Ocena brak

Rewolucja francuska i powrót monarchii we Francji

Autor /vvv Dodano /14.03.2011

Zaledwie Anglia straciła trzynaście kolonii amerykańskich, głęboki przewrót społeczny i polityczny dokonał się w samym sercu Wielkiej Monarchii, dając całej Europie niedwuznacznie do zrozumienia, że polityczne ustroje są w istocie przemijające. Mówiliśmy już,  że francuska monarchia zdołała się najlepiej i najtrwalej ugruntować ze wszystkich personalnych monarchii. Stała się ona przedmiotem zazdrości i naśladownictwa szeregu rywalizujących i mniejszych dworów. Lecz opierała się na niesprawiedliwości, która była przyczyną jej upadku. Na zewnątrz zaborcza i świetna, marnotrawiła życie i mienie swego narodu.

Duchowieństwo i szlachta zrzuciły cały ciężar podatków na średnie i niższe klasy. Chłop uginał się pod brzemieniem danin; stan średni doznawał ucisku i pogardy od szlachty. W r. 1787 monarchii francuskiej groziło bankructwo, tak  że musiała zwołać przedstawicieli wszelkich warstw dla narady nad trudnościami znikomych dochodów i nadmiernych wydatków. W r. 1789 zwołano do Wersalu Stany Generalne, zgromadzenie szlachty, duchowieństwa i gminu, coś w rodzaju pierwotnego parlamentu angielskiego. Nie zbierały się one już od roku 1610. Przez cały ten czas Francja była absolutną monarchią. Teraz lud miał sposobność wyrazić od dawna wzbierające w nim niezadowolenie.

Natychmiast wybuchł spór między trzema stanami, albowiem stan trzeci dążył do zawładnięcia całym zgromadzeniem. Stan trzeci wyszedł z waśni zwycięsko, a Stany Generalne zamieniły się w Zgromadzenie Narodowe,  zdecydowane do zaprowadzenia nowego ładu w państwie Król Ludwik XVI był przygotowany do walki i kazał ściągnąć wojska z prowincji. Paryż i Francja powstały... Upadek monarchii absolutnej dokonał się bardzo szybko Lud paryski zdobył ponure więzienie Bastylię i powstanie błyskawicznie rozszerzyło się po całej Francji. We wschodnich i północno-zachodnich prowincjach chłopi palili zamki szlacheckie, starannie niszczyli archiwa i tytuły własności, a właścicieli mordowali lub wypędzali. W ciągu miesiąca runął stary strupieszały porządek arystokratyczny. Wielu książąt i dworzan z partii królowej uciekło za granicę.

W Paryżu ustanowiono tymczasowy zarząd miejski (to samo stało się w innych większych miastach) i powołano nową siłę zbrojną, Gwardię Narodową, które] głównym przeznaczeniem było stawiać opór wojskom królewskim. Zgromadzenie Narodowe musiało teraz przystąpię do stworzenia nowego politycznego i społecznego systemu. Było to olbrzymie zadanie. Zgromadzenie Narodowe zniosło przede wszystkim główne źródła niesprawiedliwości z czasów absolutyzmu: przywileje niepłacenia podatków, pańszczyznę, tytuły arystokratyczne; usiłowało stworzyć w Paryżu monarchię konstytucyjną. Król porzucił Wersal z jego wspaniałościami i zaprowadził skromniejszy dwór w paryskich Tuileriach.

Przez dwa lata zdawało się,  że Zgromadzenie Narodowe dojdzie do stworzenia silnego zmodernizowanego rządu. Wiele w jego pracach było zdrowych myśli, które do dziś przetrwały, ale sporo też eksperymentowania, które trzeba było zarzucić. Złagodzono kodeks karny: zniesiono tortury, samowolne aresztowania i prześladowania heretyków. Dawne prowincje francuskie, Normandia, Burgundia itp. weszły w skład osiemdziesięciu departamentów. Najwyższe dostojeństwa w armii stały się dostępne dla wszystkich. Ustanowiono doskonały i prosty system sądów, których wartość znacznie obniżał fakt, że sędziów wybierał lud na krótki okres czasu. W ten sposób tłum był rodzajem najwyższego trybunału apelacyjnego i sędziowie, podobnie jak członkowie Zgromadzenia, starali się przypodobać galerii.

