Ocena brak

Problem winy i kary w młodzieńczych utworach A. Mickiewicza

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Cóż to jest wina, cóż to jest kara? Tak często spotykane pojęcie, a tak trudne do wyjaśnienia i zdefiniowania. Niewątpliwie kara jest konsekwencją winy, jednak nigdy nie jest taka sama. W zależności od popełnionego przewinienia, człowiek w taki a nie inny sposób płaci za swój błąd. Ten, jakże trudny i zarazem ważny, problem zaintrygował A. Mickiewicz, który postanowił dotrzeć do istoty winy i następującej po niej kary. W swoich balladach i II części Dziadów poeta analizuje postępowanie bohaterów i związane z tym postępowaniem następstwa. Należy dodać, iż poeta oparł swe opinie na sądach i mądrościach ludowych, bowiem twierdził, że nie należy gardzić wierzeniami gminu.

Temat ballady Lilie pochodzi z ludowej pieśni Stała nam się nowina. Już z pierwszych wersów dowiadujemy się o straszliwej zbrodni mężobójstwa. Pani zawiniła i to nie raz. Zdradziła męża, obawiając się kary – zabiła go i postanowiła poślubić brata zmarłego małżonka. Trzykrotne przewinienie ściągnęło na morderczynię surową karę. Potworne wyrzuty sumienia, nieustannie pojawiający się duch męża były męką dla zbójczyni, która powoli odchodziła od zmysłów. „Uwieńczeniem” psychicznego cierpienia Pani była jej śmierć podczas ceremonii ślubnej wraz ze wszystkimi obecnymi w cerkwi, która za sprawą ducha zmarłego zapadła się pod ziemię. Mickiewicz przestrzegał w Liliach przed wiarołomstwem, ukazał jak okrutną karą mogą być wyrzuty sumienia doprowadzające winowajcę do obłędu.

Problem wierności i zdrady kontynuuje poeta w Świteziance. Oto strzelec ślubuje swojej dziewczynie miłość, upewniają o bezgranicznym przywiązaniu. Kochanka ostrzega go słowami :

„...kto przysięgę naruszy,

Ach , biada jemu, za życia biada!

I biada jego złej durzy!”.

Wystawiony na próbę wierności młodzieniec łamie złożoną obietnicę, daje się uwieść pięknej nieznajomej. Okazuje się, że jest ona jego ukochaną. Przypomina mu o przyrzeczeniu i wymierza karę – niewiernego strzelca pochłaniają fale. Mickiewicz zwraca uwagę na wartość danego słowaobietnica jest świętością, zobowiązaniem,, którego złamanie musi być pomszczone. Podobne pouczenie zawiera Rybka. Panicz, wzgardziwszy miłością ubogiej Krysi, którą zapewniał o swoim uczuciu, poślubia bogatą księżnę. Dziewczyna topi się, przemienia w rusałkę i sprowadza na pana śmierć. Autor jeszcze raz przypomina o wiążącym charakterze przysięgi, a także o tym, że nie wolno gardzić miłością.

W powyższych balladach motyw zdrady posłużył Mickiewiczowi do przekazania istotnej prawdy moralnej – „nie masz zbrodni bez kary”, nie ma zdrady bez jej odkupienia (często własnym życiem). Poeta uświadamia, że obietnica musi być zrealizowana, gdyż w przeciwnym razie traci swoją wartość, a krzywoprzysięzca ponosi karę. Nieco inną treść i naukę zawiera kolejna balladaŚwiteź, w której okrutni żołnierze, napadając na grób nieprzyjaciela pod nieobecność mężczyzn, chcieli urządzić okrutną rzeź. Chcąc się zemścić na wrogu pragnęli wymordować kobiety, dzieci i starców. Tak niegodne postępowanie musiało zostać ukarane.

Wojownicy zbierając rosnące nad jeziorem kwiaty (przemienione kobiety z grodu) chorowali, bądź umierali. Śmiercionośna moc ziela służyła wymierzeniu sprawiedliwości zbrodniarzom. Mickiewicz zwraca uwagę na poczucie własnej godności, które nie pozwala stanąć do nierównej walki ze słabszym, a także na szacunek, który winien być nadrzędnym kryterium w stosunkach panujących między ludźmi. Złamanie warunków uczciwości i honoru pociąga za sobą tragiczne konsekwencje.

Stadium winy i kary zawarł Mickiewicz w II części Dziadów, swoistym kalejdoskopie win, występków, przewinień i związanych z nimi kar. Kolejno pojawiające się duchy różnych kategorii (lekkie, najcięższe i pośrednie) prezentują kanon prawd moralnych, jakie zostały w utworze zawarte. Duchy niewinnych dzieci, które nie popełniły na ziemi grzechu, a jednak nie mogą obcować z Bogiem uświadamiają, że „kto nie doznał goryczy ni razu, / Ten nie dozna słodyczy w niebie”. Pełnię człowieczeństwa osiąga się przez dźwiganie ciężaru ludzkiej doli i cierpienia.

Można powiedzieć, że winą dzieci była niepożyteczność ich krótkiego życia, które nie przyczyniło się do niczyjego szczęścia. Przeciwieństwem niewinnych dusz dzieci jest potępiony duch okrutnego dziedzica, nie znającego za życia litości nad poddanymi. Po śmierci spotyka go surowa kara – nie tyle wieczne potępienie, co nieustanna tułaczka z duszami nieczystymi, niemożność zaspokojenia pragnienia i głodu. Pan przestrzega : „kto nie był ni razu człowiekiem, / Temu człowiek nic nie pomoże”, kto nieludzko traktował innych, tego spotka nieludzka kara po śmierci.

Przedstawicielką kategorii duchów pośrednich jest Zosia. Wzgardziwszy miłością wielu chłopców, zdradziwszy z ich uczuć, umarła mając 19 lat. Mickiewicz ostrzega, że nie można lekceważyć niczyich uczuć, należy traktować je z szacunkiem. Dziewczyna zawiniła, gdyż doprowadziła do cierpienia zalotników, nie zaznała żadnej życiowej troski, nie spełniła na ziemi swych kobiecych powinności – nie była żoną, matką. Kara za jej puste życie jest pośmiertna wędrówka między niebem a ziemią. Niedostępne jest dla niej wieczne szczęście, nie może tez być potępiona, skazana zostaje na błądzenie, ale nie wieczne, jak duch złego pana, bo jak oznajmia Guślarz, Zosia zazna spokoju. Jej kara ma swój koniec.

W II części Dziadów występuje jeszcze Widmo – duch młodzieńca, który doznawszy miłosnego zawodu i zdrady popełnił samobójstwo. Oczywiście odebranie sobie życia było niedopuszczalnym przewinieniem, bowiem nie można marnować Bożego daru, ani dobrowolnie nim szafować. Chłopiec zatem nie zaznaje wiecznego spokoju, co rok, w święto zmarłych, pojawia się na ziemi, by przeżywać swoje cierpienie i zadawać sobie śmiertelną ranę.

Mickiewicz rozwinął w II części Dziadów ludową koncepcję pełni człowieczeństwa, wedle której jednostka jest skazana na popełnianie błędów i jednoczesne ponoszenie za nie odpowiedzialności. Człowiek został ukazany jako istota w pełni odpowiedzialna za swoje czyny.

Do góry