Ocena brak

Procesualna natura społeczeństwa

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Społeczeństwa ludzkie zmieniają się nieustannie na wszystkich poziomach swojej wewnętrznej złożoności zmieniają się na poziomie makro -ekonomii, systemu politycznego i kultury; na poziomie mezzo – wspólnot, grup i organizacji; oraz na poziomie mikro -indywidualnych działań i interakcji. Społeczeństwo nie jest całością, ale zbiorem wielopoziomowych, wzajemnie powiązanych procesów. Jak to ujmuje Edward Shils: „Społeczeństwo jest fenomenem »trans-czasowym«. Nie konstytuuje go samo jego istnienie w danym momencie. Istnieje tylko w czasie. Jest konstytuowane w czasie” (1981: 327).

Skoro tak, znajduje się w ciągłym ruchu od przeszłości ku przyszłości. Jego teraźniejszość jest tylko fazą przejściową między tym, co się zdarzyło, a tym, co dopiero nadejdzie. Obecny stan społeczeństwa zawiera zarówno skutki, pozostałości i ślady przeszłości, jak i zalążki, potencjalność przyszłości. Z procesualnej natury społeczeństwa wynika, iż wcześniejsze fazy wiążą się przyczynowo z fazą teraźniejszą, która z kolei przyczynowo determinuje warunki następnej.

W tym rozdziale skupimy się na powiązaniu obecnego stanu społeczeństwa z jego wcześniejszą historią. „Związek łączący społeczeństwo z jego przeszłością nie może nigdy zupełnie wygasnąć; tkwi w jego naturze (...). Społeczeństwo nie byłoby społeczeństwem, gdyby ta więź nie istniała choćby w minimalnym stopniu” (Shils, 1981: 328). Powiązanie teraźniejszości z przeszłością jest podstawą tradycji.

Problem tradycji nie powstałby, gdyby różne fazy społeczeństwa w sekwencji procesu miały charakter dyskretny, a nie ciągły, czyli gdyby całkowicie się kończyły, zanim rozpoczną się nowe. Tak jednak nie jest. Ponownie zacytujmy Shilsa: „Społeczeństwo to byt o charakterze ciągłym” (s. 168). Przeszłość społeczeństwa nie znika, a przynajmniej nie całkowicie. Jej fragmenty pozostają, tworząc swego rodzaju środowisko dla następnych faz dla kontynuacji procesu. Dzieje się tak za sprawą dwóch mechanizmów przyczynowych. Jeden ma charakter materialny tub fizyczny, drugi idealny lub psychologiczny, a Dba wzajemnie się potęgują.

Mechanizm materialny funkcjonuje dzięki trwaniu przedmiotów, artefaktów, ich rozmieszczeniu wynikającym z aktywności poprzednich pokoleń, wszystko to tworzy jednakże otoczenie dla działań podejmowanych w teraźniejszości. Mechanizm ten opiera się na fizycznym istnieniu obiektów. Domy i mosty, drogi i porty, kościoły i zabytki, narzędzia i maszyny, dym w powietrzu i śmieci w rzece – wszystkie one składają się na odziedziczone środowisko materialne, w którym żyjemy, choć sami go nie stworzyliśmy. To środowisko, pomnażane przez wieki, ale również podlegające w tym czasie erozji i dewastacji, nie jest naturalnie repliką dawnych czasów, co najwyżej stanowi świadectwo tego, jakie one naprawdę były. Jego trwanie stanowi raison d'être archeologii.

Mechanizm idealny funkcjonuje za sprawą ludzkiej zdolności do pamiętania i komunikacji. Przeszłość nie ginie, ponieważ ludzie pamiętają jej fragmenty. Pamiętają przede wszystkim swoje wcześniejsze doświadczenia, jednak zakres ich pamięci poszerza się na dwa sposoby. Po pierwsze, w stronę współczesnych, z którymi mogą dzielić swoje wspomnienia i od których mogą się dowiedzieć o wydarzeniach z przeszłości, w których sami nie brali udziału. Po drugie, zakres pamięci rozszerza się także ku poprzednikom za pośrednictwem różnego rodzaju archiwów historycznych, w których zapisano wspomnienia wcześniejszy pokoleń. Zasób zbiorowej pamięci jest magazynowany w archiwach, bibliotekach, muzeach. Tak więc zasób zbiorowej pamięci sięga daleko w przeszłość, znacznie dalej niż osobiste wspomnienia ludzi go tworzących.

