Ocena brak

Problem narkomanii

Autor /motorola Dodano /04.05.2012

W latach 80. narkomania stała się problemem ogólnoświatowym. Zarówno wielkość podaży nielegalnych środków odurzających, jak i popyt na nie związane są Z głębokimi problemami społecznymi i gospodarczymi, co sprawia, ze trwałe rozwiązanie tego problemu jest niezwykle trudne.

Narkomania to uzależnienie spowodowane krótszym lub dłuższym zażywaniem leków albo innych środków odurzających, które legalnie stosować można tylko pod nadzorem lekarza do celów leczniczych. W większości wypadków narkotyk działa pobudzająco, wspomagając pokonanie depresji poprzez wywołanie poczucia szczęścia i wiary w siebie, jednak można się uzależnić także od substancji uspokajających.

Zażywanie narkotyków jest obarczone wielkim ryzykiem. Niektóre z nich zagrażają bezpośrednio zdrowiu, szczególnie kiedy przyjmuje się je w dużych ilościach. Objawem uzależnienia jest konieczność zażywania coraz większych dawek. Wytworzone w wyniku ich działania optymizm i wrażenie posiadania pełnej kontroli są także niebezpieczne, ponieważ osłabiają one zdolność oceny sytuacji.

W praktyce największym zagrożeniem jest fakt, że narkoman zrujnuje się finansowo i nie będzie w stanie prowadzić normalnego życia. Osoba taka znajdzie się w środowisku, gdzie prowadzenie działalności przestępczej i prostytucja są jedynymi sposobami na utrzymanie się przy życiu. Narkoman staje się nie tylko nieszczęśliwą jednostką, ale także częścią problemu społecznego.

Niektóre substancje odurzające, na szczęście lub nieszczęście, są społecznie akceptowane. Alkohol, nikotyna zawarta w tytoniu i kofeina w kawie i herbacie mogą wywołać pewien stopień uzależnienia u osób je przyjmujących. Kampanie przeciwko paleniu tytoniu są coraz bardziej zdecydowane, w miarę jak zdajemy sobie sprawę z ryzyka z nim związanego, a kierowanie pojazdami pod wpływem alkoholu jest karalne, ponieważ nietrzeźwi kierowcy często powodują wypadki drogowe. Jednak ogólnie mówiąc uważa się, że decyzja o paleniu i piciu jest sprawą prywatną. Doświadczenia amerykańskie z czasów prohibicji (gdy obowiązywał zakaz sprzedaży napojów alkoholowych) sugerują zresztą, że tego typu działania są nieskuteczne; w „szalonych latach dwudziestych" miliony ludzi łamało prawo, pijąc alkohol, a przestępcy zrobili fortuny na nielegalnej sprzedaży. Rząd amerykański w końcu zdecydował, że lepiej jest zalegalizować i kontrolować sprzedaż napojów alkoholowych, niż sprowadzić ich produkcję do podziemia.

Podobne argumenty wysuwają ludzie, którzy domagają się legalizacji tzw. miękkich (nieuzależniających) narkotyków, takich jak marihuana, ponieważ miliony ludzi paliło konopie i wykazano ponad wszelką wątpliwość, że nie powoduje to uzależnienia, ani nie jest szkodliwe dla zdrowia. Jednak rządy większości państw zachodnich odrzucają ten pogląd (choć istnieją pewne wyjątki, jak na przykład Holandia) i prowadzą zdecydowane działania, aby zapobiec handlowi nimi i ich zażywaniu. Niektórzy, szczególnie w latach 60. i wczesnych 70. opowiadali się za legalizacją narkotyków halucynogennych, takich jak meskalina i LSD, które zmieniają świadomość.

Narkotyki twarde

Kontrowersje tego typu zeszły na plan dalszy, w latach 80., gdy coraz więcej osób zaczęło zażywać o wiele silniej działające i wyniszczające organizm, a także bardziej szkodliwe społecznie, tzw. narkotyki twarde.

