Ocena brak

Sąd nad społeczeństwem polskim w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego

Autor /Krzys123 Dodano /18.05.2011

"Wesele" S. Wyspiańskiego jest dramatem symbolicznym i narodowym. Utwór powstał w okresie Młodej Polski i wyrósł z bacznej oraz wnikliwej obserwacji życia ówczesnego społeczeństwa polskiego. Stanisław Wyspiański, autor dramatu, to postać wyjątkowa w naszej literaturze i sztuce: malarz, poeta, dramaturg, czyli człowiek wszechstronnie utalentowany. Urodził się, żył i tworzył w Krakowie, choć studiował także w Paryżu. Kraków był w okresie Młodej Polski głównym ośrodkiem kultury i sztuki, do tego miasta przybywali studenci i młodzi artyści z zaboru rosyjskiego zwabieni liberalizmem władz austriackich. O pół mili od Rynku Głównego tego miasta leżały Bronowice, wieś, której mieszkańcy należeli do parafii krakowskiego kościoła Najświętszej Marii Panny. Na codzień mieszkańcy Bronowic modlili się w swoim wiejskim kościółku, ale śluby brali w bazylice Mariackiej. Wówczas to przez rynek Krakowa jechały różnobarwne i rozśpiewane korowody weselne zachwycając artystów i mieszczuchów.

Malarze, oczarowani pięknymi strojami krakowskimi, chętnie malowali te urodziwe dziewuchy i dorodnych parobków. Zdarzyło się też, że zdolny krakowski malarz - Włodzimierz Tetmajer - zakochał się w córze chłopa z Bronowic - Hannie Mikołajczykównie i ożenił się z nią, zaś potem na stałe osiadł w Bronowicach. Artyści z Krakowa chętnie odwiedzali Tetmajerów w ich nowym, małym dworku. Częstym gościem był też Lucjan Rydel - znany i ceniony poeta krakowski, który upodobał sobie młodszą siostrę żony Tetmajera - Jadwigę. Gospodarz bronowicki - Mikołajczyk miał trzy dorodne córy i każda z nich wzbudziła uczucie w artyście: Hanna została żoną Włodzimierza Tetmajera, z Jadwigą ożenił się Lucjan Rydel, Marysia również miała narzeczonego - artystę, który jednak zmarł na gruźlicę.

Ślub Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną odbył się dziesięć lat po ożenku Tetmajera, więc nie był już taką sensacją, jak ślub wcześniejszy. Mimo to powszechne było zdziwienie i zainteresowanie tym wydarzeniem, bo też Lucjan Rydel pochodził z tzw. "dobrej rodziny" i mógł wziąć za żonę którąś z posażnych i wykształconych panien krakowskich.

Wesele odbyło się w dworku Tetmajerów w Bronowicach, zaproszono na nie niemal wszystkich mieszkańców wsi oraz gości z miasta - inteligentów i artystów. Wśród tych drugich był Tadeusz Boy - Żeleński, który później dał nam swoistą relację i z wesela i z życia ówczesnej cyganerii artystycznej pisząc "Plotkę o "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego". Gościem weselnym był też autor dramatu, który ponoć "stał całą noc oparty o futrynę drzwi, patrząc swoimi stalowymi, niesamowitymi oczyma. Obok wrzało weselisko, huczały tańce, a tu do tej izby raz po raz wchodziło po parę osób, raz po raz dolatywał jego uszu strzęp rozmów. I tam ujrzał i usłyszał swoją sztukę" /z "Plotki o "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego"/.

Charakterystyka i ocena społeczeństwa polskiego w "Weselu" przeprowadzona została w dwóch płaszczyznach: realistycznej i symboliczno-wizyjnej. Pierwszy akt dramatu ukazuje nam bohaterów /inteligentów i chłopów/ takimi, jakimi są i jakimi chcą być widziani. Z rozmów ich wynika, że należą do dwóch światów i porozumienie między nimi jest pozorne, udawane: panowie ulegają chłopomanii, żenią się z chłopkami, ale nie rozumieją "duszy" chłopa. Radczyni /żona lekarza, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, radcy miejskiego, autorka powieści dla młodzieży/ rozmawia z Kliminą /gospodynią z Bronowic/, bo tak wypada, lecz traktuje chłopkę z pańską wyższością.

