Ocena brak

Przybysze z kosmosu

Autor /Zenon Dodano /31.01.2012

Keneth Arnold, amerykański przedsiębiorca, lecąc swoim samolotem 24 czerwca 1947 roku, natknął się nad stanem Waszyngton na dziwne obiekty latające, które później nazwał pomysłowo „latającymi talerzami". Pilot-amator był przekonany, że pojazdy te pochodziły z innego, nieznanego świata.
Osiem dni później w Roswell w Nowym Meksy­ku inżynier Grady Barnett znalazł szczątki dziw­nego pojazdu, który mógł być właśnie takim „lata­jącym talerzem". W pobliżu wraku Barnett odkrył też zwłoki kilku nieszczęsnych członków załogi -dziwnych, nieowłosionych istot z wielkimi gło­wami. Wszystkie ciała ubrane były w identyczne szare, jednoczęściowe kombinezony. Wkrótce po­jawiły się pogłoski, że wojsko otoczyło kordonem miejsce katastrofy i nie dopuszcza do niego zacie­kawionych przedstawicieli prasy. Mimo tych środ­ków ostrożności, wiadomość o katastrofie latające­go talerza wkrótce obiegła cały świat. Czyżby mieszkańcy odległej planety dotarli na Ziemię? -zastanawiały się największe gazety.
Od tego czasu z różnych miejsc na ziemi zaczę­ły docierać doniesienia o spotkaniach z UFO. Mimo rosnącej liczby takich spotkań w ciągu następnych lat niewiele się dowiedzieliśmy o tajemniczych pojazdach i podróżujących nimi istotach.

Przybysze z Wenus.
20 listopada 1952 roku Georg Adamski, pracownik baru szybkiej obsługi z Kalifornii, wybrał się z grupką przyjaciół na wycieczkę w głąb pustyni Mojave. W pewnej chwili: „Wysoko na niebie, w zupełnej ciszy pojawił się ogromny srebrzysty obiekt w kształcie cygara. Doskonale obły. nie miał skrzydeł ani żadnych zewnętrznych instalacji." Adamski odłączył się od grupy i dziarsko ruszył w kierunku, w którym statek zdawał się obniżać. Ciekawski Ziemianin dotarł w końcu do stojącego na ziemi statku. Obok stała dziwna postać. Istota ta miała około 1,5 m wzrostu, oliwkową cerę, wyso­kie czoło, wystające kości policzkowe i niesamo­wite, szeroko rozstawione, szarozielone oczy.
Istota nawiązała swoistą rozmowę z przedsta­wicielem naszej rasy. Za pomocą gestów i telepatii przekazała mu. że przybyła z Wenus i że miesz­kańców jej planety niepokoi rozwój broni nuk­learnej na Ziemi.
Kosmita nie pozwolił Adamskiemu wejść na pokład pojazdu kosmicznego. Dopiero później, przy kolejnym spotkaniu udało mu się przełamać barierę nieufności i Wenusjanie, by zaspokoić cie­kawość natręta, zaprosili go na pokład i zabrali w podróż na Wenus. Księżyc i Marsa. Chociaż rewelacje Adamskiego brzmią podejrzanie- wia­domo bowiem, że na Wenus nie może istnieć życie w takiej postaci, w jakiej je znamy - wielu ludzi wciąż wierzy, że pierwszy kontakt z obcymi przy­byszami został nawiązany.

Cztery miesiące później dwie mieszkanki Tujunga Canyon w Kalifornii obudziło o 2 godzinie w nocy silne światło. Kiedy po pełnej napięcia chwili spoj­rzały jeszcze raz na zegarek, ku ich zdumieniu wskazywał już godzinę 4.20
Dopiero po dwudziestu latach jedna z kobiet ujawniła, że tamtej pełnej wrażeń nocy zostały porwane przez niewielkie istoty, które zabrały je na pokład swojego pojazdu i tam poddały szcze­gółowym badaniom medycznym, po czym uprzej­mie odstawiły z powrotem do domu.
Ze względu na długi czas. jaki upłynął między uprowadzeniem a ujawnieniem tej historii wielu niedowiarków uznało, że zainspirowana licznymi artykułami o porwaniach przez UFO kobieta wszystko to sobie wymyśliła.

