Ocena brak

PÓŹNE CESARSTWO RZYMSKIE. OD DIOKLECJANA DO UPADKU CESARSTWA ZACHODNIEGO (284-476)

Autor /Xena Dodano /30.04.2013

Polityka zewnętrzna i zewnętrzna

Kryzys gospodarczy i polityczny wieku III został zażegnany za czasów pochodzącego z Illyrii cesarza Dioklecjana (284 - 305). Przeprowadzone wówczas reformy ustrojowe, wojskowe i gospodarcze zdołały jeszcze mniej więcej na sto lat wzmocnić chylące się do upadku cesarstwo rzymskie. Najważniejszym faktem było dokonanie przemiany ustroju cesarstwa rzymskiego z pryncypatu na tzw. dominat, czyli monarchię absolutną, w której cesarz był panem całej wolnej i niewolnej ludności imperium. Ceremoniał dworski wyrażający się w adoratio cesarza i w padaniu przed nim na kolana, oznaczał widomie, że była to monarchia absolutna typu wschodniego. Dioklecjan przeprowadził nowy podział administracyjny państwa na część wchodnią i zachodnią. W ten sposób Italia, podzielona na dwie części, straciła ostatecznie stanowisko uprzywilejowane w stosunku do innych krajów. Gdy za czasów Trajana było 45 prowincji, obecnie liczba ich wzrosła do 108, co zresztą nie świadczy o wzroście terytorialnym państwa, było bowiem rezultatem nowego podziału, w którym prowincja stanowiła najniższą komórkę. Prowincje zostały złączone w wyższe jednostki, tzw. diecezje lub wikariaty, których było dwanaście. Dioklecjan dobrał sobie jako wspólrządcę Maksymiana (z tytułem Augustus), który rządził zachodnią częścią imperium, podczas gdy wschodnia znajdowała się pod rządami Dioklecjana. Dwaj Auguści mieli do pomocy dwóch Cezarów.

Ustawiczne najazdy barbarzyńców zmusiły Dioklecjana do przeprowadzenia reformy wojskowej. Nie ograniczono się do podniesienia stanu liczebnego armii, lecz podzielono całą armię na oddziały nadgraniczne (limitanel) i oddziały rezerwowe (comttanenses), które można było przerzucać szybko na miejsce grożącego niebezpieczeństwa.

Edyktem o maksymalnych cenach i maksymalnej wysokości płac starał się Dioklecjan zwalczyć spekulację, a przeprowadzona reforma podatkowa i monetarna świadczy o tym, że cesarstwo rzymskie zaczęło podnosić się z długotrwałego kryzysu.

Tak też było istotnie. Chociaż ustanowienie czterech cesarzy bynajmniej nie gwarantowało trwałości imperium, jak się to okazało już za rządów Maksymiana, kiedy wybuchły znów walki między rozmaitymi pretendentami, to jednak cesarstwo rzymskie mogło dzięki tym reformom jeszcze przez niemal sto lat zachować odporność wobec najazdów barbarzyńskich. Po śmierci Dioklecjana w rezultacie kilkuletnich walk na tron wyniesiony został Konstantyn Wielki (306 - 337),. który doprowadził do końca reformy poprzednika zarówno w dziedzinie wojskowej, jak i administracyjnej. Całe cesarstwo podzielone zostało na cztery prefektury: prefekturę Wschodu, Illyrii, Italii i obu Gallif, ponadto oddzielono administrację wojskową od cywilnej. W r. 313 wydał Konstantyn edykt mediolański, który gwarantował równouprawnienie religii chrześcijańskiej. Był to pierwszy krok w kierunku uprzywilejowania nowej religii. Wyrazem równouprawnienia był udział duchowieństwa chrześcijańskiego w uroczystościach z okazji zakładania na miejscu starożytnego Bizancjum nowej stolicy cesarstwa, która od Konstantyna otrzymała nazwę Konstantynopola. Miało to być miasto przyszłości, gdyż Rzym od dłuższego czasu nie stanowił już nawet rezydencji cesarzy i stracił uprzywilejowane stanowisko stolicy świata. Po śmierci Konstantyna, który od r. 274 do r. 337 rządził jako jedynowładca, władza przeszła na trzech jego synów. Po długoletnich walkach utrzymał się wreszcie Kon-stancjusz, który przez lat dziesięć (351 - 361) był podobnie jak ojciec jedynowładcą. Po nim objął rządy jego brat cioteczny Julian zwany Apostatą (316 - 363), gdyż zniósł przywileje duchowieństwa chrześcijańskiego nadane edyktem mediolańskim i dążył do restytucji dawnej religii rzymskiej. Po krótkotrwałych rządach Juliana, który zginął w walkach przeciw Persom, i po jego następcy Jowianie wojsko obwołało cesarzem Walentyniana I (364 - 375), który brata swego Wa-lensa (364 - 378) mianował cesarzem Wschodu. Za panowania Walensa, mimo że był on dzielnym i uzdolnionym wodzem, poniósł Rzym klęskę, z której się już nie podźwignął. Klęska zadana przez Wizygotów armii rzymskiej pod Adria-nopolem w r. 378 została słusznie porównana przez Ammiana Marcellina, historyka rzymskiego, do bitwy pod Kannami; w bitwie pod Adrianopolem stracili Rzymianie trzon korpusu oficerskiego i najbardziej doborowe oddziały wojska. Od tej chwili Rzym nie wystawi już tak silnej armii, by skutecznie mogła bronić granic państwa, i musi straż nad nimi powierzyć barbarzyńskim najemnikom. Następca Walensa, Teodozjusz Wielki (378 - 395), odwrócił wprawdzie od Rzymu niebezpieczeństwo grożące ze strony Wizygotów, oddając barbarzyńcom prowincje naddunajskie i przyjmując ich do armii, miało to jednakże doprowadzić do upadku państwa rzymskiego w następnym stuleciu. Teodozjusz Wielki po raz ostatni zjednoczył pod swą władzą całe państwo rzymskie. Po jego śmierci dokonał się ostateczny podział imperium na zachodnie i wschodnie. Zachód objął jedenastoletni syn Teodozjusza, Honoriusz (395 - 423), Wschód — osiemnastoletni Arkadiusz (395 - 498). Lata rządów Honoriusza to czasy rozpadania się imperium zachodniego pod ciosami najeźdźców barbarzyńskich, z którymi współdziałają barbarzyńscy służący w wojsku rzymskim oraz niewolnicy. Początek wieku V zaznacza, się licznymi najazdami Wizygotów pod wodzą energicznego króla Alaryka. W r. 408 wpada w ręce Wizygotów Pannonia i Noricum, w dwa lata później Alaryk zdobywa Rzym. Fakt wycofania się Alaryka z Rzymu mógł jedynie na kilka dziesięcioleci przedł żyć istnienie niezdolnego już do życia organizmu państwowego. Bardzo szybkouodrywały się od państwa liczne jego prowincje zalane falami obcych najeźdźców, którzy współdziałali z miejscową ludnością i niewolnikami. W r. 408 uwolnił Alaryk nie mniej niż czterdzieści tysięcy niewolników w Rzymie.

