Ocena brak

PRAWO DO ZYSKU I BOGACTWA

Autor /Mackenzie Dodano /09.04.2011

 

Istotą działania biznesu jest osiąganie korzyści, zysku - z nim wiąże się pojęcie sukcesu i efektywności. Zysk ma oznaczać bogactwo, uprawianie biznesu także gromadzenie bogactwa.

I te pojęcia oraz dotycząca ich kwestia są niezwykle kontrowersyjne, tak w wy­miarze teoretyczno-ideologicznym, jak i w wyobrażeniach potocznych. W historii myśli ludzkiej również zajmowano zasadniczo różne stanowiska w kwestii prawa do zysku i bogacenia się. W koncepcjach poddających stanowczej krytyce i negacji prywatne posiadanie środ­ków wytwarzania (np. w marksizmie), zysk utożsamiany jest z wyzyskiem cudzej pracy i tym samym negowany, także na płaszczyźnie moralnej.

W koncepcjach aprobujących własność prywatną aprobowana jest, także moralnie, i sama zasada zysku, jako wynik prowadzenia interesu, działalności biznesowej prowa­dzonej rozumnie i efektywnie. Ale w tym momencie pojawiają się sprzeczne tendencje i poglądy w kwestii sposobów osiągania zysku i dopuszczalnych jego granic.

Po jednej stronie można, więc spotkać poglądy dopuszczające "wszelkie chwyty" dla osiągnięcia maksymalnego zysku, odrzucające wszelkie jego ograniczenia. Tak powstaje zysk i w wielu odczuciach potocznych. Jeden ze stereotypów głosi, że pierw­szy milion biznesmena pochodzi z kradzieży - dopiero następne są zarabiane uczci­wie. Prowadzenie interesu, osiąganie zysku i gromadzenie majątku wiąże się w tych odczuciach z praktykami godzącymi w elementarne poczucie moralne - z naduży­ciami, oszustwem, kłamstwem, nieuczciwością.

Problem polega na tym, że są to określenia nieostre, trudno też o praktyczną ich wykładnię - a zwłaszcza egzekwowanie ich zawartości. Zwraca się też uwagę i na to, że w praktyce trudno odróżnić dążenie do nieograniczonego, nieuzasadnionego zy­sku, od racjonalnego dążenia do maksymalizacji zysku, stanowiącego bodziec roz­woju gospodarczego i wolnej rynkowej. Tu znów może pojawiać się rozdźwięk między pragmatyzmem a wymogami moralnymi - ściślej, między trzeźwą kalku­lacją, naturalnym i racjonalnym działaniem, a abstrakcyjnymi, bezsilnymi wezwa­niami moralnymi.

Jeszcze bardziej złożona jest kwestia bogacenia się. Dążenie do bogactwa - za­sobności, dostatniego życia, posiadania pożądanych dóbr materialnych - uznać moż­na za właściwość nie tylko ludzi biznesu" i motyw osiągania maksymalnego zysku, ale i cechę ludzi w ogóle, za główny motyw zdobywania wykształcenia i kwalifika­cji; ubiegania się o "dobrą' pracę, efektywnego jej wykonywania.

Kwestia bogactwa i ubiegania się o dobra materialne powiązana jest z filozoficz­nymi koncepcjami życia człowieka, jego celów i wartości. Znajduje to wyraz m.in. w obiegowej alternatywie: " mieć czy być ". (Tak też brzmi tytuł jednej z prac E. From­ma), a także w potępieniu chciwości, "przeklętej żądzy złota", prowadzącej do nie­nawiści i zbrodni itp. W tej kwestii ścierają się dwie sprzeczne tendencje. Jedna zaleca ograniczanie się w dążeniu do posiadania rzeczy, zaleca „bogactwo wewnętrz­ne" - przeżyć, doznań, zainteresowań, rozwój osobowości. Skrajną odmianą tej ten­dencji jest ascetyzm, programowe wyrzekanie się dóbr materialnych i korzystania z nich. Druga uznaje wartość dóbr materialnych i przyznaje człowiekowi prawo do ich osiągania, domagając się ewentualnie harmonizowania posiadania i konsumpcji materialnej z rozwojem duchowym.

