Ocena brak

Przedstaw sylwetki męczenników, buntowników, proroków i kanalii – bohaterów III cz. „Dziadów”.

Autor /Stacy Dodano /06.04.2011

 

III cz. „Dziadów” to utwór wielowarstwowy i złożony. Dotyczy rozważań o narodzie i człowieku. Prawda o nich jest wielowymiarowa. Bohaterowie utworu są różnorodni, od męczenników po kanalie, szlachetni i dobrzy, zdrajcy i oprawcy. Jednym z ważniejszych jest Konrad, ponury, milczący zazwyczaj więzień. Dopiero w „Wielkiej Improwizacji” poznajemy życie wewnętrzne Konrada. Jest on romantycznym poetą, wybitną indywidualnością, o wybujałym poczuciu wyższości nad pozostałymi ludźmi. Czuje się równy Bogu. Żąda od Niego władzy nad duszami Polaków, aby móc uszczęśliwić naród. Gdy Bóg milczy, Konrad zaczyna bluźnić przeciwko Niemu. Zarzuca Mu, że nie jest miłością, a tylko mądrością, oskarża Go o zło panujące na świecie, wreszcie pragnie nazwać Go carem. Jest buntownikiem, a bunt jego wynika ze szlachetnych intencji – pragnie zmienić świat na lepsze. Przeciwieństwem Konrada jest ksiądz Piotr. Jest on pokorny, dlatego otrzymuje od Boga dar proroczego widzenia. W objawieniu Bóg ukazuje mu przyszłe losy Polski: męczeństwo narodu porównanego do Chrystusa i Jego zmartwychwstanie. Widzenie ma więc wymowę optymistyczną – nadaje sens cierpieniu Polski i daje nadzieję na wyzwolenie. Męczeństwo Polski ma przynieść odkupienie Europie. Widzenie ks. Piotra zawiera nowy sposób myślenia, zwany mesjanizmem. Polska niewinnie cierpi jak Chrystus, ale tak jak i On, zmartwychwstanie. Uosobieniem zła w dramacie jest Senator Mikołaj Nowosilcow. Jego życie wewnętrzne poznajemy przez sen. Złe duchy opanowały duszę Senatora i dręczą go, podsuwając mu najpierw wizje łask, które otrzyma z rąk cara, a później wizję niełaski. To jest dla Senatora jak męki piekielne. Kolejne sceny pokazują go w działaniu. Jest samowolnym tyranem, manipulującym ludźmi w poczuciu bezkarności. Okrutny, bezlitosny, obłudny, nawet pochlebców i donosicieli traktuje z pogardą, mimo, że korzysta z ich usług. Nie wzrusza go widok zbolałej matki Rollisona. Z drugiej strony jest wytworny, kulturalny, mówi po francusku, jest dworny wobec dam, a bywalcy salonów cenią go jako człowieka światowego. W rękach tego tyrana znalazła się polska młodzież. W „Dziadach” poznajemy losy Rollisona, Cichowskiego, studentów ze Żmudzi – ofiar caratu, które ponoszą męczeństwo niewspółmierne do win. Jan Sobolewski opisuje obraz, którego był świadkiem w czasie powrotu z przesłuchania. Widział, jak wywożono kibitkami zesłańców żmudzkich. Wszyscy mieli ogolone głowy, byli skuci łańcuchami. Najmłodszy z nich miał około 10 lat i nie mógł udźwignąć łańcucha, którym miał skute nogi. Policmajster nadzorujący transport stwierdził tylko, że waga łańcucha jest przepisowa i nie pozwolił ulżyć chłopcu. Wasilewski po chłoście, którą otrzymał w czasie przesłuchania, był tak osłabiony, że do kibitki nie doszedł, runął ze schodów. Do kibitki wrzucił go żołnierz – Wasilewski już nie żył. W scenie VII przedstawiona zostaje historia Adolfa Cichowskiego. Przed laty był on przystojnym i pełnym humoru mężczyzną. Pewnego razu zniknął i nie było o nim żadnych wieści. Policja stwierdziła, że Cichowski utopił się i na dowód tego pokazano jego żonie płaszcz, znaleziony rzekomo na brzegu Wisły. Ciała jednak nie odnaleziono. Po 3 latach ktoś rzucił w stronę kolumny więźniów prowadzonych do Belwederu pytanie, kim są. W odpowiedzi padło m. in. nazwisko Cichowskiego. Żona jego dowiedziała się o tym natychmiast i zaczęła starać się o jakiekolwiek informacje o nim, jednak jej prośby i pisma pozostały bez odpowiedzi. Przez następne 3 lata nie było o zaginionym żadnych innych wieści poza pogłoskami niewiadomego pochodzenia, że jest on ciągle przesłuchiwany i torturowany. Pewnej nocy dwóch żołnierzy przyprowadziło go do domu. Był chorobliwie opuchnięty, wyłysiał, pożółkł na twarzy. Z nikim nie chciał rozmawiać, nie ufał nawet żonie i dzieciom. W scenie VIII opowiedziana zostaje historia Rollisona, młodego chłopca, któremu celowo ułatwiono odebranie sobie życia.

Do góry