Aby uświadomić sobie szybkość procesu rozkładu państwa, wystarczy przytoczyć następujące daty: w r. 407 Rzymianie opuszczają Wielką Brytanię, w r. 409 Wandalowie, Swebowie i Alemanowie zajmują Hiszpanię i osiedlają się w południowej części Półwyspu Pirenejskiego, w r. 415 Gotowie odrywają Gallię od państwa rzymskiego, w r. 429 Wandalowie i inne plemiona germańskie przeprawiają się z Hiszpanii do Afiyki i zdobywają wększą część Numidii oraz prowincję Afrykę. W szesnaście lat później Wandalowie pod wodzą Genzeryka zdobywają i pustoszą Rzym. Państwu rzymskiemu brak sił do obrony. Armia rzymska składa się przeważnie z elementów barbarzyńskich, którym nie zależy na istnieniu imperium. W połowie wieku pojawia się obok najeźdźców germańskich drugi groźny wróg, król Hunów Attyla, „bicz boży", i zajmuje na pewien czas pomocną Italię. Cesarstwo zachodnie po oderwaniu się Gallii, Hiszpanii, Afryki i Brytanii, którą w r. 449 zajęli Saksonowie, ograniczało się do Italii. Tron cesarski stał się igraszką w ręku dowódców najemnych oddziałów, które rekrutują się przede wszystkim z Germanów. Już za czasów Honoriusza główną rolę odgrywał zromanizowany Germanin Stilichon, który zresztą bronił państwa rzymskiego i próbował układać się z Alarykiem. W drugiej połowie wieku V decydującą rolę odgrywa Sweb Rycymer, magister eguitum, który obala i wynosi na tron cesarzy. Ostatnim cesarzem zachodniorzymskim był młodociany Romulus Augustulus, w którego imieniu rządził właściwie jego ojciec, Orestes. Zaleganie z żołdem armii złożonej przeważnie z najemnych Germanów i nieuwzględnienie jej żądania, by żołnierzom oddano jedną trzecią część ziemi w Italii na stałe siedziby, doprowadziło do złożenia z tronu Romulusa Augustulusa i obwołania przez Germanów królem jednego z oficerów, Odoakra (476). Fakt ten przywykło się uznawać za koniec cesarstwa zachodniorzymskiego.

Tysiąc lat dłużej trwało cesarstwo wschodnie. Jednocześnie z Romulusem Augustulusem na Zachodzie panował na Wschodzie Leon Wielki (457 - 474), któremu udało się odeprzeć najazd Wandalów i w ten sposób uchronić cesarstwo wschodnie od losu, który stał się udziałem jego części zachodniej. Za ostatni okres kultury starożytnej na Wschodzie przyjęło się uważać rządy Justyniana I (527 - 565). Dokonana przez niego kodyfikacja prawa rzymskiego, stanowiąca zamknięcie i ukoronowanie długowiekowego rozwoju prawa, jest jakby ostatnią kartą historii świata antycznego. Zamknięcie za tego samego cesarza Akademii Platońskiej w Atenach oznacza jakby symbolicznie kres epoki starożytnej.

Stosunki gospodarcze i społeczne

Reformy podjęte za Dioklecjana i Konstantyna opóźniły tylko proces dziejowy, nie były jednak w stanie zahamować go. Miasta spustoszone w wieku III nie miały już nigdy podźwignąć się. Wymiana handlowa, tak ożywiona w wieku II, zamarła w wieku III i żadna reforma nie mogła jej przywrócić. Najważniejszym rysem znamionującym epokę późnego cesarstwa jest wyraźny zwrot do gospodarki naturalnej. Wobec wciąż obniżającej się wartości pieniądza i ciasnoty na rynku pieniężnym nie można było wydobywać od społeczeństwa ogromnych kwot potrzebnych na utrzymanie wojska, szeroko rozbudowanej administracji i dworu cesarskiego. Dioklecjan wprowadził więc podatek gruntowy i pogłówny, spłacany przeważnie w naturze. Za ściągnięcie tego podatku w miastach odpowiedzialna była najzamożniejsza warstwa ludności, zasadająca w radach miejskich, tak zwanych curiales, we wsiach zaś właściciele latyfundiów. Przy powszechnym zubożeniu miast nie był to problem łatwy, nic więc dziwnego, że słyszy się o faktach ucieczki kuriałów z rodzinnych miast. Żeby temu zapobiec, wydał Konstantyn dwa edykty, w r. 316 i w r. 325, które zabraniały kuriałom przenoszenia się do innych miast. Podobnie konstytucja Konstantyna z r. 332, wydana w tym samym celu, przywiązała kolonów do roli: zbiegły kolon w myśl tej konstytucji winien zostać zakuty w kajdany jak niewolnik. Nałożenie na właścicieli latyfundiów odpowiedzialności za regularne dostarczanie daniny w naturze musiało wiązać się z rozszerzeniem ich uprawnień w stosunku do kolonów, którzy zeszli do roli ludzi wprawdzie wolnych, lecz pozbawionych prawa zmiany miejsca zamieszkania. Niewiele też różnili się od niewolników (servi casati), którzy otrzymali pecułium i obowiązani byli uiszczać czynsze.