Początkowo główne zagrożenie wydawała się stanowić heroina sprzedawana w formie białego proszku wytwarzanego z maku. W XIX wieku pochodne opium, takie jak laudanum i morfina, były szeroko stosowane jako środki przeciwbólowe i dostępne w wolnej sprzedaży. Z pewnością zdarzały się często nierozpoznane przypadki uzależnienia wynikającego ze stosowania tych substancji wyłącznie do celów medycznych.

Z jednej strony narkotyczne właściwości samego opium były znane, z drugiej handel nim był legalny. Prawadzono w jego obronie nawet wojny - w latach 40. i 50. XIX wieku Wielka Brytania postanowiła zmusić Chiny do zezwolenia na import ogromnych ilości tej substancji z Indii Brytyjskich.

Zwiększona podaż

Heroinę otrzymano po raz pierwszy w roku 1874 i przez pewien czas stosowano jako środek uspokajający, zanim zauważono niebezpieczeństwa związane z jej zażywaniem. Przypadki uzależnienia od heroiny pojawiły się w Stanach Zjednoczonych jeszcze przed II wojną światową. W czasie wojny wietnamskiej, gdy morale wśród żołnierzy amerykańskich było niskie, nałóg rozpowszechnił się w szeregach armii, a gdy coraz większe ilości heroiny zaczęły docierać z Azji do USA, problem zaczął przybierać alarmujące rozmiary.

W latach 80. pojawił się w Stanach Zjednoczonych, a potem w Europie Zachodniej, narkotyk jeszcze bardziej wyniszczający organizm: tzw. crack, nowa pochodna kokainy. Kokaina, uzyskiwana z liści krasnodrzewu, znana była w XIX wieku i, jak w przypadku heroiny, jej właściwości uzależniające nie zostały początkowo rozpoznane (stanowiła na przykład kiedyś jeden ze składników Coca-Coli). W latach 60. zażywać ją zaczęli bogaci, znani ludzie, jednak dopiero gdy narkotyk pojawił się w formie stosunkowo niedrogiego proszku, który można było palić, czyli cracku, stwierdzono, że stanowi poważny problem.

Heroinę produkuje się w dwóch odizolowanych od świata regionach w Afganistanie (region „Złotego Półksiężyca") i w „Złotym Trójkącie" na pograniczu Tajlandii, Laosu i Myanmaru. Kokainę wytwarza się głównie w Boliwii i Peru, a przetwarza się w Kolumbii, gdzie kartele narkotykowe zdobyły wielką władzę. Międzynarodowy przemyt osiągnął ogromne rozmiary, na każdym jego etapie, od transportu z plantacji po sprzedaż na ulicy można było zbić fortunę. Zyski były tak wielkie, że zorganizowane grupy przestępcze, które kontrolowały handel nie wahały się mordować funkcjonariuszy policji i członków innych gangów, by chronić swe interesy.

Plaga narkomanii

W roku 1986 w Stanach Zjednoczonych mówiono już o pladze cracku, narkotyk wchodził także na rynek europejski. Rządy krajów zachodnich zaczęły kierować większe środki na walkę z handlem narkotykami, jednak ponieważ problem był złożony, postępy były mizerne. Na przykład aresztowanie zażywających narkotyki niewiele mogło dać (przy tym obciążając silnie policję i więziennictwo), jeżeli nie udałoby się skłonić ich do porzucenia nałogu. Kampanie propagandowe i zorganizowanie systemu poradnictwa przyniosły pewne skutki w przekonywaniu ludzi do nie sięgania po narkotyki lub porzucenia nałogu, jednak liczba uzależnionych rosła w zastraszającym tempie.

