Ocena brak

ROLA I ZNACZENIE CHRZEŚCIJAŃSTWA W PROCESIE KSZTAŁTOWANIA SIĘ I UMACNIANIA POLSKIEJ PAŃSTWOWOŚCI W OKRESIE PANOWANIA PIERWSZYCH PIASTÓW

Autor /Gwidon Dodano /03.11.2011

Problem genezy chrześcijaństwa od dawna znajduje się w centrum uwagi historyków religii i kultury oraz wielu wyznawców tej, dotąd jeszcze najliczniejszej grupy wyznaniowej. Brak dostatecznej bazy źródłowej sprawia, że na ten temat powstają liczne teorie i hipotezy. Odnosi się to nie tylko do samej genezy tej religii, ale i do jej historii w najwcześniejszym okresie. Dopiero od czasu, co do którego dysponujemy dokumentami o bezspornie historycznej wartości, hipotezy ustępują miejsca udokumentowanej wiedzy. Za przełom pod tym względem można przyjąć połowę II wieku n.e. Jest to już jednak okres działalności kościoła jako instytucji ogarniającej w zasadzie wszystkie gminy chrześcijańskie rozrzucone na obszarze ogromnego Państwa Rzymskiego.

Nas w tej chwili interesuje jednak okres znacznie późniejszy, kiedy to chrześcijaństwo zaczęło kształtować się na ziemiach piastowskich. W IX wieku na ziemiach polskich z pewnością istniały już dwa dobrze zorganizowane państwa: Polan i Wiślan. Stolicą państwa Wiślan był Kraków, założony według legendy przez pierwszego władcę Kraka I. Z państwem Wiślan wiąże się pewien epizod historyczny.

W ostatniej ćwierci IX wieku:

"pogański książę potężny bardzo, siedząc w Wiślech urągał chrześcijanom

z państwa Wielkomorawskiego

i szkody im wyrządzał. Posławszy więc do niego, kazał mu

(metody) powiedzieć: "Dobrze by było, synu, abyś się dał ochrzcić dobrowolnie na swojej ziemi, bo inaczej będziesz w niewolę wzięty i zmuszony przyjąć chrzest na ziemi cudzej; wspomnisz moje słowo". Tak się też stało".

Kraj "księcia siedzącego na Wiślech", czyli Ziemia Krakowska, został podbity przez Państwo Wielkomorawskie, a w następnym stuleciu znalazł się pod panowaniem czeskim.Natomiast "nalrozleglejszy z krajów słowiańskich", kraj Polan, pojawia się na mapie Europy w latach 60-tych X wieku już jako państwo rozległe, stabilne wewnętrznie, silne, liczące się w polityce międzynarodowej.

Wiadomości o około trzydziestu latach panowania Mieszka są jednak bardzo skąpe. Można z nich wywnioskować, że celem Mieszka było rozszerzenie granic państwa na zachód. Ekspansja na tereny zaodrzańskie wiązała się jednak z wejściem w konflikt ze Związkiem Plemiennym Wieletów zamieszkujących lewy brzeg dolnej Odry. Opisywane w kronikach sojusze polityczne Mieszka (z Czechami i Cesarstwem Niemieckim) skierowane były właśnie przeciwko nim.

W 963 r. Mieszko zajął Ziemię Lubuską, co stało się przyczyną wojny. Wieleci od lat sprzymierzeni byli z Księstwem Czeskim, z którym wspólnie przeciwstawiali się Królestwu, a od 962r.- Cesarstwu Niemieckiemu. Na dworze Ottona I przez wiele lat dojrzewała myśl założenia arcybiskupstwa w Magdeburgu, które w sferze kościelnej realizowałoby program ekspansji Wschodniego Cesarstwa. Arcybiskupstwo to istotnie zostało powołane do życia w 968r.: miało wytyczone granice od strony zachodniej, a otwarte było ku wschodowi.

Mieszko był jednak szybszy. Książe Polan porozumiał się z panującym w Czechach i na Śląsku księciem Bolesławem. Nowy sojusz został przypieczętowany małżeństwem Mieszka z siostrą Bolesława I (księcia czeskiego) Dąbrówką (Dobrawą) w 965 r., a następnie chrztem Mieszka i jego dworu w 966r. Czechy nie miały jeszcze wówczas własnego biskupstwa, lecz należały do Bawarskiej Diecezji w Ratyzbonie. Ta zaś wchodziła w skład kierowanej w odległej Nadrenii (Archidiecezji Mogunckiej), której konkurentem na wschodzie miał stać się Magdenburg. Wygrał tu więc Mieszko konflikt kościoła niemieckiego i w ten sposób zapewnił chrystianizowanej Polsce status misyjnego terytorium, podległego bezpośrednio Rzymowi. Pierwszym biskupem misyjnym był Jordan, który pochodził zapewne z kręgu kultury romańskiej (z Włoch lub Lotaryngii).