Przejściu do gospodarki naturalnej towarzyszył upadek miast i ciągły wzrost znaczenia olbrzymich latyfundiów, które stanowiły własność cesarza i stanu senatorskiego. Od czasów Dioklecjana stan ten był zresztą pozbawiony znaczenia politycznego. Coraz częściej się też zdarza, że pod opiekę (patrocinium) magnatów oddają się właściciele drobnych i średnich gospodarstw. Przekazują im swą ziemię i otrzymują ją z powrotem do użytkowania z zastrzeżeniem zwrotu, czyli na prawach tzw. precarium. W związku z tym pozostaje coraz bardziej rosnące znaczenie wielkich właścicieli ziemskich, którzy utrzymują prywatne oddziały wojska i prywatne więzienia. Chociaż istnieje jeszcze ustrój niewolnictwa, przejawiają się w nim już elementy ustroju feudalnego. Sam stosunek między właścicielem a przywiązanym do ziemi kolonem jest w gruncie rzeczy stosunkiem feudalnym; system podatków i wynagrodzeń wypłacanych w naturze jest zapowiedzią średniowiecza. Wzrost władzy wielkich właścicieli ziemskich, którzy niejednokrotnie muszą utrzymywać prywatne oddziały wojska dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa, gdyż słabe państwo nie może już skutecznie bronić interesów przeżytego ustroju, wskazuje na upadek systemu opartego na pracy niewolników i na narodziny formacji feudalnej.

Kryzys socjalny znalazł wyraz w podziale ludności cesarstwa na warstwę uprzywilejowaną (honesttores), która na wsi składała się z wielkich właścicieli ziemskich a w mieście z kuriałów, i na warstwę wyzyskiwaną i ciemiężoną (humiliores). Prowadziło to do masowych i żywiołowych ruchów rewolucyjnych. Ruch bagaudów, stłumiony krwawo w Gallii przez Maksymiana w r. 285, wybuchnął po stu latach na nowo na terenie Gallii i Hiszpanii. Potężnym ruchem było w połowie wieku IV powstanie na terenie Afryki tzw. agonistów, czyli bojowników za prawdziwą wiarę. Miało ono charakter nie tylko ruchu religijnego głoszącego niezawisłość kościoła od państwa, lecz przede wszystkim ruchu społecznego, w którym główną rolę odgrywali niewolnicy i kolonowie. Sam fakt, że ruch agonistów, zwrócony przeciw właścicielom niewolników i magnatom, utrzymywał się przez kilkadziesiąt lat, świadczy zarówno o słabości aparatu państwowego, jak i o zbliżającym się nieuchronnie upadku imperium. Jest też faktem niezwykle znamiennym, że masy niewolników i kolonów łączą się z nacierającymi na imperium rzymskie barbarzyńcami, by zadać ostatni cios przeżytemu ustrojowi. Powstanie w r. 378 osiedlonych przez Walensa w diecezji trackiej Wizygotów, które doprowadziło do katastrofy armii rzymskiej pod Adrianopolem, zostało poparte masowo przez niewolników i kolonów zbiegłych z tamtejszych kopalń. Kiedy w dwadzieścia lat później król wizygocki Alaryk stanął pod Rzymem, niewolnicy otworzyli mu bramy miasta. Fakt czynnego poparcia, którego użyczały wyzyskiwane i uciemiężone warstwy imperium najeźdźcom germańskim, był też istotnym powodem ostatecznego upadku państwa rzymskiego.

Zagadnienie upadku państwa rzymskiego w literaturze naukowej

Problem upadku państwa rzymskiego i społeczeństwa antycznego interesował już w starożytności zarówno pogan, jak i chrześcijan. Ówczesna literatura chrześcijańska widziała w nim karę bożą za grzechy pogańskiego Rzymu, podczas gdy niektórzy pisarze pogańscy, jak np. Zosimos, dopatrywali się destrukcyjnego wpływu chrześcijaństwa. Ten ostatni argument pojawił się zresztą niemal dwa tysiące lat później w dziele angielskiego historyka Gibbona. Historycy burżuazyjni nie sięgali do istoty rzeczy, to jest do ujawnienia sprzeczności nurtujących niewolniczy system produkcji, którego rezultatem było skrajne zaostrzenie się walki klasowej i ostateczny rozpad społeczeństwa opartego na niewolniczym systemie eksploatacji, systemie, który przeżył się zarówno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym. Historycy burżuazyjni wieku XIX i XX usiłowali tłumaczyć upadek państwa rzymskiego albo za pomocą teorii cyklicznego rozwoju, albo za pomocą teorii rasistowskich, albo wreszcie brali za podstawę swych rozważań jakieś poszczególne zjawisko i dopatrywali się w nim głównej przyczyny.

