Ocena brak

PR w kampanii wyborczej

Autor /Edmund Dodano /17.06.2011

W języku polityki funkcjonuje wiele pojęć wywodzących się wprost z nazewnictwa wojskowego. Szczególnie widoczne jest to w okresach przedwyborczych, gdy słyszymy o kampaniach, przeciwnikach, walce wyborczej i atakach. Ze zbioru tego typu określeń jedno wysuwa się jednak zdecydowanie na pierwszy plan. Choć rzadziej używane i przez to mniej znajome ogółowi wyborców, to określany jego mianem kompleks działań stanowi dla organizatorów i realizatorów kampanii najważniejszy element służący osiągnięciu zamierzonych celów. Mowa o wyborczej strategii.Planowanie strategiczne samorządowej, ograniczonej geograficznie i demograficznie kampanii wyborczej może wydawać się niektórym kandydatom (oraz ich współpracownikom z lokalnych sztabów wyborczych) zadaniem nie najwyższej wagi. To zajęcie często żmudne, pracochłonne, mało widowiskowe i zazwyczaj dość kosztowne. Samo słowo „strategia” jakby nie do końca pasuje do wyborczych zmagań o, dajmy na to, fotel wójta i przywodzi na myśl organizację przedsięwzięć o zdecydowanie większej skali.

Tymczasem przygotowywanie strategii wcale nie oznacza sporządzania ton dokumentów i zatrudniania setek konsultantów (choć dobrze, by jacyś jednak byli). Strategia nie musi być obszerna; ważne, by właściwie określała najważniejsze cele i optymalnie formułowała drogę do ich osiągnięcia. To trochę jak pozytywistyczna „praca u podstaw”, której efektów może nie być widać przez dłuższy czas, ale jeśli została wykonana prawidłowo, to na pewno się opłaci.Słowo „strategia” można rozumieć w dwojaki sposób. Po pierwsze, będzie to określenie ogółu działań przedkampanijnych i kampanijnych, na które składają się:

  • faza przygotowawcza (badań i analiz),

  • faza konstruowania planu („strategii właściwej”),

  • faza implementacji planu (wdrożenia i komunikacji).

Oczywiście nierzadko jest tak, że poszczególne stadia częściowo na siebie zachodzą i wzajemnie się uzupełniają (np. analizy dokonywane w trakcie realizacji kampanii mogą powodować modyfikacje planu).Drugie rozumienie pojęcia „strategii” ogranicza się jedynie do wspomnianej wyżej fazy planowania. Pojmowanie go w ten właśnie sposób jest charakterystyczne dla zdecydowanie mniej profesjonalnych kampanii, w których sztab kandydata najczęściej nie dysponuje wystarczającą ilością środków i liczbą współpracowników. Jak można się domyślić, takie rozumienie strategii jest specyfiką kampanii prowadzonych na szczeblach gminnych i powiatowych.Chociaż kampania wyborcza rozpoczyna się na dobre w momencie oficjalnego ogłoszenia terminu wyborów, to bardzo często zdarza się, że pewne ogólne działania przedwyborcze podejmowane są już jakiś czas wcześniej.

Dzieje się tak głównie za sprawą centralnych struktur największych partii politycznych, które z racji posiadania swych przedstawicieli w parlamencie dysponują największymi środkami finansowymi. W ten sposób duże stronnictwa starają się przygotować grunt pod swe poszczególne lokalne kampanie samorządowe, czego przykładem mogą być choćby obecne już w telewizji spoty PiS informujące o otwieraniu biur partii w regionach. Kampania poszczególnych kandydatów zaczyna się znacznie później – zwłaszcza jeśli występują problemy z ustaleniem składu list wyborczych. W tym roku, z racji ogólnego zamieszania wokół zmian w ordynacji samorządowej (uchwaloną przez Sejm ustawą zajmie się obecnie Senat) – a zatem niepewności co do systemowych uregulowań wyborów – rozpoczęcie właściwej kampanii może ulec dalszemu opóźnieniu.

Wszak sprawy progów wyborczych czy możliwości skupiania („blokowania”) list kilku organizacji mają zasadniczy wpływ na decyzje partii o tym, ilu i jakich kandydatów wystawić oraz w jaki sposób prowadzić kampanię wyborczą (samodzielnie, w ramach partii czy w ramach związków ponadpartyjnych). Dla ludzi tworzących strategię wyborczą lokalnego polityka jest to sytuacja mało komfortowa, bo oprócz naturalnych wątpliwości związanych z batalią wyborczą (czy stworzony plan będzie skuteczny? czy dobrze rozpoznaliśmy nastroje lokalnych społeczności? itp.) – to, co powinno być „stałą”, czyli prawo wyborcze, dołącza do szerokiego katalogu „zmiennych”. Brak tego ważnego dla strategii punktu zaczepienia może być szczególnie dotkliwy dla małych, lokalnych komitetów wyborczych, które nie znajdą oparcia w dużych organizmach partyjnych, zdolnych zarówno organizacyjnie, jak i finansowo do szybkiego zorganizowania kampanii dostosowanej do zmieniających się warunków.

Podobne prace

Do góry