Ocena brak

RACJA ISTNIENIA BYTÓW

Autor /Ed123 Dodano /08.07.2011

Czytelnik zapewne już zauważył, w jak ścisłym związku stoi dla nas stwierdzenie złoŜoności i zmienności bytów oraz sformułowanie zasady racji dostatecznej. Byty w nieustannym ruchu - pod wpływem podstawowej potrzeby ocalenia i dopełnienia siebie - oto co jest nam dane w doświadczeniu. Ewidentna kruchość wszelkiego otaczającego nas bytu (i nas samych) wskazuje na to, Ŝe byt ten nie zawdzięcza sam sobie tego, czym jest i Ŝe jest. Poznanie jego złoŜoności prowadzi do wniosku, iŜ nawet nie moŜe tego sobie zawdzięczać. Racją bytu moŜe być tylko inny byt. Jaki? Pod wpływem przyrodniczego poznania i panującego w naszej kulturze (wciąŜ jeszcze) scjentyzmu, jesteśmy moŜe skłonni szukać racji zaistnienia i istnienia jakiegoś bytu w otaczających go bytach, które oddziałują na niego przyczynowo i które tworzą  środowisko sprzyjające lub nie sprzyjające jego trwaniu.

Byt zaistniał pod wpływem określonych przyczyn, działających w ra-mach tego  świata, w którym ów byt się znalazł, a dalsze jego istnienie jest następstwem swoistej bezwładności egzystencjalnej oraz braku niszczącego dzia-łania otoczenia. Ostatecznie więc zaistnienie i istnienie jakiegoś bytu tłumaczy się naturą otaczających go innych bytów, naturą świata. Metafizyki takie wyjaśnienie nie moŜe zadowolić, i to co najmniej z dwu powodów. Po pierwsze, wszystkie otaczające nas i znane z doświadczenia byty posiadają zasadniczo taką samą strukturę i taki sam sposób istnienia: są bytami złoŜonymi i zmiennymi. KaŜdy z tych bytów moŜe ulec (i faktycznie ulega) zmianie i jak w pewnym czasie zaistniał, tak i w pewnym czasie przestanie istnieć, biorąc udział w przemianie substancjalnej. W związku z tym kaŜdy z tych bytów w równym stopniu nie posiada racji swego istnienia w sobie. Czy dorzucając ciągle złotówkę (tzn. monetę jednozłotową) do złotówki otrzymamy kiedyś na tej drodze choćby jedną dwuzłotówkę? Czy zbiór - choćby nieskończony - bytów przygodnych i niekoniecznych nie będzie wciąŜ zbiorem bytów przygodnych i niekoniecznych?

CzyŜ moŜe istnieć jeden lub mnogość bytów pochodnych bez istnienia bytów pierwotnych? PrzecieŜ byłaby to jawna sprzeczność: istniałoby coś dzięki czemu innemu i zarazem nie istniałoby to, dzięki czemu owo coś istnieje. Samo sumowanie czy mnoŜenie w nieskończo-ność tego rodzaju bytów oraz porządkowanie ich w szereg czy w szeregi w czasie niczego tu nie doda ani nie zmieni. Obojętne, czy  świat jest czy nie jest skończony w czasie i przestrzeni, elementy i człony tego świata (w zasadzie -pod względem bytowym - jednorodnego z otaczającymi nas bytami) pozostają bytami niekoniecznymi136. Po drugie, działanie jest zawsze proporcjonalne do tego, co działa. Czy byty, które same nie są racją swego istnienia i istnieją istnieniem udzielonym, mogą stanowić rację ostateczną istnienia innych bytów? JuŜ poznanie potoczne po-zwala stwierdzić,  Ŝe efektywne działanie bytu jest uzaleŜnione od istoty, od sprawności działającego bytu. Muzyki nauczy muzyk, a matematyki matematyk.

