Ocena brak

Robert JAMES

Autor /Malina1243 Dodano /05.01.2013

Mary James, młoda i ładna żona 39-letniego fryzjera z Los Angeles, Roberta Jamesa,znaleziona została pewnego letniego dnia w 1955 roku w porośniętej liliami sadzawce naterenie posiadłości Jamesów, luksusowego bungalowu o nazwie La Crescenta. Nie ulegałowątpliwości, że kobieta utopiła się. Jej małżonek, wezwany pospiesznie, dał wyraz ogromnejrozpaczy i stwierdził, że jego żona prawdopodobnie popełniła samobójstwo.

Wydawało się toistotnie całkiem możliwe, gdyż na ciele nie znaleziono żadnych śladów walki, przypadkoweutonięcie w sadzawce nie wchodziło w grę, a kobieta ostatnio bywała przygnębiona. Lekarz policyjny, który zbadał zwłoki, stwierdził ponadto, że zmarła była w trzecim miesiącu ciąży.Uznano więc, że istotnie popełniła samobójstwo pod wpływem chwilowej depresji,wywołanej odmiennym stanem. Ponieważ sprawa przedstawiała się całkiem jasno,pogrążonego w żałobie małżonka pozostawiono w spokoju i śledztwo zostało umorzone.

Minęło 8 miesięcy i Robert James zdołał już pogodzić się ze śmiercią żony, widywano gobowiem niemal codziennie w najlepszych lokalach Los Angeles, gdy policja otrzymała listanonimowy. Autor tego listu, wyrażając oburzenie z powodu nieudolności policji, którapozwala, by zabójca przebywał na wolności, sugerował, że Mary James została zamordowanaprzez własnego męża, a czyn ten został starannie przemyślany i przygotowany. Motywem tejzbrodni według tajemniczego informatora miał być romans, jaki James nawiązał ze swąbratanicą. Mary James miała stać mężowi na drodze do pełnego szczęścia w nowym,niemoralnym i nielegalnym związku; nielegalnym, gdyż prawo amerykańskie uważa stosunkiseksualne między osobami w tym stopniu pokrewieństwa za przestępstwo kryminalne.

Pewne dane, zawarte w anonimowym liście, wskazywały, że informator dobrze orientujesię w sprawach Jamesa. Wydawało się bardzo prawdopodobne, że przynajmniej niektóre zzarzutów są prawdziwe. Krótkie dochodzenie potwierdziło romans Jamesa z bratanicą, cojeszcze bardziej wzmocniło podejrzenia policji, że i drugi zarzut nie jest wyssany z palca.Postanowiono zatem działać szybko, ale ostrożnie.

Przede wszystkim zajęto się Jamesem, by zapobiec jego ulotnieniu się, gdy zauważy, żepolicja depcze mu po piętach. Było to bardzo łatwe. Po prostu został aresztowany podzarzutem utrzymywania nielegalnych stosunków z bratanicą, czego dowody zostały jużzgromadzone. Stanął przed sądem i wkrótce znalazł się w więzieniu.Tymczasem policja, pewna już, że podejrzany nie ucieknie, spokojnie przystąpiła doponownego zbadania sprawy śmierci Mary James. Przede wszystkim dokonano ekshumacjijej zwłok i przeprowadzono następne, tym razem bardzo dokładne badaniaanatomopatologiczne.

Upływ czasu w poważnym stopniu utrudniał wykrycie konkretnychdowodów na to, że Mary James nie zmarła śmiercią samobójczą, lecz w końcu znalezionopewien punkt zaczepienia.Ponowna sekcja potwierdziła, że przyczyną śmierci było utopienie. Gdy jednakże lekarzeprzystąpili do dokładnego badania całej powierzchni ciała zmarłej, natrafili na dwa położoneblisko siebie ślady ukłucia na lewej stopie. Pozornie tak drobne skaleczenia wydawały sięnieistotne, postanowiono jednak pobrać wycinek, który przesłano do laboratorium. Okazałosię, że w miejscu, gdzie znajdowały się owe ranki oraz w całej lewej stopie zmarłej znajdujesię jad grzechotnika.