Jego następcą był Niemiec Unger. Biskupstwo misyjne miało charakter przejściowy i musiało z czasem przybrać diecezjalną formę organizacyjną. Próby zjednoczenia ludu podejmowano już około połowy X wieku. Polegały one na zjednoczeniu ludu wokół kultów pogańskich- odnawiano plemienne ośrodki kulturowe na Świętym Krzyżu i Ślęży. Widocznie jednak próby te nie udały się lub nie przyniosły spodziewanych wyników, skoro Mieszko zdecydował się na radykalną zmianę obrządku. W wierzeniach słowiańskich istniała możliwość porzucenia jednego boga dla drugiego.

Odejście od własnego i uznanie obcego boga traktowane było nie tylko jako dopuszczalne, ale i słusznie, jeśli drugie bóstwo było silniejsze. Można się domyślać, że w odczuciu Polan bóg zwycięskich Czechów i Sasów musiał być silny. Za przyjęciem nowej wiary przemawiały też korzyści praktyczne: w przeciwieństwie do kultów pogańskich, podkreślających odrębność plemion, nowa nauka ułatwiała zjednoczenie państwa, wynosiła władcę ponad lud (naczelnik plemienia był wodzem wybranym, w chrześcijaństwie władca jest pomazańcem bożym).Jednolita organizacja Kościoła sprzyjała wzmocnieniu organizacji i spoistości politycznej państwa. Na arenie międzynarodowej natomiast przyjęcie chrześcijaństwa wprowadziło Mieszka do grona władców Europy, reprezentującej znacznie wyższy etap rozwoju kulturowego niż kraj Polan.

Cudowność, rozbudowane obrzędy, tajemniczość nadprzyrodzonej mocy sakramentów (wśród nich - namaszczanie królewskie i błogosławieństwa dla księcia) w pełni odpowiadały psychice pogańskich Polan. Prawdopodobnie obowiązki związane z nową religią (msza niedzielna, posty, sakramenty) nie były dla neofitów, czyli nowych wyznawców, zbyt uciążliwe. Nowy i początkowo niejasny musiał być zakaz sprzedawania niewolników-chrześcijan poganom. Z punktu widzenia bardziej wrażliwych i myślących jednostek, którym nie wystarczały rytuały pogańskie, nowa religia lepiej tłumaczyła świat i osłaniała przed nieszczęściem. W pierwszych kilkudziesięciu latach przyjęte wyznanie nie wywołało większej niechęci. Nie wiadomo, czy dlatego, że nie rozwinęły się wcześniej kultury plemienne, czy też dlatego, że nie istniała zorganizowana grupa kapłanów. Imiona bogów pogańskich na ziemiach polskich zaginęły.

Zewnętrznym wyrazem chrześcijaństwa była budowa kościołów - pierwszych budowli kamiennych na ziemiach polskich. Staraniem Mieszka powstały kościoły w Poznaniu i Gnieźnie, a Dąbrówki - na Ostrowie Lednickim. Początkowo młody Kościół polski rozwijał się pod wyraźnym wpływem Kościoła czeskiego. Świadczy o tym słownictwo liturgiczne i kanoniczne. Są w nim wyrazy pochodzenia przedchrześcijańskiego, takie jak bóg, ksiądz, cerkiew czy święty, które przystosowano do nowych treści chrześcijańskich. Ogromną przewagę mają jednak słowa przejęte z łaciny za pośrednictwem czeskim lub pochodzące bezpośrednio z czeskiego. Należą do nich m. in. takie słowa jak: cmentarz, diabeł, krzyż, chrzest, chrześcijanin, kapłan, kielich, kościół, małżonka, ofiara, opłatek, papież, post, wigilia, żegnać się.

