Ocena brak

Problem "ocalonych" w utworach T.Różewicza

Autor /partyzant Dodano /15.04.2011

W dziełach wielu twórców - literatów, malarzy, muzyków, filmowców i innych - ostatnia wojna przedstawiona jest jako wydarzenie, które zakwestionowało najważniejsze wartości moralne. Uświadomiło jak nisko może upaść człowiek i jak bardzo można człowieka pognębić. Ze szczególnym dramatyzmem prawdy te rozbrzmiewają w utworach artystów, którzy przeżyli koszmar wojny. W poezji polskiej najwybitniejszym zapisem tych doświadczeń jest poezja Różewicza. Urodzony w roku 1921 walczył w AK, należy zatem do pokolenia Kolumbów - generacji ludzi, których ukształtowała wojna zabierając im najlepsze lata młodości a często nawet życia. 

Najbardziej znanym poetyckim zapisem Różewicza dotyczącym wagi tamtych doświadczeń jest wiersz „Ocalony". Przerażającą konkluzją tego utworu jest stwierdzenie, iż fizyczne ocalenie z okupacyjnego koszmaru nie znaczy nic wobec poczucia moralnej pustki, powstałej w wyniku globalnej zagłady wartości.  Wiersz rozpoczyna się i kończy słowami: „Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony na rzeź" Z tej perspektywy „ocalenie" jawi się w swym pozytywnym aspekcie, jest jakby okrzykiem szczęścia, ulgi, że koszmar minął a ja przeżyłem. Jednak waga „ocalenia" zostaje dopełniona innymi faktami, w świetle których można je postrzegać nie jako dar losu, lecz ogromny ciężar, który trudno nieść przez dalsze życie. Istota tego ciężaru przejawia się przede wszystkim w świadomości moralnej klęski.

Podmiot liryczny ma świadomość tej „etycznej amputacji", wskutek której „To są nazwy puste i jednoznaczne: człowiek i zwierzę miłość i nienawiść wróg i przyjaciel ciemność i światło" Czuje się w związku z tym samotny i zagubiony, stracił bowiem zdolność moralnych rozróżnień, poczucia tego, co znaczy być człowiekiem. W jego systemie wartości panuje chaos, jakakolwiek hierarchia nie jest możliwa, gdyż tak naprawdę wszystko straciło swe znaczenie i sens. Nic nie może być takie jak dawniej, skoro posiada tragiczną  pewność, że  „Człowieka tak się zabija jak zwierzę widziałem: furgony porąbanych ludzi którzy nie zostaną zbawieni. (...)człowieka który był jeden występny i cnotliwy"

Człowieczeństwo traci zatem swój sens, a okrucieństwo, które od człowieka pochodzi i które go dotyka, nie pozwala ostać się dawnej wierz w wartości, które obecnie są już tylko pustymi słowami. Życie stało się jałową pustynią, którą jednak trzeba przemierzać. Wynika z tego potrzeba zagospodarowania powstałej w wyniku wojennych okrucieństw straszliwej pustki wewnętrznej. Dlatego wiersz zawiera w sobie dramatyczne wołanie o „nauczyciela i mistrza", który będzie zdolny uporządkować zniszczony pejzaż duszy. Podmiot liryczny oczekuje od niego pomocy q organizowaniu świata wokół i w sobie na nowo, przywrócenia danego już kiedyś podziału na dobro i zło, światło i ciemność. Na razie jednak ten porządek pozostaje w sferze pragnień, w związku z tym tytułowy „ocalony" jest bytem tragicznym skazanym na ból i poszukiwanie tego, co zabrała wojna. Równie wstrząsającym wyznaniem jest utwór pochodzący z tomu „Poemat otwarty", zatytułowany „Zostawcie nas".

Ma on formę tragicznego apelu do potomnych, aby zapomnieli o pokoleniu, które doświadczyło wojny. Uzasadnienie tej prośby jest proste: przeżycie „apokalipsy spełnionej" jest, nie możliwe do zrozumienia dla tych. Którzy pozostają „czyści", żyją w czasie, kiedy panuje dobro, prawda, sprawiedliwość, miłość. W „czasie pogardy" wszystkie te wartości zostały przekreślone. Dlatego prawda o nim pozostaje bolesną intymnością, która nie należy i nie można się dzielić:

„Życie jak ludzie zapomnijcie o nas my zazdrościliśmy  roślinom i kamieniom zazdrościliśmy psom"

Dehumanizacja pokolenia czasu wojny była tragicznym sposobem ucieczki od rzeczywistości, jednak ucieczka ta była tylko tworem imaginacji, naprawdę dochodziło do konfrontacji najwrażliwszych pokładów ludzkiej osobowości i poczucia godności, miłości, woli i radości życia z tym, co niosła ze sobą okupacja.  Podmiot wiersza woła do potomnych „Nie pytajcie o naszą młodość". Ten wers z ostatniej strofy utworu pogłębia tragizm tego wyznania, Podobnie jak w wierszu „Ocalony" także tutaj sygnalizowany jest problem utraconej miłości i młodości. Mowa tu o miłości, gdyż w utworze wyraźna jest sugestia tego, że wojenna rzeczywistość wdarła się w związek dwojga młodych i zakochanych ludzi. Zmieniła ich radość ze wspólnego życia w dramat egzystencji pełnej bólu, strachu i zwątpienia w podstawowe wartości:

„chciałbym być szczurem mówiłem wtedy do niej chciałbym  nie być chciałbym zasnąć i zbudzić się po wojnie mówił z zamkniętymi oczami"

Jeśliby się więc odwołać do pytania o sens kultury (przede wszystkim poezji) po Oświęcimiu, to poezja Różewicza byłaby nań właściwą, choć niełatwą odpowiedzią. Sam fakt istnienia tej twórczości świadczy pozytywnie o możliwościach twórczych cywilizacji, zhańbionej „fabrykami śmierci". Jednocześnie odpowiedź ta zawiera w sobie próbę tego, jak poezja po Oświęcimiu wyglądać może, jak wyglądać powinna, by nie zapomnieć o poniesionych ofiarach. Jej cechą najważniejszą jest okaleczenie języka: poeta po przeżyciach wojennych jest skazany na lingwistyczne kalectwo, bowiem mowa nie ma w sobie wystarczających środków wyrazu, by wyrazić to, co się stało.

Dalszą konsekwencją tego jest ascetyczna prostota tej poezji, pamięć o dymiących kominach, „szarym warkoczyku", „furgonach porąbanych ciał" oraz że „człowieka tak się zabija jak zwierzę" uniemożliwia powrót do tradycyjnych kanonów estetyki. Jest ona niewystarczająca i nieprzydatna, śmieszna i naiwna w swym widzeniu świata. Zadaniem poety jest poszukiwanie nowych form wyrazu dla tych wyjątkowo okrutnych w historii ludzkości wydarzeń; poszukiwanie heroiczne i uciążliwe, lecz potrzebne, choćby jego owocem miała być tylko poezja „ściśniętego gardła", jaka jest niewątpliwie twórczość Różewicza. 

Podobne prace

Do góry