Jeden z najbardziej szczegółowych opisów kosmi­tów pochodzi od 23-letniego brazylijskiego rolni­ka. Antonio Villas Boasa. Villas Boas twierdzi, że w nocy z 15 na 16 października 1957 r.. jadąc trak­torem, zauważył przed sobą krążące jasne światło.
Silnik ciągnika zgasł i nie można go było ponownie uruchomić. Nasz nieszczęsny bohater wpadł w pa­nikę i zaczął uciekać na piechotę, byle dalej od nie­zwykłego światła. Namierzony przez UFO Zie­mianin nie miał jednak szans i wkrótce został schwytany przez załogę UFO.
Według jego relacji kosmici mieli około 1,5 met­ra wzrostu, ubrani byli w obcisłe szare kombine­zony, a na głowach mieli duże hełmy połączone rurkami z urządzeniami na plecach. Przez szyby hełmów rolnik dojrzał świdrujące, małe szare oczka. Przybysze zaciągnęli go na pokład pojazdu, gdzie rozebrano biedaka do naga i pobrano od niego próbki krwi. Obcy nieudolnie usiłowali się z nim porozumieć wydając dziwne, modulowane w nie­zwykły sposób dźwięki przypominające szczeka­nie i skomlenie.
Po około 30 minutach oczekiwania, do pomiesz­czenia w którym znajdował się podniecony przy­godą Villas Boas wprowadzono nagą kobietę, jak twierdzi porwany, „najpiękniejszą, jaką kiedykol­wiek widział". Po akcie płciowym młodzieńcowi zwrócono ubranie i oprowadzono po wnętrzu pojazdu. W trakcie wycieczki Villas Boas usiło­wał zwędzić jeden z przyrządów na dowód swojej obecności w latającym talerzu, jednak Obcy zauwa­żyli kradzież i odebrali mu trofeum.

Mars, Wenus i Saturn.
Dwadzieścia lat później wiarygodność zeznań Villas Boasa została mocno nadszarpnięta, kiedy okazało się, że w rzeczywistości nie był to rolnik, tylko prawnik - co w takim razie robiłby w nocy na traktorze? Od tego czasu jednak znacznie wię­cej osób obwieściło światu, że padło ofiarą porwa­nia przez UFO.
Rzekome ofiary porwań twierdzą, że porywacze pochodzili z różnych planet, najczęściej z Marsa, Wenus albo Saturna. Stałym elementem fantazji jest też badanie medyczne i postać pięknej kobie­ty. Niektórzy porwani twierdzą, że Obcy powie­dzieli im. iż w poprzednim wcieleniu oni również byli kosmitami: często też ofiary uprowadzenia utrzymują, że odbyły podróż międzyplanetarną na pokładzie latającego talerza. Świadkowie, obawia­jący się być może reakcji niedowiarków, często ujawniają swoje przeżycia dopiero po kilkunastu latach od zdarzenia, zwykle pod wpływem hipno­zy. Tak też było w przypadku małżeństwa Hillów.
We wrześniu 1961 roku Betty i Barney Hill. wracając z wakacji w Kanadzie do swego domu w New Hampshire w USA, zauważyli nad górską szosą UFO, które przypominało, jak obrazowo określił to Barney, „wielki naleśnik". Przez rząd okien na burcie pojazdu Barney zauważył kilka postaci ubranych w uniformy przypominające,
0 zgrozo, mundury niemieckie z czasów wojny. Mocno przestraszony zjechał na pobocze i zatrzy­mał samochód. Po chwili nieszczęsnych przedsta­wicieli homo sapiens ogarnęła dziwna senność i jak przez mgłę usłyszeli serię pisków. Kiedy wró­cili do domu. okazało się, że pokonanie ostatnich 300 km trasy zajęło im ponad siedem godzin.
Wkrótce Betty zaczęły dręczyć nocne koszma­ry, a Barney zachorował. W grudniu 1963 roku poddali się hipnozie, w nadziei, że może dzięki niej uda się odkryć przyczyny pogarszającego się stanu zdrowia. Pod wpływem tzw. regresji hipnotycznej oboje opowiedzieli taką samą historię: droga zosta­ła zablokowana przez kilka człekokształtnych istot z wąskimi ustami, wielkimi oczami, ale za to bez nosów. Małżeństwo zostało wciągnięte na pokład UFO, gdzie poddano ich szczegółowym badaniom. Betty wbito długą igłę w pępek twierdząc, że jest to test ciążowy. Porywacze w bliżej nieokreślo­nym celu pokazali jej mapę gwiazd i powiedzieli, że nie zapamięta nic z pobytu na statku.

Wielu ludzi święcie wierzy, że opowieści o Obcych w rodzaju tej przedstawionej przez Hillów to nie­zbity dowód zainteresowania kosmitów życiem na Ziemi. Inni zwracają jednak uwagę na fakt, że hip­noza jest bardzo niebezpiecznym i mało wiarygod­nym narzędziem, wystarczy bowiem, że hipnotyzer zasugeruje pacjentowi pożądane treści.

Podobne prace

Do góry