Ocena brak

Przyroda słowem malowana – omów na przykładzie wybranych utworów (Sonety krymskie, Pan Tadeusz)

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Adam Mickiewicz jest nie tylko geniuszem słowa, rymu i przekazu patriotycznych uczuć, jest także mistrzem poetyckich obrazów wyłaniających się z poszczególnych utworów. Rozmiłowany w pięknie przyrody, za pomocą słowa oddawał jej kolory, odgłosy, a nawet zapachy, co sprawiało, że czytający miał przed oczami wyraźny obraz egzotycznego Krymu (Sonety krymskie), czy swojskiego, nadniemieńskiego pejzażu (Pan Tadeusz). Wizja natury, zawarta zarówno w Sonetach..., jak i w narodowej epopei, jest szalenie plastyczna – mieni się bogactwem barw, kształtów, i jest „akustyczna” – pełna różnorodnych dźwięków.

O ile krajobraz Krymu został oddany „punktowo”, tzn. poeta raz ukazał stepy akermańskie, raz Czatyrdah, jeszcze gdzie indziej muzułmańskie miasto Bakczysaraj, o tyle Pan Tadeusz jest szeroką panoramą polskiej przyrody – począwszy od opisów grzybów czy jarzyn, aż po rozległe obrazy nieba, litewskich lasów, wschodów i zachodów słońca czy księżyca. Można powiedzieć, iż wizja nadniemeńskiej natury jest ciągłością, nieprzerwanym pasmem polskich widoków, podczas gdy pejzaż Krymu rozstrzelony został na szereg małych elementów (co nie dekomponuje całości obrazu, jaki wyłania się z cyklu). Faktem jest jednak, że Mickiewicz ukazał dwie odrębne sfery przyrody – egzotyczną oraz rodzimą, i z całą pewnością można stwierdzić większe uczuciowe zaangażowanie poety w opisach polskiego pejzażu.

Owszem, Mickiewicz zauroczony orientalizmem i niesamowitością Krymu, z wielkim przejęciem kreśli obraz Dniestru, oceanu stepu, groźnego Czaryrdahu, który jawi się jako minaret świata”, ze spokojem oddaje atmosferę zapadającego w Bakczysaraju zmierzchu. W sonetach wyczuwalna jest chęć przekazania nastroju chwili, przyłapania „na gorącym uczynku” blasków i szelestów, które otaczały poetę. Mickiewicz był niewątpliwie zafascynowany egzotyczna urodą krymskiej przyrody, frapował go świat niesamowitych widoków, których nigdy wcześniej nie oglądał.

Dlatego też jego słownictwo będzie podporządkowane orientalnej aurze Krymu, poeta będzie się starał za pomocą specyficznych słów, środków artystycznych (rzadko spotykane metafory, porównania, epitety) oddać jego piękno. Wystarczy przytoczyć takie przykłady jak : „fala łąk szumiących”, „cichymi gra piersiami rozjaśniona woda”, „zawstydziły się licem rubinowym zorze”, „spełnione bałwany (...) w milionowych tęczach kołują wspaniale”, aby uzmysłowić sobie, pod jakim wrażeniem był poeta, gdy pisał poszczególne sonety.

Zauważamy, że artysta nie używa pospolitych nazw kolorów – zorza nie jest czerwona, lecz rubinowa, burzan (ziele) mieni się koralowo, niebo jest szafirowe, a obłok ma „złotem malowane krańce”. Także określenia księżyca „srebrnego króla nocy”, skały Czatyrdahu – „masztu krymskiego statku” są przepełnione orientalną egzotyką. Mickiewicz zdawał sobie sprawę, że zwykłe nazewnictwo nie odda w pełni krajobrazu Krymu, że byłoby nieadekwatnie do wrażeń, jakie wywołała u poety przyroda Wschodu. Dlatego też poszukiwał nowych środków wyrazu, za pomocą których choć w części można by przekazać niesamowitość krymskiej natury. Poeta osiągnął swój cel – jego cykl to jakby wystawa kolorowych obrazów, z których bije czar orientalnej przyrody.