Odkrycie to nie stanowiło jeszcze dowodu przeciwko mężowi zmarłej. Teoretycznie byłoprzecież możliwe, że Mary James podczas przechadzki po ogrodzie została ukąszona przezgrzechotnika i to akurat nad sadzawką, do której następnie wpadła, tracąc przytomność podwpływem działania jadu. Wprawdzie obecność jadowitego grzechotnika w prywatnym ogrodzie na przedmieściu Los Angeles, wśród setek innych zabudowań, wydawała się małoprawdopodobna (gdyby uciekł jakiemuś hodowcy, byłby pozbawiony jadu), lecz nie możnabyło wykluczyć takiej wersji wydarzeń.Policja zajęła się badaniem przeszłości Roberta Jamesa.

Okazało się, że Mary była jegopiątą żoną. Z jednym wyjątkiem poprzednie małżeństwa kończyły się rozwodem; tylkotrzecia żona Jamesa również zmarła, rzekomo topiąc się w wannie podczas kąpieli.Niepocieszony małżonek otrzymał wówczas 5000 dolarów odszkodowania, bowiemprzezornie ubezpieczył swą żonę na życie na kilka miesięcy przed „nieszczęśliwymwypadkiem.”.Od tamtej sprawy upłynęło już zbyt wiele czasu, by można było liczyć na to, żeekshumacja owej trzeciej żony przyniesie jakieś dowody. Podobieństwo obu wypadków dałojednak do myślenia prowadzącym śledztwo.

Przystąpiono do badania kontaktów i znajomości Jamesa. Wkrótce okazało się, że jednymz jego najbliższych przyjaciół był niejaki Hope, znany pod pieszczotliwym przydomkiem„Chuck”. Był on właścicielem sporego baru tuż przy jednej z licznych plaż nadmorskich. Jakzeznali sąsiedzi, „Chuck” bywał często w La Crescenta w ciągu kilku tygodnipoprzedzających śmierć Mary James. Postanowiono zatem go przesłuchać.Prowadzący śledztwo zastanawiali się długo nad sposobem zdobycia informacji od„Chucka”. Ponieważ było pewne, że zapytany wprost, nie przyzna się do niczego,zdecydowano się na działanie z zaskoczenia.Dwaj funkcjonariusze, którzy udali się pewnego przedpołudnia do baru „Chucka”, zostalidokładnie poinstruowani. Gdy oparli się niedbale o kontuar, a sam szef spytał ich, cozamawiają, jeden odpowiedział: Grzechotniki...

Ujrzawszy zdumienie i przerażenie na twarzy „Chucka”, policjanci zrozumieli, że bluffdał rezultaty. Nie tracąc czasu, zarzucili Hope’a pytaniami dotyczącymi jego znajomego,fryzjera Jamesa. Oszołomiony „Chuck” przyznał, że był jego przyjacielem, lecz na innepytania udzielał mętnych odpowiedzi. Widać było, że jest bardzo zdenerwowany.Uznano zatem, że należy zastosować jeszcze jeden wstrząs. „Chuck” został przewiezionydo La Crescenta. Policjanci wolno obeszli z nim cały dom.Nieszczęśnik trząsł się coraz bardziej, nie zdając sobie najwyraźniej sprawy z tego, żepolicja bluffuje. Załamał się wreszcie ostatecznie w łazience. Siedząc na zamkniętej klapiesedesu, ponurym głosem wyznał policjantom całą prawdę.

Otóż wkrótce po ślubie z Mary, Robert James opowiedział swemu przyjacielowiwzruszającą historię pewnego znajomego, który rzekomo pragnie pozbyć się żony. Historyjkabyła odpowiednio ubarwiona, owa żona miała być uosobieniem odrażającej megiery, anieszczęsny „znajomy” Jamesa poznał właśnie jakąś niezwykłej urody dziewczynę, zakochałsię w niej i chciałby zbudować dla niej i dla siebie nowe gniazdko za pieniądze żony.Ponieważ jednak, gdy umiera w tajemniczych okolicznościach kobieta zamężna, a przy tym bogata i nieatrakcyjna, policja zawsze podejrzewa jej męża, ów „znajomy” Jamesa postanowiłposłużyć się... grzechotnikami. Uznał, że nikt nie będzie podejrzewał, iż maczał palce w taknietypowym „nieszczęśliwym wypadku”.

