Ocena brak

Sekwencja pozycji społecznej

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Dotychczas patrzyliśmy na konglomerat pozycji z perspektywy statycznej, jako układ stały. Wypada obecnie obraz ożywić, wprowadzić zmienność i czynnik czasu. Otóż, oczywiście wszystkich pozycji i związanych z nimi ról z indywidualnego konglomeratu nie realizuje się równocześnie. W perspektywie czasu codziennego jednostka zmienia wielokrotnie swoją pozycję, aktywizuje jedną, zawiesza drugą. Wychodzi z domu do pracy i aktywizuje rolę zawodową, zawieszając rodzinną; staje się lekarzem, a nie mężem czy ojcem. Wychodzi ze szpitala i jedzie na kort, gdzie przestaje być lekarzem, a staje się tenisistą. Po drodze jest jeszcze kierowcą. Jest to odpowiednik tego samego zjawiska, które opisywaliśmy wcześniej w innym języku, mówiąc o krążeniu jednostki między różnymi kontekstami społecznymi: rodziną, pracą, rekreacją, religią itp. W różnych kontekstach społecznych, aktywizując różne ze swojego konglomeratu pozycji, człowiek jawi się jako ktoś inny.

W pracy jest lekarzem, którego nikt nie podejrzewa nawet o pasje sportowe, na korcie jest tenisistą, o którego zawodzie nic nie wiadomo, w domu jest mężem czy ojcem, w kościele anonimowym wiernym. Otóż pozycję zaktywizowaną w danym kontekście społecznym, najważniejszą dla działań i interakcji podejmowanych tam właśnie, nazwiemy pozycją widoczną. Natomiast wszelkie pozycje danej osoby nieaktywne w danym momencie nazwiemy utajonymi. To poprzez pozycję widoczną inni identyfikują jednostkę, wskazują ją sobie jako partnera, nawiązują interakcje. Łatwiejszemu rozpoznaniu służy wspomaganie takiej widoczności pewnymi atrybutami zewnętrznymi. Lekarz zdejmuje marynarkę i wkłada biały kitel. Policjant ubiera się w mundur. Pływak wkłada slipy i czepek. Kucharz nosi wielką białą czapkę.

Zmienność pozycji może występować nie tylko w czasie codziennym, ale także w dłuższych przedziałach czasowych, a wreszcie w całym okresie życia ludzkiego, w czasie biograficznym. Życiorys każdego człowieka składa się z listy pozycji społecznych, które zajmował nie równocześnie, lecz kolejno. Był najpierw niemowlęciem, potem dzieckiem, potem nastolatkiem, człowiekiem dojrzałym, wreszcie starym. Był uczniem, studentem, pracownikiem i emerytem. Był gońcem, a potem urzędnikiem, a potem kierownikiem, a potem dyrektorem działu, a potem prezesem firmy. Był wolontariuszem, a potem lekarzem, a potem ordynatorem, a potem dyrektorem szpitala. Mówimy tu o pewnej sekwencji po/ycji typowo następujących po sobie. Gdy obracamy się w kontekście zawodowym, taka sekwencja to inaczej kariera, a zmiana pozycji to awans zawodowy.

Szczeble kariery bywają wyznaczane mniej lub bardziej rygorystycznie. Dla systemów biurokratycznych charakterystyczny jest znaczny rygoryzm i sformalizowanie następstwa pozycji (urzędów), jakie się zajmuje. Nie można tu przeskoczyć żadnego szczebla, a objęcie kolejnej pozycji jest obwarowane wyraźnymi i ostrymi kryteriami. U nas taki sformalizowany charakter ma na przykład kariera naukowa, gdzie trochę podobnie jak w cechach średniowiecznych wyznaczone są wyraźne szczeble „terminowania" (asystent, starszy asystent, adiunkt), „samodzielności" (doktor habilitowany, docent) i „mistrzostwa" (profesor nadzwyczajny, profesor zwyczajny). W innych krajach, np. w USA, sekwencja jest luźniejsza i zależy bardziej od osiągnięć niż kolejności szczebli czy „wysługi lat".