Z perspektywy ponad tysiąca lat polskiej historii przyjęcie chrześcijaństwa było jednym z najdonoślniejszych aktów politycznych państwa Mieszka I. Sposób w jaki dokonał tego aktu, dowodzi ogromnej zręczności i przezorności Mieszka. W połowie X wieku cała Europa reprezentowała ten sam typ kultury. Tylko przez przyjęcie chrztu ludy Europy Środkowej(wśród nich i Polska) mogły sięgać do antyczno-chrześcijańskiego dziedzictwa. Mieszko pokonał z pewnością rozliczne trudności, aby nie dopuścić do podporządkowania Polski pod względem kościelnym Archidiecezji Magdeburskiej, nie cofającej się nawet przed stwarzaniem fałszywych postaw prawnych(czego dowiodła zresztą nauka niemiecka). W akcie "Dagome Iudex" Mieszko poddał swoje państwo pod protekcję stolicy apostolskiej, miał na celu w pierwszym rzędzie wyjednanie dla Polski statusu odrębnej prowincji kościelnej. Udało się dopiąć tego celu dopiero Bolesławowi Chrobremu, ale był to i tak sukces olbrzymi, skoro wcześniej schrystianizowane Czechy uzyskały własne arcybiskupstwo dopiero około połowy XIV wieku.

Mieszko I zmarł w 992 r. pozostawiając dwóch synów z małżeństwa z Oda, córką mageburskiego dytryka, oraz Bolesława zwanego Chrobrym ze związku małżeńskiego z Dobrawą. Bolesław po śmierci ojca zdołał zawładnąć całą jego spuścizną, usuwając na wygnanie Odę wraz z jej trzema synami: Mieszkiem, Lambertem i Świętopełkiem.

Dalszy okres działalności Chrobrego upływa w kręgu Ottona III nazywanego "dziwem świata". Otton III zamierzał wskrzesić świetność "złotego Rzymu", jako ośrodka n. uniwersalnego państwa chrześcijańskiego, złożonego z szeregu równoprawnych członków. Otton miał nadzieję wciągnąć do tego zespołu również "nowy Rzym" - Konstantynopol. Plany Ottona były skazane na niepowodzenie (brak poparcia planów we Włoszech).

Nie wiemy, co Chrobry sądził o tych planach; w każdym razie Otton uważał go za jednego z najbliższych współpracowników czego dowiódł na zjeździe w Gnieźnie w 1000r.

Zjazd gnieźnieński mimo swojej religijnej oprawy był aktem politycznym o dużej doniosłości. Odbił głośnym echem we współczesnym świecie chrześcijańskim zjazd został przez Polskę starannie przygotowany w Stolicy Apostolskiej i na dworze carskim w drodze dyplomatycznej. Bolesław nie szczędził środków, by wypadł dostosował i okazale. Był więc w pewnym sensie prezentacją cywilizacyjnego dorobku młodej państwowości polskiej wobec najwyższego autorytetu ówczesnego świata zachodniochrześcijańskiego. Realne korzyści, jakie Polska wyniosłą ze zjazdu gnieźnieńskiego były bardzo duże. Potwierdzając decyzję Stolicy Apostolskiej o utworzeniu odrębnej polskiej prowincji kościelnej (z ośrodkiem w Gnieźnie) przekazywał równocześnie Otto na przyszłość Bolesławowi i jego następcom władzę inwestytury dostojników kościelnych (prawo obsadzania zarówno stolicy arcybiskupiej i powołanych wówczas do życia biskupstw- Kołobrzeg, Wrocław, Kraków) jak też pozostającego dotąd w bezpośredniej podległości Rzymowi biskupstwa misyjnego, któremu wytyczono teraz obszar diecezjalny ze stałą siedzibą w Poznaniu.

Otton był ojcem chrzestnym trzeciego syna Bolesława, a siostrzenica Ottona miała poślubić Mieszka- dziedzica Bolesława. Tak Piastowie wchodzili w grono rodziny carskiej- a jeszcze ojciec Bolesława nie śmiał siedzieć w obecności niemieckiego margrafa!

W panowaniu Bolesława Chrobrego możemy wyróżnić dwa etapy. W pierwszym mniej więcej dziesięcioletnim okresie kończył Bolesław budowę ojca, zabiegając o polską prowincję kościelną oraz o koronę. Bolesław twardą ręką narzucił chrześcijaństwo, chwalony za to piórami obcych biskupów, ale zapewne coraz bardziej nienawidzony przez swych poddanych. Za nieprzestrzeganie postu karał wybijaniem zębów. Bolesław pogłębił również sojusz z cesarstwem i wykorzystał te szanse, które mogły mu zjednać stolicę apostolską.

