Ocena brak

Program „Bezpieczne Tychy – Dość Milczenia” jako przykład współdziałania Rady Miasta i Policji w celu poprawienia jakości życia mieszkańców. Dobre i złe strony wdrażanego programu dla społeczności lokalnej

Autor /nastiyabel Dodano /10.08.2006

Bezpieczeństwo, a właściwie jego brak stanowi od dawna bardzo duży problem społeczny całych państw jak również społeczności lokalnych. Przestępczość to problem społeczny o wymiarze subiektywnym oraz obiektywnym a więc powodujący poczucie zagrożenia wśród społeczeństwa, jak i dysfunkcjonalność danego systemu społecznego. Walka z przestępczością stanowi często główny przedmiot działań polityk na poziomie międzynarodowym, krajowym i lokalnym. To właśnie procesem przeciwdziałania temu zjawisku na poziomie polityki lokalnej chciałbym zająć się bliżej w niniejszej pracy.

Ostatnie lata stanowią wręcz niesłychany wzrost przestępczości w skali globalnej. Na tendencję tę składa się wiele czynników, których wpływ jest różny w różnych krajach. W Polsce winę za taki stan rzeczy ponosi głownie opieszałość sądów i policji w zwalczaniu przestępstw co z kolei wywołuje poczucie bezkarności u samych przestępców. Wiele czynów o charakterze przestępczym określana jest przez sądy jako wykroczenia, lub jako czyny o „małej szkodliwości społecznej” za które grozi zazwyczaj niewielka grzywna lub symboliczny wyrok, najczęściej w zawieszeniu. Długość procesu sądowego również pozostawia dużo do życzenia. Sprawy ciągną się często latami lub ulegają przedawnieniu a sądy wciąż uznają często „wątpliwe” zaświadczenia lekarskie dostarczane stosami przez oskarżonych. Nie ma się więc co dziwić, że ludzie coraz mniejszym zaufaniem darzą wymiar sprawiedliwości i takie instytucje publiczne jak policja, która nie może sobie poradzić zarówno z przestępstwami o „małej szkodliwości społecznej” jak i przestępstwami na olbrzymią skalę, gdzie w grę wchodzą ogromne pieniądze, a podejrzanymi są często znani z pierwszych stron gazet politycy i biznesmeni.

Wzrost przestępczości, a szczególnie jej najbardziej zbrutalizowanych form, jak również pojawienie się form nowych, przedtem w Polsce nieznanych (np. przestępczość zorganizowana) okazał się jednym z „produktów ubocznych” procesu transformacji. Skutkiem tego zjawiska był znaczny wzrost stopnia społecznego poczucia zagrożenia, jaki ujawnił się na początku ubiegłej dekady. Według badań CBOS z 2000 roku od początku lat dziewięćdziesiątych zdecydowana większość badanych postrzega Polskę jako kraj, w którym nie żyje się bezpiecznie. W porównaniu ze schyłkiem lat osiemdziesiątych w pierwszym okresie transformacji nastąpiło wręcz odwrócenie proporcji opinii na ten temat. O ile w roku 1987 trzy czwarte ankietowanych uważało, że w Polsce żyje się bezpiecznie, a tylko nieco więcej niż co piąty był przeciwnego zdania, o tyle w roku 1995 ponad trzy czwarte postrzegało Polskę jako kraj niedający mieszkańcom poczucia bezpieczeństwa, a tylko co piąty nadal uważał ją za kraj bezpieczny. Według nowszych badaniach CBOS z kwietnia 2002 roku wynika, że od roku 2000 spadła liczba ankietowanych deklarujących silne poczucie zagrożenia osobistego, mimo iż obecnie znacznie więcej osób niż wcześniej stwierdza, że w ciągu ostatnich lat padło ofiarą przestępstwa. Natomiast smutnym faktem pozostaje to, że co czwarty badany odczuwa silne poczucie zagrożenia, a ponad połowa – umiarkowane. Jedynie 22 % społeczeństwa deklaruje brak poczucia zagrożenia. Poczucie zagrożenia występuje najczęściej wśród mieszkańców wielkich miast. Swoje miejsce zamieszkania za bezpieczne i spokojne uważają przede wszystkim mieszkańcy wsi i małych miast. Już w miastach średniej wielkości liczba osób odmawiających swemu miejscu zamieszkania tego miana wzrasta dwukrotnie i stanowi jedną trzecią tej kategorii badanych. Spośród mieszkańców wielkich miast już tylko połowa uważa, że żyje w bezpiecznym otoczeniu. Różnice te związane są z rzeczywistym nasileniem przestępczości. W roku 2002 np. tylko 17% ogółu przestępstw popełniono na wsi.