Oczywiste staje się tu znaczenie umiejętności pisania, jednego z fundamentalnych wynalazków ludzkości. „Wynalazek pisma znacznie rozszerza zakres interakcji prowadzonych na odległość – zarówno w przestrzeni, jak i w czasie” (Giddens, 1979: 204). Ustny przekaz tradycji jest nieporównanie bardziej ograniczony niż przekaz pisany. Jest uzależniony od znacznie mniejszego kręgu osób bezpośrednio obecnych, jest też znacznie bardziej płytki, jeżeli chodzi o horyzont czasowy. Dopiero z wynalezieniem pisma mogła narodzić się świadomość historyczna, a badanie historii rozpoczęło się na dobre. „Wynalazek pisma stanowi podwalinę »świadomości linearnego czasu«, która przekształca się później na zachodzie w postawę historyczności, cechującą życie społeczne” (Giddens, 1979: 210).

Dzięki mechanizmowi idealnemu, psychologicznemu ludzie dziedziczą przeszłe przekonania, wiedzę, symbole, a także normy, wartości i reguły. Są one gromadzone, interpretowane, stosowane i przekazywane dalej przez najróżniejsze podmioty, takie jak rodziny, Kościoły, szkoły, uniwersytety, środki masowego przekazu, armie, przedsiębiorstwa i partie polityczne. Oczywiście pamięć jest bardziej zawodna niż archiwa. To, co dociera do nas z przeszłości, zostaje wcześniej wyselekcjonowane (często stronniczo), wyidealizowane, zniekształcone w procesie zapamiętywania i interpretowania przez pośredniczące pokolenia.

Oba mechanizmy przekazywania, materialny i idealny, oddziałują na siebie wzajemnie. Otaczające nas, pochodzące z przeszłości materialne artefakty wspomagają naszą pamięć, dostarczają namacalnych punktów oparcia, zaczepienia dla naszych wyobrażeń o wcześniejszym społeczeństwie. Niektóre z nich czynią to w sposób niezamierzony, jest to ich ukryta funkcja (na przykład dzielnice slumsów, dzikie getta, zanieczyszczone środowisko przypominają nam o ponurych stronach epoki przemysłowej; zarośnięte chaszczami tory kolejowe na amerykańskich pustkowiach budzą obrazy heroicznych czasów „pogranicza” i zdobywania zachodu; piramidy Majów na półwyspie Jukatan przywołują wizje dawnych potężnych cywilizacji).

Inne obiekty materialne zachowały się i służą wyraźnie do tych ce1ów, które stają się później ich funkcją jawną. Starożytne zabytki, barokowe katedry, średniowieczne miasta i generalnie większość obiektów, jakie można znaleźć w muzeach ma ilustrować i podkreślać świetność i piękno przeszłości. W wyjątkowych wypadkach mogą również stanowić dramatyczne ostrzeżenia przed tragediami, jakie rozegrały się w przeszłości, jak to jest w przypadku Muzeum Holokaustu w Auschwitz lub Lasu Katyńskiego, w którym NKWD wymordowało tysiące polskich oficerów.

Odziedziczone przekonania, wiedza, symbole, normy, wartości i reguły wywierają również zwrotny wpływ, nadając znaczenie obiektom materialnym. Forum Romanum pozostanie dla nas tylko terenem usianym ruinami, jeżeli nie będziemy posiadali pewnej wiedzy o jego oryginalnym kształcie i przeznaczeniu. Narzędziom czy maszynom przekazanym nam z wcześniejszej epoki musi towarzyszyć pamięć lub instrukcja określająca, jak ich używać. Pomnik jest tylko kawałkiem marmuru, jeżeli nie pamiętamy, kogo przedstawia lub nie możemy znaleźć napisu o tym mówiącego. Parlament Brytyjski jest jedynie kamiennym gmachem, jeżeli nie znamy lub nie potrafimy znaleźć zapisów praw wyborczych.