Czy byt moŜe udzielić tego, czego z istoty swej nie ma? Taki byt moŜe co najwyŜej przekazywać, a nie udzielać. Stąd - biorąc pod uwagę zarówno dane empiryczne, jak i zdobyte przez nas rozumienie natury otaczających nas przed-miotów - moŜemy twierdzić, Ŝe byt przygodny nie jest racją czyjegoś istnienia, lecz jest tylko przekazicielem istnienia innemu bytowi. W technicznej termi-nologii filozoficznej formułuje się to w ten sposób,  Ŝe byt przygodny nie jest przyczyną sprawczą główną, ale jest przyczyną sprawczą narzędną (instrumen-talną) istnienia czegoś. Przeto nie wśród bytów przygodnych naleŜy szukać ostatecznej racji ich istnienia. AŜeby jeszcze pogłębić te waŜkie przecieŜ w konsekwencji rozwaŜania, wróćmy do analizy zmiany i dokładniej scharakteryzujmy egzystencjalną pozy-cję tego, co zmienne. Stwierdziliśmy juŜ wyŜej, Ŝe istnieje realnie co najmniej jeden byt zmienny. Określamy byt zmienny jako taki byt, który (a) nabył lub nabywa nowej własności, której przedtem nie posiadał, lub (b) zaistniał, powstał, chociaŜ kiedyś go nie było. Obydwa przypadki są podobne, w obydwu bowiem mamy do czynienia z sytuacją, w której coś, co było (pod pewnym lub pod kaŜdym względem) niebytem, stało się bytem, z sytuacją, w której zaistniał nowy byt. (MoŜna teŜ mówić o zmianie jako o utracie czegoś, o zaprzestaniu istnienia).

W dalszej analizie weźmiemy pod uwagę pierwszy przypadek, mianowicie (a), chociaŜby dlatego, Ŝe chodzi w nim o zmiany przypadłościowe, a istnienie zmian przypadłościowych przyjmują (z wyjątkiem moŜe jedynie reistów) wszys-cy realiści, nawet tacy, którzy monizując odrzucają istnienie zmian substan-cjalnych. Przypuśćmy więc,  Ŝe jakiś byt  x  zmienił się przypadłościowe Znaczy to,  Ŝe byt ten w chwili A nie posiadał (przynajmniej jednej) własności  f, natomiast w chwili B  (róŜnej od A)  tę własność juŜ posiadł. RóŜnica między x w A a x w B jest róŜnicą realną, faktycznie zachodzącą. Byt x w A  jest niebytem w stosunku do bytu  x  w  B  pod względem  f. Stawiamy pytanie: czy byt  x  w  A  jest racją dostateczną bytu  x  w  B,  czy - innymi słowy - byt  x  dał sobie to, czego nie posiadał (bo gdyby posiadał, to nie potrzebowałby się zmienić), mianowicie własność f ?

Łatwo zauwaŜyć, Ŝe gdyby byt dawał sobie to, czego by nie posiadał, zarazem by coś posiadał (bo dać moŜna tylko to, co się posiada) i nie posiadał (bo dopiero by sobie dawał,  Ŝeby mieć), a więc byłby bytem sprzecznym. Ktoś jednak nadmiernie krytyczny mógłby podnieść,  Ŝe w powyŜszym sformułowaniu posługujemy się metaforą, przenosimy własności pewnego typu stosunków międzyludzkich (mianowicie stosunków dawania czegoś komuś) na stosunki do-tyczące samego istnienia. Przypuśćmy,  Ŝe zarzut jest słuszny, i sformułujemy rozumowanie nieco inaczej. Byt x przed zmianą (w chwili A) ma się do bytu x po zmianie (w chwili B) jak niebyt do bytu w aspekcie f. Gdyby x przed zmianą był racją dostateczną x-a po zmianie, wówczas racją zaistnienia bytu f byłby niebyt f (bowiem w chwili A nie istniało f). Gdyby nicość była racją bytu, przestałaby być nicością. Wobec tego racją dostateczną istnienia bytu  f musi być byt zewnętrzny względem bytu  x.  Nie moŜe on być z kolei zmienny, poniewaŜ w ten sposób sprawa by się przesunęła, a nie rozwiązała. W bycie tym bowiem znowu zachodziłaby aktualizacja tego, czego dotąd nie było. Ostatecznie więc racją zaistnienia bytu zmiennego jest byt całkowicie (tzn. pod kaŜdym względem) niezmienny.

Tak samo przedstawia się sprawa w przypadku zmian substancjalnych. Byt powstający nie moŜe być racją swego powstania: inaczej bowiem działałby przed własnym istnieniem, zarazem by istniał (bo działałby jako przyczyna swego istnienia, a nicość nie działa) i nie istniał (bo dopiero musiał powstać, by istnieć), co byłoby realizacją bytowej sprzeczności. Analizy zmiany moŜna dokonać przy uŜyciu pojęć „moŜności" i „aktu". MoŜna wtedy powiedzieć, Ŝe x przed zmianą był w moŜności (do) posiadania f, a x  po zmianie był w tym względzie w akcie. To,  Ŝe w  A x  był w moŜności posiadania f, jest warunkiem niezbędnym tego, aby x w jakiejś późniejszej chwili B  aktualnie posiadał  f. MoŜna by powiedzieć,  Ŝe  x  przed zmianą był współprzyczyną zaistnienia/. Podkreślić jednak naleŜy,  Ŝe nie sposób moŜności przypisywać tej samej pozycji egzystencjalnej, co aktowi. W pierwotnym i pod-stawowym sensie realnie istnieje jedynie to, co istnieje aktualnie, co faktycznie i w dosłownym sensie jest „ucieleśnione" w przedmiocie, efektywnie go buduje i działa. MoŜność natomiast istnieje w bycie w sensie wtórnym, dzięki temu,  Ŝe byt jest aktualnie takim właśnie, a nie innym bytem.