 

W środkach masowego przekazu sąsiadują ze sobą - pozornie zgodnie - reklama luksusowych towarów, na kupno, których wielu nie stać - i wezwania do tego, by prymat dawać wartościom duchowym nad materialnymi. To pierwsze skierowane jest do zasobnych w środki materialne. To drugie - do "malucz­kich" i ubogich. Jednych wzywa się do bogacenia, uczy kultu pieniądza ("poznaj siłę swoich pieniędzy", samochód wysokiej klasy "to twój styl życia") - drugich do skromno­ści i kontentowania małym.

 

Z badań przeprowadzonych przez CBOS w październiku 1997 r. wynika zaś, że w Polsce pogłębia się rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa. Coraz lepiej wiedzie się kadrze kierowniczej, ludziom z wyższym wykształceniem. Pogarsza się sytuacja rodzin wielodzietnych, ludzi, którzy już wcześniej znajdowali się w złym położeniu. Aż dwie piąte rodzin żyje w "sferze ubóstwa" (40%).

Na gruncie uznania prawa do własności i związanego z nią zysku nie kwestionuje się też prawa do bogacenia się - osiągania wysokiego standardu materialnego, ponadprze­ciętnego poziomu konsumpcji. Wiążąc bogactwo z zyskiem wiąże się je jednak ze "słusz­nym zyskiem''. Ponadto, z pozycji etyki, formułowana jest krytyka egoistycznego ko­rzystania z bogactwa oraz zgłaszane są postulaty świadczeń przez ludzi majętnych na rzecz społeczności. Są to, więc postulaty (zgłoszone m.in. przez katolicką naukę społeczną) czynienia "słusznego użytku ze swego bogactwa' - łożenia na rzecz ubogich, chorych, dotkniętych cierpieniem ludzi.

Są to postulaty dzisiaj powszechnie propagowane. I tak w Irlandii od dziesięciu lat organizowany jest dla biznesmenów konkurs dobroczynności, dzięki któremu szczo­drzej wspierają oni materialnie pozarządowe inicjatywy społeczne. W Polsce Forutn Inicjatyw Pozarządowych oraz miesięcznik "Businessman Magazine'' przy współudzia­le i innych instytucji zorganizowało z dniem 02.12.1997 r. podobny konkurs pod nazwą "Dobroczyńca Roku". Jego celem jest swoista wymiana: firmy wspierają inicjatywy spo­łeczne, dzięki czemu cieszą się większym prestiżem i uznaniem, co wpływa na wzrost ich osiągnięć. Amerykańskie sondaże wykazują, że przy wybieraniu porównywalnych jakościowo i cenowo produktów 75% konsumentów kieruje się oceną producenta jako zaangażowanego we wspieranie działań społecznych. Wynik konkursu ma być ogłoszo­ny w kwietniu 1998 r. (Z prasy).

Wspomniany konkurs uznać można za jedną z prób godzenia wymogów ekonomii i etyki - przezwyciężania rozbieżności między twardymi regułami rynku a wzniosłymi, lecz "nieżyciowymi", pozostającymi w sferze iluzji ideałami moralnymi, które łatwo przeradzają się w czcze moralizatorstwo. Tam, bowiem, gdzie w grę wchodzi interes materialny, znacznie łatwiej nawet "nauczyć" pewnych zasad moralnych, niż je, wyegze­kwować, jeśli nie jest dostrzegalna także ich użyteczność.

 

Ekonomia na ogół zakłada, że egoizm jest jedną z najistotniejszych cech natury ludzkiej i na niej buduje swoje koncepcje. Egoizm uznawany jest w nich za podsta­wowy czynnik motywujący do efektywnej działalności gospodarczej. Toteż z tego punktu widzenia wartość człowieka - np. pracownika - mierzona jest przede wszyst­kim materialnymi efektami tej jego działalności. Wiedza, zdolności, cnoty osobiste mają wartość o tyle, o ile przynoszące efekty. W etyce również można napotkać koncepcje przyjmujące, że egoizm jest naturalną cechą człowieka. Ale większość z tych koncepcji stara się egoizm, jeśli nie eliminować, to przynajmniej ograniczać, sprowadzając go do ro­zumnych wymiarów ("egoizm rozumny").

Podobne prace

Do góry