Ocena brak

Rewolucja przemysłowa

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

Wielu historyków miesza razem to, co myśmy nazwali  rewolucją mechaniczną — rzecz zupełnie nową, zawdzięczającą swe powstanie rozwojowi zorganizowanej wiedzy, będącą takim samym postępem jak wynalezienie rolnictwa lub odkrycie metali — z czymś innym, całkowicie różnym w swoich początkach, z czymś, co ma związek z poprzednimi faktami w historii, a mianowicie z rozwojem socjalnym i finansowym, który nazywamy  rewolucją przemysłową. 

Oba procesy dokonywały się razem i wzajemnie na siebie oddziaływały, lecz z istoty swej i pochodzenia były odrębne. Przemysłowa rewolucja w pewnym stopniu byłaby się dokonała nawet wówczas, gdyby nie było ani węgla, ani pary, ani maszyn; ale w tym wypadku szłaby ona bardziej po linii socjalnych i finansowych zmian z ostatnich lat rzeczypospolitej rzymskiej. Byłaby powtórzeniem historii wydziedziczonych wolnych posiadaczy ziemi, pracy najemnej, wielkich obszarników, wielkich finansistów, słowem byłby to socjalnie zgubny proces finansowy. Nawet system fabryczny istniał przed maszynami i przed ujarzmieniem nowych energii. Fabryka nie jest wytworem maszyny, lecz następstwem „podziału pracy”.

Robotnicy, trzymani pod batem i wyzyskiwani, wyrabiali takie rzeczy, jak galanteria, pudełka z kartonu i meble, malowali mapy, ilustrowali książki itp., zanim jeszcze użyto kół wodnych do celów przemysłowych. Fabryki istniały w Rzymie za czasów Augusta. Nowe książki, na przykład, dyktowano całym szeregom kopistów w warsztatach księgarskich. Kto uważnie czyta Defoe'a i pamflety polityczne Fieldinga, widzi,  że już w końcu XVII w. w Anglii umiano biednych ludzi zamykać w specjalnych pomieszczeniach, gdzie pracą zbiorową zarabiali na życie. Zapowiedź tego spotykamy już nawet w Utopii More'a (1516). Było to następstwem stosunków społecznych, a nie rozwoju mechaniki.

Aż do połowy wieku XVIII socjalna i ekonomiczna historia Europy zachodniej idzie utartą drogą, po której szło państwo rzymskie w ostatnich trzech  stuleciach przed Chrystusem. Lecz wskutek braku politycznej jedności Europy zachodniej, dzięki atakom przeciw monarchii, samodzielności mas ludowych i być może dzięki temu,  że umysł zachodnioeuropejski jest bardziej podatny, dla mechanicznych idei i wynalazków — ten proces poszedł w nowym kierunku. Chrześcijaństwo spopularyzowało w świecie europejskim pojęcie solidarności ludzkiej, władza polityczna nie była tak skoncentrowana, i ludzie energiczni, dążący do wzbogacenia się, nie myśleli już o niewolnictwie lub pracy najemnej, lecz całą swą uwagę zwrócili ku energii mechanicznej i maszynie.

Rewolucja mechaniczna była czymś nowym w dziejach ludzkości i nie troszczyła się o to, jakie może wywołać następstwa socjalne, polityczne, ekonomiczne i przemysłowe. Rewolucja zaś przemysłowa, podobnie jak wiele innych spraw ludzkich, podlegała i wciąż jeszcze podlega głębokim zmianom, równolegle do zmian w warunkach życia ludzkiego, spowodowanych przez rewolucję mechaniczną. Zasadnicza różnica między gromadzeniem bogactw, tępieniem drobnych posiadaczy ziemi i drobnych przemysłowców, między okresem wielkich finansów w ostatnich wiekach rzeczypospolitej rzymskiej a bardzo podobnym kapitalizmem XVIII i XIX w. — leży w głęboko odmiennym charakterze pracy, wywołanym przez rewolucję mechaniczną.  Świat starożytny opierał się na pracy rąk ludzkich; wszystko ostatecznie zależało od muskułów nieuświadomionego, ujarzmionego człowieka, któremu do pomocy dodano zwierzę pociągowe.

