Ocena brak

Prekursorzy teorii globalizacji społeczeństwa

Autor /Gerwazy Dodano /29.07.2011

Zanim globalizacja stała się takim dominującym tematem socjologii najnowszej, jej zalążki i fazy wcześniejsze dostrzegali już różni autorzy od początku XX stulecia. Trzy nurty teorii społecznej mogą być potraktowane jako prekursorskie wobec współczesnych ujęć globalizacji. Pierwszy to wspomniana w poprzednim rozdziale teoria imperializmu, zarysowana przez brytyjskiego autora J. A. Hobsona już w 1902 roku, ale najbardziej znana w wersji Włodzimierza Lenina i Mikołaja Bucharina. Imperializm to w ujęciu tych autorów najwyższa faza rozwoju kapitalizmu, kiedy kryzysy nadprodukcji i spadająca stopa zysku wymagają posunięć obronnych. Taką strategią obronną staje się ekspansja kolonialna, bezpośredni podbój, a także pośrednie podporządkowywanie sobie słabszych krajów. Pozwala to eksploatować tanią siłę roboczą, daje dostęp do surowców i otwiera nowe rynki zbytu dla nadwyżek własnych towarów. W rezultacie świat dzieli się asymetrycznie na kraje panujące i podporządkowane.

Wizja walki klasowej w obrębie społeczeństwa zostaje przeniesiona w wymiar globalny, cały świat staje się areną starcia kilku centrów kapitalistycznych z mnogością słabiej rozwiniętych czy nierozwiniętych społeczeństw peryferycznych. W wyniku jednokierunkowego przepływu zasobów i zysków przepaść między bogatymi i biednymi krajami pogłębia się, zgodnie z zasadą akumulujących się korzyści i przewag. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Zdaniem Lenina, tylko światowa rewolucja może przerwać ten zaklęty krąg degradacji. Kontynuacją tej koncepcji, z podobnym radykalnym i lewicowym przesłaniem, jest pojawiająca się w połowie XX wieku „teoria zależności". Dotyczy ona okresu postkolonialnego, kiedy bezpośrednia podległość polityczna krajów zacofanych została co prawda zniesiona, ale w to miejsce powstało silne neokolonialne uzależnienie ekonomiczne.

Teoria zależności odnosi się do relacji tzw. Pierwszego i Trzeciego Świata, ale czerpie głównie z doświadczenia Ameryki Łacińskiej i dlatego ma pewne rysy bardzo partykularne. Prekursor tej koncepcji Paul Prebisch9 wprowadził modne później rozróżnienie „centrum" i „peryferii", w którym centrum stanowią najbardziej rozwinięte kraje uprzemysłowione, a peryferie - ubogie kraje rolnicze. Wychodząc z tego rozróżnienia, teoria zależności poszła w dwóch, nieco odmiennych kierunkach. Jeden jest pesymistyczny, a nawet katastroficzny. Drugi zawiera więcej optymizmu. Czarny obraz sytuacji rysuje Andre Gunder Frank10. Perspektywa Ameryki Łacińskiej to trwałe i nieodwracalne zacofanie, petryfikacja, a być może nawet intensyfikacja eksploatacji i zniewolenia przez potęgę Stanów Zjednoczonych i wielonarodowych korporacji bazujących w USA. Ma tak być z kilku powodów.

Po pierwsze, zyski z eksploatacji lokalnych surowców i siły roboczej są natychmiast transferowane na zewnątrz, do centrum. Po drugie, do takiego trwałego układu ekonomicznego adaptują się elity lokalne - przedsiębiorcy, menedżerowie, politycy - starając się zabezpieczyć przy jego pomocy swoje własne interesy. Jedną z metod jest inwestowanie za granicą, w centrum i korzystanie z zagranicznych rynków konsumpcyjnych. W ten sposób elity ulegają kooptacji przez obcy kapitał, stają się realizatorami interesów obcych korporacji, z którymi wiążą własne szansę życiowe. Ich aspiracje, lojalności i tożsamość są już jakby na zewnątrz, poza własnym krajem. Tworzy się „łańcuch zależności". Elity „kompradorskie" w sojuszu z obcym kapitałem umacniają podporządkowanie, a jedyni, w których interesie byłaby suwerenność ekonomiczna, to znaczy eksploatowane masy pracownicze są zbyt słabe, aby doprowadzić do zmiany sytuacji.

Bardziej optymistyczny scenariusz kreślą Enriąue Cardoso i Eduardo Faletto w koncepcji „zależnego rozwoju". Główny problem krajów zależnych to, według nich, brak własnych technologii oraz słabość sektora dóbr kapitałowych. Ale sytuacja nie jest beznadziejna. Zależność wytwarza pewne efekty uboczne, które mogą powoli podważyć jej dalszą kontynuację.