Najpopularniejsza w historiografii burżuazyjnej jest wciąż jeszcze pojawiająca się, nawet w dziełach wieku XX, teoria o cyklicznym rozwoju społeczeństwa. Głosi ona, że społeczeństwo antyczne przeszło przez te same stadia rozwojowe, co późniejsze społeczeństwo europejskie: od gospodarki naturalnej poprzez rzekomy kapitalizm „którego szczytowe nasilenie miałoby przypadać na okres cesarstwa rzymskiego", by wrócić do gospodarki naturalnej. W ten sposób zostałby zamknięty pewien cykl rozwojowy, upadek zaś „kapitalizmu" pociągałby za sobą upadek świata antycznego. Teorię cyklicznego rozwoju, sformułowaną ongiś przez Jana Baptystę Vico, zastosował do historii starożytnej w dziele swym Edward Meyer. Mimo błędnego założenia ma ona zwolenników. Echa jej odnaleźć można jeszcze w dziele Fritza Taegera Dos Altertum, które wyszło w r. 1942 w Niemczech: „Cykl dziejowy został zamknięty. Ludy śródziemnomorskie wróciły, tak się wydawało, do swoich początków". W książce Taegera, pisanej w czasie panowania hitleryzmu, nie brak obok tej teorii cyklicznego rozwoju także i elementów teorii rasistowskich. Autor, mówiąc o „krwi i rasie nordyckiej", wskazuje niedwuznacznie, że nie tylko znana, ale i sympatyczna jest mu teoria dopatrująca się przyczyny upadku społeczeństwa antycznego w „zmieszaniu się ras" i „w wymieraniu rasy lepszych, nordyckich ludzi". Teorię tę głosili swojego czasu Otto Seeck w dziele Der Untergang der antiken Welt oraz Tenney Frank w artykule Race mixture in the Roman Empire (Hist. Rev. 21, 1916). Jak Seeck za główny powód upadku społeczeństwa antycznego uważał wyniszczenie rasowe najlepszych ludzi, czyli arystokracji, tak Rostowcew, uważający za podporę ustroju w okresie cesarstwa tzw. przez niego „burżuazję municypalną", w niej dopatrywał się głównej przyczyny upadku społeczeństwa antycznego, uważając ponadto, że rozszerzenie się cywilizacji w okresie cesarstwa w szerokich masach miało również znaczenie destrukcyjne. W porównaniu z tymi z gruntu błędnymi teoriami, szukającymi w „zmieszaniu się ras i wyginięciu elity rządzącej państwem" istotnej przyczyny upadku świata antycznego, inne poglądy nie posuwają się tak daleko, rażą jednak swą jednostronnością. Nie trzeba wiele krytycyzmu na to, żeby z góry odrzucić tego rodzaju poglądy, jak pogląd Korne-manna, dopatrującego się przyczyny upadku państwa rzymskiego w uszczupleniu armii nadgranicznej przez Augusta, albo jak tego chce Hartmann, w postępującym zmniejszaniu się liczby ludności, czy w upadku miast, jak głosi Rostowcew. Zarówno bowiem zmniejszenie się liczby ludności, upadek miast, jak uszczuplenie armii są jedynie skutkami kryzysu gospodarki opartej na systemie niewolniczym, a nie przyczynami tego kryzysu i upadku społeczeństwa antycznego. Istotnym powodem upadku państwa rzymskiego jest zupełne przeżycie się zarówno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym systemu eksploatacji niewolniczej. Niewolnictwo, które w pierwszym swym etapie sprzyjało rozwojowi sił wytwórczych, w okresie późnego cesarstwa stało się hamulcem wszelkiego postępu i musiało ustąpić miejsca bardziej postępowej w owym etapie formacji feudalnej. Najazdy germańskie witane były z radością przez masy me-wołnicze imperium; ostateczne zdobycie Rzymu przez Germanów nie było w gruncie rzeczy niczym innym, jak tylko zewnętrznym wyrazem zupełnego osłabienia potężnego niegdyś mocarstwa rzymskiego, opartego na systemie niewolniczym, który w zupełności się przeżył.

Zwycięstwo chrześcijaństwa

Niezwykle ważna dla obrazu kultury cesarstwa jest zmiana stosunku państwa rzymskiego do kościoła chrześcijańskiego. Ostatnie wielkie prześladowania chrześcijan notowano w r. 303, za panowania Dioklecjana. Konstantyn licząc się z realną siłą, którą reprezentowali wyznawcy nowej wiary w armii rzymskiej, wprowadził wspomnianym już edyktem mediolańskim równouprawnienie religii chrześcijańskiej (313). Kościół ze swej strony zaprzestał opozycji wobec władzy cesarskiej i poparł ją swym autorytetem. Od tej chwili zaczyna religia chrześcijańska z prześladowanej, a potem równouprawnionej, przekształcać się w religię panującą. Już za syna Konstantyna, Konstancjusza, wprowadzono pewne ograniczenia kultu pogańskiego, zakazano wróżbiarstwa i krwawych ofiar. Wprawdzie w czasach nieco późniejszych Julian Apostata, zdecydowany wróg chrześcijaństwa, był zwolennikiem restytucji religii pogańskiej, ale krótkie jego rządy stanowiły w gruncie rzeczy epizod, który nie mógł zahamować biegu wypadków. Walen-tynian wprowadził ponowne ograniczenia kultu pogańskiego, a syn jego Gracjan zrzekł się tytułu pontifex maximus.

Ostatnim wyrazem protestu świata pogańskiego była walka o usunięcie z senatu posągu i ołtarza bogini Zwycięstwa. W obronie jego stanął wybitny pisarz pogański Kwintus Aureliusz Symmachus przeciw twardemu biskupowi Mediolanu Ambrożemu. W r. 392 Teodozjusz Wielki wydał zakaz kultu pogańskiego. Oznaczało to ostateczne zwycięstwo religii chrześcijańskiej. Zburzenie w r. 391 świątyni Sarapisa w Aleksandrii — wraz z posągiem tego boga dłuta Briaksisa — przez sfanatyzowany tłum pod wodzą biskupa Teofila było pierwszą oznaką, że świątynie pogańskie niedługo się ostoją. Niektóre z nich przekształcono na kościoły chrześcijańskie, wiele innych uległo zniszczeniu przez najazdy barbarzyńskie.

