Ocena brak

Potwory z głębin - węże morskie

Autor /Zenon Dodano /31.01.2012

Równie tajemnicze istoty zamieszkują głębiny mórz i jezior. Już od stuleci żeglarze opowiadają le­gendy o gigantycznych wężach morskich. Wszyst­kie te opowieści zostały spisane w 1555 roku przez szwedzkiego arcybiskupa. Olausa Magnusa. Po przeanalizowaniu powtarzających się w opowie­ściach elementów, biskup uznał, że węże morskie mają czarną skórę, lśniące oczy, a ich wystające z morza głowy osadzone są na tułowiu wielkim jak kolumna. W niektórych przypadkach węże morskie okazały się zwyczajnymi wielorybami albo wielkimi kałamarnicami.
W lipcu 1966 roku John Ridgway i Chay Blyth przemierzający Atlantyk na jachcie spostrzegł ogromnego węża. który przepłynął pod stępką ich łodzi. Potężny stwór fosforyzował w ciemności zupełnie jak wielki ruchomy neon.
W 1932 roku F. W. Kemp natknął się w wodach u północno-zachodnich wybrzeży USA na wielką bardzo szybko płynącą bestię. W tym samym rejonie węża morskiego spotkał w 1950 roku sędzia James Brown. Morski potwór miał 14 metrów długości i kilkakrotnie wynurzał się z wody.

W 1965 r. belgijski zoolog, dr Bernard Heuvelman; opublikował książkę, w której zanalizował 587 przypadków spotkań z „wężem morskim", które wydarzyły się w latach 1639-1964. 219 przypadków odrzucił, uznając, że albo są to oszustwa. albo też są one niewystarczająco udokumentowane. Pozostałe 368 przypadków podzielił na dziewięć kategorii. Heuvelmans uznał, że właściwie trudno udowodnić, że węże nie istnieją. Wiadomo bowiem że wielkie przestrzenie naszej planety są wciąż słabo zbadane przez naukę. Takimi właśnie miejscami są głębie oceanów. Fakt. iż obecnie znacznie rzadziej spotyka się te zwierzęta, może wynikać na przykład z tego. że dziś te płochliwe stwory są odstraszane przez odgłos pracujących silników. Przed laty. kiedy po morzach pływały tylko żaglowce, żeglarzom łatwiej było „zaskoczyć" węże morskie. Na dokładne zbadanie wciąż czekają dziewicze tereny Ameryki Południowej i Azji. Co roku zoolodzy odkrywają kilka tysięcy nowych gatunków, niewykluczone więc. że pewnego dnia uda się schwytać dzikiego człowieka albo wielkiego podwodnego węża.

Podobne prace

Do góry