To właśnie poczucie zagrożenia wynikające ze strachu o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich, obawa przed kradzieżą mienia jak również brak wiary w instytucje publiczne powołanych do walki z przestępczością, spowodował, że mieszkańcy miast i wsi zaczęli sami się organizować, aby przeciwdziałać lokalnym przykładom naruszenia prawa. Coraz częściej można zaobserwować różnego rodzaju dobrowolne zrzeszenia samopomocowe jak np. rady osiedlowe czy stowarzyszenia sąsiedzkie. Ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę, że bez ich udziału walka z przestępczością zakończy się fiaskiem i że nie tylko policja ma obowiązek im pomagać, ale również oni musza pomagać policji. Tylko harmonijne działanie policji i społeczności lokalnych ma szanse powodzenia.

W większych miastach, gdzie poczucie wspólnoty między mieszkańcami jest z oczywistego powodu mniejsze niż na wsi czy małych miasteczkach, inicjatorem współdziałania z policją w celu poprawienia bezpieczeństwa jest najczęściej Urząd Miasta. Dzięki tej inicjatywie w wielu miastach Polski zaczęto wprowadzać program „Bezpieczne miasto” właśnie w celu poprawy bezpieczeństwa. Za główny cel programu ,,Bezpieczne Miasto" uznano obniżenie stopnia przestępczości, ograniczenie zjawisk patologicznych oraz kryminogennych, szczególnie w środowisku dzieci i młodzieży, oraz pogłębienie współpracy między społecznością lokalną a jednostkami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w mieście. Program ten ma uwrażliwić mieszkańców na łamanie prawa oraz zachęcić do aktywnej kooperacji z Policją i Strażą Miejską. „Bezpieczne Miasto” to rozmaite działania począwszy od spotkań informujących mieszkańców o zagrożeniach, kursy samoobrony, po monitoring czy wzmożone patrole szczególnie niebezpiecznych rejonów. Uczestnikami programu najczęściej są: Policja, Straż Miejska, Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Miasta, Urząd Miasta oraz jego delegatury, samorządy pomocnicze, szkoły, inne jednostki oświatowe, organizacje pozarządowe działające w zakresie opieki społecznej i mieszkańcy. Projekt „Bezpieczne Miasto”, z różnym skutkiem, wprowadzono w wielu miastach w połowie lat dziewięćdziesiątych takich jak Poznań, Szczecin, Lublin, Warszawa czy Gdańsk. Władze większych miast dostrzegając wzrost przestępczości decydują się często przeznaczać duże środki z miejskiego budżetu, aby poprawić samopoczucie mieszkańców.

Ostatnio program „Bezpieczne miasto” próbowano wprowadzić w mieście Tychy. Rada Miasta Tychy i Policja widząc niepokojący wzrost kradzieży i rozbojów w trzech dzielnicach miasta Żwakowie, Wartogłowcu i Śródmieściu, a szczególnie osiedlach zlokalizowanych na ich terenie oraz obserwując rosnące niepokoje społeczne z tym związane postanowiła działać. Owocem tych działań stał się program „Bezpieczne Miasto – Dość Milczenia” Przy planowaniu i realizacji polityki miasta wzorowano się na klasycznym modelu cyklicznym składającym się z takich komponentów jak znalezienie problemu, jego definicja, identyfikacja rozwiązań, ocena proponowanych rozwiązań, wybór rozwiązań najlepszych, wdrożenie rozwiązań oraz ocena końcowa całego projektu. Program ten zaczęto wprowadzać w styczniu bieżącego roku i tak jak inne tego typu projekty zakładał on aktywne współdziałanie mieszkańców z Policją. Zdecydowaną większość środków pieniężnych na realizację programu zdeklarował się dostarczyć Urząd Miasta, reszta miała pochodzić od sponsorów.

15 stycznia 2003 roku na sesji Rady Miasta została zgłoszona propozycja programu „Bezpieczne Miasto”. Propozycję tę zgłosił radny Michał Gramatyka będący zarazem zastępcą przewodniczącego Komisji Porządku Publicznego. Propozycja ta zyskała szybko aprobatę pozostałych radnych jak i samego prezydenta miasta Andrzeja Dziuby. Propozycja projektu zostało przyjęta przez radnych zdecydowaną większością głosów. Mieszkańcy Tychów propozycje miasta odebrali równie entuzjastycznie co radni. Obowiązek przygotowania szczegółów projektu spadł na Komisję Porządku Publicznego. Do końca lutego ustalone były już główne działania i cele wdrażanego programu jak i wstępny kosztorys. Do celów i działań tych należało: zagospodarowanie czasu wolnego młodzieży, podnoszenie kwalifikacji zawodowych Strażników Miejskich, propagowanie zasad samoobrony, stworzenie systemu nadzoru wizyjnego obiektów sportowych, zainteresowanie problematyką bezpieczeństwa publicznego społeczności osiedlowych, zainstalowanie odpowiednich urządzeń technicznych w budynkach mieszkalnych (domofony, drzwi antywłamaniowe do klatek schodowych i piwnic), utworzenia stałych punktów kontroli pojazdów, monitoring antywłamaniowy obiektów komunalnych, utrzymanie funkcjonowania anonimowego telefonu zaufania, utworzenia funduszu nagród stanowiących gratyfikacje dla informatorów, oraz stworzenie i utrzymanie strony internetowej propagującej założenia programu.