W wieku IV zaznacza się wielkie zainteresowanie dla problemów religijnych. Walka prowadzona przeciw pogaństwu nie wyczerpuje bynajmniej wszystkich kwestii, które ożywiają w tym wieku wyznawców nowej wiary; wywiązuje się wówczas niemniej żywa i zażarta walka w łonie samego kościoła, a w spory religijne wdają się niejednokrotnie cesarze. Najgorętsze starcia wywołała doktryna prezbytera Ariusza, że Syn Boży nie jest równy Ojcu, lecz tylko do Niego podobny.

Pisarze chrześcijańscy

Walka z pogaństwem i walka w łonie samego kościoła zaznaczyła się w wieku IV i V wielkim wzrostem literatury chrześcijańskiej. Obok zręcznych i utalentowanych polemistów, jak przeciwnik Ariusza biskup Atanazy, pojawiają się doskonali kaznodzieje, którzy opanowali wszystkie tajniki sztuki retorycznej, np. Grzegorz z Nazjanzu czy Jan zwany Złotoustym, uczeni, jak Euzebiusz z Cezarei czy Hieronim, a także pierwsi poeci chrześcijańscy, z których wymienić należy Prudencjusza. W osobie Hieronima ze Strydonu (około r. 335 - 420), który nie tylko przetłumaczył ewangelie na język łaciński (Vulgata), lecz również przyswoił chrześcijańskiemu Zachodowi dorobek greckiej myśli chrześcijańskiej, uzyskała nowa religia talent niezwykłej miary. Doskonały ten znawca literatur antycznych i literatury chrześcijańskiej mógł słusznie napisać o sobie, że jest jednocześnie filozofem, retorem, gramatykiem, dialektykiem, Hebrajczykiem, Grekiem i Rzymianinem. Tak uniwersalnego talentu nie miał Rzym niewątpliwie od czasów Warrona. Wielką pracowitością odznaczał się również starszy od Hieronima i piszący po grecku Euzebiusz, biskup Cezarei, autor pierwszej Historii kościoła loropta). Dzieła Hieronima i Euzebiusza cechuje uczoność, natomiast dzieło Amobiusza, nawróconego na chrześcijaństwo nauczyciela retoryki, zatytułowane Adversus nationes cechuje przede wszystkim ton polemiczny i mocny akcent retoryczny. Do jakiego stopnia pisarze przyswoili sobie styl klasyczny, wskazuje przede wszystkim działalność Laktancjusza (ucznia Arno-biusza), nauczyciela retoryki w Nikomedii, nawróconego na chrześcijaństwo, któremu dla klasyczności jego stylu humaniści nadali przydomek chrześcijańskiego Cycerona. Klasyczna łacina jego dzieł O śmierci prześladowców chrześcijaństwa {De mortibus persecutorum) i Podstawy nauki Bożej (Divinae institutiones) miała w tej samej mierze co argumenty rzeczowe zjednywać wyznawców nowej wiary wśród wykształconych sfer społeczeństwa pogańskiego.

W drugiej połowie wieku IV pojawiają się również na Wschodzie pierwszorzędni pisarze i kaznodzieje chrześcijańscy, obznajmieni doskonale z dziedzictwem kultury i literatury antycznej. Każdy, kto czyta doskonałe kazania Grzegorza z Nazjanzu, pełne azjańskiego patosu i ekstazy, poznaje od razu, że ma do czynienia z utalentowanym wychowankiem szkoły retorycznej w Atenach. Zresztą zarówno pod względem sztuki pisarskiej, jak i znajomości kultury antycznej Grzegorz z Nazjanzu, choć najwybitniejszy z ówczesnych kaznodziejów, nie jest bynajmniej odosobniony. Niemałym talentem pisarskim i uczonością odznaczają się dwaj współcześni mu pisarze, Grzegorz z Nysy (około r. 395) oraz brat jego Bazyli zwany Wielkim. Pochodzili oni z Kapadocji podobnie jak Grzegorz (z Nazjanzu). Grzegorz z Nysy był autorem kazań, pism gnostycz-nych, dialogów i listów, Bazyli, arcybiskup Cezarei, miał wielki talent zarówno organizatorski, jak i pisarski. Na równi z trzema wielkimi Kapadocyjczykami stoi, a może nawet przewyższa ich nieco, młodszy od nich Jan zwany Złotoustym, uczeń Libaniosa, wybitnego retora pogańskiego. Jan Złotousty pisał najczystszym dialektem attyckim i świadomie wzorował się na Demostenesie. Odwagą, z jaką występował w Konstantynopolu przeciw rozwiązłości obyczajów, zraził sobie sfery dworskie. Umarł na wygnaniu.

Współcześnie z Janem Chryzostomem działa na Zachodzie Augustyn, najwybitniejszy i najgłębszy pisarz chrześcijański, biskup z Hippo w Afryce. Zarówno jego Wyznania (Confessiones), jak i dzieło O królestwie Bożym (De omtate Dei) nie mają równych sobie w teologii greckiej i wywarły ogromny wpływ na kształtowanie się teologii średniowiecznej na Zachodzie.

W wieku IV pojawiają się też pierwsi poeci chrześcijańscy. Wcale niezłym poetą był wspomniany już Grzegorz z Nazjanzu. Kościelne hymny liturgiczne pisał Synezjos, arcybiskup Kyreny (około r. 400), niezwykle wykształcony neoplatonik a zarazem chrześcijanin, autor pięknych kazań o wdzięcznie opadających kadencjach. Na Zachodzie pierwsze hymny w dymetrach jambicznych ułożył Ambroży, biskup Mediolanu, ten sam, który walczył o usunięcie pomnika bogini Wiktorii z senatu rzymskiego i nie wahał się nałożyć kary kościelnej na cesarza Teodozjusza. Hymny Ambrożego (który pisał również wiele traktatów teologicznych) przeznaczone były do odśpiewywania przez wiernych w kościele. Hymny pisał także najwybitniejszy poeta chrześcijański, Prudencjusz, nazywany chrześcijańskim Horacym; były przeznaczone do czytania, choć można je było także odśpiewywać. Pieśni jego o dziejach i śmierci męczenników oddziałały później bardzo silnie na średniowieczną poezję ludową

Schyłek filozofii i literatury antycznej

Neoplatonizm był jedynym systemem filozoficznym, który upadający świat antyczny starał się przeciwstawić zwyciężającemu chrześcijaństwu. Nie docierał on jednak do szerokich mas, znajdując wyznawców przede wszystkim w kołach inteligencji. Była to filozofia elitarna, a jej twórca, Plotyn, należy do najtrudniejszych pisarzy greckich.