Ogromne posiadłości kościelne oddano pod zarząd państwa; instytucje religijne nie zajmujące się ani dobroczynnością, ani wychowaniem rozwiązano, a opłacanie duchowieństwa stało się wspólnym ciężarem całego narodu. Nieźle na tym wyszło niższe duchowieństwo francuskie, które przymierało głodem w cieniu bogatych dostojników. Księża i biskupi stali się wybieralni, co godziło w podstawy Kościoła rzymskiego, gdzie cała władza była w ręku papieża. Za jednym zamachem Zgromadzenie Narodowe chciało kościół we Francji zrobić protestanckim, jeśli nie z doktryny, to z ustroju. Wszędzie wybuchały spory i konflikty między księżmi uznanymi przez rząd a księżmi, którzy dochowali wierności Rzymowi i nie złożyli przysięgi państwu.

W r. 1791 próba zaprowadzenia monarchii konstytucyjnej we Francji skończyła się niepowodzeniem wskutek postępowania króla i królowej, działających w porozumieniu ze swymi arystokratycznymi i monarchicznymi przyjaciółmi za granicą.Obce armie zbierały się na wschodniej granicy państwa i pewnej nocy czerwcowej król i królowa z dziećmi wymknęli się z Tuileriów, aby połączyć się z arystokratycznymi wygnańcami. Schwytano ich w Varennes i odstawiono z powrotem do Paryża; cała Francja rozgorzała namiętnością patriotycznego republikanizmu.

Proklamowano republikę, zaczęto otwartą wojnę z Austrią i Prusami, króla zaś osądzono i ścięto (styczeń 1793), tak jak to już raz uczyniono w Anglii, za zdrady narodu. Rozpoczął się teraz dziwny okres w historii narodu francuskiego. Silnym płomieniem buchnął entuzjazm dla Francji i republiki. Minął czas wszelkich kompromisów; w kraju każdy objaw rojalizmu i nielojalności miał być wytępiony; za granicą Francja była protektorką i orędowniczką wszystkich rewolucjonistów. Cała Europa, cały  świat miał być republiką. Młodzież francuska zapełniła szeregi armii republikańskiej; po całym kraju popłynął nowy, cudowny śpiew, który dziś jeszcze, jak wino, krew rozżarza — Marsylianka.

Przed tym śpiewem, przed szeregami Francuzów okrytych błyskiem bagnetów, przed entuzjazmem ich armat cofały się armie nieprzyjacielskie; do końca r. 1792 armie francuskie posunęły się daleko poza granice zdobyczy Ludwika XIV; wszędzie stały na obcym terytorium. Były w Brukseli, przebiegły Sabaudię, dotarły do Moguncji; odebrały Holandii Scheldt. Po czym rząd francuski uczynił rzecz bardzo nierozumną. Rozgoryczony tym,  że jego przedstawicieli wydalono z Londynu po straceniu Ludwika, wypowiedział wojnę Anglii. Był to krok nieroztropny, albowiem rewolucja dala Francji nową, pełną zapału piechotę i doskonałą artylerie i uwolniła ją od arystokratycznych oficerów i ociężałej tradycji, lecz zarazem pozbawiła marynarkę dyscypliny; Anglia była silniejsza na morzu. Ta prowokacja zjednoczyła całą Anglię przeciw Francji, mimo  że z początku istniał w Wielkiej Brytanii poważny ruch liberalny, sympatyzujący z rewolucją.