Poprosił więc Jamesa, by ten zdobył dlań paręjadowitych grzechotników. Teraz oto James zwraca się z tą prośbą do „Chucka”, sam bowiemnie ma pojęcia, skąd wytrzasnąć te węże.„Chuck” opowiadał drżącym głosem, że został przez Jamesa zahipnotyzowany:„Widziałem tylko te jego oczy, wpatrujące się we mnie i nie mogłem mu odmówić...”. Niedowiedziono jednak, by James miał jakieś szczególne zdolności hipnotyzerskie. Bardziejprawdopodobne wydaje się, że Hope’a zahipnotyzowała perspektywa zarobienia 100 dolarów,które miał otrzymać za parę jadowitych grzechotników.„Chuck” rozpoczął zatem poszukiwania.

Obszedł okolicznych handlarzy węży (jak sięwydaje, hodowla grzechotników była w tamtych stronach ulubionym hobby), lecz zdołałzakupić jedynie okazy pozbawione jadu, co wyszło na jaw, gdy James wypróbowałskuteczność ich ukąszeń na kilku królikach i kurczętach. Powtórzyło się to kilka razy.„Chuck” przynosił Jamesowi nowe, okazale prezentujące się węże, króliki i kurczęta wprostkwitły, regularnie kąsane przez zdobycze Hope’a, zaś James wpadał w coraz to większąwściekłość. Wreszcie polecił swemu przyjacielowi, by ten udał się do niejakiego „Joe-Węża”,znanego i renomowanego handlarza z Pasadeny. Wkrótce nowa para grzechotników wdrewnianej skrzynce została dostarczona do La Crescenta.„Chuck” przypatrywał się z lękiem kolejnemu eksperymentowi Jamesa. Węże zakupionew Pasadenie okazały się bardziej żywotne i ukąszone kurczęta wkrótce padły.

James byłzachwycony, zapłacił „Chuckowi” obiecane 100 dolarów, uprzedził go jednak, że jego pomocbędzie jeszcze potrzebna. Gdy „Chuck” z niepokojem spytał, do czego mógłby się jeszczeprzydać „znajomemu” Jamesa, ten przyznał się wreszcie, że to on planuje zabicie żony. Iznów „Chuck” mówi o swej bezradności w obliczu hipnotyzerskich zdolności przyjaciela,lecz bardziej prawdopodobne wydaje się, że tym razem James posłużył się szantażem.Mary James, przytomna, umieszczona została na stole kuchennym i przywiązana dońsznurem od bielizny.

Zaklejono jej następnie usta plastrem i przewiązano oczy. Ktoś mógłby zapytać, czynieszczęsna kobieta nie protestowała, nie usiłowała się wyrwać. – Wprost przeciwnie, samaułożyła się na stole, bo mąż poinformował ją, że za chwilę zostanie poddana zabiegowiprzerwania ciąży (której Mary zamierzała się pozbyć, nie chcąc urodzić dziecka) i przedstawił„Chucka” jako ginekologa.

Gdy przygotowania zostały ukończone, James wepchnął lewą stopę swej całkowicie terazbezradnej żony do skrzynki z grzechotnikami. „Widziałem, jak co najmniej jeden z nich wbiłw nią zęby” powiedział potem „Chuck”. Wkrótce Mary straciła przytomność, zaś mąż zprzyjacielem udali się do garażu, by w oczekiwaniu na jej śmierć posilić się kanapkami iwzmocnić łykiem żytniówki.

Gdy powrócili do kuchni, czekała ich przykra niespodzianka. Mary żyła jeszcze, choćbyła nieprzytomna. James uznał, że nie ma sensu czekać dłużej. Zawlókł żonę do łazienki i naoczach „Chucka” utopił ją w wannie (ten sposób mordowania żon miał widać starannieopracowany, sądząc po tragicznym końcu pani James nr 3). Następnie z pomocą „Chucka”zwłoki Mary umieszczono w sadzawce, pozorując samobójstwo.Robert James, gdy doprowadzono go z więzienia na konfrontację z „Chuckiem”, oskarżyłprzyjaciela o autorstwo planu tej zbrodni. Zdołano jednakże udowodnić, że rola Hope’asprowadzała się do udzielenia pomocy. Zgodnie z tymi ustaleniami „Chuck” skazany zostałna dożywotnie więzienie, a Robert James na karę śmierci.

Odszukano autora anonimowego listu, który doprowadził do ujęcia przestępców. Byłanim kobieta, przyjaciółka Jamesa, której najpierw przechwalał się swym sprytem, opisującprzebieg zbrodni dość dokładnie, potem zaś porzucił ją. Była to, trzeba przyznać, wielkanieostrożność ze strony tego rzeczywiście sprytnego mordercy.

Podobne prace

Do góry