Uczeń Plotyna, Porfyriusz (233 - około r. 305), któremu zawdzięczamy redakcję i wydanie Emiead Plotyna oraz życiorysu twórcy szkoły, nie odznaczał się wielkim talentem pisarskim. Mimo to był niebezpiecznym przeciwnikiem chrześcijaństwa, co można wywnioskować choćby z głębokiej niechęci, którą darzą go pisarze chrześcijańscy. Oryginalniejszym od Porfyriusza pisarzem i myślicielem był Jamblich (około r. 330), który działał w Syrii, uwielbiany przez swoich uczniów i nazywany przez nich w odróżnieniu od Platona „najbardziej boskim". Łączenie nauki Platona z rozmaitymi wątkami wschodnich wierzeń religijnych i demonologią zaczerpniętą z mistyki oraz z elementami pitagorejskimi jest charakterystyczne dla tej epoki synkretystycznej. W mnożeniu hypostaz plo-tynowych, w mistyce i irracjonalizmie prześcignął Jamblich daleko twórcę neo-platonizmu.

Ukoronowaniem demonologii, mistyki neoplatońskiej i fantastyki była twórczość neoplatonika Proklosa (410 - 495) w Atenach. Z innych neoplatoników zasługuje na wyróżnienie wspomniany już autor hymnów, Synezjos, późniejszy biskup Kyreny, który godzi neoplatonizm z chrześcijańską filozofią, oraz Hypatia, filozofka pogańska, rozszarpana przez sfanatyzowany tłum chrześcijański w Aleksandrii podczas pogromu pogan w r. 415. Neoplatonizm w formie występującej u Jamblicha i Proklosa jest niewątpliwie ideologicznym odbiciem gasnącego świata antycznego, który szukał ucieczki od życia w sferę mglistej mistyki i demonologii.

Rozkład świata antycznego widoczny jest również w krasomówstwie wieku IV. Przeżywa ono jakby sztuczny, formalny renesans. Opanowanie retoryki, zamiłowanie do oszałamiających dźwięków i efektów widoczne u Himeriosa, nauczyciela szkoły retoryki w Atenach, idzie u niego w parze z zupełną jałowością myśli. Lepszy od niego jest niewątpliwie Temistios, nazwany przez współczesnych przesądnie „królem słów". Działał on w Konstantynopolu za Konstancjusza, Juliana i ich następców i wygłaszał na ich cześć panegiryki. Fakt, że zajmował się komentowaniem Arystotelesa, uchronił go od jałowości myśli tak charakterystycznej dla Himeriosa. Za największego pogańskiego mówcę tych czasów uważa się wspomnianego już Libaniosa (314-393), który pisał czystym dialektem attyckim. Poruszał on wiele zagadnień współczesnego życia. Wróg chrześcijaństwa i wielki zwolennik cesarza Juliana, nazwany „małym Demostenesem", przypominał wielkiego swego poprzednika jedynie stylem. Jasność, prostota wysłowienia. i poprawny attycyzm, którym posługiwał się wyszukując w słownikach odpowiednie wyrazy, oto wszystkie zalety tego pozbawionego fantazji, poprawnego i solidnego retora, który za wielkiego mógł uchodzić jedynie w epoce sobie współczesnej. O wiele słabsze, choć oparte na doskonałej znajomości sztuki krasomówczej, były przemówienia cesarza Juliana. Żaden z tych mówców nie wytrzymuje jednak porównania z kaznodziejami chrześcijańskimi, Grzegorzem z Nazjanzu, a tym bardziej z najzdolniejszym uczniem Libaniosa, który przewyższył swego mistrza, Janem Złotoustym. Pusta igraszka słów święcąca triumfy w sofistyce greckiej miała odpowiednik w wielkim rozwoju krasomówstwa łacińskiego, zwłaszcza na terenie Gallii, gdzie po okresie kryzysu w wieku III znów rozkwitły szkoły retoryczne! Dwadzieścia kilka nazwisk retorów i gramatyków, którzy działali w Burdigali (Bordeaux) i byli autorami olśniewających formą, ale ubogich pod względem treści utworów, poznajemy z utworu Auzoniusza Cotr-memoratio professorum Burdigalensium.

Z rzymskich mówców zasługuje na bliższą uwagę jedynie Kwintus Aureliusz Symmachus, konsul z r. 391, typ dawnego Rzymianina, który zachował się jeszcze w tym schyłkowym okresie. Ze znanego jego pisma do Walentyniana II z r. 384, w którym jako pretor prosi cesarza o zachowanie tradycyjnych symbolów starorzymskiej religii, warto przytoczyć kilka zdań: „Najlepsi książęta, ojcowie mojej ojczyzny zwróćcie uwagę na moje lata, do których dojść pozwoliła mi dawna religia. Chcę żyć według dawnego sposobu, gdyż jestem człowiekiem wolnym... Te oto świętości odpędziły Hannibala od murów Rzymu i wypędziły Gallów z Kapitolu. Zobaczę, jakiego rodzaju jest to.nowe, co chcecie wprowadzać, ale przykro mi, że na starość mam się douczać. Dlatego prosimy o tolerancję dla bogów ojców naszych".