Nie możemy szczegółowo opowiadać walk Francji przeciw koalicji europejskiej, walk toczących się, w najbliższych kilku latach. Skutkiem jej było odebranie Austriakom Belgii na zawsze i utworzenie republiki w  Holandii. Flota holenderska zamarzła w Texel i musiała się poddać bez wystrzału garstce kawalerii. Na jakiś czas Francja odwróciła swą uwagę od Włoch i dopiero w r. 1796 nowy generał, Napoleon Bonaparte, poprowadził wynędzniałe i głodne armie republikańskie w triumfalnym pochodzie przez Piemont do Mantui i Werony. Powiada C. F. Atkinson: „Co najbardziej zdumiewało koaliantów, to liczebność i szybkość republikanów. Te improwizowane armie nie miały  żadnego taboru. Namiotów nie można było sprawić z braku pieniędzy ani przewieźć z braku wozów, których byłoby potrzeba w olbrzymiej ilości, a zresztą były one zbyteczne, ponieważ ci ludzie z lat 1793—1794 ochoczo znosili takie niewygody, które w zawodowych armiach wywołałyby wprost epidemię dezercji.

Prowiantów niepodobna było wozić w konwojach dla takiego mnóstwa ludzi i Francuzi wrychle przywykli do «kwaterunków». W r. 1793 zrodził się nowoczesny sposób wojowania, polegający na szybkości ruchów, najwyższym wysiłku tężyzny narodowej, biwakach, rekwizycjach, w przeciwieństwie do tego, co było dawniej: ostrożne manewrowanie, małe armie zawodowe, namioty, pełne racje, szykany 43”. W chwili zaś gdy te obdarte zastępy zapaleńców ze śpiewem Marsylianki szły w bój za  la France, nigdy nie mając jasnego pojęcia, czy idą na plądrowanie, czy wyzwalanie krajów — entuzjazm republikański w Paryżu objawiał się w mniej chwalebnej formie.

Rewolucją kierował teraz fanatyczny Robespierre. Trudno określić, co to był za człowiek; był on słabowity, z natury bojaźliwy i zarozumiały. Miał jednak niezbędny  środek do osiągania władzy — wiarę. Chciał ocalić Rzeczpospolitą według własnego rozumienia i wyobrażał sobie,  że nie potrafi tego nikt inny, tylko on. Wziąć zatem władzę w swoje ręce znaczyło ocalić republikę.  Żywotny duch republiki, jak się zdawało, wyrósł z rzezi rojalistów i stracenia króla. Wybuchły powstania, jedno na zachodzie w Wandei, gdzie lud burzył się przeciw poborom do wojska i wywłaszczaniu prawowiernego duchowieństwa, a na czele stała szlachta i księża, drugie na południu, gdzie Lyon i Marsylia powstały, a rojaliści tulońscy wpuścili do miasta angielską i hiszpańską załogę. Zdawało się więc, że nie ma innej rady, jak wyrżnąć rojalistów.

Trybunał rewolucyjny wziął się do roboty i zaczęła sio nieustanna rzeź. Bardzo na czasie okazało się wynalezienie gilotyny. Zgilotynowano królową, zgilotynowano większą część przeciwników Robespierre'a, gilotynowano ateistów, którzy twierdzili,  że nie ma Najwyższej Istoty i co dzień, co tydzień ta piekielna maszyna ucinała coraz więcej głów. Zdawało się,  że rządy Robespierre'a żywią się krwią, której potrzebują coraz więcej, jak opiumista wymaga coraz silniejszych dawek opium. Na koniec w lecie 1794 Robespierre'a obalono i zgilotynowano. Na jego miejsce ustanowiono Dyrektoriat z pięciu ludzi, którzy przez pięć lat prowadzili obronną wojnę, i jednocześnie utrzymywali  ład wewnątrz kraju.

Ich rządy stanowią ciekawe interludium w tej historii gwałtownych przewrotów. Godzili się na ten stan rzeczy, jaki zastali. Propagandystyczna gorliwość rewolucji prowadziła armie francuskie do Holandii, Belgii, Szwajcarii, południowych Niemiec i Włoch północnych. Wszędzie wypędzano królów i ustanawiano republiki. Lecz żarliwość propagandystyczna, która ożywiała Dyrektoriat, nie przeszkadzała, ze skarb wyzwolonych krajów zabierano na poprawienie finansów rządu francuskiego. Wojny te stawały się coraz mniej podobne do  świętej wojny o wolność, a coraz bardziej przypominały zaborcze wojny starego regime'u.