Ryzyko uzależnienia się od narkotyków było szczególnie wysokie wśród ludzi młodych. Wiek młodzieńczy jest okresem, w którym szczególnie silnie przeżywa się problemy emocjonalne, co może prowadzić do zachowań autodestrukcyjnych i antyspołecznych. Jednak nie było właściwie wątpliwości co^do tego, że bieda w wielkomiejskich gettach, nikłe nadzieje na znalezienie pracy i inne czynniki natury społecznej przyczyniały się do wykształcenia się postaw, które stymulowały sięganie po narkotyki. Brak perspektyw szczególnie silnie obciążał psychikę ludzi na Zachodzie, gdzie wykształcił się kult sukcesu i oceniano osiągnięcia życiowe w kryteriach finansowych.

Kolejnym czynnikiem, na który wskazywano w związku z plagą narkomanii i innymi problemami społecznymi było zjawisko, które określano jako załamanie się systemu wartości. Jego przejawami miały być między innymi zwiększona liczba rozwodów i załamanie się autorytetu rodżiców w wielu rodzinach. Wydawało się więc, że naprawdę skuteczne rozwiązanie problemu narkomanii musiałoby się wiązać z fundamentalnymi zmianami w sferach społecznej, gospodarczej i moralnej. Trudno znaleźć rząd, który byłby w stanie przeprowadzić tego rodzaju reformy.

Walka z handlarzami

Bardziej praktycznym rozwiązaniem było zapobieganie sprzedaży narkotyków poprzez aresztowanie handlarzy lub przechwytywanie przemycanych dostaw na granicach. Na te cele również przeznaczono duże środki i osiągnięto kilka spektakularnych sukcesów; jednak generalnie skala handlu narkotykami wciąż rosła. Więzienia zapełnione były drobnymi przestępcami, co jeszcze bardziej utrudniało egzekwowanie prawa. Zawsze znaleźli się nowi chętni do pracy w narkotykowym biznesie, a tych którzy kontrolowali handel rzadko udawało się doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości. Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk związanych z handlem narkotykami jest fakt, że przestępcy zdobywają takie fortuny i władzę, że są czasem w stanie przekupywać przedstawicieli organów ścigania i uniknąć kary.

Także przemytowi trudno zapobiegać, ponieważ celnicy dysponujący wyszkolonymi psami, tajni agenci i inni funkcjonariusze nie są w stanie strzec każdego miejsca, w którym można przekroczyć granicę, szczególnie w kraju tak ogromnym jak Stany Zjednoczone. Nie mogą oni sprawdzić dokładnie każdej z milionów osób wjeżdżających do kraju lub go opuszczających. Handel narkotykami przynosi tak wielkie dochody, że handlarzy stać na ponoszenie ryzyka dużych strat (takich jak konfiskata partii towaru wartej miliony dolarów) i nie odstrasza ich taka perspektywa.

Według niektórych dlatego właśnie powinno się zalegalizować handel narkotykami - zezwolić na ich sprzedaż i import na wolnym rynku. Gdyby narkotyki były legalne, obrót nimi nie znajdowałby się w rękach przestępców. Byłyby tańsze, więc narkomani nie popadaliby w konflikt z prawem. Poddanie narkotyków kontroli ze strony wyspecjalizowanych organizacji sprawiłoby, że zawierałyby one mniej niebezpiecznych zanieczyszczeń. Z drugiej strony te same czynniki mogłyby doprowadzić do zwiększonego popytu i prawdziwej „plagi narkomanii". Chociaż w niektórych krajach urzędnicy państwowi opowiadali się za legalizacją narkotyków lub niektórych z nich, w dającej się przewidzieć przyszłości opinia publiczna niechętnie widziałaby takie eksperymenty.

Wiele rządów postawionych w obliczu plagi narkomanii zwiększa wydatki na kampanie mające ostrzegać i wyjaśniać, a także dba o skuteczniejsze egzekwowanie prawa. Nie zawsze skutki tych działań wyraźnie widać.