Gdzie trzeba było podnieść jakiś ciężar, człowiek to czynił; gdzie trzeba było rozłupać skałę, posyłano człowieka; człowiek wraz z wołem orał ziemię; zamiast parowców Rzymianie mieli galery z rzędami uznojonych wioślarzy. Olbrzymi procent ludzkości we wczesnych cywilizacjach zajmował się czysto mechaniczną pracą. Z pojawieniem się maszyny nic z początku nie zwiastowało kresu tego bezmyślnego wyzyskiwania sił ludzkich. Wielkie rzesze ludzi pędzono do kopania kanałów i układania torów kolei  żelaznych. Ilość górników wzrosła niezmiernie. Ale jeszcze bardziej wzrosły ułatwienie pracy i produkcja towarów. W ciągu w. XIX ujawniała się coraz wyraźniej logika nowej sytuacji. Istot ludzkich nie poszukiwano już jako  źródła jedynie niezróżnicowanej energii. Całą pracę mechaniczną człowieka powierzono teraz maszynie, która wykonywała to prędzej i lepiej.

Człowieka potrzebowano tylko tam, gdzie konieczna była świadoma myśl i wola. Ludzi używano wyłącznie jako ludzi. Człowiek-wół, na którym opierały się wszystkie poprzednie cywilizacje, stwór skazany na wiekuiste posłuszeństwo, u którego mózg był zbyteczny, przestał być niezbędny dla szczęścia ludzkości. Ta rewolucja objęła nie tylko najświeższe gałęzie przemysłu, jak np. metalurgię, lecz i tak stare, jak rolnictwo lub górnictwo. Maszyny załatwiały się z orką, siejbą i żniwem prędzej od tuzinów pracowitych ludzi. Cywilizacja rzymska była zbudowana na tanich i spodlonych istotach ludzkich; współczesną cywilizację odbudowano na taniej sile mechanicznej. Przez sto lat siła stawała się coraz tańsza, a praca coraz droższa. Jeżeli przez okres jednego pokolenia nie stosowano maszyn w przemyśle górniczym, działo się to po prostu dlatego,  że ludzie byli jeszcze wciąż tańsi od maszyny.

Następuje teraz w urządzeniach ludzkich zmiana pierwszorzędnej wagi. Bogacze i władcy w starożytności troszczyli się jedynie o to, aby mieć jak najwięcej rąk roboczych. W XIX zaś wieku inteligentni ludzie stojący u władzy uświadomili sobie,  że prosty człowiek musi być czymś lepszym niż ciemną siłą roboczą. Należało go wychowywać, choćby celem osiągnięcia „sprawności przemysłowej”. Musiał zrozumieć, co się wokół niego dzieje. Od wystąpienia chrześcijaństwa poziom oświaty ludowej podniósł się w Europie, podobnie jak w Azji, wszędzie tam gdzie dotarł islam, albowiem musiano postarać się o to, aby wyznawcy zrozumieli cośkolwiek z tej wiary, która miała ich zbawić, i aby mogli po trosze rozczytywać się w swych  świętych księgach. Spory sekt chrześcijańskich, z których każda ubiegała się o jak największą ilość zwolenników, przeorały glebę pod zasiew oświaty ludowej.

Tak np. w Anglii, w trzydziestych i czterdziestych latach w. XIX, rozmaite sekty, pragnąc oddziaływać na młode pokolenie, stworzyły szereg współzawodniczących organizacji wychowawczych dla dzieci: szkoły kościoła „narodowego”, szkoły „brytyjskich” dysydentów, nawet szkoły elementarne rzymskokatolickie. W drugiej połowie w. XIX oświata ludowa w całym  świecie zachodnioeuropejskiej cywilizacji uczyniła szalone postępy. Nie można tego powiedzieć o wykształceniu klas wyższych — był tam bez wątpienia pewien postęp, ale stosunkowo nikły — i w ten sposób zmniejszyła się przepaść dzieląca dotychczas ludzi piśmiennych od niepiśmiennego pospólstwa. Na tyłach tego procesu dziejowego stała rewolucja mechaniczna, pozornie nie licząca się ze stosunkami społecznymi, a jednak zmierzająca do nieubłaganego wytępienia analfabetyzmu.

Masy ludowe starożytnego Rzymu nigdy nie uświadamiały sobie dokonywającej się rewolucji ekonomicznej: nie dostrzegały zmian zachodzących w ich życiu z taką jasnością, z jaką my je dziś widzimy. Natomiast masy ludowe w XIX wieku zdawały sobie dokładnie sprawę z rewolucji przemysłowej, widząc w niej pewien jednolity proces, który ich bezpośrednio dotyczył — ponieważ umiały one czytać, mogły swobodnie roztrząsać wypadki i odbierać o nich szybkie i wyczerpujące wiadomości; ci ludzie, obracając się w świecie widzieli rzeczy, których nie widziało przed nimi żadne społeczeństwo.

Podobne prace

Do góry