Ocena brak

Religijność a zachowania wyborcze Polaków - Model "kościoła popieranego" w Polsce

Autor /Felek Dodano /18.07.2011

Kościół katolicki cieszy się w Polsce zaufaniem społecznym rzędu od 67% do 69% (więcej ludzi - 80% - ufa KK jedynie w Rumunii i Portugalii), zaś w Czechach jedynie 20%. W Holandii 29% zaś w UK 34%. Wynika z tego, że poziom zaufania do instytucji KK nie zależy od dominującej religii czy położenia geograficznego kraju na obszarze Europy Zach. czy Wsch. Badania wykazują, iż Kościół w Polsce jest postrzegany (podobnie jak w innych państwach Europy) jako instytucja religijna sensu stricte. (czyli mająca udzielac odpowiedzi przede wszystkim na pytania ostateczne). Polacy w mniejszym stopniu widzą w Kościele przewodnika w życiu codziennym.

Jednakowy odsetek Polaków postrzega instytucję KK jako dającą właściwe odpowiedzi na pytania dotyczące życia rodzinnego i moralnych problemów jednostek. Podczas prowadzonych w roku 1996 międzynarodowych badań w ramach programu "Aufbruch" udało się ustalic, iż ok. 60% polskich respondentów uznaje KK za instytucję ponadczasową, uczącą człowieka prawdy i udzielającą pomocy duchowej. Za instytucję zniewalającą duchowo ludzi, zwodzącą ich i będącą reliktem przeszłości KK uznało ok. 10 % badanych Polaków. Polacy aprobują więc Kościół jako instytucję udzielają odpowiedzi na kwestie ostateczne, ale mają krytyczny stosunek do biurokratycznego działania KK. Prawie 32% Polaków uważało w 1996, że Kościół zainteresowany jest głównie władzą doczesną. 21% sądzi, że KK jest naturalnym sojusznikiem bogatych i potężnych. Co czwarty badany jest zdania, że to organizacja pod panowaniem biskupów i księży (też mi wielkie odkrycie - przyp. mój), zaś 58% sądzi, iż Kościół jest bogaty. Mniej więcej 1/4 Polaków ma więc krytyczny stosunek do Kościoła.

Dodajmy do tego 1/3 mających stosunek ambiwalentny i wyłoni nam się obraz stosunku Polaków - cebulaków do Kościoła w jakim ogólne zaufanie do KK łączy się z chłodnym dystansem do jego bieżącej działalności. Krytyzm wobec Kościoła rośnie wraz z poziomem wykształcenia oraz wielkością miejsca zamieszkania respondenta. Tylko 35% badanych Polaków uważa, że Kościół potrafi wskazac, jak można osiągnąc szczęście w życiu doczesnym, przeciwnego zdania jedst 32%. Szczególnie mocno krytycznie nastawieni są Polacy do aktywnego udziału KK w życiu politycznym, tj. aktywnego popierania przezeń poszczególnych partii w wyborach oraz prób wpływania na decyzje rządzących. Zdaniem 85% Polaków Kościół nie powinien pouczac jak głosowac, zaś 81% uważa, że Kościół nie powinien wpływac na decyzję rządzących. Z tego wynika, że poziomem antyklerykalizmu Polska ustępuje jedynie V Republice

Francuskiej (!). Większe jest przyzwolenie na bierne uczestnictwo Kościoła w życiu politycznym, czyli wypowiadanie się na rożne tematy dotyczące sfery bieżącej polityki państwa. Bardziej pozytywnie Polacy odnoszą się jednak do kwestii aktywnego zabierania głosu przez Kościół w sprawach etycznych i społecznych (48% Polaków uważa, iż powinien wypowiadac się w sprawie seksu pozamałżeńskiego i aborcji, zaś 50% że w sprawach życia codziennego, co oznacza, ze 1/2 Polaków nie oczekuje od KK pouczeń w sprawach ich osobistego postępowania w życiu). Jako, że w Polsce mamy do czynienia z wysoką frekwencją na mszy, licznym ruchem pielgrzymkowym, procesjami etc. polską religijnośc uważa się za masową. Zachowania te nie przekładają się na poczucie silnego związku z Kościołem.

Przykład: w Polsce do org. kościelnych i religijnych należy 5% katolików. Prasę katolicką czyta ok. 7% populacji, ale jej łączny nakład nie przekracza 1,5 mln egzemplarzy (ale aż 176 tys. "robi" "Nasz dziennik", zaś jedynym istotnym katolickim tygodnikiem opinii jest "Gośc niedzielny"). 45% Polaków uważa, że człowiek może byc zbawiony w każdym kościele, zaś 19,5% - że Kościół w ogóle nie jest do tego potrzebny. Można więc uznac, iż Polacy oczekują od Kościoła, że będzie kimś w rodzaju terapeuty, który da wsparcie i wysłucha w obliczu spraw ostatecznych, usprawiedliwi złe postępki, rozgrzeszy jeśli trzeba, ale jednocześnie nie będzie się nie pytany wtrącał w osobiste sprawy swego klienta - wierzącego i w sposoby rządzenia państwem zamieszkiwanym przez społeczeństwo takich klientów.

Do góry