Ocena brak

Różne wcielenia bohatera Mickiewiczowskiego

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Fakt, iż Adam Mickiewicz był poetą wszechstronnym nie podlega żadnej dyskusji. Jego wyobraźnia pozwoliła stworzyć wiele literackich kreacji, postaci, które mimo cech, jakie przysługiwały bohaterowi romantycznemu, prezentowały przeróżne portrety psychologiczne. W spuściźnie narodowego wieszcza odnajdziemy porywczego, obdarzonego fantazją zawadiakę – Jacka Soplicę, nie zrozumianego poetę Konrada, tragicznego niewolnika własnego sumienia Konrada Wallenroda. Pojawi się tez cierpiący i nieszczęśliwy kochanek Gustaw, pokorny Ksiądz Piotr i ksiądz Robak, a także postać bohaterskiej kobiety, ratującej honor swego męża – Grażyny. Mickiewiczowska galeria charakterów jest, jak widać, szalenie bogata, i, co najważniejsze, zawiera jednostki nieprzeciętne, wyłamujące się swoim zachowaniem z szarej codzienności. Bohater poety ma różne oblicza, jak autor nieustannie zmienia maski, przechodzi metamorfozy. Raz pojawi się jako porzucony kochanek, który, doprowadzony miłosnym cierpieniem do ostateczności, popełnia samobójstwo.

Gustaw – tragiczny mistrz autoanalizy – przechodzi przez scenę twórczości Mickiewicza niczym widmo. Włócząc za sobą swoją rozpacz, nie spełnione nadzieje, poczucie zdrady, znika na chwilę za kulisami, by ponownie pojawić się – teraz jako „ponury poeta”. Konrad, jak prawdziwy aktor, wygłasza Improwizację – pełną bluźnierczych pierwiastków, akcentów swego poetyckiego fenomenu, żalu do Boga i świata za otaczające go niezrozumienie. Bohater III części Dziadów odgrywa rolę nowożytnego Prometeusza, po czym poniósłszy w walce ze Stwórcą klęskę, samotnie, z poczuciem ogromnej życiowej i osobistej przegranej, odchodzi ze spuszczoną głową. Jest człowiekiem, który uświadomił sobie swoją marność i znikomość.

Mickiewiczowski bohater przeistacza się teraz w zapalczywego, lubianego przez szlachtę młodzieńca. Jacek Soplica wprowadza na scenę zamieszanie. W porównaniu z poprzednimi kreacjami, jest bardziej realny, ludzki, jakby wyjęty z rzeczywistości pierwszej połowy XIX w. Przewodzi szlachcie, awanturuje się, „rządzi trzystu kreskami” na sejmiku, a przy tym szczerze kocha Ewę, magnacką córkę. Widząc, iż dwór Horeszków i pokrewieństwo z nimi to „za wysokie progi” dla ubogiego szlachcica, honorowo, z godnością, choć i z ogromnym poczuciem niesprawiedliwości wyjeżdża. Miłość jest jednak silniejsza od dumy – Jacek powraca, a przy nadarzającej się okazji (napaść Rosjan na zamek Horeszki), w afekcie zabija starca, który go oszukał i oddał córkę kasztelanicowi. Jacek Soplica, jak szybko się pojawił, tak szybko znika.

Trzeba przyznać, że Mickiewicz wykreował swoje postacie z dużym talentem. Natychmiast tworzy on przeciwieństwo zabijaki, który dopiero co zszedł ze sceny. W mnisim habicie, z pokorą w sercu i poważnym obliczem pojawia się ksiądz Robak. Jego szlachetność, oddanie Bogu i ojczyźnie zadziwia czytelnika, przyzwyczajonego jak dotychczas do patrioty cierpiącego „za miliony”, porywczego i nieszczęśliwego. Robak porusza się po scenie bezszelestnie, ostrożnie, zanim postawi krok, upewni się, czy grunt jest stały – tak jak emisariusz rozsyłający wśród społeczeństwa wici. Jego dyplomacja zachwyca, patriotyzm fascynuje, skromność zawstydza, a przeszłość intryguje. Taki właśnie jest bernardyn Robak, który ziemską wędrówkę kończy wzruszającą spowiedzią.

Opada kurtyna, zmiana dekoracji. Bohater – aktor przywdziewa krzyżacki płaszcz wielkiego mistrza i z groźnym, ponurym obliczem, ciężko wchodzi na scenę. Konrad Wallenrod, z umęczoną twarzą człowieka, który wbrew powszechnie obowiązującym i osobistym zasadom musi prowadzić nieuczciwą walkę, miota się i próbuje topić swoją rozpacz w alkoholu. Życie i obrana z konieczności droga podstępu wiążą się dla niego z okrutnymi wyrzutami sumienia, jako średniowieczny rycerz nie może się pogodzić z faktem nieetycznego i niemoralnego postępowania. Jego tragiczny żywot musi się tragicznie zakończyć, aktor – Konrad Wallenrod – przegrawszy z sumieniem, popełnia samobójstwo.

Ostatnia rola, jaką odegra bohater Mickiewicza, jest rola kobiecą. W świetle scenicznych reflektorów pojawia się Grażyna, niewiasta z wdzięków, a bohater z ducha”. Jako kobieta – zdumiewa swoimi wojennymi zainteresowaniami, umiejętnością walki i wielkim patriotycznym uczuciem do Litwy, które nakaże jej złamać posłuszeństwo wobec męża. Grażyna rezygnuje z osobistego szczęścia, poświęcając swoje życie, ocala dobre imię i honor Litawora. Jej sceniczne ruchy są zdecydowane, żołnierskie, w czasie walk nikt nie poznaje w tajemniczym rycerzu bohaterskiej kobiety. Bohater Mickiewicza spełniwszy swój patriotyczny obowiązek i ocalawszy Litawora od zdrady, jakiej chciał się dopuścić, kończy życie na polu bitwy w pełni chwały, ale także w poczuciu oszustwa wobec męża.

Kurtyna. Światła. Koniec spektaklu. Tak mniej więcej wygląda przedstawienie twórczości Mickiewicza. Jego aktor – bohater przyjmuje jak widać różne maski, co świadczy o jego plastyczności i poetyckiej kondycji, pozwalającej odegrać różne role. Bohater Mickiewicza absolutnie nie jest tuzinkowy, prezentuje genialną pod względem psychologicznym, skomplikowaną i skłaniającą do przemyśleń romantyczną kreację. Poeta, zmuszając swojego bohatera do ciągłej metamorfozy, uniknął schematu, łatwego zaszufladkowania, jakie grozi artyście z dużym dorobkiem literackim.

Do góry