Narkotykowi baronowie

Ważnym elementem nowej amerykańskiej polityki walki z narkomanią, wprowadzonej w czasie kadencji George'a Busha, była walka z handlem u jego źródła, w krajach, gdzie wytwarzano lub przetwarzano narkotyki. Ponieważ w państwach tych rządy często były zaniepokojone zakresem władzy lokalnych „baronów narkotykowych", plan amerykański miał spore szanse powodzenia. USA miały wspierać wysiłki lokalnych władz dostarczając ludzi, pieniędzy i ekspertów z własnej agencji zajmującej się zwalczaniem handlu narkotykami.

Projekt ten natychmiast wprowadzono w życie w Kolumbii, gdzie kartel narkotykowy z Medellin był nawet w stanie przeprowadzać skuteczne zamachy terrorystyczne na urzędników państwowych. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych rząd kolumbijski odniósł pewne sukcesy, choć nie było pewne, czy okażą się one trwałe.

Jednak w państwach, gdzie uprawiano mak i krasnodrzew (źródło kokainy), problem okazał się trudniejszy do rozwiązania. Zajmowali się tym biedni wieśniacy, którzy choć nie bogacili się na sprzedaży surowców do produkcji narkotyków, zarabiali na niej więcej niż na czymkolwiek innym. Rośliny uprawiano często w trudno dostępnych regionach i przedstawicielom rządu trudno było zlokalizować pola czy zapobiegać handlowi. Sami urzędnicy byli ponadto często skorumpowani.

Alternatywy

Stany Zjednoczone i ONZ stworzyły projekty finansowania innych form uprawy dla biednych rolników w Azji i Ameryce Łacińskiej. Jednak takie wtrącanie się w wewnętrze sprawy tych krajów nie było mile widziane. W roku 1992 na przykład USA wyasygnowały 190 miliardów dolarów na wprowadzenie tego typu programu w Boliwii, jednak przybycie żołnierzy amerykańskich spowodowało tak silną reakcję, że cały projekt został zagrożony.

Podejrzenia o działania imperialistyczne ze strony USA skomplikowały sprawę w Ameryce Środkowej, gdzie rządy zgodziły się działać razem, lecz odrzuciły pomoc amerykańską. Obalenie i porwanie panamskiego dyktatora, Manuela Noriegi przez oddziały amerykańskie pokazało, że takie podejrzenia nie były całkowicie nieuzasadnione. Noriegę skazano w Stanach Zjednoczonych na karę 40 lat więzienia za handel narkotykami. W dodatku amerykański Sąd Najwyższy nie potępił porwania obywatela obcego państwa. Późniejsze porwanie obywatela Meksyku spowodowało, że kraj ten zawiesił współpracę z USA w sprawach dotyczących walki z handlem narkotykami.

Uwaga obserwatorów zwraca się coraz częściej w stronę republik byłego ZSRR, gdzie wzrost produkcji narkotyków i powiększająca się liczba osób je zażywających wywołały nowe problemy społeczne i pojawienie się „narkotykowych baronów".

Biorąc pod uwagę biedę państw rozwijających się, głębokie problemy społeczne w wielu państwach rozwiniętych i trudności związane z międzynarodową przestępczością, trzeba uznać, że problem narkomanii nie może być rozwiązany ani łatwo, ani szybko.

NARKOTYKI I SPORTOWCY

Ben Johnson (ur. 1961), wybitny lekkoatleta, stanowi doskonały przykład osoby zażywającej narkotyki nie będąc narkomanem. Johnson, urodzony na Jamajce, wyemigrował do Kanady w wieku 15 lat. Został czołowym sprinterem kanadyjskim, bijąc rekord świata w biegu na 100 m na olimpiadzie w 1988 r. Testy wykazały, że zwycięstwo zawdzięcza sterydom, substancjom poprawiającym fizyczną wydolność organizmu, i wrócił do domu okryty niesławą. W roku 1991 zezwolono mu na udział w zawodach międzynarodowych, lecz ponowna afera dopingowa w roku 1993 zakończyła jego karierę.

Podobne prace

Do góry