To, co w akcie, dopuszcza to, co w moŜności. Nawet gdybyśmy zgodzili się na mówienie o przy-czynowaniu przez moŜność, to moŜność byłaby co najwyŜej przyczyną częściową, a nie wystarczającą. Istnienie moŜności w przedmiocie związane jest z jego treściowym określeniem i dlatego moŜność jako taka nie moŜe być racją istnienia czegokolwiek. Z powyŜszych rozwaŜań wynika to, jakie warunki musi spełnić byt, aby był racją dostateczną i ostateczną istnienia bytów przygodnych. AŜeby mógł odgry-wać swą doniosłą rolę, musi swoją strukturą oraz sposobem istnienia zasadniczo i radykalnie róŜnić się od bytu przygodnego. AŜeby był bytem pierwotnym, a więc bytem, który znów z kolei nie wymaga dla swego istnienia innego bytu, musi być bytem niezłoŜonym, niezmiennym (tzn. pozbawionym wszelkiej moŜ-ności), koniecznym139. MoŜe stać się to w jednym tylko wypadku, mianowicie wtedy, gdy byt ów będzie konstytuowany przez samo istnienie, lub -inaczej formułując - gdy istota tego bytu utoŜsamiać się będzie z jego istnieniem. Byt pierwotny to taki byt, który nie moŜe nie istnieć, który sam sobie zawdzięcza to, czym jest, i to, Ŝe jest.

To byt nieuwarunkowany zewnętrznie w swej bytowości. JuŜ z powyŜszego wynika,  Ŝe trudno nam zdobyć się na jakieś pozytywne przedstawienie sobie i określenie takiego bytu. Jako samo istnienie, nie przypomina on w najmniejszym stopniu tego rodzaju bytów,  z jakimi mamy do czy-nienia w doświadczeniu. W kaŜdym razie wykluczyć musimy przypisywanie mu wszelkich takich kwalifikacji, które istotnie są związane ze złoŜonością i zmien-nością. Z uwagi na swoją niezmienność byt pierwotny nie moŜe być ani mate-rialny, ani psychiczny na sposób psychiki ludzkiej. Zresztą mówienie o kwalifi-kacji tego, co jest samym istnieniem, jest wyraźnym wtłaczaniem na siłę w nasze schematy poznawcze takiego bytu, który w istotny sposób im się wymyka. Nic zresztą dziwnego, przecieŜ szukanie dostatecznej racji istnienia bytów przygodnych zetknęło nas z samym Absolutem.

W rozważaniach powyższych decydującą rolę odegrała - obok pewnych stwierdzeń empirycznych - zasada racji dostatecznej. Wśród przesłanek przepro-wadzonego rozumowania wystąpiły dwie tezy: „kaŜdy byt posiada rację swego istnienia" i „kaŜdy byt, który posiada rację swego istnienia w sobie, nie moŜe powstawać ani zanikać, musi istnieć zawsze" - pierwsza teza jest szczególnym przypadkiem, a druga konsekwencją zasady racji dostatecznej. Z powyŜszego rozumowania widać,  Ŝe istnienie Absolutu jest warunkiem koniecznym istnienia bytów nieabsolutnych. Zanegowanie istnienia bytu absolut-nego pociąga za sobą z konieczności stwierdzenie niemoŜliwości istnienia bytu pochodnego, przygodnego. To, co niekonieczne, tłumaczy się ostatecznie tylko tym, co konieczne. MoŜna powiedzieć,  Ŝe dopiero i jedynie przyjęcie istnienia bytu, którego istotą jest istnienie, czyni zrozumiałym istnienie bytów, których istota nie zawiera w sobie aktualnego istnienia. ToteŜ kaŜda konsekwentna filozofia, która nie poprzestaje na rejestracji bezpośrednich danych, ale traktuje je jako coś istniejącego, musi dojść w sposób mniej lub bardziej wyraźny do uznania jakiegoś absolutu. Jedni szukają go w jakichś elementarnych cząstkach materii (których kombinacje dają róŜnorodność świata), inni w podmiocie poznającym, w samoświadomej, aktywnej jaźni.