Okazja nadarzyła się, gdy Wojciech syn czeskiego wielmoży Sławnika, dwukrotnie powoływany na biskupstwo praskie, w drodze powrotnej z Rzymu w 996r. - wobec wymordowania jego rodziny w Czechach- szukał schronienia w Polsce. Bolesław przyjął go chętnie i dopomógł w realizacji jego misyjnych planów. Śmierć Wojciecha podczas misji pruskiej (997r.), a z kolei wykupienie na wagę złota jego zwłok przez Bolesława, sprawiły, że Polska zyskała własnego męczennika, którego w Rzymie uznano za świętego. Dzięki temu atutowi już w 999r. papież Sylwester II kreował "arcybiskupstwo św. Wojciecha", które powierzył bratu męczennika Radzimowi Gaudentemu. W 1000r. cesarz Otto III podjął wotywną wyprawę do grobu św. Wojciecha, włączając przy tej okazji Bolesława Chrobrego do swego planu "odnowy cesarstwa rzymskiego".

Na swego następcę desygnował Bolesław Chrobry Mieszka II, który wnet po śmierci ojca (1025r.) koronował się. Jego starszy brat przyrodni Bezprym został z woli ojca wysłany do Włoch i osadzony w klasztorze. Miał zostać mnichem, aby nic nie zagrażało sukcesji mieszkowej.

Gorszące spory w najbliższym otoczeniu Mieszka II musiał przyczynić się do osłabienia jego autorytetu Były jednak i głębsze przyczyny osłabienia państwa. jedną z nich było powstawanie nowych kościołów. duchowieństwo nie chcąc poprzestać na udzielonej z łaski księcia części danin, żądało wprowadzenia powszechnej dziesięciny. nowa wiara coraz bardziej zaczęła kojarzyć się szarym mieszkańcom z Polski ze wzmożonym wyzyskiem, a hasła jej obalenia, przywrócenia kultu dawnych bogów znajdowały coraz szerszy posłuch. Niektórzy historycy skłonni są chyba słusznie upatrywać przejawy ruchu antychrześcijańskiego, już za czasów Mieszka II, a nawet w schyłkowym okresie rządów Bolesława Chrobrego.

Mieszko II przyczynił się w pewnym sensie do dodania otuchy elementom pogańskim, doprowadzając do swego rodzaju przewrotu przymierzy na granicy zachodniej. Wojna domowa wprowadziła zamęt w funkcjonowanie aparatu państwowego, obcy najeźdźcy spustoszyli znaczne połacie kraju, ludność burzyła się i wracała tłumnie do kultu pogańskiego.

W styczniu 1030r. Mieszko wraz z lucicami podjął wyprawę na Saksonię, która pozornie przyniosła sukces. W rzeczywistości jednak ta "zwycięska" wyprawa dała w efekcie nie powetowane straty: ze szczególną zaciekłością sprzymierzeńcy Mieszka, a zapewne i jego właśni ludzie niszczyli kościoły i profanowali przedmioty kultu chrześcijańskiego. Przyniosło to Mieszkowi w rocznikach niemieckich przydomek 'fałszywego chrześcijanina i pozbawiło dawnych niemieckich sprzymierzeńców.

10 V 1034 r. śmierć zaskoczyła Mieszka II, zajętego odbudową państwa. Jego syn Kazimierz I Odnowiciel urodził się 26 VII 1016 r. jako syn ówczesnego następcy tronu, obok słowiańskiego imienia Kazimierza, które po raz pierwszy pojawia się wśród Piastów, otrzymał cesarskie imię Karol, świadczące o ówczesnych ambicjach rodziny. Jak stwierdza najstarsza kronika polska po śmierci Mieszka II tron objął Kazimierz pod opieką matki- Rychezy.

Dumna Rycheza usiłowała zapewne przywrócić powagę (osłabionej licznymi wstrząsami Mieszka II) władzy książęcej: jej syn, po kądzieli potomek cesarzy, miał być wielkim i sławnym władcą, ale czasy nie były odpowiednie dla takiej polityki. Młody władca nie koronował się- nie pozwalały mu na to zarówno względy zewnętrzne (obawa przed sprzeciwem Cesarza) jak i wewnętrzne możni nie życzyli sobie koronacji: górę wśród dostojników brały elementy zmierzające do osłabieni dynastii i przechwycenia jej prerogatyw. Klęski polityczne, częste zmiany na tronie, w których grali decydującą rolę, osłabiły strukturę państwa. Obok dążenia możnych do przechwycenia władzy mogły odżyć dawne separatyzmy plemienne; wzmagał się ruch niższych warstw społecznych przeciw obciążeniom na rzecz państwa i kościoła.

