Ocena brak

Psychologiczny kontekst życia i rozwoju a struktura tożsamości

Autor /Pietrek555 Dodano /03.07.2011

Owe dwa wspomniane wyżej konteksty – społeczny i czasowy - splatają się w toku życia człowieka w każdym kolejnym okresie cyklu rozwojowego i tworzą psychologiczny kontekst jego działania i rozwoju. Biorąc pod uwagę jednocześnie dwie perspektywy funkcjonowania człowieka – społeczną i czasową - wyróżnić można trzy rodzaje kontekstu psychologicznego:  kontekst konserwatywny czyli stagnacja społeczna,  kontekst labilny czyli transformacja społeczna i  kontekst stabilny czyli stabilizacja społeczna. Każdy z nich tworzy inne warunki do działania (dostępność celów i środków ich realizacji) i stawia inne wymagania przed ludźmi. Poprzez nacisk na różne perspektywy czasowe „ewokuje” określony rodzaj zmian, stymulując do podejmowania takich, a nie innych działań.

W kontekście, w którym zachodzą szybkie, a często gwałtowne i przez to trudne do przewidzenia zmiany na wielu piętrach i w różnych strukturach społecznych jednocześnie, a więc w warunkach transformacji społecznej najbardziej adaptacyjne, przynajmniej w krótkiej perspektywie czasowej, będą zachowania skupione przede wszystkim na teraźniejszości, związane z poszukiwaniem optymalnych warunków do zaspokajania swych potrzeb osobistych i społecznych oraz efektywnego wykorzystywania tego, co akurat się zdarza wokół nas (eksploracja zasobów otoczenia, wykorzystywanie okazji, korzystanie z różnorodności i zmienności ofert).

W warunkach stagnacji społecznej czyli kontekstu społecznego nastawionego na kultywowanie przeszłości, z dominacją socjalizacji i edukacji opartych na modelu transmisji kulturowej i – wg określenia Margaret Mead (1978) – dominacji kultury postfiguratywnej, kiedy to młodsze pokolenie jest socjalizowane przez pokolenie starsze, a większość interakcji społecznych ma charakter jednostronny (np. od dorosłego do dziecka, od nauczyciela do ucznia, od pracodawcy do pracownika) powstają warunki do kształtowania się i utrwalania tożsamości typu totality czyli statusu tożsamości nadanej. Oznacza to, iż tożsamość zgodnie z tradycją „nadawana” jest młodszemu pokoleniu przez starsze pokolenie. Osoby wchodzące w dorosłość z tożsamością nadaną mają szansę w warunkach stagnacji utrzymać i utrwalić ten status. Osoby o tożsamości moratoryjnej dzięki silnym naciskom na podejmowanie zobowiązań i wywiązywanie się z nich z jednej strony, a z drugiej dzięki obecności wyraźnych wzorców pożądanych społecznie zachowań (grzecznego dziecka, dobrego ucznia, efektywnego pracownika, dobrej żony i matki) zaczną osiągać status tożsamości nadanej.

Osoby o tożsamości rozproszonej mogą pogubić się i rozproszyć jeszcze bardziej i są kandydatami do osiągnięcia tzw. tożsamości negatywnej w myśl zasady „lepsza taka niż żadna”. Wreszcie, osoby z tożsamością osiągniętą, jeżeli same nie wytworzą sobie odpowiedniej niszy społecznej przeciwdziałającej nadmiernemu zanurzaniu się w przeszłości i pozwalającej im na zachowanie swego indywidualnego stylu życia oraz umożliwiającej im dokonywanie mimo wielu utrudnień eksploracji w różnych ważnych dla nich obszarach aktywności mogą przejść również w kierunku tożsamości nadanej (por. Rys. 3b). Charakterystyczna dla okresów stagnacji koncentracja na kultywowaniu przeszłości ewokuje wg koncepcji K. Obuchowskiego (1985) zmiany neurotyczne. Ich cechą charakterystyczną jest to, że nadmierne skupianie się na przeszłości powoduje niezauważanie lub odrzucanie wyzwań/zadań, jakie niesie z sobą teraźniejszość, co z kolei powoduje, iż człowiek nie tylko nie rozwija się w sposób „naturalny”, „siłą rozpędu”, co jest charakterystyczne dla czasów transformacji, ale coraz bardziej alienuje się na skutek zwiększającego się dystansu wobec rzeczywistości społecznej.

