Ocena brak

Rozwój idei religijnych za cesarstwa rzymskiego

Autor /mambo Dodano /11.03.2011

Dusza ludzka w tym  łacińsko-greckim imperium w dwu pierwszych stuleciach ery chrześcijańskiej była udręczona i rozczarowana. Panował przymus i okrucieństwo; pycha i chęć olśnienia zastępowały poczucie honoru; niewiele było pogody i trwałego szczęścia. Biedni byli pogardzani i nieszczęśliwi; zamożni nie czuli się bezpieczni i gorączkowo poszukiwali uciech. Po miastach  życie wypowiadało się w szkarłatnym podnieceniu areną, gdzie ludzie i zwierzęta walczyli ze sobą, dręczyli się i zabijali. Amfiteatry należą do najbardziej charakterystycznych ruin rzymskich. Od nich  życie brało swój ton. Niepokój serc ludzkich objawiał się w głębokim niepokoju religijnym.

Od chwili, kiedy hordy aryjskie po raz pierwszy wdarły się do starożytnych cywilizacji, los starych bogów był przesądzony: musieli ulec zmianie lub zniknąć. W ciągu setek pokoleń rolnicze ludy ciemnowłose wiązały swe  życie i swe myśli ze  świątynią, która stanowiła ośrodek wszystkiego. Umysł ich był zajęty obrzędami i wieczną obawą, aby w ofiarach czy misteriach nie zaszły jakieś niedokładności. Bogowie ich wydają się nam potworni i nielogiczni, ponieważ my należymy do świata wychowanego w zasadach aryjskich, lecz dla tych starych ludów ich bóstwa miały w sobie bezpośrednią rzeczywistość i  żywotność istot widzianych w intensywnym marzeniu. Podbój jednego miasta przez drugie w Sumerii lub we wczesnym Egipcie pociągał za sobą zmianę lub przemianowanie bogów i bogiń, pozostawiał jednak nienaruszoną formę i ducha kultu. Ogólny charakter tej religii nie ulegał żadnej zmianie.

Postaci snu mogły się zmieniać, lecz sen trwał dalej i zawsze był to ten sam rodzaj snu. Pierwsi zdobywcy semiccy mieli umysł dość podobny do sumeryjskie-go, aby przyjąć za swoją religię cywilizacji mezopotamskiej, którą ujarzmili nie wprowadzając do niej  żadnej głębszej zmiany. Egipt nigdy nie zaznał takiego podboju, który by wywołał rewolucję religijną. Za Ptolemeuszów czy za Cezarów jego kapłaństwo, świątynie i ołtarze pozostały w gruncie rzeczy egipskie.

Jeżeli zwycięzcy i zwyciężeni posiadali podobne obyczaje społeczne i religijne, bogowie ich mogli żyć ze sobą zgodnie, zrzeszając się i asymilując. Gdy dwa bóstwa miały podobny charakter, natenczas utożsamiano je ze sobą. Kapłani, a z nimi lud, twierdzili,  że jest to ten sam bóg, czczony pod różnymi imionami. To zespolenie się bogów nazywamy teokrazją; okres wielkich podbojów z r. 1000 przed Chr. był okresem teokrazji. Na wielkich przestrzeniach bóstwa lokalne rozpłynęły się w jednym powszechnym bogu. Stąd też, kiedy prorocy hebrajscy głosili w Babilonie,  że jest tylko jeden Bóg, Bóg sprawiedliwości dla całej ziemi, umysły ludzkie były gotowe przyjąć tę ideę.

Często jednak bogowie byli zbyt do siebie niepodobni, aby przejść proces asymilacji, i wówczas zestawiano ich razem w jakieś związki pokrewieństwa. Bóstwo  żeńskie — a  świat egejski przed przyjściem Greków był nader przywiązany do swych bogiń-matek —  żeniono z bóstwem męskim, bóstwo zaś zwierzęce lub gwieździarskie brało na się postać ludzką, gdy tymczasem dawny jego kształt zwierzęcy lub astronomiczny (wąż, słońce, gwiazda) stawał się odtąd ornamentem lub symbolem. Czasem bóg podbitego ludu zmieniał się w zaciekłego przeciwnika nowych jasnych bogów. Historia religii pełna jest takich przystosowań, kompromisów, racjonalistycznego ujęcia dawnych bóstw lokalnych.