Napływ obcych inwestycji tworzy w morzu zacofania i tradycjonalizmu enklawy nowoczesnej sprawności, organizacji i dyscypliny, przynosi wzorce nowoczesnej kultury pracy. Powstaje teren edukacji wykwalifikowanych pracowników, lokalnej elity menedżerskiej. Otwierają się szansę dla lokalnych firm kooperujących. Postrzeganie sukcesu ekonomicznego nowoczesnych, obcych firm mobilizuje własną przedsiębiorczość. Rodzą się lokalne inicjatywy, powoli rozrasta klasa średnia, dokonuje akumulacja rodzimego kapitału. W jakimś momencie te powolne, ewolucyjne zmiany mogą doprowadzić do jakościowo nowego etapu: startu do własnego rozwoju ekonomicznego, coraz mniej uzależnionego od zasobnej zagranicy. Przeciwnie, dawne powiązania międzynarodowe mogą zacząć ułatwiać rozwój, otwierając rynki dla eksportu towarów oraz kredyty na dalszy rozwój produkcji rodzimej;'

Trzecia i najbardziej rozwinięta koncepcja socjologiczna podejmująca analizę w wymiarze globalnym to „teoria systemu światowego" autorstwa Imma-nuela Wallersteina12. Wyróżnia on trzy stadia historii ludzkości. Pierwsze to epoka „mini-systemów", stosunkowo niewielkich społeczności, ekonomicznie samowystarczalnych, cechujących się pełnym wewnętrznym podziałem pracy i jednolitym kompleksem kultury. Dominują one w okresie ekonomii łowiecko-zbierackiej, a także odgrywają wielką rolę jeszcze w okresie gospodarki ogrodniczej i rolniczej. Następny etap to epoka „imperiów światowych". Wchłaniają one znaczną liczbę „mini-systemów", oparte są na gospodarce rolnej, a metodą koordynacji ekonomicznej jest silna władza polityczna i militarna, rygorystyczna administracja, bezwzględny pobór danin i podatków oraz obowiązkowy zaciąg do wojska. W centrum ich aktywności są wojny i podboje. A ich kryzys nadchodzi z uwagi na przerosty aparatu biurokratycznego i zbytnie komplikowanie się zadań administracyjnych wraz z rozrostem terytorium. Przykładem starożytny Egipt czy Rzym, a także Chiny.

Epoka trzecia, „systemu światowego", zaczyna się w XVI wieku z narodzinami wczesnego kapitalizmu. Powoli państwo ustępuje jako agenda regulująca gospodarkę na rzecz rynku ekonomicznego. Jedyną ekonomiczną funkcją państwa pozostaje ochrona własności, nadzór nad regułami wolnej przedsiębiorczości, wolnego rynku i wolnej konkurencji. System kapitalistyczny ma niezwykłą moc ekspansji. Jego samonapędzająca się dynamika i zdolność dostarczenia wielości dóbr czynią go atrakcyjnym dla znacznych segmentów ludności. Siła ekonomiczna przekłada się na siłę militarną i pozwala na dominację w coraz szerszym obszarze. Rozwój technicznych środków transportu i komunikacji ułatwia jego rozprzestrzenianie się w świecie. W rezultacie świat ulega hierarchicznemu rozwarstwieniu na trzy grupy krajów: centra, peryferie i semi-peryferie. Jest to zbieżne z wizją trzech światów, Pierwszego, Trzeciego i Drugiego, usytuowanego gdzieś pośrodku. Za Drugi Świat uważano najczęściej po II wojnie światowej industrializujące się, urbanizujące i po swojemu modernizujące, ale pozostające mimo to w tyle, kraje socjalistyczne.

Ze swojej kolebki w Europie zachodnio-północnej kapitalizm sięga ku peryferiom i semi-peryferiom. Zostają one powoli wciągnięte w orbitę gospodarki kapitalistycznej. W ciągu XX wieku coraz większe części świata włączone zostają w system ogólnoświatowych zależności gospodarczych i finansowych. Nawet kraje ubogie czy zamożniejsze kraje socjalistyczne zaczynają być uzależnione od tendencji w obrębie kapitalizmu, choć pozostają ciągle na jego obrzeżach. „Arena zewnętrzna" krajów pozostających poza wpływami kapitalizmu kurczy się. Ostateczne załamanie się gospodarki planowo-nakazowej wraz z upadkiem komunizmu prowadzi do monopolu systemu kapitalistycznego w całym świecie. Pozostaje on systemem asymetrycznym, o nierównym tempie wzrostu, silnych nierównościach i utrwalonym podziale na świat wysoce rozwinięty, słabiej rozwinięty i nierozwinięty.

Nowatorstwo teorii Wallersteina polegało na zmienieniu perspektywy normalnych, wewnętrznych analiz ekonomicznych, w stronę ukazania światowych powiązań gospodarczych. Pewną słabością była absolutyzacja czynników ekonomicznych i zaniedbanie innych aspektów życia społecznego, a także mechaniczne przeniesienie schematów nierówności klasowych - o niewątpliwie marksistowskiej proweniencji - na teren społeczności globalnej. Teoria systemu światowego szybko pokazała, że jest niewystarczająca dla zrozumienia wszystkich komplikacji współczesnego globalizującego się społeczeństwa. Zainteresowanie teoretyków przesunęło się od ekonomii do kultury.

Podobne prace

Do góry