Ocena brak

Słowa Stachury „Chodzę tu, chodzę tam, z tłumem ludzi zawsze sam” uczyń mottem rozważań o bohaterach literackich, którzy doświadczyli samotności w tłumie

Autor /Pola Dodano /08.03.2011

Życie jest dla człowieka rzeczą nieodgadnioną. Wiele filozoficznych tez, ideologii konstruowanych było w związku z pytaniami: czym jest życie?, jaki jest cel istnienia?, po co zostaliśmy stworzeni? Niestety, nigdy nie uda nam się znaleźć jedynej prawdziwej odpowiedzi. Nie można przecież wystawić recepty na szczęście i dobrobyt w życiu. Stanisław Przybyszewski mówi o człowieku, iż jest tylko małpą Boga, a tym się różni od zwierząt, że jest świadomy swej śmieszności i małości. Wiedza o własnej niedoskonałości, o samotności w nieogarnionej, chaotycznej przestrzeni budzi w człowieku strach i zwątpienie w sens istnienia.

Ludzkość mimo wszystko uporała się z własnym zagubieniem. Stworzyła bogów, którzy umieścili ją w czasie i przestrzeni, nadali porządek, system i powagę. Od tej pory człowiek miał swoją misję i przestał się czuć samotnym we wszechświecie. Jednocześnie pojawiło się jednak nowe zjawisko: wraz z rozwojem kultury, cywilizacji człowiek coraz bardziej indywidualizował się. Nie zawsze czynił to, co wydawałoby się zgodne z ustalonymi regułami. Zdarzało się że jego myśli odbiegały od schematów. Proces ten obejmował ludzi wyjątkowych, nieprzeciętnych, tych, którzy swoją mądrością i wrażliwością prześcigali epokę, w której żyli. Nie rozumiano ich, wyśmiewano, a wszystko to ze względu odmienność,niepojętą wyższość. Stawali się „samotnymi wśród tłumu”.

Na przestrzeni epok spośród zwykłych ludzi najbardziej wyróżnia się poeta. Został on obdarzony niezwykłą mocą kreowania, stwarzania od nowa, „nazywania”. To, na co poeta kieruje „słowo”, powstaje i żyje. Owa siła fatalna (J. Słowacki) jest zarazem błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Ona wyróżnia poetę spośród motłochu, obdarza wrażliwością właściwą geniuszom. Poeta żyje jakby podwójnie, dwa razy silniej. Jednocześnie trudno jest twórcy odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości. Współcześni poetom nie rozumieli przesłań twórczości, nie traktowali poważnie wizji ani przepowiedni. Zazwyczaj potrafili zdobyć się na odrobinę kpiny i szyderstwa. Odmienność w pojmowaniu i odczuwaniu świata była nie do pokonania, poeta zostawał sam. Artysta ma świadomość klęski, co prowadzi go do osamotnienia, duchowejizolacji; realizacja jego osobowości może się dokonywać wyłącznie na kartach papieru.

Najprościej wyraził swoją pozycję w świecie Baudelaire w wierszu Albatros. Porównuje on poetę do ptaka, który w przestrzeni, na wolności wygląda pięknie, bo tylko wtedy jest w swoim żywiole./Poeta jest podobny księciu na obłoku, /co brata się z burza i szydzi z łucznika,/lecz stracony na ziemie i szczuty co kroku/wiecznie się o swe skrzydła zbyt długie potyka.

Oczywiście skrzydła zbyt długie to charakterystyczna dla poety nadwrażliwość. Jest ona przedmiotem dumy, gdyż tak jak skrzydła umożliwia lot ducha, jednak w konfrontacji z rzeczywistością staje się obiektem drwiny innych. Baudelaire nienawidzi tłumu filistrów, bo zasadniczym celem ich życia jest pieniądz i władza, natomiast uczucia, wartości są dla nich tylko fasadą. Są prości, bezbarwni i głupi. W Litanii do szatana Baudelaire wsławia swojego „boga”, swojego stwórcę. Jest to swoista sublimacja poczucia osamotnienia. Szatan jest bogiem opuszczonych, wzgardzonych i poniżonych, nie mieszczących się w porządku społecznym poetów. Jest bogiem tych, którym bóg mieszczan i sprawiedliwych nie pomaga, tych, których nie widzi i nie uznaje.