Kiedy Egipt rozwijał się z miast-państw w zjednoczone królestwo, przechodził również okres teokrazji. Naczelnym bogiem był Ozyrys, czczony ofiarami w porze  żniw, którego faraon był ziemskim wcieleniem. Ozyrysa wyobrażano sobie jako bóstwo, które periodycznie umiera i zmartwychwstaje; był on nie tylko siewem i plonem, lecz przez naturalne rozszerzenie pojęć — obrazem ludzkiej nieśmiertelności. Wśród jego symbolów zajmował wybitne miejsce skarabeusz o szerokich skrzydłach, który zakopuje swe jaja, aby z nich na nowo się narodzić, i promienne słońce, które zachodzi, aby wzejść na nowo. Następnie utożsamiano go z Apisem,  świętym bykiem.

Towarzyszką jego była bogini Izyda. Izys była również Hathorą, boginią w postaci krowy, była księżycem przybierającym i gwiazdą morską. Ozyrys umiera, ona zaś rodzi dziecko, Horusa, boga o głowie jastrzębia, świt, który staje się nowym Ozyrysem. Izydę przedstawiano z dzieciątkiem Horusem na ręku, stojącą na sierpie księżyca. Nie są to logiczne pokrewieństwa, zrodził je umysł ludzki, zanim nauczył się myśleć systematycznie, i stąd mają one ze sobą jakiś związek marzenia sennego. Poniżej tej trójcy istnieją jeszcze inne bardziej ciemne bóstwa egipskie, złe bóstwa, Anubis z głową psa, czarna noc itp. pożeracze, kusiciele, nieprzyjacioły boga i człowieka.

Każdy system religijny z biegiem czasu stara się dostosować do kształtu duszy ludzkiej i nie należy wątpić, że poza tymi nielogicznymi, dziwacznymi symbolami naród egipski zdołał wytknąć dla siebie drogi prawdziwej pobożności i pociechy. Dusza egipska odczuwała nader silne pragnienie nieśmiertelności i całe  życie religijne Egiptu obracało się dookoła tego pragnienia.

Religia egipska była religią nieśmiertelności w takim stopniu, jak żadna inna. Gdy Egipt dostał się w ręce obcych zdobywców, a bogowie egipscy stracili polityczne znaczenie, pragnienie zapłaty w życiu przyszłym stało się jeszcze silniejsze. Podbój Egiptu przez Greków stworzył z Aleksandrii ośrodek egipskiego  życia religijnego, a nawet nie tylko egipskiego, ale całego helleńskiego świata. Ptolemeusz I założył wielką świątynię, Serapeum, gdzie doznawała czci trójca bogów: Serapis (przechrzczony Ozyris-Apis), Izyda i Horus. Nie uważano ich za oddzielne bóstwa, lecz za trzy postaci tego samego boga; Serapisa identyfikowano z greckim Zeusem, rzymskim Jowiszem i perskim bogiem słońca. Kult Serapisa dotarł wszędzie tam, gdzie sięgały wpływy helleńskie, nawet do północnych Indii i do zachodnich Chin.  Świat, na którym  życie powszednie było tak beznadziejne, przyjął skwapliwie ideę nieśmiertelności, głoszącą zapłatę i pociechę. Serapisa nazwano dusz „wybawicielem”. „Po śmierci — mówią hymny z tych czasów — będziemy nadal pod opieką jego opatrzności”.

Izyda przyciągała rzesze wyznawców. W świątyniach jej stały wizerunki przedstawiające ją jako Królowę Niebios, z dzieciątkiem Horusem na ręku. Zapalano przed nią świece, składano jej dary wotywne, ogoleni kapłani ślubowali celibat i czuwali u jej ołtarzy. Wzrost państwa rzymskiego otworzył  świat zachodnioeuropejski na działanie nowego kultu. Świątynie Serapisa i Izydy,  śpiewy kapłanów, wiara w  życie wieczne szła wraz ze sztandarami rzymskimi do Szkocji i Holandii. Lecz religia Serapisa i Izydy miała wielu współzawodników. Wśród nich miejsce naczelne zajmował mitraizm. Była to religia perskiego pochodzenia i ośrodkiem jej były dziś nieco zapomniane misteria, w których Mitra zabijał na ofiarę  świętego dobroczynnego byka.

Mamy tu do czynienia z czymś bardziej pierwotnym niż skomplikowane i sofistyczne wierzenia serapistyczno-izjackie. Cofamy się wprost do krwawych ofiar z heliolitycznego okresu ludzkiej kultury. Na pomnikach mitraistycznych z rany byka tryska obficie krew, a z tej krwi wyrasta nowe  życie. Ci, którzy chcieli być wtajemniczeni w misteria Mitry, przyjmowali kąpiel z krwi ofiarnego byka. W tym celu stawali pod pomostem, na którym byka zabijano, i krew spływała na nich przez otwory w pomoście.

