Ocena brak

Romeo i Julia – przebieg zdarzeń

Autor /natasha Dodano /12.03.2011

Akcja najsłynniejszej tragedii toczy się pod koniec XI wieku w dwu włoskich miastach – Weronie i Mantui. Tłem dla zdarzeń rozgrywających się w związku z miłością obojga ludzi jest zadawniony konflikt pomiędzy arystokratycznymi rodami Montekich i Kapuletów. Podsycana od lat wrogość, nienawiść i rywalizacja są tak silne, że kiedy zakochani uświadamiają sobie przynależność do zwaśnionych rodzin, nawet nie próbują informować rodziców o swoich uczuciach ani poprosić o zgodę – mają pewność, że nie uda im się skruszyć zatwardziałych serc.

Wróćmy jednak do początku utworu i przypomnijmy zdarzenia, które rozpoczynają tragedię. Między służbą oraz przedstawicielami wrogich rodów dochodzi do sprzeczki ulicznej. Ponieważ dotąd każda waśń przeradzała się w krwawe bójki, książę Werony zapowiedział karę śmierci dla zuchwalców, którzy będą brali udział w starciach zakłócających porządek uliczny.

Ojciec Romea – Monteki – dostrzega smutek syna i prosi zaprzyjaźnionego z nim Benwolia o zbadanie sprawy. Okazuje się, że chodzi o nieodwzajemnioną miłość do Rozaliny. Rozmowa zostaje skierowana na inny temat – planowany bal maskowy u Kapuletów. Wystawne przyjęcie ma związek z planami Kapuletów względem Julii. O jej rękę stara się akceptowany przez rodziców Parys. Na bal przybywa trójka przyjaciół: Romeo, Merkucjo i Benwolio. Przekroczenie progów pałacu należącego do wrogiego rodu to spore ryzyko. Młodzi korzystają z faktu, że jest to bal maskowy. Romeo wybiera się tam jako zakochany w Rozalinie, pragnie ją spotkać:

 

 

Pójdę tam, ale z obojętnym okiem,

Jednej wyłącznie poić się widokiem.

 

(s. 24)

 

 

Romeo spostrzega tańczącą Julię i w jednej chwili jego uczucia się odmieniają. Zapomina o celu swego przybycia i oczarowany wdziękiem pięknej nieznajomej – stwierdza:

 

 

Kochałżem odtąd? O! zaprzecz, mój wzroku!

Boś jeszcze nie znał równego uroku.

 

(s. 38)

 

 

Pierwsza rozmowa między młodymi bohaterami budzi uczucia także w sercu Julii. Oboje poddają się sile namiętności, która ogarnęła ich „od pierwszego wejrzenia”. Julia, stojąc w oknie, rozważa swoją trudną sytuację (spór rodzin). Zbliża się Romeo, słyszy jej słowa, dowiaduje się o jej pragnieniach. Oboje prowadzą rozmowę, która – pełna wyznań – kończy się planem potajemnego ślubu.

Romeo przybywa do Ojca Laurentego, opowiada mu o swojej miłości i prosi o udzielenie sakramentu małżeństwa. Zakonnik, poruszony żarliwością opowieści, delikatności młodzieńczych uczuć, traktuje przyszły ślub młodych jako okazję do pogodzenia zwaśnionych stron. Jest to może najważniejszy powód, który skłania go do pomocy zakochanym.

Nieoczekiwanie dla samego siebie Romeo wdaje się w uliczną bójkę. Najpierw stara się pogodzić Merkucja i Tybalta (ten drugi zwycięża). Kiedy Tybalt ginie z ręki Romea, Benwolio zmusza zabójcę do ucieczki i sam opowiada księciu o zajściu. Romeo zostaje skazany na wygnanie z miasta. Marta (służąca i opiekunka) informuje Julię o tych zdarzeniach.

Będąc u Ojca Laurentego Romeo dowiaduje się, że ukochana wyznacza mu spotkanie (wiadomość wraz z pierścieniem przekazuje mu Niania). Młodzieniec, przejęty rozpaczą Julii, porywa się na swoje życie, ale Marta wyrywa mu sztylet. Ojciec Laurenty, gotów pomagać zakochanym we wszystkim, podpowiada pewne rozwiązanie – Romeo powinien zostać na noc u Julii, a następnie uciec do Mantui. Po ogłoszeniu ich małżeństwa rodzice będą musieli pogodzić się z faktem.

Ojciec Julii postanawia, że córka już niedługo stanie na ślubnym kobiercu. Zadowolony jest z kandydata na męża. Parys jest wysoko urodzony, bogaty, wykształcony i do tego przystojny. Czegóż więcej można oczekiwać? Tymczasem Julia nie chce wyjść za wybranego przez rodziców kandydata, rozpacza, nie może pogodzić się z losem. Kapulet grozi wydziedziczeniem córki, jeżeli nie będzie posłuszna jego woli. Parys omawia z zakonnikiem sprawy związane ze ślubem.

