Ocena brak

Proces instytucjonalizacji w socjologii - Innowacje i innowatorzy

Autor /Rick Dodano /29.07.2011

Można wyróżnić dwie drogi, którymi przebiega proces instytucjonalizacji. Pierwsza to innowacje normatywne i ich dyfuzja (rozchodzenie się, rozprzestrzenianie się norm w zbiorowości). Drugi to - używając terminologii klasyka socjologii amerykańskiej Roberta Mertona - zinstytucjonalizowane omijanie reguł.

W pierwszym przypadku proces rozpoczyna się w momencie, gdy ktoś zaczyna postępować w nowy sposób albo proklamuje nowy sposób działania jako dobry, słuszny, właściwy. W każdym przypadku mamy do czynienia z odejściem od wcześniejszej tradycji, manifestacją oryginalności, kreatywności, nowatorstwa. Zmianę tę inicjuje jakiś podmiot. Aby uniknąć podejrzenia, że proponuję tu nową wersję „spiskowej teorii społeczeństwa", wyjaśnię od razu, że po pierwsze - podmiot zmiany nie musi być wcale świadom, że zmianę swoimi działaniami inicjuje czy wspiera, ani tym bardziej nie musi czynić zmiany przedmiotem swoich zamiarów (zmiana świadomie i celowo inicjowana i przeprowadzana to tylko jedna z możliwych postaci zmian), oraz po drugie - podmiot zmiany nie musi być tożsamy z konkretnym indywiduum, rolę tę bowiem pełnić mogą także anonimowe, rozproszone zbiorowości. Proponuję wyróżnić sześć typów podmiotów inicjujących zmiany - inicjatorów zmian.

Po pierwsze - innowacyjne jednostki. Znajdzie się tu wynalazca nowej technologii, naukowiec lansujący nową metodę badawczą, prorok religijny formułujący przykazania moralne, artysta narzucający nowy styl, polityk przeprowadzający reformy prawa, dyktator mody lansujący nowy sposób ubierania się, idol młodzieżowy pokazujący się w nowym uczesaniu, przedsiębiorca reorganizujący korporację przemysłową itp. W tym przypadku predyspozycje i prerogatywy do wprowadzenia innowacji oparte są na indywidualnych, wyróżniających się przymiotach, postrzeganych i uznawanych w dostatecznym stopniu w szerszej zbiorowości lub całym społeczeństwie. Skrajnym przejawem takiego uznania jest charyzma. Uznanie tego typu musi być przez jednostkę zdobyte, przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu, zanim podejmie ona innowacje.

Oczywiście wprowadzenie innowacji akceptowanych później przez zbiorowość wzmacnia pierwotne uznanie społeczne i czyni przeprowadzenie następnych innowacji łatwiejszym (sukces przedsięwzięć wcześniejszych wyposaża jednostkę w swoisty „kredyt zaufania", który nakazuje szybciej akceptować jej następne poczynania, rzecz prosta do czasu pierwszego błędu czy porażki, im większy bowiem początkowy kredyt zaufania, tym łatwiej można go utracić). Zanim jednak jednostka podjąć może pierwszą skuteczną innowację, musi już wcześniej uzyskać pewien poziom popularności, widoczności, uznania w swoim środowisku, opartego na czymś innym niż zdolności inno-watorskie (a więc np. na jej wzorowym postępowaniu, wyjątkowej inteligencji, sile charakteru, zdolnościach przywódczych, mocy czynienia „cudów" itp.). Jeżeli jednostce brak tego typu pierwotnego uznania, jej innowacje pozostaną na ogół pomysłami prywatnymi, nie wywołując żadnego rezonansu w społeczności i nie prowadząc wobec tego do żadnych konsekwencji społecznych.