Jedyną rzeczą, która nowej Francji pozostała z monarchii, była jej tradycyjna polityka zagraniczna; za Dyrektoriatu panuje ona z taką siłą, jak gdyby w ogóle nie było rewolucji. Na nieszczęście dla Francji i całego  świata wyrósł człowiek, który w najjaskrawszej formie uosabiał ten narodowy egoizm Francuzów. Dał on temu krajowi dziesięć lat chwały i upokorzenie ostatecznej klęski. Był to ten sam Napoleon Bonaparte, który armie Dyrektoriatu prowadził do zwycięstwa w wojnach włoskich. Przez pięć lat rządów Dyrektoriatu Bonaparte pracował nad wywyższeniem się. Stopniowo dochodził do coraz większej władzy. Był to człowiek mocno ograniczony, ale wielkiej energii i bezlitośnie dążący do swoich celów.

Zaczął karierę jako ekstremista ze szkoły Robespierre'a, czemu zawdzięczał pierwsze swe powodzenie; nie zdawał sobie jednak sprawy z tych nowych sił, które teraz rodziły się w Europie. Szczytem jego politycznej wyobraźni było krzykliwe, a spóźnione usiłowanie odbudowania zachodniego cesarstwa. Starał się zniszczyć resztki dawnego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, aby na jego miejscu wznieść nowe, ze stolicą w Paryżu. Cesarz w Wiedniu przestał być  Świętym Cesarzem Rzymskim a stał się po prostu cesarzem Austrii. Napoleon rozwiódł się z pierwszą żoną, Francuzką, aby poślubić austriacką arcyksiężniczkę. Właściwym panem Francji był Napoleon już jako Pierwszy Konsul w r. 1799, a obwołał się cesarzem Francji w r. 1804, biorąc sobie wyraźnie za wzór Karola Wielkiego. Papież koronował go w Paryżu: Napoleon odebrał koronę z rąk papieża i sam ją sobie włożył na głowę, tak jak to Karol Wielki zalecał.

Syna ukoronował na króla rzymskiego. Przez kilka lat rządy Napoleona były jednym szeregiem zwycięstw. Podbił większą część Włoch i Hiszpanii, pokonał Prusy i Austrię, panował nad całą Europą na zachód od Rosji. Nie udało mu się nigdy złamać potęgi morskiej Anglii i jego flocie zadał ostateczną klęską pod Trafalgarem (1805) admirał Nelson. Hiszpania powstała przeciw niemu w r. 1808, armia zaś angielska pod Wellingtonem wyparła z wolna Francuzów z całego półwyspu. W roku 1811 Napoleon popadł w zatarg z carem Aleksandrem I, a w r. 1812 najechał Rosję z wielką, bardzo niejednolite) armią, liczącą 600 000 ludzi, która została zwyciężona i zniszczona przez Rosjan i zimę rosyjską. Niemcy powalały przeciw niemu, Szwecja odwróciła się od niego.

Armię francuską ścigały klęski, i w r. 1814 Napoleon abdykował w Fontainebleau. Poszedł na wygnanie na wyspę Elbę, skąd wrócił raz jeszcze do Francji w r. 1815 i ostateczna porażkę zadały mu pod Waterloo zjednoczone wojska angielskie, belgijskie i pruskie. Umarł w r. 1821 jako więzień angielski na wyspie Św. Heleny. Siły wyzwolone przez rewolucję francuską były zmarnowane. Wielki kongres zwycięskich aliantów zebrał się w Wiedniu, aby przywrócić ile możności stan rzeczy obalony przez burzę rewolucji. Przez blisko czterdzieści lal trwał w Europie pokój, następstwo wielkiego wyczerpania

Podobne prace

Do góry