Pod wpływem wieleckim, pomorskim i pruskim zwolennicy likwidacji chrześcijaństwa i przywrócenia tradycyjnego kultu pogańskiego zaczęli zyskiwać coraz większą popularność; klęski jakie spadły na Polskę, bez trudu mogły być uznane za skutek porzucenia starych bogów. Tęsknoty za kultem pogańskim łatwo łączyły się w umysłach chłopów z tęsknotą za dawną wolnością i nienawiścią do ucisku ze strony państwa i kościoła. Czyż można było w takiej sytuacji myśleć o kontynuacji wielkiej polityki Chrobrego, czy o przywróceniu dawnego prestiżu Piastów w środowisku książąt niemieckich- co za pewne miała na uwadze Rycheza, uważająca się za bliższą dziedziczkę tradycji Ottonów niż nowa dynastia carska?! Mrzonki, Rychezy szybko się skończyły: dostojnicy polscy uznali, że wywiera ona z wpływ na księcia i zmusili ją do opuszczenia kraju.

Latem 1039 r. wstrząsnęło Polską groźne dla wczesnego feudalizmu powstanie ludowe, połączone z reakcją pogańską. Gall pisze, że wywołali je "wyzwoleńcy" i" niewolnicy", nie ulega wątpliwości,że terminologia ta nie jest precyzyjna że główną siłą napędową powstania była ludność wolna, której coraz bardziej dawała się we znaki stale wzrastająca renta feudalna. Także utrzymanie kościoła, coraz bardziej rozwijającego się w Polsce za Bolesława Chrobrego i Mieszka II, w sposób bezpośredni ciążyło na ludności wieśniaczej. Przy innych wyśrubowanych już świadczeniach feudalnych musiało odczuwać wprowadzoną właśnie dziesięcinę kościelną w sposób dotkliwy. Racje ekonomiczne tłumaczą dostatecznie związek powstania ludowego z reakcją pogańską. Chrześcijaństwo istniało w Polsce niewiele lat, narzucone ludowi utrzymywało się raczej powierzchownie, nie zdążyło jeszcze zapuścić korzeni. Pogaństwo górowało, lud podpalał kościoły, niszczył krzyże, wypędzał lub mordował duchowieństwo, przywracał dawne obrządki i bożyszcza.

Powstanie nie ogarnęło jednak całej Polski. Z największym nasileniem wystąpiło w Wielkopolsce.

Wojska księcia czeskiego Brzetysława, który latem 1039 r. podjął wyprawę do Polski w celu zdobycia zwłok św. Wojciecha, nie natrafił na opór ani na Śląsku, ani w Wielkopolsce. Poza Mazowszem państwowości polskiej nie było. Wyprawa ta dopełniła miary zniszczenia. Wywieziono bowiem nie tylko zwłoki św. Wojciecha i pochowanych w Gnieźnie: brata Wojciecha- Radzima Gaudentego, oraz "pięciu braci męczenników", ale zagrabiono wszystko to, co zostało po powstaniu ludowym z mienia kościołów katedralnych gnieźnieńskiego i poznańskiego (wspaniały złoty krzyż), uprowadzono w niewolę wiele ludu wraz z całym dobytkiem.

Duchowieństwo polskie interweniowało wprawdzie (w tej sprawie) w Rzymie i zarzuty stawiane Czechom przyczyniły się do unicestwienia starań o metropolię w Pradze: zdecydowały jednak o tym wpływy Cesarza, który nie chciał kościelnego usamodzielnienia Czech. Jednocześnie niemieckie czynniki kościelne- nie bez przychylnego stanowiska Henryka III- utrudniały odbudowę kościoła polskiego. Papież zatwierdził sfałszowany przywilej fundacyjny arcybiskupa magdenburskiego, w którym wśród podporządkowanych mu biskupstw wymieniono Poznań. Starania o restytucję arcybiskupstwa gnieźnieńskiego nie zostały za czasów Kazimierza uwieńczone powodzeniem. Jeżeli mimo tego chrześcijaństwo w Polsce zaczęło podnosić się z gruzów i to nie pod egidą arcybiskupów magdenburskich, zawdzięcza to osobistym stosunkom Kazimierza i jego zręczności politycznej na tym polu. Niestrudzonym pomocnikiem księcia był tu wuj Herman z Kolonii.