Obie te religie (a to samo da się powiedzieć o wielu innych kultach, które starały się pozyskać niewolników i obywateli za panowania pierwszych cesarzy) były religiami osobistymi. Celem ich było osobiste zbawienie i osobista nieśmiertelność. Dawniejsze religie nie były osobiste, lecz społeczne. Dawniejsi bogowie byli przede wszystkim bogami miasta lub państwa, a dopiero następnie bogami poszczególnych jednostek. Ofiary były funkcją publiczną, nie prywatną.

Dotyczyły one zbiorowych potrzeb, praktycznych i doczesnych. Wszelako najpierw Grecy, a później Rzymianie usunęli religię z polityki. Za przewodem egipskiej tradycji religia usunęła się w zaświaty. Te nowe religie, głoszące osobistą nieśmiertelność, odwróciły wszystkich serca i uczucia od starych religii państwowych, ale jeszcze nie zdołały ich całkowicie zastąpić. Typowe miasto z czasów pierwszych cesarzy rzymskich posiadało mnóstwo  świątyń wszelkiego rodzaju bogów. Miał swe  świątynie i Jowisz Kapitoliński, wielki bóg Rzymu, i cesarz panujący. Albowiem cezarowie nauczyli się od faraonów, jak można stać się bogiem. W takich  świątyniach trwał chłodny polityczno-państwowy kult; szło się tam z ofiarą lub rzucało garstkę kadzidła, aby okazać swą lojalność.

Każdy natomiast niósł brzemię swych trosk do  świątyni Izydy, słodkiej Królowej Niebios, u niej szukał rady i opieki. Istniały jeszcze bóstwa lokalne i ekscentryczne. Sewilla np. przez długie wieki przechowała kult kartagińskiej Wenery. W grocie lub w podziemnej świątyni stał ołtarz Mitry, otoczony szczególną czcią przez legionistów i niewolników. Prawdopodobnie nie brakło również synagogi, gdzie zbierali się Żydzi na wspólne czytanie Biblii i gdzie podtrzymywali swą wiarę w niewidzialnego Boga wszej ziemi. Niekiedy bywały z Żydami kłopoty na tle politycznych cech religii państwowej. Oni to bowiem utrzymywali, że Bóg ich jest zazdrosny, nie znoszący bałwochwalstwa, i odmawiali udziału w publicznych ofiarach na cześć Cezara. Z obawy przed bałwochwalstwem nie chcieli nawet oddawać czci sztandarom rzymskim.

Na wschodzie, jeszcze przed Buddą, istnieli asceci, mężczyźni i kobiety, którzy wyrzekli się rozkoszy  życiowych, odrzucali małżeństwo i dostatek, a poszukiwali jedynie siły duchowej i ucieczki od zasadzek i udręczeń tego  świata,  żyjąc wstrzemięźliwie i samotnie. Sam Budda wystąpił przeciw ascetycznym ekstrawagancjom, ale już wielu z jego uczniów wiodło nader surowy żywot klasztorny. Pewne kulty greckie żywiły podobne przesądy, aż do samookaleczania się. W I w. przed Chr. pojawia się asceza również w gminach żydowskich w Judei i w Aleksandrii. Całymi gromadami porzucano  świat i oddawano się mistycznej kontemplacji, pędząc  życie pozbawione wszelkich wygód. Do nich należała sekta esseńczyków.

Przez cały I i II w. po Chr. dążenie do ascezy było powszechne, wszyscy szukali „wybawienia” od nieszczęść tych czasów. Dawne poczucie ustalonego porządku, dawne zaufanie do kapłana i  świątyni, do prawa i zwyczaju — znikło. W tym świecie niewolnictwa, okrucieństwa, trwogi, marnotrawstwa, zbytku i gorączkowego zaspakajania swych  żądz, zrodziła się owa epidemia niezadowolenia z siebie i niepokoju wewewnętrznego, to dręczące poszukiwanie spokoju, choćby za cenę wyrzeczenia się i dobrowolnych cierpień. To sprawiło,  że Serapeum napełniło się płaczącymi pokutnikami, i to prowadziło nawróceńców w krwawy mrok groty mitraistycznej.

Podobne prace

Do góry