Niektórzy powołują się przy tym na teorie fizykalne lub dane swego wewnętrz-nego doświadczenia. Tymczasem łatwo chyba zauwaŜyć, iŜ niezaleŜnie od tego, czy otaczający nas świat ciał pojmiemy jako mnogość bytów fizycznych czy jako jedną substancję materialną - to, co materialne, zawsze jest czymś zmiennym i wielostronnie lub wielowarstwowo złoŜonym. Gdyby nawet istniały elementarne, nie ulegające rozkładowi i przemianom cząstki (czego zresztą fizyka współczesna nie moŜe twierdzić), to i one ze względu na swój charakter czaso-wo-przestrzenny podlegałyby pewnym zmianom. Twierdzić,  Ŝe materia jest całkowicie niezmienna lub nazywać byt absolutny materią, to tyle, co stosować termin „materia" do jakiegoś (bliŜej nam nie znanego co do swej treści) przed-miotu, o którym nic nie wiemy ani w ramach poznania potocznego, ani w ramach poznania przyrodniczego.

Wszystkie obiekty dane nam w poznaniu poza-naukowym i naukowym nie nadają się do tego, aby stanowiły ostateczną rację czegokolwiek. Podobnie sprawa ma się ze świadomością ludzką, która w świetle jakŜe nam dobrze znanych faktów okazuje się czymś w swym działaniu bardzo ograniczonym i złoŜonym, co podlega naporowi przychodzących z zewnątrz bodźców i danych. Widać z powyŜszego, Ŝe dla wykazania racjonalności teizmu naleŜy i wystar-czy: 1° pokazać oczywistość zasady racji dostatecznej i konsekwencje je odrzu-cenia, 2° pokazać, jakie są dysjunktywne wobec teizmu rozwiązania i do czego one prowadzą. Trzeba tak sformułować przejście od przesłanek do wniosku w argumentacji, aby uchylić pozór popełnienia tzw. błędu kompozycji lub błędu pomieszania kategorii, polegającego np. na wnioskowaniu z cech elementów danego zbioru o cechach tego zbioru. Świat realny, jako powiązany, uporządko-wany i rozwijający się (takŜe - jak mówią - dostrojony do gatunku ludzkiego) układ bytów przygodnych, nie jest zbiorem w sensie teoriomnogościowym, lecz całością relacyjną, przedmiotem wyŜszego rzędu, egzystencjalnie pochodnym, który nie moŜe istnieć mocniej niŜ składające się nań przedmioty. Nie ma po-wodów, aby zanegować wobec niego trafność pytania o rację istnienia! Odpo-wiedź B. Russella na pytanie F. C. Coplestona w tej sprawie, Ŝe „z tego, iŜ kaŜdy człowiek ma matkę, nie wynika, Ŝe rodzaj ludzki ma matkę", tutaj się nie stosuje, poniewaŜ nie przechodzimy od mnogości egzemplarzy gatunku do gatunku (traktowanego jako zbiór w sensie dystrybutywnym), lecz słusznie wnioskujemy, iŜ jeśli kaŜdy człowiek ma matkę, to wśród ludzi nie ma takich, którzy by się sami narodzili; przeto musi istnieć odpowiednia racja ich zaistnienia.

Tej racji nie znajdziemy w  świecie jako całości relacyjnej lub funkcjonalnej, złoŜonej z elementów niekoniecznych. Niektórzy jednak tak są przywiązani do naturalistycznego  a priori, że mimo tych konsekwencji odrzucają zasadę racji dostatecznej i przyjmują, iż istnienie świata jest po prostu „brutalnym faktem", o którego rację istnienia się nie pyta, albo wprowadzają - jako rozwiązanie ad hoc - kategorię bytu „słabej pierwotności", co nie jest żadnym rozwiązaniem zagadnienia racji istnienia bytu pochodnego (przygodnego). Absolut może być tylko jeden. Wiele absolutów to tyle, co wiele samoistnych, nieograniczonych istnień. Jest to niemoŜliwością juŜ choćby z tego powodu, Ŝe struktura bytu absolutnego (jego jednoelementowość, bezwzględna prostota) wyklucza zachodzenie jakiegokolwiek czynnika róŜnicującego, który by sprawiał, iŜ jeden byt absolutny róŜniłby się czymkolwiek od drugiego.

Podobne prace

Do góry