Herman przesyłał do Polski nie tylko sprzęt liturgiczny, księgi, duchownych (także mnichów pochodzenia iryjskiego, którzy obsadzili kapitułę krakowską, a następnie stworzyli zaczątek konwentu klasztoru tynieckiego). Jak sądził Władysław Abraham, Herman wyświęcał również biskupów dla Polski: dzięki temu Kraków i Wrocław już w okresie Kazimierza Odnowiciela miały katedry z biskupami i kapitułą. Z pomocą wuja Kazimierz zrobił również pierwsze kroki do odbudowy metropolii drogą okrężną: zachowała się mianowicie wiadomość, że biskup krakowski Aaron otrzymał w Kolonii od papieża paliusz - oznakę godności arcybiskupiej. Jeżeli przyjąć tę tradycję to Kraków stał się wówczas faktyczną siedzibą stolicy arcybiskupiej. Nie utrzymał jednak tej roli długo, bo już o następcy Aarona wiadomo, że arcybiskupem nie był, a więc organizacja kościelna w Polsce została w krótkim czasie odbudowana w tym stopniu, iż bezpośrednio niemal po śmierci Kazimierza Odnowiciela stolicą polskiej prowincji kościelnej stało się znowu Gniezno.

Według Galla Kazimierz miał również "mnożyć zgromadzenia mnichów i świętych dziewic". Gerard Labuda skłonny jest jemu właśnie przypisać fundacje klasztorów w Tyńcu, Moglinie i Lubiniu, przez większość historyków wiązanych dopiero z Bolesławem Szczodrym.. Warto przypomnieć, że tradycja lubiąska wiązała początki tamtejszego klasztoru benedyktyńskiego z Kazimierzem.

Kazimierz umarł młodo: 28 XI 1058 r. przeżywszy 42 lata. Z chwilą śmierci Kazimierza Odnowiciela przy życiu pozostało trzech jego synów: Bolesław Szczodry, Władysław Herman i Mieszko. Skąpe informacje źródłotars tego okresu nie pozwalają stwierdzić z całą pewnością, czy najshłopzy z nich Bolesław objął władzę samodzielnie nad całym państwem, czy tez dzielił ją z braćmi.

W każdym bądź razie trwające niewiele ponad 20 lat panowanie Bolesława Szczodrego odznacza się ogromną aktywnością polityczna Polski. Kierunek polityki, jaki obrał młody władca, był zdecydowanie antycesarski. W walce emancypacyjnej, której kulminacja przypadła na pontyfikat Grzegorza VII (1073-1085), gdy cały świat zachodniochrześcijański podzielił się na zwolennikow cesarstwa i papiestwa, Bolesław przystał do obozu gregoriańskiego, odgrywając w nim bardzo aktywna role. Wyraziła się ona nie tylko w popieraniu Sasów, w polityce antyczeskiej, ale również w reformach na terenie Polski, prowadzących do wzmocnienia organizacji kościelnej. W ten sposób uzyskał Bolesław Szczodry zezwolenie papieskie na koronację królewską, której dokonano w Gnieźnie w 1076r. Odnowienia królestwa było największym sukcesem jego panowania. Po Bolesławie Szczodrym przez 220 lat żaden z władców polskich takiego sukcesu już nie osiągnął.

Królewskie rządy Bolesława Szczodrego trwały niewiele ponad 2 lata i zakończyły się katastrofą. Przypada na ten okres głośny epizod skazania i śmierci biskupa krakowskiego- Stanisława, którego w połowie XIII w. uznano za świętego. Epizod ten nie stanowił bezpośredniej przyczyny upadku króla, ale tak jak potomnych dzielił na jego zwolenników i przeciwników, mógł już współcześnie przyczynić się do mobilizacji jego wrogów. Nie znamy tła przyczynowego zajścia między biskupem a królem. Według bardzo bliskiej tym czasom tradycji, utrwalonej w "Kronice" Galla.