Z rozmowy wynika, że ta miastowa paniusia nie ma pojęcia o życiu i pracy chłopów. Późną jesienią pyta o zasiewy, z niepokojem patrzy na syna, który przypatruje się tańczącym. Klimina drwiąco stwierdza, że panowie boją się wiejskich dziewuch, może się okazać, że po tańcach zmuszą panów do żeniaczki. Chłopka jest wesoła, bezpośrednia, drażni ją jednak demonstracyjna wyższość Radczyni, więc odpowiada jej nieco złośliwie. Przepaść, jaka dzieli te dwie bohaterki, jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego Radczyni konkluduje: "Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie". Również rozmowa Dziennikarza /redaktora naczelnego "Czasu"/ z Czepcem /wujem Jadwigi Mikołajczykówny/ ilustruje brak porozumienia między inteligencją i chłopstwem. Czepiec interesuje się polityką i chciałby od Dziennikarza dowiedzieć się najnowszych wieści.

Dziennikarz czuje się jakby urażony bezpośredniością chłopa i odpowiada mu niegrzecznie - pytaniem: "Wiecie choć, gdzie Chiny leżą?'', po czym dodaje: "Ja myślę, że na waszej parafii świat dla was aż dosyć szeroki". Ten inteligent traktuje wieś jako miejsce, w którym on mógłby odpocząć od problemów wielkiego świata, drażni go zainteresowanie chłopów szerszymi zagadnieniami, nie dostrzega przemian, jakie zaszły na polskiej wsi. Mówi: "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna". Chciałby widzieć wieś taką, jaka była przed wiekami, jaką opiewał Kochanowski w "Pieśni świętojańskiej o Sobótce". Czepiec czuje się urażony wielkopańską wyższością swego rozmówcy i pozwala sobie nawet na wysnucie wniosku: "Pon się boją we wsi ruchu. Pon nas obśmiewają w duchu. A jak my, to my się rwiemy ino do jakiej bijacki. Z takich, jak my, był Głowacki. A, jak myślę, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcą chcieć". Nie ma w słowach Czepca chłopskiej pokory, jest za to duma i świadomość własnej wartości, jest także bardzo trafna i ostra ocena inteligentów.

Sceny realistyczne dowodzą, że inteligentów i chłopów dzielą także wydarzenia historyczne - rebelia chłopska z 1846 roku pod wodzą Jakuba Szeli. Rząd austriacki wykorzystał wówczas narastający od dawna bunt chłopów i skierował go przeciw polskiej szlachcie. Minęły lata, ale pamięć o tych krwawych wydarzeniach pozostała żywa. Mówi o nich Gospodarz /Włodzimierz Tetmajer/ : "Mego ojca gdzieś zadźgali, gdzieś zatłukli, spopychali - kijakami, motykami, krwawiącego przez lód gnali" oraz Pan Młody /Lucjan Rydel/: "Mego dziada piłą rżnęli". Panowie, pożenieni z chłopkami, chcieliby o tej przeszłości zapomnieć, ale jest ona ciągle żywa. Pamiętają o niej także chłopi, o czym świadczą słowa Dziada do Ojca: "A toć były dawniej gniewy. Nawet była krew, rzezańce [...] widziałem, patrzały oczy jak topniał śnieg i krew spłukiwał".

Lucjan Rydel pozuje na chłopa, żeni się z chłopską córką, ale nie rozumie swej ukochanej. Wyspiański bezlitośnie obnażył jego słabostki: afektację i sztuczność. Fascynuje go piękny strój Jagusi, delektuje się opowiadaniem o uczuciu, ale czystego uczucia, prawdziwej miłości mu brak.