Poezja grecka i rzymska

Schyłkowość epoki objawia się również w charakterze ówczesnej poezji. Jak retoryka przeżywa jakby sztuczny renesans formalny, któremu nie towarzyszy świeżość myśli, tak poezja grecka ogranicza się do przetwarzania dawnych wzorów. Ponad poziom wybija się jedynie wielki epos o Dionizosie, dzieło zhellenizowanego Egipcjanina Nonhosa z Panopolis. Polot fantazji, zdolność do tworzenia sugestywnych obrazów i melodyjna, upajająca, ale zarazem monotonna kadencja heksametru, dla którego Nonnos ustanowił nowe prawa, nadaje swoiste piękno temu niezwykłemu pod względem stylistycznym dziełu utalentowanego poety. Spośród jego naśladowców niewątpliwe walory literackie ma ładny utwór Muząjosa o zakochanej parze, Hero i Leandrze. Dwaj inni przedstawiciele szkoły nonniańskiej, Egipcjanin Kollutos i Grek Tryfiodor, który opracowywał fragmenty z cyklu trojańskiego, są typowymi schyłkowcami wznawiającymi stare tematy. Podobnie ma się rzecz z Kwintusem ze Smyrny, autorem Posthomerikóto. Skłonność do mistycyzmu, znamienna dla tych czasów, znalazła wyraz w orfickich poematach i w orfickim eposie Argonautica, w poemacie o tajemnych siłach kamieni (Lithica) i w hymnach orfickich.

Poezję grecką znamionuje sztuczny renesans schyłkowego eposu, a jednocześnie chęć ucieczki od teraźniejszości w odległy świat zamarłej już mitologii i zupełna niezdolność do wyrażania problemów współczesnej epoki. Podobnie jest w poezji rzymskiej, chociaż jest ona w nieco większym stopniu związana zagadnieniami aktualnymi. Dbałość o formę i efekty retoryczne przy nikłości i małoważności podejmowanej tematyki, tak znamienna dla schyłkowości epoki, rzuca się łatwo w oczy, jeśli wymienić tytuły kilku utworów Auzoniusza. Poeta, który w wieku IV nie potrafi znaleźć ciekawszego tematu niż układanie epitafiów na cześć bohaterów poległych pod Troją albo wierszyków o wieku zwierząt lub zajmuje się układaniem heksametrów zakończonych wyrazami jednosylabo-"wymi, dobrze charakteryzuje omawiane czasy. A przecież Auzoniusz nie był tylko zręcznym wersyfikatorem i nie był pozbawiony talentu pisarskiego. Świadczy o tym ładny poemat o Moselli.

Początek wieku V wydał dwu jeszczć poetów, którzy podobnie jak Symmahus kochali Rzym i jego przeszłość. Pierwszy z nich to Klaudiusz Klaudianus, ostatni wielki poeta rzymski, rodem z Aleksandrii. Działał on na dworze Honoriusza i jego wszechwładnego ministra Stilichona, którego wychwalał w poematach De laudibus Stilichonis i De bello Getico. Klaudian, który wziął sobie za wzór Owidiusza, doszedł do wielkiego mistrzostwa słowa. Fakt, że obok Giganto-machii i odległych mitów poruszał zagadnienia aktualne, wyróżnia go korzystnie od współczesnych mu poetów greckich. Puls życia współczesnego wyczuwa się również w poemacie utalentowanego autora Rutiliusa Namacjanusa, który w opisie podróży z Rzymu do Gallii w r. 416 nie może powstrzymać się od zaznaczenia uczuć nienawiści do żydów i chrześcijan, nade wszystko zaś do zakonników. Piękna pochwała Rzymu, stanowiąca początek jego utworu, pełna przywiązania do starego miasta i jego przeszłości zagrożonej przez obce religie i obyczaje, ukazuje w Namacjanusie ostatniego, obok Symmachusa, przedstawiciela dawnego świata.

Nauka

W epoce schyłkowej obniża się również poziom historiografii. Widoczne jest to w zbiorze tzw. Scriptores historiae Augustae obejmującym biografie cesarzy wieku II i III, począwszy od czasów Hadriana a kończąc na Numerianie. Dążność do kompendiów, która w ogóle znamionuje epokę cesarską, przejawia się szczególnie w wieku IV, kiedy powstają krótkie Żywoty cesarzy Sekstusa Aureliusza Wiktora i kompilacyjne kompendium dziejów rzymskich Eutropiusza. Mimo to jeszcze w tym schyłkowym okresie wyda Rzym ostatniego utalentowanego historyka, Ammiana Marcelina, zromanizowanego Greka rodem z Antiochii. Ammian, który służył w wojsku Juliana Apostaty, poznał dobrze- łacinę i w dziele przedstawiającym historię rzymską od Nerwy do Walensa obrał sobie za wzór Tacyta. Poważny stosunek do zadań historyka, dla którego jedyny celem winna być według Ammiana prawda, wyróżnia go korzystnie w tym okresie skrótów i kompilacji, a podziw dla Juliana Apostaty i miłość do „wieczystego miasta Rzymu" każe widzieć w nim reprezentanta nielicznej już stosunkowo warstwy inteligencji pogańskiej, która była przywiązana do dawnych ideałów. Dobra znajomość życia dworskiego i spraw zakulisowych, jak również chęć wniknięcia w istotę kryzysu przeżywanego przez Rzym sprawiły, że dzieło tego późnego autora czyta się z prawdziwym zainteresowaniem.