Jak pisał później Kadłubek: pod nie obecność króla w Polsce wybuchło powstanie ludowe. Na wieść o nim panowie opuścili Bolesława, aby stłumić je na własną rękę, co uznał on za obrazę majestatu i podjął represje wobec dostojników zarówno za dezercję jak i samowolę, a także wobec tych, którzy powstaniu sprzyjali i w nim uczestniczyli. Kadłubek wplata wątek wiarołomnych żon pańskich, które uległy niewolnym, a teraz zostały okrutnie ukarane przez króla. Wystąpienie biskupa Stanisława w obronie prześladowanych w groźbie klątwy zostało uznane przez króla za przestępstwo (tu Gallowe słowo "zdrada").

Współczesna Gallowi bulla papieska z 1115r. zarzuca arcybiskupowi gnieźnieńskiemu skazanie biskupa bez powiadomienia papieża. Wspomnianym arcybiskupem był prawdopodobnie wierny Bolesławowi metropolita gnieźnieński- Bogumił. Sąd nad Stanisławem został zapewne odprawiony na zwołanym przez króla synodzie z udziałem metropolity, który zgodził się na uznanie winy biskupa. Winę i występek jaki zarzucono biskupowi Stanisławowi, można wyczytać u Kadłubka z obrony swej decyzji, jaką przeprowadzić miał Bolesław na Węgrzech po strąceniu z tronu: udział, a nawet przywództwo biskupa w sprzymierzeniu mającym na celu zakładem króla, "początek zdrady, korzeń wszelkiego zła".

Nie poskąpił król oskarżeń zelżywych "odebrawszy komuś życie, nie mogąc odebrać mu sławy, usiłuje błotem ją obrzucić!" Padły więc zarzuty ciemiężenia, chciwości, opilstwa i rozwiązłości. "Chociaż te kłamstwa w pojęciu ludzi nieświadomych przyniosły męczennikowi pewną ujmę, jednak nie mogły- zapewnia Kadłubek- pozbawić go powagi świętości". Skazanie ze strony metropolity było raczej tylko potępieniem, bo wyrok śmierci kwalifikowanej (obcięcie członków) wydał na pewno król, skoro Gall w sławnych trzech zdaniach stwierdził, że " sam będąc pomazańcem nie powinien był pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele bowiem mu to zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosowali i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków.

My zaś ani nie usprawiedliwiamy, biskupa- zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw...". Utwierdza nas to w przekonaniu nie tylko o sądzie królewskim nad biskupem, ale i o poprzedzającym ten sąd lub z nim związanym sądzie arcybiskupim. Tym samym daleka od prawdy była by druga, znacznie późniejsza tradycja o całym tym epizodzie, utrwalona w kronice Kadłubka, według której biskup zginął przy ołtarzu pod ciosami rozgniewanego Bolesława i jego siepaczy.

Byłoby nieścisłością historyczną, gdyby przyczyny upadku monarchii Bolesława Szczodrego ograniczać do sprawy św. Stanisława lub patrzeć na nią jedynie w aspekcie walki cesarstwa z papiestwem. Upadek ten miał bowiem głębokie korzenie w strukturze społeczeństwa polskiego. Szybko postępujący od czasów Kazimierza Odnowiciela proces feudalizacyjny sprowadzał się do emancypacji ekonomicznej dużej rzeszy rycerstwa. Procesowi feudalizacji podlegał również kościół. Miejsce pierwotnych uposażeń, opartych głównie na monarszych źródłach dochodu, zajmowała w coraz większym stopniu feudalna własność ziemska, uniezależniająca poważnie kościół od monarchy.

Reasumując dochodzimy do wniosku, że rola i znaczenie chrześcijaństwa w okresie panowania pierwszych władców Piastowskich była bardzo duża. Nie sposób wymienić wszystkich, dlatego przytoczę może tylko najważniejsze: wprowadzenie jednolitej religii umacniało spoistość wewnętrzną państwa i osłabiło dążenia do utrzymania swojej odrębności byłych ziem plemiennych. Ponadto wprowadzenie chrześcijaństwa do Polski były jednocześnie wprowadzeniem do kościoła i jego doświadczeń w organizacji stosunków wewnętrznych państwa, utrzymania kontaktów z innymi krajami oraz prowadzenia kancelarii książęcej. Sprzyjało również rozwojowi kultury, oświaty, architektury i sztuki. Torowało drogę do spuścizny świata antycznego i dorobku wczesnego średniowiecza w Europie.

Podobne prace

Do góry