Drugi typ podmiotów zmiany to role innowacyjne (artystów, wynalazców, uczonych, mędrców, szamanów, czarowników, intelektualistów, ekspertów, dyktatorów mody itp.). W tym przypadku predyspozycje i prerogatywy do wprowadzenia innowacji normatywnych są wbudowane w strukturę roli społecznej, bez względu na to, kto ją konkretnie wypełnia. Innowacyjność i kreatywność stanowią oczekiwania społeczne, powinności każdego wykonawcy roli, niezależnie od jego indywidualnych przymiotów. Oznacza to nie tylko „blankietowe" niejako, aprioryczne przyzwolenie społeczne na podejmowanie innowacji, ale coś więcej - obowiązek ich podejmowania. Uczony na przykład musi „wnieść oryginalny wkład do nauki". Niewywiązywanie się z obowiązku innowacyjności może prowadzić do pozbawienia jednostki prawa pełnienia ról tego rodzaju. Młody badacz naukowy musi w pewnych terminach przedstawić oryginalne osiągnięcia w doktoracie czy habilitacji, inaczej bowiem ulegnie - jak się eufemistycznie powiada „rotacji", czyli po prostu straci pracę.

Trzeci typ podmiotów zmiany to organizacje innowacyjne (legislatywy, parlamenty, komisje reform, zespoły badawcze, biura konstrukcyjne, trusty mózgów itp.). Obowiązek inicjowania i wprowadzania innowacji normatywnych jest w tym przypadku konstytutywnym składnikiem statutu czy „karty" takich organizacji. Podejmowane w ich ramach działania mają charakter zbiorowy, a innowacja rodzi się jako efekt kooperacji.

Czwarty typ podmiotów zmiany to zbiorowości, środowiska czy kręgi społeczne o charakterze nowatorskim („Cyganeria" artystyczna, studenci, muzycy jazzowi, filmowcy, sekty religijne itp.) Najczęściej mają one charakter nega-tywistyczny - kontestacyjny, kontrkulturowy, nonkonformistyczny; odrzucają przyjęte w szerszym społeczeństwie zwyczaje, kanony, praktyki dlatego właśnie, że są przyjęte powszechnie. Taka pryncypialna negacja może przekształcić się w swoistą środowiskową ideologię, a nawet może stać się uznaną społecznie prerogatywą danego środowiska, któremu przyzwala się na „dziwactwa" lub „odmienność". Oczywiście negacja prowadzi prędzej czy później do zaproponowania i lansowania wzorów czy reguł alternatywnych - nowej obyczajowości, nowego stylu życia, nowego sposobu ubierania się itp.

Piąty, bardzo ważny typ kolektywnych podmiotów to ruchy społeczne, które - jak pamiętamy z rozdziału siódmego - z definicji ukierunkowane są na zmianę norm czy wartości społecznych (ruchy młodzieżowe, feministyczne, ekologiczne, religijne, polityczne itp.). Krystalizują się one wokół wyraźnego, artykułowanego i uświadamianego celu, jakim jest pozytywne, konstruktywne przekształcenie norm i wartości czy to w jakimś zakresie partykularnym (ruchy reformatorskie), czy to w ich całokształcie (ruchy rewolucyjne), i podporządkowują wszystkie swoje działania i wysiłki temu celowi.

Szósty wreszcie typ podmiotów innowacji to zwykli ludzie, którzy w swoim codziennym życiu wprowadzają jakiś nowy sposób mówienia, zwracania się do innych, ubierania się, strzyżenia, przyrządzają nowe potrawy, meblują po nowemu mieszkanie, wypełniają wolny czas nową formą rozrywki itp., a praktyki te znajdują naśladowców najpierw wśród znajomych, potem wśród znajomych znajomych itd., aż w końcu przyjęte zostają w szerszym środowisku.

Bardzo istotne zróżnicowanie potencjału innowacyjnego każdego z wymienionych podmiotów zależeć może od ich zewnętrznego, lub przeciwnie - wewnętrznego usytuowania w stosunku do tego systemu społecznego, którego struktura normatywna jest przedmiotem zmiany. Zmiana normatywna może być inicjowana i forsowana spoza systemu, niejako „importowana" z innego systemu, którego struktura normatywna zawiera inne normy i inne wartości -przenikające jako wzorce alternatywne i ulegające rozpowszechnieniu. Jest to oczywiście klasyczna sytuacja kontaktu kulturowego, zderzenia cywilizacji, dyfuzji kulturowej lub, jak się czasem powiada, „imperializmu kulturowego". Daleko ciekawszy jest jednak przypadek zmiany inicjowanej i przeprowadzonej przez podmiot umiejscowiony wewnątrz systemu, którego strukturę normatywną poddaje zmianie. Możliwość takiej zmiany może budzić wątpliwości, przypomina bowiem sytuację człowieka, który pragnie się podnieść, chwytając za cholewki własnych butów. Czy podmiot „zanurzony" w danej strukturze normatywnej, uwikłany w jej nakazy i zakazy, może nagle od nich się uwolnić i podjąć wysiłek zmiany?