Tymi materialnymi i idealnymi ścieżkami przeszłość, jakkolwiek zniekształcona, dociera do teraźniejszości. Można powiedzieć, że przeszłość „istnieje w teraźniejszości” w podwójnym sensie: obiektywnie, kiedy obiekty z przeszłości zachowały się w sposób materialny, i subiektywnie, kiedy w świadomości członków społeczeństwa pamiętane i rozważane są idee z przeszłości, do tego stopnia, że stają się one częścią wspólnej kultury.

W obu przypadkach, oraz w ich wzajemnym oddziaływaniu, przeszłość zaczyna wpływać na teraźniejszość, staje się jednym z ważnych czynników wyznaczających obecny stan społeczeństwa.

Istnieje jednak jeszcze trzecia droga, którą nie tyle prawdziwa, ile ,,wymyślona” przeszłość może również wpływać na teraźniejszość. Przeszłość można sobie wyobrażać, może być jedynie wytworem ludzkiej fantazji. Może to nastąpić w sposób nieświadomy, w rezultacie błędu, przesady, wybujałej pomysłowości, konfabulacji, może do tego dojść także i w sposób celowy, w postaci zamierzonej konstrukcji będącej tworem wyobraźni, a udającej prawdziwą. Jest to przypadek „skonstruowanej tradycji” (Hobsbawm, Ranger, 1985).

Przyczyny tworzenia takich konstrukcji mogą być rozmaite: czasami istnieje potrzeba uzasadnienia lub zapewnienia legitymacji bieżącym działaniom politycznym, czasami próbuje się w ten sposób zmobilizować poparcie i uczestnictwo w bieżących programach, poprawić image przywódcy lub wzmocnić ducha narodowego. Eric Hobsbawm dzieli „Skonstruowaną tradycję” na trzy grupy: (1) symbolizującą i wyrażającą społeczną spójność wspólnot i narodów (2) legitymizującą status, instytucje, władzę oraz (3) socjalizującą do określonych wartości, norm i reguł zachowania (Hobsbawm, Ranger, 1985: 9). Twierdzi on, że „nie ma realnych oznak słabnięcia neotradycyjnych praktyk związanych zarówno z ubiorem osób w służbie publicznej (siły zbrojne, prawo, a chyba i urzędnicy państwowi), jak i ze zwyczajami związanymi z przynależnością państwową obywateli” (s. 12). Skonstruowane obrazy przeszłości, nawet jeżeli całkowicie nieprawdziwe, mogą wywierać znaczący wpływ przyczynowy. W tym wypadku, jak i w wielu innych, słynne „twierdzenie Thomasa” powiada: „Jeżeli ludzie definiują sytuacje jako rzeczywiste, to stają się one sytuacjami rzeczywistymi” (por. Merton, 2002: 459). Dzieje się tak dlatego, iż ludzie uwzględniają swoje przekonania w postępowaniu, a działania składają się na to, czym ostatecznie jest społeczeństwo.

Te społeczne i psychologiczne mechanizmy tłumaczą niezwykły fakt ciągłości lub, bardziej precyzyjnie, zmiany w ciągłości i ciągłości w zmianie. Tak więc, z jednej strony, zmiana społeczna nigdy nie jest absolutna lub skończona, zachodzi na szerokim tle jednostajności. Wiele z tego, co ludzie „robią, myślą i do czego dążą, pomijając specyficzne przypadki, jest nieomal powtórzeniem tego, co już robiono i myślano od dłuższego czasu, na długo zanim urodził się ktokolwiek z obecnie żyjących” (Shils, 1981: 34). Nawet zmiana rewolucyjna, z definicji najbardziej rozległa i radykalna, pozostawia wiele aspektów społeczeństwa w niezmienionym stanie. Z drugiej strony, ciągłość nigdy nie jest całkowita, dziedzictwo przeszłości zmienia się, ulega zniekształceniom, modyfikacjom lub wzbogaceniu, a każdy późniejszy moment w życiu społeczeństwa jest inny od jakiegokolwiek wcześniejszego.

Do góry