Celów zdefiniowano bardzo dużo, ale niezbyt dokładnie oszacowano koszty. Samo stworzenie i utrzymanie strony internetowej ma kosztować Zarząd Miasta 30 tysięcy złotych nie wspominając o tak drogiej inwestycji jaką jest stworzenie systemu monitoringu czy instalacja domofonów i drzwi antywłamaniowych. Jak już pisałem wyżej, program „Bezpieczne Miasto” wprowadzono już wcześniej w innych miastach, ale były to miasta takie jak Poznań, Warszawa czy Szczecin a więc o wiele większe od 130-tysięcznego miasta jakim są Tychy i co oczywiste dysponujące większym budżetem. Wstępne obliczenia kosztów projektu przeprowadzone przez Komisję Finansów Publicznych podały kwotę ok. 2 milionów złotych, co w porównaniu do rozmachu inwestycji wydaje się jeszcze kwotą zaniżoną. Zarząd Miasta w Tychach, główny sponsor inwestycji programowych dysponował w roku 2003 budżetem wysokości ok. 250 milionów złotych przy wydatkach sięgających 277 milionów. Tak więc deficyt budżetowy miasta w 2003 roku wynosi 22 miliony co znacząco ogranicza ramy programu. Tym bardziej, że na pieniądze od miasta od dłuższego czasu czeka miejska komunikacja zbiorowa i zarząd dróg.

Jednak pomimo ograniczeń finansowych od marca zaczęto wprowadzać program w życie. Zaczęto od promocji programu wśród mieszkańców poprzez nagłośnienie celów programu w lokalnych mediach, organizowanie szeregu spotkań z uczniami szkół podstawowych i ponadpodstawowych z mieszkańcami osiedli, promocje audiowizualne oraz utworzenie własnej strony internetowej. W następnej kolejności zaczęto budować dwa boiska na jednym z osiedli, rozpoczęto kursy samoobrony dla kobiet, jak i zainstalowano cztery kamery w Śródmieściu na ulicy Jana Pawła II i Dąbrowskiego rozmieszczonych w miejscach uznanych przez okolicznych mieszkańców za szczególnie niebezpieczne nocą.
Niestety realia ostudziły optymizm organizatorów projektu, ponieważ okazało się, że społeczeństwo polskie szczególnie mniejszych miast nie dorosło do tego typu inicjatyw. W niedługim czasie po wprowadzeniu wyżej wymienionych rozwiązań okazało się, że kamery bardzo szybko zostały zdewastowane, a z kursów samoobrony trzeba było zrezygnować z uwagi na brak zainteresowania wśród kobiet. Co więcej do Urzędu Miasta zaczęły napływać skargi mieszkańców bloków w pobliżu których wybudowano boiska. Mieszkańcy narzekali na hałas, ponieważ młodzież zamiast grać na boisku w piłkę wybrała sobie to miejsce na koleżeńskie spotkania połączone z piciem alkoholu. Wieczorem, jak mówili mieszkańcy, strach było przechodzić w okolicach boiska żeby nie zostać narażonym na zaczepki podpitych młodzieńców. Ponadto pojawiły się problemy ze znalezieniem sponsorów akcji. Poza dwoma, niewielkimi firmami nikt więcej się nie zgłosił, co zmusiło miasto do ograniczenia deklarowanych początkowo działań.

Po tych wydarzeniach zapał Zarządu Miasta i Policji trochę przygasł. Próbowano co prawda kontynuować założenia programu, ale zrezygnowano z jego ważnych punktów jakim był monitoring obiektów sportowych (Stadion Zimowy) i niebezpiecznych miejsc (szczególnie ulice dzielnicy Zawiść) w mieście jak również z projektu budowy osiedlowych siłowni, boisk i betonowych stołów ping-pongowych w celu zagospodarownia czasu wolnego młodzieży. To co udało się zrealizować to kilku konferencji i szkoleń funkcjonariuszy Straży Miejskiej w celu podniesienia ich kwalifikacji, uruchomiono anonimowy telefon zaufania w Komendzie Policji, założono kilkanaście domofonów i drzwi antywłamaniowych oraz utworzono skromny fundusz umożliwiający przekazywanie gratyfikacji informatorom przestępstw.

Nie jest to za wiele i na pewno na więcej liczyli zarówno radni jak i większość mieszkańców. Nasuwa się pytanie, dlaczego polityka miasta, której przyświecał tak szczytny cel, jakim jest walka z przestępczością i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz która zyskała pełne poparcie społeczne, przyniosła tak słabe rezultaty? Prawdopodobnie błędy tkwiły zarówno na poziomie szacowania kosztów projektu jak i na poziomie przewidywania oczekiwań mieszkańców miasta. Być może szczegółowe badania socjologiczne oczekiwań mieszkańców oraz bardziej precyzyjna analiza kosztów sprawiłaby, że ocena końcowa programu byłaby lepsza.


Bibliografia:
1) Numery Nowinek tyskich nr 3, 23/2003
2) strony internetowe miasta:www.tychy,silesianet.pl, www.umtychy.pl, www.tychyonline.w.interia.pl

Do góry