Ocena brak

Przypadek antropologii fizycznej

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Przede wszystkim nasuwa się pytanie o kompetencje. Czy antropologia, której po-jawienie się przeobraziło tak głęboko nauki społeczne, sama jest nauką społeczną? Zapewne tak, skoro zajmuje się grupami ludzkimi. Ponieważ jednak, na mocy definicji, jest ona „nauką o człowieku”, to czy nie utożsamia się z naukami określanymi jako humanistyczne? I czy nie należy zarazem do nauk przyrodniczych przez tę jej gałąź, która znana jest jako antropologia fizyczna, a w wielu krajach europejskich jako antro-pologia po prostu? Każdy zgodzi się z tym,  że antropologia ma tę troistą postać. W Stanach Zjednoczonych, gdzie trójdzielna organizacja nauk posunięta jest szczegól-nie daleko, towarzystwom antropologicznym przyznano prawo uczestnictwa w trzech wielkich radach naukowych, z których każda kieruje jedną z wyróżnionych przed chwilą dziedzin. Można jednak, jak się zdaje, lepiej określić naturę tego trojakiego stosunku. Rozpatrzmy przede wszystkim antropologię fizyczną; zajmuje się ona problemami takimi, jak ewolucja człowieka począwszy od form zwierzęcych czy jego obecny po-dział na grupy rasowe, różniące się cechami anatomicznymi lub fizjologicznymi.

Czy można jednak uznać ją z tego powodu za p r z y r o d n i c z e badanie człowieka? Wymagałoby to zapomnienia o tym,  że ostatnie fazy ewolucji człowieka, te, które zróżnicowały rasy homo sapiens, a może nawet stadia, które do niego doprowadziły, przebiegały w warunkach różniących się poważnie od tych, w jakich dokonywał się rozwój innych gatunków. Od chwili, gdy człowiek zaczął dysponować mową (oraz bardzo złożonymi technikami, gdyż wielka regularność form, właściwych przemy-słom pradziejowym, wskazuje, że towarzyszyła im już mowa, umożliwiająca ich na-uczanie i przekazywanie), określał on sam przebieg swojej ewolucji biologicznej, choć nie musiał zdawać sobie z tego sprawy.

Wszelkie społeczeństwo ludzkie zmienia bo-wiem warunki swego fizycznego trwania przez złożony system reguł takich, jak zakaz kazirodztwa, endogamia, egzogamia, małżeństwo preferencyjne między pewnymi ty-pami krewnych, poligamia czy monogamia,  czy po prostu przez mniej lub bardziej systematyczne stosowanie norm moralnych, społecznych, ekonomicznych i estetycznych. Podporządkowując się tym regułom, społeczeństwo sprzyja pew-nym typom związków i wyklucza inne. Antropolog, który by usiłował interpretować ewolucję ludzkich ras czy podras tak, jak gdyby była ona prostym wynikiem warun-ków przyrodniczych, znalazłby się w takim samym zaułku co zoolog, który chciałby wyjaśnić obecne zróżnicowanie psów przez względy czysto biologiczne czy ekolo-giczne, bez uwzględnienia interwencji ludzkiej; doszedłby on zapewne do hipotez zu-pełnie fantastycznych, a najprawdopodobniej pogrążyłby się w chaosie.

Otóż ludzie stworzyli się sami w takim samym stopniu, w jakim stworzyli rasy swych zwierząt udomowionych, z tą tylko różnicą,  że proces ten był w pierwszym przypadku mniej uświadamiany i zamierzony niż w drugim. Jak z tego wynika, nawet antropologia fi-zyczna, jakkolwiek korzysta z wiadomości i metod zapożyczonych od nauk przyrodni-czych, utrzymuje szczególnie  ścisłe stosunki z naukami społecznymi. Sprowadza się ona w znacznej mierze do badania przemian anatomicznych i fizjologicznych, spowo-dowanych u pewnego gatunku istot żywych przez pojawienie się życia społecznego, języka, systemu wartości czy — mówiąc bardziej ogólnie — kultury.

Podobne prace

Do góry