Trzeci typ kontekstu społecznego – stabilizacja – charakteryzuje się przede wszystkim dobrą integracją wszystkich trzech perspektyw czasowych. Ludzie korzystają ze swych przeszłych doświadczeń tak indywidualnych, jak i zbiorowych (cenią tradycję, ważne są dla nich ich „korzenie”, chcą wiedzieć skąd pochodzą), w pełni wykorzystują to, co dzieje się aktualnie, ale także projektują swoją przyszłość i z punktu widzenia owych planów podejmują odpowiednie działania. K. Obuchowski (1985) mówi w tym przypadku o zmianach prawdziwie rozwojowych, kiedy to jednostka harmonijnie integruje trzy perspektywy czasowe realizując zadania znaczące zarówno osobiście, jak i spełniające oczekiwania otoczenia. Korzystanie z przeszłych doświadczeń ma jednak zupełnie inny charakter niż w przypadku kontekstu stagnacji – tutaj owe przeszłe doświadczenia łącznie z nowozdobytymi służą do rozwiązywania problemów aktualnych w kontekście przyszłych zadań życiowych, jednostka staje się prawdziwym konstruktorem swego losu.

Nie jest „więźniem” ani swojej indywidualnej ani zbiorowej przeszłości, a twórczo przekształca i wykorzystuje zarówno swoje zasoby, jak i „dorobek ludzkości” i to, co niesie aktualność. Poprzez zachowanie równowagi między korzystaniem z okazji do eksploracji a akceptowaniem, także aktywnym modyfikowaniem nacisków społecznych na podejmowanie decyzji i przyjmowanie odpowiedzialności za własne postępowanie kontekst ten sprzyja rozwojowi osób z tożsamością osiągniętą, a pozostałym daje szanse jej osiągnięcia czyli umożliwia zmianę statusu tożsamości osiągniętego wcześniej.

Generalnie więc można powiedzieć, iż do kontekstu transformacji najlepiej „dopasowana” jest struktura tożsamości typu moratoryjnego, a także dyfuzyjnego, do kontekstu stagnacji - struktura tożsamości nadanej, a w warunkach stabilizacji najpełniej rozwijają się osoby z tożsamością osiągniętą.

Zawsze jednak można postawić pytanie o to, dlaczego życie i podejmowanie działań w określonym kontekście społeczno – czasowym nie u wszystkich osób nawet w tej samej grupie wiekowej czy w tym samym pokoleniu doprowadza do takich samych skutków psychologicznych w postaci struktury tożsamości o podobnych właściwościach i podobnego stylu życia:

  • dlaczego część ludzi, mimo wyraźnie niesprzyjających rozwojowi warunków np. w okresach stagnacji lub szybkiej i gwałtownej transformacji, wzmacnia swą strukturę typu wholeness czyli rozwija swą osiągniętą tożsamość, a część przechodzi ze statusu tożsamości osiągniętej do statusu tożsamości moratoryjnej i nawet rozproszonej?

  • dlaczego w warunkach stabilizacji, dających poczucie bezpieczeństwa i pozwalających na przewidywanie skutków swych działań i w krótszej i w dłuższej perspektywie czasowej część ludzi nie może przejść ze statusu tożsamości rozproszonej do moratoryjnej, by po jakimś czasie osiągnąć status „tożsamości osiągniętej”?

  • dlaczego w tych samych warunkach – stabilizacji, dającej przecież bazowe poczucie bezpieczeństwa – niektóre osoby z tożsamością nadaną tak usilnie bronią się przed zmianami, unikają eksploracji, nie podejmują działań choćby minimalnie ryzykownych?

  • dlaczego nie wszystkie osoby z tożsamością nadaną korzystają z szans rozwoju, jakie stwarza transformacja i nie poszerzają pola eksploracji o nowe zadania, nie korzystają z wielości i różnorodności ofert, a nowe zadania, jakie przed nimi stają usiłują rozwiązywać „starymi sposobami”, mimo jaskrawo widocznej ich nieefektywności?

Odpowiedź na te wszystkie - tak różne - pytania wtedy, gdy odnoszą się one do ludzi już dorosłych jest jedna i podobna. Otóż, sama jakość kontekstu społecznego w danym momencie naszego życia to tylko jeden z czynników determinujących nasze zachowanie. Drugi równie istotny czynnik to struktura naszej tożsamości i ściśle powiązany z nią i służebny wobec niej styl życia. Osoba o tożsamości nadanej interpretuje świat w zupełnie innych kategoriach niż osoba o tożsamości osiągniętej czy moratoryjnej. Jej utrwalany przez lata styl życia, spójny ze strukturą tożsamości „nakazuje” jej zachowywać się w odpowiedni sposób - taki, który nie narusza owej spójności i nie budzi poczucia zagrożenia. Tak więc nawet w warunkach znacznej swobody, możliwości dokonywania wyborów, osłabienia kontroli zewnętrznej, nacisków na własne autorskie rozwiązania etc. osoba z tożsamością nadaną (totality) bardzo często zachowa się tak, jak zawsze, tj. zgodnie z utrwalonym schematem postępowania. Tylko wtedy bowiem czuje się „w porządku” tak wobec siebie, jak i wobec innych.

Do góry