Myślę, że cztery okoliczności decydują o tym, iż jest to możliwe. Pierwsza to opisywana przez nas wcześniej niedoskonałość procesów socjalizujących i kontrolnych, która sprawia, że nikt nie jest do końca i bez reszty ukształtowany przez kulturę swojego społeczeństwa. Jak wskazywaliśmy, wizja człowieka „przesocjalizowanego" jest utopią: każdemu pozostaje pewien margines wolności, niezależności i swobody - obszar, gdzie rodzić się mogą normatywne innowacje. Druga okoliczność to nierówność stopnia, w jakim ludzie czy zbiorowości są poddani oddziaływaniom socjalizującym czy kontrolnym. W każdym społeczeństwie znajdą się tacy ludzie lub takie zbiorowości, którym udaje się izolować od nacisków struktury. Dewianci są często inicjatorami nowości. Co więcej, jak pisałem wcześniej, są takie role, organizacje społeczne, środowiska, które mają z góry przydzielony większy margines tolerancji, prawo do „zinstytucjonalizowanych i usankcjonowanych dewiacji".

Stąd właśnie, z tych swoistych „enklaw swobody" emanować będą innowacje normatywne prowadzące do zmiany struktury. Trzecia wreszcie okoliczność, o zupełnie fundamentalnym znaczeniu, to opisywana szczegółowo w rozdziale dziesiątym hete-rogeniczność, pluralizm, a także konfliktowy charakter struktury normatywnej każdego społeczeństwa. Różnorodność, wielość, a także wielorakie wzajemne sprzeczności norm i wartości w obrębie struktury sprawiają, że można sprzeciwiać się jednym normom czy wartościom w imię innych norm i wartości, krótko mówiąc, będąc „zanurzonym" lub uwikłanym w jednym segmencie kultury, inicjować innowacje w innym jej segmencie. Wreszcie, po czwarte, niektórzy ludzie, żyjąc w jednym społeczeństwie, pod presją jego kultury, dystansują się od niego w wyobraźni, jako grupę odniesienia przyjmując inne społeczeństwo i właściwą mu kulturę. Dla wielu ludzi w okresie realnego socjalizmu żyjących w kręgu narzuconej „kultury bloku" terenem „wirtualnej" identyfikacji była wyidealizowana i zmitologizowana kultura „Zachodu". W takiej sytuacji naśladownictwo wzorów konsumpcyjnych, obyczajowych, mody, sztuki zachodniej stawało się w kontekście lokalnym źródłem innowacji podważających monopol kultury socjalistycznej.

Kwestią z tym związaną, ale niezależną od usytuowania podmiotu w systemie, jest źródło motywacji skłaniających innowatora do zainicjowania zmiany normatywnej. Jeśli źródło takie leży poza systemem społecznym, w jego otoczeniu lub w obrębie innych systemów - mówić będziemy o zmianie motywowanej egzogennie. Ilustracją mogą być innowacje wywołane klęskami żywiołowymi, katastrofami, epidemiami chorób, a także zderzeniem czy kontaktem z innymi społeczeństwami i kulturami. Przebieg takich zmian przybiera najczęściej postać adaptacji do nowych warunków życia albo imitacji, zapożyczenia wzorów od obcych społeczności. Ciekawsze są takie zmiany, których źródło leży w obrębie systemu, czyli zmiany motywowane endogennie. Ich geneza wiąże się z występowaniem w strukturze normatywnej różnego typu dysocjacji (sprzeczności, napięć, konfliktów).

