Ocena brak

Recenzja przedstawienia teatralnego "Krum" reż. Krzysztof Warlikowski

Autor /RoksRormamadytbjk Dodano /28.08.2006

Mimo iż sztuka ?Krum? jest izraelskiego autorstwa, równie dobrze mogłaby być napisana przez kogoś z naszego kraju. Jest to opowieść o przeciętnych (bardzo) szarych ludziach. Akcja rozgrywa się na kilku poziomach z trójkątem w tle. Tytułowy bohater aspiruje do tego by być pisarzem lecz do końca nie wiadomo czy po to aby wydać się bardziej atrakcyjnym, czy też naprawdę chciałby nim być, bo osobiście podejrzewam że raczej nim nie jest. Ale trzyma się kurczowo idei iż wkrótce napisze wielką powieść by nie poddać się zupełnie poczuciu klęski życiowej. Sztuka pokazuje relacje społeczne ludzi przegranych, bez widoku zmian na lepsze. Gdzie małżeństwo zawiera się z pierwsza lepsza osoba wiedząc że żadna inna nie zechce stworzyć związku i tylko w tym celu by nie być samemu. Patrząc od strony tytułowego Kruma, sztuka pokazuje nie samą pogoń za sukcesem, tylko to co jest po...... gdy się nie uda. Powrót do miasta i środowiska z którego się uciekło z nadzieją iż nigdy się nie wróci. Małżeństwo jako potrzeba bliskości byle z kim byle żeby była. Jednak sam Krum jest nonkonformistą w swym cynizmie. Nie próbuje ukrywać swej klęski za markowanymi sukcesami. Już matce na lotnisku mówi ?nic ci nie przywiozłem?. Nie ma złudzeń co do tego że mu się nie powiodło, a jednak czepia się nadziei że spełni się w pisarstwie. Wesela są w tej sztuce smutne jak pogrzeby a życie małżeńskie polega na dokopywaniu sobie nawzajem, by pseudopartner miał gorzej od nas. Truda wychodzi za mąż za ciapowatego taktyka choć nim gardzi robi to po to by wyjść za mąż za kogokolwiek, skoro Krum jej nie chce. Tugati i Dupa wiedząc że nie zechce ich nikt zawierają rozpaczliwy związek choć nie łączy ich nikt. Tugati, hipochondryk czekający na śmierć całe życie, dopiero gdy zaczyna umierać naprawdę odkrywa w sobie wielkie pragnienie życia. Lekarz nie pozostawiający i tak przegranym ludziom żadnej nadziei, tylko pogrążający swych pacjentów w beznadziei ich sytuacji. Żądze iż jednak może być lepiej rozpala w bohaterach Cica, której się udało i stać ja na włoskiego żigolaka, jednak ona traktująca ich z góry z pobłażliwa obojętnością, odrzuca ich umizgi do jej wielkiego świata. Czego można się było spodziewać. Nie ma żadnej nadziei zdaje się krzyczeć ta sztuka. I aby pogłębić swój efekt dekoracja do przedstawienia mimo multimedialnych efektów jest bardzo oszczędna. Gry aktorskiej nie potrafię ocenić, gdyż nie mam w tym kierunku profesjonalnego przygotowania. Mogę tylko napisac czy mi się podobała czy nie. Podobała mi się i owszem . Może dlatego że lubię takie dołujące przedstawienia.

Podobne prace

Do góry