Ocena brak

Rzym i Kartagina

Autor /mambo Dodano /11.03.2011

Wielka walka między Rzymem a Kartaginą, tzw. wojny punickie, zaczęła się w r. 264 przed Chr.W tym samym roku Asoka obejmował rządy w Beharze, a Szi-Hwang-Ti był jeszcze małym dzieckiem. Muzeum w Aleksandrii wrzało rzetelną pracą naukową, a barbarzyńscy Gallowie byli teraz w Azji Mniejszej i  ściągali haracz z państwa Pergamu. Różne obszary  świata były jeszcze rozdzielone nieprzezwyciężonymi odległościami i prawdopodobnie reszta ludzkości miała słabe i niewyraźne pojęcie o tej walce  śmiertelnej, która toczyła się przez półtora wieku w Hiszpanii, Italii, północnej Afryce i na zachodnich wybrzeżach Morza  Śródziemnego, pomiędzy ostatnią ostoją semityzmu a wschodzącym słońcem nowej aryjskiej potęgi, Rzymu.

Wojna ta pozostawiła następstwa, które do dziś niepokoją  świat. Rzym odniósł triumf nad Kartaginą, lecz współzawodnictwo między  żywiołem aryjskim a semickim miało wybuchnąć później jeszcze w walce pogaństwa z żydostwem. Historia nasza zbliża się do wypadków, których skutki i wypaczone tradycje zachowują, co prawda gasnącą i coraz słabszą, żywotność, i wywierają jeszcze wpływ na dzisiejsze konflikty i spory, gmatwając je i zaciemniając.

Pierwsza wojna punicka zaczęła się w r. 264 z powodu piratów messyńskich. Rozwinęła się ona w wojnę o posiadanie całej Sycylii, z wyjątkiem greckich posiadłości króla syrakuzańskiego.

Z początku Kartagińczykom wiodło się lepiej na morzu. Mieli oni wielkie okręty wojenne nie widzianych dotychczas rozmiarów, pięciorzędowce, galery o pięciu rzędach wioślarzy i zaopatrzone w olbrzymie tarany. W bitwie pod Salaminą, dwieście lat temu, brały udział trójrzędowce jako największe okręty. Wszelako Rzymianie z niesłychaną energią zabrali się do naśladowania Kartagińczyków, mimo  że dotychczas mieli małe doświadczenie  żeglarskie. Stworzoną przez siebie nową flotę obsadzili przeważnie greckimi  żeglarzami, a jednocześnie wynaleźli sposób chwytania okrętów nieprzyjacielskich i zarzucania na nie ruchomego pomostu. Ilekroć okręt kartagiński zbliżał się do okrętu rzymskiego, by uderzyć weń taranem albo obedrzeć go z wioślarzy, chwytano go z pomocą wielkiego haka i zarzucano pomost, po którym żołnierze rzymscy wchodzili na statek nieprzyjacielski. Pod Mylę (260 przed Chr.) i pod Eknomus (256 przed Chr.) Kartagińczycy ponieśli dotkliwe klęski.

Udało im się odeprzeć Rzymian, którzy wylądowali w pobliżu Kartaginy, lecz jednocześnie zostali pobici na głowę pod Palermo, gdzie stracili sto cztery słonie, które uświetniły triumf, jakiego jeszcze forum rzymskie nie widziało. Za czym nastąpiły z kolei dwie klęski Rzymian i Rzymianie musieli zbierać nowe siły. Ostatnie siły morskie Kartaginy zostały rozbite u Wysp Egackich (241 przed Chr.) i Kartagina musiała prosić o pokój. Cała Sycylia, z wyjątkiem posiadłości Hierona, króla Syrakuz, przeszła pod panowanie Rzymian. Przez 22 lata trwał pokój między Rzymem a Kartaginą.

Obie strony miały dość kłopotów u siebie w domu. Gallowie znów przedarli się do Italii zagrażając Rzymowi — który w chwili powszechnej grozy złożył bogom ofiary z ludzi! — i zostali pobici pod Telamonem. Rzymianie posunęli się ku Alpom, a nawet rozszerzyli swe panowanie na pobrzeże adriatyckie aż do Ilirii. Kartagina miała u siebie wojnę domową i powstanie na Korsyce i Sardynii, co jeszcze bardziej ją osłabiło. Wreszcie Rzym dokonał niesłychanego gwałtu: zajął obie zbuntowane wyspy.

W owym czasie Hiszpania po rzekę Ebro należała do Kartaginy. Rzymianie zmusili ją do uznania tej granicy. Przejście rzeki Ebro przez Kartagińczyków oznaczało rozpoczęcie wojny z Rzymem. W r. 218 przed Chr. Kartagińczycy, sprowokowani przez nowe napaści, przeszli tę rzekę pod wodzą młodego Hannibala, jednego z najświetniejszych dowódców, jakich zna historia.

