Ocena brak

SOMOSIERRA, wąwóz i przełęcz w górskim łańcuchu Guadarrama (1444 m), 90 km na płn. od Madrytu

Autor /Cieszygor123 Dodano /14.06.2013

Zdobyta 30 XI 1808 przez poi. szwoleżerów gwardii, którzy w ten sposób utorowali Napoleonowi drogę do hiszp. stolicy. Ukształtowanie terenu sprawiło, że była to pozycja wyjątkowo trudna do zdobycia. Przełęcz zamyka długą, 5-km dolinę między górami La Cebollera (2123 m) i Cerro Barrancal (2160 m), przez którą biegnie główna droga z Burgos do Madrytu. Pozycji tej broniła hiszp. „Armia Rezerwowa między Madrytem a Guadarramą”, dowodzona przez gen. San Juana.

Na szczycie przełęczy ustawił on 10 dział na artyleryjskim szańcu, a dodatkowo wysunął na przedpole 3 baterie po 2 działa w każdej, ustawione jedna za drugą. Po obu stronach drogi, na zboczach, zajęła stanowiska 3-tys. piech., głównie z ochotniczych formacji milicji. Zasadnicze siły San Juana znajdowały się nieco w tyle, na płd. skłonie przełęczy, w rejonie m. Buitrago.

Napoleon, prowadząc gwardię, korpus Victora, oraz dyw. dragonów gen. Housseya i Latour--Maubourga, dotarł 29 XI do wejścia do doliny i zatrzymał się w gospodzie Venta de Juanila. Na wprost pozycji hiszp. stanęły armaty gen. Senar-monta. 30 XI o świcie, kiedy po nocnym deszczu panowała wyjątkowo gęsta mgła, cesarz rozkazał wysłać rekonesans w celu zdobycia języka.

Rozkaz ten miał wykonać ppor. Andrzej Niegolewski z poi. p. szwoleżerów gwardii. Niezbyt doświadczony, stracił podczas rekonesansu jednego z żoł., którego wzięli do niewoli Hiszpanie. Rozwścieczył tym Napoleona do tego stopnia, że ten, chcąc niejako ukarać służbowy 3 szwadron szwoleżerów, wydał im rozkaz - uważany przez wszystkich za bezsensowny, a w każdym razie wyjątkowo trudny do zrealizowania - wzięcia pierwszej baterii.

Szwadron (3 i 7 komp.) poprowadził Jan Kozietulski, dow. 2 szwadronu. Ze względu na ukształtowanie terenu (cała dolina zasłana była blokami skalnymi) atak można było wykonać tylko wąską drogą, w szyku kolumnowym. Najpierw szła 3 komp. kpt. Jana Dziewanowskiego, a potem 7 kpt. Piotra Krasińskiego. Plutonami dowodzili -licząc od czoła - por. Stefan Krzyżanowski oraz ppor. Gracjan Rowicki, Ignacy Rudowski i Benedykt Zielonka. Atak został podjęty ok. godz. 11.

Szwadron rozpędził się na drodze prowadzącej stromo w górę, ale kiedy trafiła go salwa pierwszej baterii i stracił trochę rannych, na chwilę się zatrzymał, po czym ruszył znów do natarcia. Kolejna salwa pierwszej baterii spowodowała dotkliwe straty. Padł zabity ppor. Rudowski, a kilkunastu szwoleżerów z 7 komp., jadących na końcu kolumny, zeskoczyło z koni, szukając schronienia na bokach. Kozietulski poderwał jednak szwadron i zdobył pierwszą baterię.

Rozkaz cesarza został wprawdzie wykonany, ale nie sposób było tu pozostać, bo groziła salwa drugiej baterii. Dlatego też Kozietulski poprowadził swój oddział w górę doliny. Przed drugą baterią padł zabity por. Krzyżanowski, a Kozietulski doznał kontuzji i straciwszy konia, nie mógł już brać udziału w dalszej walce. Dow. przejął kpt. Dziewanowski, który wziął drugą baterię i poprowadził atak na trzecią.

Tu zginął por. Rowicki, a Dziewanowski został śmiertelnie ranny. Szarżę na ostatnią, czwartą baterię na szczycie przełęczy, poprowadził ppor. Niegolewski, który ze swoim plutonem rekonesansowym dołączył już w czasie ataku do kolegów. Na czwartej baterii - również zdobytej - zostali ranni Piotr Krasiński i Niegolewski.

Dotarło tu już tylko kilkunastu szwoleżerów, którzy nie byliby w stanie utrzymać przełęczy, gdyby nie posłany w ślad za nimi przez Napoleona służbowy pluton franc. strz. konnych gwardii i pluton por. Stanisława Rostworowskiego z 1 szwadronu szwoleżerów. Ten pluton prowadził dow. 1 szwadronu, Tomasz Łubieński, który pociągnął za sobą szwoleżerów z 3 szwadronu, którzy w czasie niedawnej szarży pozostali w tyle. Wkrótce potem na przełęczy stanęła reszta 1 szwadronu pod kpt. Franciszkiem Łubieńskim.

Z chwilą gdy na przełęczy stanęli poi. szwoleżerowie, Hiszpanie zaczęli ratować się ucieczką. Gęsta mgła sprawiła, że piechurzy obsadzający zbocza po obu stronach drogi nie zdawali sobie sprawy, jak słaby i nieliczny jest oddział, który wdarł się na szczyt i zdobył czwartą baterię. Słyszeli tylko odgłosy walki i domyślali się, że nieprzyjaciel do-sięgnął szczytu. Idący w pościgu za Hiszpanami drogą na Madryt Tomasz Łubieński zagarnął kilkuset jeńców wokół Buitrago. Hiszp. dow., gen. San Juan, uciekł aż do Talavery, gdzie został zabity przez własnych żoł., którzy na niego zrzucili winę za klęskę.

W szarży poległo 14 szwoleżerów z 3 szwadronu, nie licząc wymienionych wcześniej ofic. oraz strat 1 szwadronu. Liczba rannych i kontuzjowanych była parokrotnie większa. Straty te były jednak niczym w porównaniu ze strategicznym znaczeniem tego sukcesu - otwarciem armii franc. drogi na Madryt. S. przeszła do historii jako najbardziej efektowne zwycięstwo poi. kaw. okresu napoleońskiego, uzyskane niewielkimi siłami, w bardzo trudnym terenie, bronionym przez cztery wrogie baterie.

Podobne prace

Do góry