Romantycy polscy także zauważyli nieprzystosowanie swojej poezji do poglądów ludzi im współczesnych. Cyprian Kamil Norwid w Klaskaniem mając obrzękłe prawice... z żalem mówi o pokoleniach, które muszą przeminąć, zanim ich wizje zostaną docenione. Jest zrozpaczony, bo mimo iż pracuje dla Polaków, ludzkości, nie znajduje aprobaty ani zrozumienia. Juliusz Słowacki w Testamencie moim nazywa poezję siłą fatalną, która go ujarzmiła, a jednocześnie obdarowała mocą przekształcania zwykłych ludzi w aniołów. Poeci cierpią, gdy nie są przez otoczenie zrozumiani, mimo wszystko wiedzą jednak, że sensem ich twórczości jest przekazywanie swej mądrości dalej, by cierpienia innych uczynić lżejszymi.

Romantyzm nie tylko stawia swojego bohatera przed tłumem nie rozumiejących go ludzi. Ma jeszcze inne oblicze. Do dylematów ducha dochodzi problem historycznej odpowiedzialności obdarzonej tytanicznymi zdolnościami jednostki. Romantyk jest uciekinierem ze świata rzeczywistego samotnikiem z wyboru. Pragnie wolności, przestrzeni, absolutnego poznania i zrozumienia, chce kreować. Faust, bohater wielkiego dzieła Goethego, jest gotowy zbratać się z diabłem, by osiągnąć to, co zwykłym śmiertelnikom nigdy nie będzie dane wieczną mądrość, młodość, miłość. To, o czym marzył, nie dało mu szczęścia; tytaniczne umiejętności i wiedza Fausta zniszczyły zwykłą miłość Małgorzaty i ją samą. Tragedia ta uświadomiła Faustowi, iż jego wybitna osobowość, moc, nie może doprowadzać do destrukcji, nie może wywyższać, izolować od rzeczywistości. Faust musi realizować się poprzez przewodnictwo, pracę dla dobra ludzkości, musi stać się jej „żywicielem”.

Podobną metamorfozę obserwujemy w Dziadach Adama Mickiewicza. W momencie kiedy Gustaw zamienia się w Konrada, autor zaznacza, iż nowy duch całkowicie odwraca się od dotychczasowej niedojrzałości. Gustaw uciekał od świata w miłość, zatracał się w niej. Konrad chce rządu dusz, chce przewodniczyć, pragnie pomóc narodowi w przetrwaniu okresu niewoli.

Romantycy polscy Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin, Cyprian Kamil Norwid byli samotni w różny sposób. Cierpieli jako wielcy poeci osamotnieni w rozumieniu świata czy też jako przewodnicy niechciani przez społeczeństwo. Byli samotni w Paryżu, Petersburgu, wszędzie tam, gdzie zaniosła ich emigracja, wygnanie. Mickiewicz pisze w Ustępie i Panu Tadeuszu o swejtęsknocie za Ojczyzną, o samotności wśród obcych ludzi, na obcym bruku, wśród niepolskich odgłosów.