Ale są i takie, gdzie jest jeszcze bardziej sformalizowana niż u nas. Tu przytoczę prawdziwą i pouczającą anegdotę. Otóż, po ukończeniu u mnie studiów doktoranckich mój uczeń z Japonii wrócił do siebie i starał się o pracę na uniwersytecie. Poprosił mnie o opinię. Napisałem mu same superlatywy, bo rzeczywiście był zdolny i pracowity. W odpowiedzi przychodzi list: „Panie profesorze, czy mógłby Pan napisać mi opinię o 50% gorszą. Bo ta, którą dostałem, byłaby u nas dobra na stanowisko profesora, a staram się tylko o asystenta. Gdybym tak wspaniałą opinię pokazał, komisja by mnie odrzuciła, bo opinia nie jest adekwatna do stanowiska". Napisałem mu więc opinię średnią, został asystentem, a dziś, po latach i przejściu odpowiednich szczebli, z właściwymi dla nich kolejnymi opiniami (!), jest już profesorem.

Otóż w aktualnym konglomeracie pozycji każdej osoby są takie, które są istotne dla zajęcia kolejnej pozycji w sekwencji, inaczej - które zwiększają lub zmniejszają szansę jej uzyskania. Oczywiście dotyczy to tylko pozycji osiąganych, a nie przypisanych. Sekwencja pozycji związanych z wiekiem zależy przecież tylko od upływu czasu i wyroków biologii. Ale przy pozycjach osiąganych, o które trzeba się ubiegać, ich objęcie zależeć może od pozycji, jaką już zajmujemy, z której, mówiąc przenośnie, „startujemy". Gdy jestem doktorem filozofii, mam szansę zostać adiunktem, gdy się habilitowałem, otwiera mi to drogę do profesury.

Gdy jestem referentem, zwiększa to szansę zostania szefem działu, potem kierownikiem biura. Gdy jestem konduktorem, będę pewno kiedyś rewizorem, a potem kierownikiem pociągu. Może być również i tak, że swoistą „trampoliną" do objęcia jakiejś wyższej pozycji mogą być pozycje treściowo odległe, nie z tej samej sekwencji albo nawet z odmiennego kontekstu społecznego. Nazywamy je wtedy pozycjami zewnętrznymi, w odróżnieniu od tych, które mieszczą się w obrębie sekwencji czy kontekstu i które nazwiemy wewnętrznymi. W badaniach nad małymi grupami zauważono na przykład, że zostać przywódcą jest łatwiej komuś, kto niezależnie od pozycji w grupie i awansu wewnętrznego zajmuje już wcześniej poza grupą pozycję o wysokim prestiżu albo przynoszącą wysokie dochody, albo dającą znaczny stopień władzy.

Taka osoba wnosi niejako te atrybuty swoich zewnętrznych pozycji jako „posag" do grupy, która je uznaje i bierze pod uwagę przy wyłanianiu przywódcy. Podobnie o zdobyciu intratnych posad decyduje czasami przynależność partyjna kandydata. Może to być nawet sformalizowane, jak w systemie tzw. nomenklatury w krajach realnego socjalizmu, gdzie istniała cała lista stanowisk, które zająć mogli tylko członkowie partii komunistycznej. Pewne sekwencje kariery mogą być zwyczajowo zastrzeżone dla określonej rasy czy grupy etnicznej. W USA pierwszy Murzyn pojawił się w lidze baseballa dopiero w latach trzydziestych XX wieku, a pierwszy murzyński mistrz golfa (Tiger Woods) dopiero pod koniec stulecia. Szansę zostania laureatem Nagrody Nobla, uzyskania wysokiego stanowiska w rządzie czy prezesury w korporacji przemysłowej są ciągle - mimo sukcesów ruchu feministycznego - nieporównanie większe dla mężczyzn niż dla kobiet.

Takie pozycje, które zwiększają szansę zajęcia innej pozycji w sekwencji pozycji czy karierze zawodowej, nazwiemy pozycjami predestynującymi. I odwrotnie, takie, które utrudniają albo nawet zamykają dalszy krok kariery, nazwiemy pozycjami dyskryminującymi.

Podobne prace

Do góry