Ocena brak

Problem chrztu dzieci

Autor /Mietek Dodano /25.04.2011

W Nowym Testamencie, ani wprost, ani pośrednio nie mówi się o chrzcie dzieci. Sposób mówienia o chrzcie całego domu, tzw. formuły domowe, ani w 1Kor 7,14, gdzie jest mowa, że świętość dzieci z małżeństwa, w którym przynajmniej jedna ze stron jest wierząca, ani perykopa o błogosławieniu dzieci (Mk 10,15) w połączeniu z J3,5 nie dopuszczają wypowiedzi za albo przeciw chrztowi dzieci. Zawsze trzeba mieć przed oczyma misyjną sytuację, która wyciskała piętno na tych wypowiedziach. Chrzest dzieci w żaden sposób nie jest tam czymś pierwotnym.

Na podstawie Nowego Testamentu nie można jasno odpowiedzieć na pytanie: czy aby chrzcić dzieci ze względu na wiarę ich rodziny zdecydowano się okazyjnie? W każdym razie istotne będzie przypomnienie tu „drugiego modelu” – stosunku wiary i chrztu. Taki zwyczaj mógł się w ogóle przyjąć tylko na bazie: to wiara doprowadza do przyjętego chrztu. Stąd też nie jest rzeczowym twierdzenie, że chrzest dzieci jest skierowany przeciwko wypowiedziom Nowego Testamentu. Chodzi tu o bezproblemowe przesunięcie akcentu. Początki praktyki chrztu dzieci w Kościele starożytnym nie są jasne. Nie istnieje też żadna kontrowersyjna literatura wokół jego wprowadzenia.

Posiadamy względnie wczesne świadectwa w zwyczaju chrztu dzieci. Już na początku III w. o tym fakcie mówią Orygenes i Tertulian. Na początku V w. zwyczaj ten rozpowszechnił się tak powszechnie, że z niego wyprowadza się argument teologiczny przeciwko negowaniu „grzechu pierworodnego” przez Pelagiusza i jego zwolenników. Nie fakt chrztu dzieci jest kontrowersyjny, lecz jego znaczenie. Augustyn widzi w praktyce chrztu dzieci potwierdzenie swojej tezy, że istnieje grzech, który obciąża winą każdego człowieka już przy jego przyjściu na świat zanim on sam zgrzeszy osobiście. Wynikająca stąd ścisła zależność chrztu i nauki o grzechu pierworodnym prowadziła do wielorakich jednostronności i w sumie nie była czymś pozytywnym.

Wiek XVI po raz pierwszy przynosi w następstwie reformacji jednoznaczne kwestionowanie ważności i skuteczności chrztu dzieci przez anabaptystów. Luter, Kalwin i Zwingli bronią chrztu na gruncie eklezjologicznym. Kalwin i Zwingli są w tym właśnie niekonsekwentni, gdyż w ich sakramentologii rozważa się mocne akcentowanie osobowego urzeczywistniania się wiary. Z całej debaty teologicznej da się wyprowadzić trzy aspekty, które mogą podbudować praktykę chrztu dzieci:

  1. Zbawienie jest łaską. Udzielanie się Boga, Jego przebaczenia, miłość Boża, zbawienie jest Jego wolnym , niezasłużonym, po prostu nam ofiarowanym darem. Wiara jest otrzymywana, przyjęciem łaski Bożej, jest ona wkroczeniem Boga, a nie czynem człowieka.

  2. Wierzyć oznacza wierzyć wespół. Wiara w sposób zasadniczy jest ukierunkowaniem i zdaniem się na wspólnotę wierzących. W pełnym swoim kształcie jest ona miłością,. Jest też czymś indywidualnym, jako osobowe spełnianie się oznacza współbycie z drugim i pełne do t ego zobowiązanie. Chrzest dzieci szczególnie dobitnie oznacza to zdanie się i włączenie się we wspóolnotę, bez której dziecko nie jest zdolne do życia. Bez pośredniego odniesienia do wspólnoty wierzących rodziców i chrzestnych chrzest niemowląt jest czymś nieodpowiedzialnym, ponieważ w decydującej fazie włączania brakowałoby osób wierzących, będących punktami odniesienia.

  3. Wiara jako życiowe spełnianie się nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem wzrostu. Trudno powiedzieć, według jakiego stopnia wiary zasługuje się na to, by być nazwanym świadomym chrześcijaninem. Oczywiście nie idzie po prostu o intelektualną afirmację formuły wiary, lecz o zaangażowanie w wierze. Biblia mówi też o „gorczycznym ziarnie wiary”. Chrzest jest zatem początkiem drogi, wzrastaniem w wierze. Jest to proces dożywotni. Wzrastanie w wierze potrzebne jest tak przy chrzcie młodych, jak i dorosłych. Właśnie przy chrzcie dzieci ukazuje się odpowiedzialność, jaką chrześcijanie podejmują jeden za drugiego, chęć wiary i umożliwianie jej innym.

Podobne prace

Do góry