Osamotnieniem człowieka wyjątkowego zajmowali się także pisarze rosyjscy. Bardzo cenili ten wątek, zdaje się on być charakterystycznym dla ich narodu. Sam Mikołaj I był według markiza de Custina (Listy z Rosji) najsamotniejszym spośród Rosjan. Tytuł cara oznaczał władzę, możliwość kierowania ludźmi, równocześnie jednak brak przyjaźni, normalnych stosunków międzyludzkich. Despotyczny władca był odgrodzony od swoich poddanych murem nie do przebicia. Samotny car rządził samotnymi ludźmi. Naród rosyjski żył w ciągłym strachu, ludzie bali się odkrywać siebie, by nie okazać się kimś niezwykłym, by nie wyróżniać się spośród tłumu. Żyli więc według schematów. Rasolnikow ze Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego przeciwstawia się tym zasadom. Jest podobny do „übermenscha” Nietschego, człowieka, któremu wolno działać wbrew wszelkim regułom, jeśli tylko posłuży to realizacji i ewolucji jego ducha, ponadprzeciętnej osobowości. Raskolnikow zabija lichwiarkę; okazuje się jednak, że czyn ten, wymierzony nie tylko w jedną osobę, ale w całe skłócone z nim, schematyczne społeczeństwo, nie może nie pozostawić na duszy Raskolnikowa piętna. Sposobem na oczyszczenie okazuje się być cierpienie. Jednym z ważniejszych motywów Zbrodni i kary jest obraz Petersburga. To miasto kaprys cara zostało zbudowane na tysiącach ciał zamęczonych robotników, na błotach północy. Ze względu na swą wielkość stało się ono siedliskiem tłumu anonimowych ludzi, pozbawionych możliwości współczucia i przyjaźni, nie połączonych ze sobą żadną więzią emocjonalną. Symbolem tej sytuacji może być scena na jednym z miejskich placów. Oto Raskolnikow w przypływie rozpaczy klęka na błotnistym bruku, płacze. Petersburg jest daleki od niego, dla przechodniów Raskolnikow jest tylko kolejnym widowiskiem, chwilową uciechą, zwykłym pejzażem, nikt nie wie, jaka przemiana zachodzi w byłym mordercy.

Literatura rosyjska w głębokim zrozumieniu zjawiska samotności idzie dalej. Zauważa także, że szczęśliwy człowiek może nie znajdować dla swej radości zrozumienia. Opis tego rodzaju sytuacji znajdujemy w noweli Agrest Antoniego Czechowa. Jej bohater przeżywa coś w rodzaju olśnienia. Pływa w stawie, cieszy się bliskim kontaktem z przyrodą, jest nadzwyczaj szczęśliwy. Wybuch takiego prostego, radosnego optymizmu nie znajduje jednak zrozumienia u obserwatorów, którzy mają go za błazna.

Czas II wojny światowej był okresem masowego cierpienia. Gustaw HerlingGrudziński pisze w Innym świecie, że nie ma takiej granicy, której człowiek by nie przekroczył, próbując ratować, chronić swoje życie. „Ludzie wojny”, skazani na codzienne obcowanie ze śmiercią, często patrzyli na nią obojętnie, cudze unicestwienie przestawało być dla nich przeżyciem. Sytuację tę opisuje Czesław Miłosz w wierszach Campo di Fiori i Biedny chrześcijanin patrzy na getto. Miłosz zastanawia się w nich, jak daleko zaszliśmy w swej obojętności wobec cierpienia i samotności innych. W Campo di Fiori wspomina Giordana Bruna, którego egzekucja nie przeszkadzała normalnemu handlowi. W następnych strofach poeta nawiązuje do powstania w getcie i osamotnienia ginących tam ludzi. Podczas gdy oni, zamknięci przed światem, desperacko walczyli o życie, inni bawili się na niemieckich karuzelach. W Biednym chrześcijaninie... Miłosz nazywa takich ludzi nieobrzezanymi pomocnikami śmierci.

Bolesław Prus w jednej ze swych powieści napisał, że jedynie rozkosze i cierpienia przeżywane razem dają człowiekowi w pełni doznać człowieczeństwa. Istota wyjątkowa, bardzo wrażliwa i tym wykraczająca poza ramy przeciętności, doświadcza życia we wszystkich jego aspektach, wymiarach. Wynika stad zasadnicza różnica pomiędzy odbiorem i postrzeganiem świata i jego problemów przez artystę czy jednostkę postawioną w sytuacji, która jest dla niej źródłem doświadczeń niedostępnych człowiekowi żyjącemu w zwykłej, szarej rzeczywistości, a obrazem świata jednostki przeciętnej, schematycznej. Różnica ta uzewnętrznia się w postaci zachowań, postaw, poglądów niezrozumiałych przez większość i niezgodnych z jej schematami. Jednocześnie stawia to wybitną jednostkę ponad społeczeństwem, w opozycji do tłumu pospolitych, to staje się przyczyną osamotnienia.

 

 

Do góry