Jednak mimo zachwytu, zauroczenia, jaki wywołał pejzaż krymski, Mickiewicz nie taił, iż czuł się obco wśród barwnych, egzotycznych krajobrazów. O wiele bliższe mu były malownicze zakątki ukochanej Litwy, stąd pochodził. Dlatego w swoim wielkim dziele, jakim jest Pan Tadeusz, złożył hołd nadniemeńskiej przyrodzie, ukaże jej bezcenna wartość i urodę. Świat kolorów nie jest może taki jaskrawy i skrzący się jak w Sonetach krymskich, jest bardziej stosowany i niewątpliwie rodzimy, charakterystyczny dla polskiego krajobrazu, ale to wcale nie oznacza, że jest uboższy, czy mniej urzekający. Wręcz przeciwnie – prostota i piękno natury w Panu Tadeuszu bardziej przemawia do czytelnika niż bajeczna egzotyka krymskiego pejzażu z tego względu, że rodzimy krajobraz jest po prostu bliższy sercu Polaka. Mickiewicz bardzo często personifikuje poszczególne elementy przyrody, nadaje im ludzkie cechy, jakby chcąc w ten sposób uczynić z niej równorzędnego bohatera literackiego.

Słońce zatem jest „całe zaczerwienione, jak zdrowe oblicze gospodarza”, chmura „milczy, obiega ziemię błyskawic oczyma”, w lesie króluje brzoza biała, kochanka, z małżonkiem swym grabem”. Wydaje się, że natura odczuwa : smuci się („słońce (...) idzie niewesoło i po drodze drzemie”), cieszy, bywa niezadowolona („chmura stanie i grożąc twarzą dech wiatrów zatrzyma”) – jednym słowem, współuczestniczy w przeżyciach ludzi, podąża za ich nastrojami i przeżyciami (np. po kłótni zwolenników Horeszki z gośćmi Sędziego „mrok zgęstniał”, złowrogo pohukują puszczyki, ciekawości Hrabiego będzie towarzyszyć tajemniczość sadu). Mickiewicz odtwarza naturalne barwy przyrody, wiernie i plastycznie opisuje puszcze, sady, ogrody, pełznące po niebie chmury, słońce o różnej porze dnia. Z opisów tych wypływa jakaś rozrzewniająca swojskość i bliskość.

Poeta uderza w struny wspomnień ojczystego krajobrazu. Któż z nas nie zachwyci się np. opisem kapusty, która „...sędziwe schylając łysiny, / Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny”, jesiennej chmury „pełznącej jak żółw leniwie”, czy cudownymi wręcz opisami polskich grzybów (żeby tylko wspomnieć : koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe” ; „lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe” ; i „bielaki (...) jakby mlekiem nalane filiżanki saskie”). Wszystko tchnie polskością, swojskością i prostotą. Mickiewicz, aby oddać bogactwo litewskiego pejzażu, używa słów prostych, naturalnych, nie stosuje „specjalnych” zabiegów upiększających. Słońce będzie po prostu czerwone, gradowa chmura – ciemnobłękitna, brzoza - biała, a marchew będzie miała „zielony warkocz”.

Poeta udowodnił, że tajemnica piękna tkwi nie tylko w mieniących się tęczowych barwach (jak to było w Sonetach krymskich), ale przede wszystkim w prostocie, pastelowych kolorach i naturalnym słownictwie, które zastosował w opisach polskiej przyrody. Oczywiście nie można porównać Sonetów... z Panem Tadeuszem – obydwa te utwory charakteryzują się odmienną techniką obrazowania i nie można wyodrębnienie „piękniejszych” wizji. Mickiewicz był zauroczony i Krymem i Litwą. Pejzaż Wschodu odmalował z pasją ciekawego i odurzonego pięknem turysty, zaś nadniemeński krajobraz – z melancholijnym rozrzewnieniem człowieka, który ma świadomość, że nigdy już nie zobaczy ojczyzny.

Być może dlatego sonety intrygują i fascynują swoją egzotyką, a w Panu Tadeuszu przypomniana została stara maksyma „cudze chwalcie, swego nie znacie”. Jeden jednakże fakt nie podlega żadnej wątpliwości – Mickiewicz w obydwu utworach okazał się arcypoetą i arcymalarzem, potrafiącym w cudowny sposób oddać czar przyrody, bez względu na to, czy kusiła orientalizmem przyciągała rodzimą sielskością i prostotą.

Do góry