Wyspiański nie poprzestał na tej charakterystyce. Postanowił pogłębić ją wprowadzając postaci symboliczne, zjawy. Pojawienie się ich zapowiada Chochoł: "Co się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach [...] na wesele przyjdzie w tan". Tak więc "osoby dramatu", zjawy przybędą do chaty weselnej, aby odkryć skrywane przez "osoby" /uczestników imprezy/ żale, marzenia, wyrzuty sumienia. Z rozmów prowadzonych przez osoby realistyczne ze swoimi sobowtórami duchowymi wynika, że przepaść dzieląca te dwie warstwy społeczne ma uzasadnienie historyczne, a więc jest niebywale trudna do zapomnienia. Zjawy pojawiające się na scenie dowodzą także powszechnej, w obu warstwach społecznych, tęsknoty Polaków za wolną ojczyzną. Wernyhorę /symbol marzeń o niepodległej Polsce/ widział nie tylko Gospodarz, ale także Staszek i Kuba, bo sen wolności śnił się wszystkim Polakom. Aby Polska stała się krajem niepodległym, konieczne jest zawarcie przymierza między panami i chłopami. Nie dokonało się ono mimo deklarowanego braterstwa i mimo małżeństw zawieranych przez przedstawicieli obu tych warstw.

Wyspiański zadał sobie pytanie: co by było, gdyby wypełniło się proroctwo Wernyhory, gdyby przyszedł czas wyzwolenia z niewoli? Dramatem "Wesele" dał odpowiedź na to pytanie. Wszyscy marzyli o wolnej ojczyźnie, ale gdy przyszło do czynu, Gospodarz spał, wójt Czepiec pił. Wernyhora wybrał Gospodarza na swego rozmówcę, bo Włodzimierz Tetmajer najbardziej nadawał się do roli przywódcy całego narodu /szanowali go inteligenci i artyści, cieszył się uznaniem i zaufaniem chłopów, wśród których żył i których najlepiej rozumiał/. Jemu więc dał Wernyhora złoty róg - symbol pobudki do walki i gwarant zwycięstwa. Tymczasem Gospodarz /ten najbardziej dojrzały wśród panów/ przekazał tę świętość narodową parobkowi Jaśkowi, który miał o świcie zadąć w róg i poderwać cały naród do walki. Parobek jednak zgubił róg schylając się po czapkę z pawimi piórami - symbol bogactwa, o którym marzył.

Śpiewał wcześniej na przyjęciu weselnym: "Zdobyłem se pawich piór [...] postawie se pański dwór! [...] złoty wór wysypie ludziskom przed ślipie; nakupie se pawich piór!" Tak więc nie odbuduje Jasiek Polski, zgubił ją, pilnując własnych pawich piór. Nie odbudują też ojczyzny panowie, których nie stać na czyn, brak im wiary w zwycięstwo, potrafią tylko mówić i marzyć o wolnej Polsce. Chłopi zebrali się, stanęli do walki trzymając w rękach kosy, ale nie było komu stanąć na ich czele. W rezultacie nie doszło do czynu, nie zadźwięczał też złoty róg /zgubiony przez Jaśka/ i na scenę wkroczył Chochoł grając i śpiewając szyderczą piosenkę odnoszącą się do całego społeczeństwa polskiego: "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór [...] ostał ci sie ino sznur". Głęboka i bolesna prawda zawarta jest w tych słowach, bo przecież mieli Polacy ojczyznę wolną i bogatą, sami doprowadzili ją do upadku i pozostał im tylko sznur, który może symbolizować i niewolę i samobójstwo.

Dramat "Wesele" jest więc narodowym rachunkiem sumienia i żałobnym hymnem pokolenia. W ówczesnym "Słowie Polskim" Adolf Nowaczyński pisał po premierze "Wesela": "Wyspiański zdarł brudną szmatę z duszy pokolenia i ukazał się zatęchły, śmierdzący, zrobaczony trup. Wyspiański powtórzył, że jesteśmy narodem papug, pawi, "dziennikarzy", erotomanów, szaleńców, zawadiaków, głupców i komediantów".

Przerażająco smutny jest fakt, że ocena ta, dokonana przez Wyspiańskiego w 1901 roku, nie straciła swej aktualności po dzień dzisiejszy.

Do góry