", które żona wniosła w posagu. Wymagania rodziny oblubienicy zostały ujęte w punktach intercyzy (umowy przedślubnej) i już wtedy przyszły żonkoś był nimi przerażony, lecz brnął dalej w nadziei, że jakoś się to ułoży. Tymczasem zaraz po ślubie młoda żona skrytykowała wszystko, co zastała w domu męża: prostą służbę, zwyczajną kuchnię, urządzenie wnętrza domu i ogrodu. Zaczął się okres przeróbki dworu w pałac, urządzanie ogrodu na wzór francuski, zatrudnienie nowej, cudzoziemskiej służby. Wszystko to pochłonęło olbrzymie sumy pieniędzy. Żona sprosiła gości na pierwsze przyjęcie - oczywiście bardzo wystawne. Dla rozrywki gości zapalano sztuczne ognie i wyrzucano je w górę. Jeden z nich wzniecił pożar w zabudowaniach gospodarskich.

Młody mąż - gospodarz rzucił się do gaszenia pożaru, co bardzo nie spodobało się żonie. Goście tak świetnie bawili się patrząc na coraz wyższy płomień a mąż - prostak pozbawił ich tej zabawy! Oburzona żona ciągle wypominała mężowi posag, który wniosła, choć koszty takiego życia znacznie przekraczały wartość tego posagu. Zgodnie z zapisem w intercyzie, małżonkowie przyjechali na kilka miesięcy do miasta, gdzie zamieszkali w wynajętym domu. Żona znudzona życiem wiejskim chciała urozmaicenia, atrakcji towarzyskich. Młody żonkoś żałuje, że ożenił się z taką kobietą, ale nie widzi już wyjścia z tej sytuacji. Krasicki w satyrze tej ostro krytykuje "żony modne", które trwonią majątki własne i mężów na stroje, urządzanie domu, przyjęcia, wojaże. Ostrze satyry dosięga też młodego szlachcica, goniącego za posagiem oraz żeniącego się z kobietą, której nie kocha i nie rozumie.

Satyra "Do Króla" wymierzona jest w konserwatywną szlachtę polską, która atakowała króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Krasicki przytacza w utworze zarzuty tej szlachty pod adresem króla, każdy z nich komentuje i uzasadnia tak, że obnażają one głupotę i zacofanie wypowiadających zarzuty. Szlachta zarzuca królowi, że nie pochodzi on z królewskiego rodu, był przedtem "mości panem" i dlatego trudno szlachcicowi zwracać się do władcy mówiąc: "najjaśniejszy”. Wyrzuca też królowi polskie pochodzenie i dowodzi, że "zawżdy to lepiej było, kiedy cudzy rządził". Kolejnym nonsensownym zarzutem pod adresem króla jest jego młody wiek, choć wstępując na tron władca miał 32 lata.

Gdyby był stary, szlachta też krzyczałaby, że jest niedołężny. Król kocha swoich poddanych, darzy ich sympatią i przyjaźnią, więc to także nie podoba się szlachcie, która uważa, że władca powinien być postrachem dla narodu. Ostatnim zarzutem szlachty, przytoczonym w tej satyrze przez Krasickiego, jest skłonność króla do nauki, sztuki oraz otaczanie się ludźmi wykształconymi. Takie to argumenty miała zacofana szlachta przeciwko swemu "oświeconemu" władcy. Krasicki wykazał w tej satyrze głupotę, zacofanie, skrajny konserwatyzm szlachty, pochwalił zaś władcę za to, że jako Polak rozumie swój naród i kocha go, dba o ojczyznę, jako człowiek młody i wykształcony dąży do podniesienia poziomu życia umysłowego kraju.

Język satyr Krasickiego jest prosty i jasny, a równocześnie pełen wdzięku i elegancji. Precyzja słowa, celność spostrzeżeń i trafność krytyki - to olbrzymie walory tych utworów, które piętnują najbardziej typowe i szkodliwe wady społeczeństwa polskiego w XVIII w.

Do góry