Kiedy Julia przychodzi po radę do życzliwego Ojca Laurentego, on wręcza jej flakon z nasenną miksturą. Plan zakonnika jest misterny, w szczegółach przemyślany, Julia ma na pozór zgadzać się z wolą ojca, a w przeddzień ślubu, wieczorem, wypić płyn, po którym zapadnie w sen imitujący śmierć. Specyfik działa przez 42 godziny. Kiedy będzie leżała w trumnie, Romeo zaczeka aż się obudzi i uprowadzi ją do Mantui.

Na początku wszystko odbywa się zgodnie z planem. Marta stwierdza, że Julia nie żyje. Trzeba przerwać zaawansowane przygotowania do uczty weselnej. Tymczasem Romeo dowiaduje się o wypadkach, kupuje truciznę i przybywa do Werony. Kiedy Ojciec Laurenty orientuje się, że Romeo nie został w porę uprzedzony o intrydze i o tym, że Julia tylko śpi (brat Jan nie mógł opuścić miasta i nie dostarczył listu), udaje się na cmentarz, żeby w porę wszystko wyjaśnić.

Przy grobowcu Kapuletów Romeo spotyka Parysa i podejmuje z nim walkę. Składa ciało pokonanego rywala w grobowcu, ostatni raz patrzy na ukochaną, wypija przyniesioną truciznę i umiera. Obudzona niedługo później Julia pyta: Gdzie mój kochanek? (s. 147). Przybyły właśnie ojciec Laurenty wyjawia jej straszne fakty – obaj starający się o nią młodzieńcy nie żyją. Zakonnik chce zabrać Julię do klasztoru, ona jednak postanawia zostać w grobowcu. Kiedy Ojciec Laurenty odchodzi, Julia dostrzega flakon po truciźnie w ręku ukochanego. Rozgoryczona i nieszczęśliwa czyni mu wyrzuty, że nie zostawił dla niej ani kropli.

 

 

O skąpiec! Wypił wszystko; ani kropli

Nie pozostawił dla mnie! Przytknę usta

Do twych ukochanych ust, może tam jeszcze

Znajdzie się jakaś odrobina jadu,

Co mię zabija w upojeniu błogim.

 

(s. 147-148)

 

 

Julia przebija się sztyletem i pada na ciało ukochanego.

Dowódca straży rozkazuje zawiadomić o zdarzeniach Montekich i Kapuletów. Ojciec Laurenty przedstawia przybyłym historię miłości dwojga kochanków, w którą od początku był wtajemniczony. Wobec ogromu nieszczęścia, jakie spadło na zwaśnione i rywalizujące ze sobą rody, obaj ojcowie podają sobie ręce na zgodę i postanawiają wznieść nieszczęsny nagrobek z ich figurami ze szczerego złota (s. 154). Utwór kończy się refleksją:

 

 

Słońce się z żalu w chmur zasłonę tuli;

Smutniejszej bowiem los jeszcze nie zdarzył

Jak ta historia Romea i Julii.

 

(s. 155)

 

 

Złożony z pięciu aktów utwór przedstawia historię miłości – piękną, aczkolwiek budzącą niekiedy zastrzeżenia co do wiarygodności zdarzeń. Przede wszystkim zaskakuje postawa Ojca Laurentego, który postanawia pomóc młodym, wiedząc o przeszkodach ze strony ich rodzin. Knuje podstęp, który, choć ma służyć wzniosłemu celowi, nie licuje jednak z postawą zakonnika. Tragedia zasadza się na nieszczęśliwym zdarzeniu, wręcz błędzie technicznym, który niweczy przemyślaną w szczegółach intrygę i doprowadza do śmierci zakochanych. Opowieść o miłości jest tym bardziej przejmująca, że giną ludzi młodzi, mający dopiero wkroczyć w dorosłe życie, a przyczyną całego ciągu wypadków jest niezgoda od lat panująca pomiędzy rodami, z których pochodzą.

Czytelnik i widz, poruszony nieszczęśliwym finałem tej żarliwej namiętności, nie zawsze dostrzega nieposłuszeństwo młodych wobec rodziców i intryganckie skłonności zakonnika, skupia uwagę przede wszystkim na podłożu tragicznych wypadków – na waśni pomiędzy dwoma rodami. Wobec tak smutnego zakończenia sympatia odbiorców dla młodych i pięknych zakochanych wzmaga się wraz ze wzrostem potępienia dla niezgody, uzależnienia losu dzieci od rodzicielskich planów i wszelkich determinant ograniczających wolność wyboru partnera życiowego. Kierujący się szczerym uczuciem kochankowie z Werony giną w świecie rządzonym innymi niż miłość prawami.

 

Do góry