Trzy typy dysocjacji wydają się najważniejsze. Pierwszy to rozbieżność między obowiązującymi normami i wartościami, a obiektywnymi szansami ich realizacji w życiu społecznym. Przypadek taki prowadzi albo do powszechnej percepcji struktury normatywnej jako nierealistycznej, czysto ornamentacyjnej lub fasadowej, albo też do percepcji realiów społecznych jako niesprawiedliwych, niegodnych, krzywdzących. I jedna, i druga sytuacja rodzi silną motywację do zmiany normatywnej.

Często powstają na takiej właśnie podstawie silne ruchy społeczne, których celem staje się albo zmodyfikowanie norm i wartości, albo poprawa niesprawiedliwych warunków życia. Zmiana jest motywowana dążeniem do korekty złej otaczającej teraźniejszości. Drugi typ dysocjacji występuje pomiędzy jednymi normami i wartościami, a innymi normami i wartościami w obrębie tej samej struktury normatywnej. Sytuacje takie, poczynając od ano-mii, przez ambiwalencje, antynomie, konflikt w roli, aż do konfliktu ról, analizowaliśmy w rozdziale poprzednim. Chaos, niespójność, wewnętrzna dyshar-monia struktury normatywnej szczególnie silnie motywuje do podjęcia normatywnych innowacji. Trzeci typ dysocjacji występuje pomiędzy aktualnie obowiązującymi normami i wartościami, a wizją idealnego porządku normatywnego artykułowaną przez ideologie, doktryny polityczne, utopie społeczne, koncepcje futurologiczne itp. Brak odpowiedniości między tym co „idealne", a tym co „obowiązujące" w wielu dziedzinach życia społecznego rodzi rozczarowania, zawody, frustracje - a te łatwo przekształcają się w motywacje do zmiany. Zmiana jest motywowana dążeniem do stworzenia lepszej, wyobrażonej przyszłości.

W oparciu o przeprowadzone rozróżnienie dysocjacji typu „norma-rzeczywistość", „norma-norma", „norma-ideał" można przeciwstawić sobie takie zmiany, które są świadomą i celową próbą przekształcenia struktury normatywnej w kierunku ideału zawartego w ideologiach, utopiach itp. (można tu mówić metaforycznie o „przyciąganiu przez przyszłość"), oraz takie zmiany, które wprowadzane są po to, aby złagodzić lub wyeliminować szczególnie ostre napięcia czy konflikty występujące współcześnie (można tu mówić metaforycznie o „nacisku teraźniejszości"). Zmiany pierwszego typu mają na ogół charakter bardziej systematyczny, całościowy, spójny - polegają bowiem na wcielaniu w życie założonego z góry projektu. Natomiast zmiany drugiego typu są często przypadkowe, oportunistyczne i wprowadzane od hoc, przypominając „łatanie dziur".

Jeszcze jedne istotne różnice w fazie inicjacji innowacji normatywnych dotyczą tempa zmian. Można odróżnić inicjację powolną, stopniową, ewolucyjną, od gwałtownego, radykalnego czy rewolucyjnego wprowadzania zmiany normatywnej. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z długotrwałą erozją norm i wartości tradycyjnych, zastępowanych z wolna przez nowe reguły i wzory. Jest to, rzecz prosta, charakterystyczne dla większości zmian spontanicznych, oddolnych, rodzących się w sferze działań masowych czy zbiorowych.

Choć i tu zdarzają się nagłe i gwałtowne wybuchy niezadowolenia społecznego, prowadzące do bardzo szybkich zmian. Drugi przypadek - zmiany szybkie i radykalne - występuje często w sytuacji odgórnych reform wprowadzanych przez nowy reżim polityczny czy zmienione ekipy rządzące. Ale także w dziedzinie innowacji wprowadzanych odgórnie przez stanowienie prawa spotykamy zmiany stopniowe i powolne, przebiegające krok po kroku. Dobrym przykładem jest tu postępująca liberalizacja standardów prawnych dotyczących pornografii, opisywana w literaturze jako „efekt Playboya".

Podobne prace

Do góry