Przeprowadził on swą armię z Hiszpanii przez Alpy do Italii, podburzył Gallów przeciw Rzymianom i wiódł w samej Italii przez piętnaście lat drugą wojnę punicką. Zadał Rzymianom dotkliwe klęski nad Jeziorem Trazymeńskim i pod Kannami; w ciągu całej włoskiej kampanii żadna armia rzymska nie zdołała mu stawić skutecznego oporu. Ale Rzymianie wylądowali w Marsylii i odcięli mu komunikację z Hiszpanią; nie miał machin oblężniczych i nie mógł zdobyć Rzymu. W końcu Kartagińczycy, zagrożeni w własnym kraju powstaniem Numidyjczyków, musieli wracać do Afryki dla obrony swego miasta, i wówczas to armia rzymska przeszła do Afryki, gdzie Hannibal poniósł pierwszą klęskę pod Zamą (202 przed Chr.). Zwycięzcą był Starszy Scypion Afrykański.

Bitwa pod Zamą zakończyła drugą wojnę punicką. Kartagina skapitulowała; oddała Hiszpanię i cała swą flotę wojenną; musiała wypłacić olbrzymie odszkodowanie i zgodzić się na wydanie Hannibala w mściwe ręce Rzymian. Lecz Hannibal zbiegł do Azji, gdzie później w obawie,  żeby nie wpaść w ręce nieprzyjaciela, zażył truciznę i umarł. Pięćdziesiąt sześć lat trwał pokój między Rzymem a obezwładnioną Kartaginą. Tymczasem Rzym roztaczał swe panowanie nad bezładną ”i niezgodną Grecją, wszedł do Azji Mniejszej i pod Magnezją w Lidii pobił Antiocha III, władcę z rodu Seleucydów. Egipt, rządzony zawsze jeszcze przez Ptolemeuszów, Pergamon i wiele mniejszych państewek w Azji uznały się za „sojuszników” Rzymu, czyli, jak byśmy dziś powiedzieli, przyjęły jego protektorat. Kartagina zaś, chociaż ujarzmiona i wyczerpana, powoli odzyskiwała dawny dobrobyt.

Ta jej odbudowa obudziła nienawiść i podejrzliwość Rzymian. Bezpodstawne, sztucznie wywołane zatargi posłużyły do napaści (149 przed Chr.). Kartagina wytrzymała z zaciętym oporem długie oblężenie, lecz w końcu padła w r. 146 przed Chr. Sześć dni trwały walki uliczne, które były niesłychanie krwawe; w chwili poddania się zamku z ćwierci miliona mieszkańców zostało przy życiu zaledwie pięćdziesiąt tysięcy. Sprzedano ich do niewoli, a miasto spalono i bardzo starannie zniszczono. Pogorzelisko zaorano i obsiano, jakby na dowód zupełnej zagłady.

Tak skończyła się trzecia wojna punicką. Ze wszystkich państw i miast semickich, które kwitły jeszcze pięć wieków temu, jeden tylko mały kraj pozostał wolny pod rządami rodzimych władców — Judea, wyzwolona spod władzy Seleucydów, słuchała rozkazów własnych książąt z rodu Machabeuszów. W tym czasie miała swą  Biblię  już prawie całkowitą i rozwijała odrębne tradycje  świata  żydowskiego, tak jak je znamy dzisiaj. Było rzeczą naturalną,  że Kartagińczycy, Fenicjanie i inne ludy pokrewne, rozproszone po  świecie, widziały wspólne ognisko w ich właściwie identycznym języku i w tej literaturze męstwa i nadziei. Można rzec, że pozostali oni nadal kupcami i bankierami świata. Świat semicki uległ zalewowi, lecz nikt inny go nie zastąpił.

Jerozolima, która była zawsze raczej symbolem niż ośrodkiem judaizmu, została przez Rzymian zajęta w r. 65 przed Chr.; po wielu zaś kolejach rzekomej niepodległości i ruchów powstańczych zdobyli ją Rzymianie, po zaciętej walce w r. 70 po Chr.  Świątynię zrównana z ziemią. Nowy bunt w r. 132 po Chr. dokonał ostatecznego jej zniszczenia, Tę Jerozolimę, którą znamy dzisiaj, odbudowano później w duchu rzymskim. Na miejscu dawnej  świątyni stanął przybytek rzymskiego boga, Jowisza Kapitolińskiego, i Żydom nie wolno było mieszkać w tym mieście.

Podobne prace

Do góry