Jest rzeczą oczywistą, że problem upadku państwa nie mógł nie zwrócić uwagi współczesnych. Poganie całą winę przypisywali chrześcijaństwu i zarzuceniu wiary przodków. Chrześcijanie widzieli w upadku karę za zbrodnie pogańskiego Rzymu. Rzecznikiem tezy pogańskiej był historyk grecki Zosimos, rzecznikami tezy chrześcijańskiej — biskup Augustyn w De cmtate Dei, prezbiter hiszpański Orozjus w dziele Historia aehersus paganos i prezbiter Marsylii SaManus w dziele De gubernatione Dei (O Bożym panowaniu na świecie). Tendencja do pisania skrótów, krótkich kompendiów i równie krótkich podręczników znamionuje nie tylko historiografię okresu schyłkowego, lecz także inne dziedziny nauki, w których zanika twórczość oryginalna. Najlepiej może charakteryzują te czasy Mirabilia Solinusa, zwłaszcza zaś podręcznik encyklopedyczny, który obejmuje siedem sztuk wyzwolonych, napisany przez Martianusa Capellę pod dziwacznym alegorycznym tytułem De nuptiis philologiae et Mercurii (O ślubie Filologii z Merkuriuszem). Siedem służebnic, które zaślubiona przez Merkurego Filologia otrzymała jako podarunek ślubny, miało istotnie służyć bardzo długo, bo przez całe średniowiecze, swymi encyklopedycznymi wiadomościami z zakresu retoryki, astronomii, matematyki, geometrii i innych nauk. Do pewnego stopnia podobną rolę w dziedzinie gramatyki łacińskiej miał odegrać napisany w wieku IV podręcznik Donata.

Drugą cechą charakterystyczną epoki późnego cesarstwa jest ożywiona działalność w dziedzinie przekładów z języka greckiego na łacinę. W wieku II znajomość greki na Zachodzie jest bardzo wielka, jednakże w okresie kryzysu w wieku III coraz bardziej się zmniejsza. Faktyczny podział cesarstwa na część zachodnią i wschodnią za czasów Dioklecjana pogłębił jeszcze ten proces.

Bardzo wymownym zjawiskiem jest fakt, że tak wykształcony człowiek jak Augustyn przyznaje się, iż po grecku „umie bardzo mało, a właściwie zupełnie nic". W związku z tym powstaje potrzeba przekładów. Dla literatury chrześcijańskiej zadania tego podjęli się Hieronim i jego przyjaciel, a później przeciwnik, Rufinus z Akwilei, który przekładał Orygenesa, Euzebiusza, Grzegorza i Bazylego. Przekłady z filozofii greckiej zapoczątkował Mariusz Victorinus z Afryki, z jego przekładów Platona korzystał Augustyn. W dwieście lat później, już po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego, za Teodoryka podejmuje Boecjusz, autor sławnej Consolatio phiłosophiae, przekład logiki Arystotelesa i wstępu do niej Por-fyriusza. W ten sposób po upadku cesarstwa zachodniego pozostały jeszcze na Zachodzie elementy myśli greckiej w przekładach łacińskich.

Ostatnim wielkim dziełem nauki starożytnej była kodyfikacja prawa rzymskiego, dokonana przez Treboniana z rozkazu cesarza Justyniana. Stanowi ona ukoronowanie długoletniego rozwoju prawa rzymskiego.

Sztuka

Cechy schyłkowości ujawniają się również w dziedzinie sztuk plastycznych późnego cesarstwa, a przede wszystkim w rzeźbie. Architekturę cechuje to samo dążenie do monumentalności, które jest znamienne dla czasów cesarstwa i przybiera szczególnie na sile w okresie dominatu. Ogromne termy Dioklecjana przewyższały swym ogromem termy Karakalli, kolosem był pałac tegoż cesarza koło Salona, a także olbrzymia bazylika rozpoczęta przez Maksencjusza, a ukończona przez Konstantyna, której środkowa nawa mimo wielkiej (35 m liczącej) szerokości przykryta została trzema potężnymi sklepieniami beczkowymi Ozdobiona marmurowymi posadzkami i bogatą ornamentyką ścienną, przerasta ogromem wszystkie budowle cesarstwa. Znajdujący się tam wielkich rozmiarów marmurowy posąg Konstantyna), a także inne zabytki rzeźby z czasów jego panowania, np. niektóre reliefy na łuku cesarza, świadczą o nieudanych próbach nawiązania w sztuce do świetnych wzorów klasycyzujących okresów Augusta i Hadriana. Dochodzące w tych czasach coraz silniej do głosu wschodnie prądy artystyczne, oparte na takich samych założeniach, jak sztuka Palmiry, biorą jednak zdecydowanie górę nad stylem, który opiera się na tradycjach greckich. Pod wpływem tych prądów charakterystyczną cechą ekspresji w sztuce IV i V w. staje się świadoma deformacja. Najwspanialsze okazy plastyki tego okresu reprezentowane są przez słynny posąg brązowy z Barletta i przez kolosalne sarkofagi porfirowe Konstancji, córki Konstantyna, i jego małżonki Heleny (oba w muzeum watykańskim). Olbrzymia głowa Konstancjusza w brązie, jego szeroko rozwarte oczy patrzące w zaświaty są jakby pierwszą zapowiedzią nowego stylu bizantyjskiej ikony. Z tego okresu pochodzi również seria marmurowych sarkofagów o zdecydowanej tematyce chrześcijańskiej w reliefach zdobiących ich ściany.

Odrębny nurt sztuki późnego antyku śledzić można w malarstwie katakum-bowym. Umierająca sztuka klasyczna przekazała kulturze Bizancjum a później europejskiemu średniowieczu wiele doświadczeń i zdobyczy opartych na wiekowych tradycjach praktyk artystycznych. Są to przede wszystkim formy konstrukcyjne w architekturze, między innymi formy bazyliki będącej prototypem chrześcijańskiego kościoła, szereg motywów plastycznych, jak np. postać Dobrego Pasterza, oraz przebogata spuścizna w dziedzinie ornamentyki. W r. 532 architekci greccy Izydor z Miletu i Antemius z Tralles skonstruowali w Konstantynopolu na świątyni Hagia Sophia — którą jeszcze za czasów Justyniana zdobiły posągi antycznych bogów — pierwszą w dziejach świata wielką kopułę opartą na założeniu kwadratowym. Konstrukcja ta stoi niejako u progu epoki bizantyjskiej, tak jak zamknięcie Akademii Platońskiej w r. 529 oznacza koniec kultury starożytnej.

Podobne prace

Do góry