Ocena brak

Postawy Polaków wobec utraty niepodległości w latach 1795 - 1864

Autor /Wirgiliusz Dodano /26.10.2011

Na rok 1795 datowany jest III rozbiór Polski, oznaczający ostateczną utratę niepodległości przez nasz naród. Przez ponad sto następnych lat, rozdzielone ziemie polskie, pozostaną pod wpływem trzech zaborczych państw. Znamienny pozostaje fakt, że większa część społeczeństwa polskiego nie zrezygnowała z wizji wolnego, autonomicznego państwa. Cel, jakim była niepodległość, pozostawał niezmienny, różniły się tylko drogi, którymi chciano go osiągnąć. W mojej pracy postaram się przedstawić kolejne próby wyzwolenia się spod władzy zaborców i postawy jakie wobec owych starań zajmowało społeczeństwo polskie.

Pierwsze tajne organizacje na ziemiach anektowanych pojawiły się jeszcze w roku 1795. Ich rozwój przyśpieszyły nastroje ogólnego niezadowolenia i buntu wobec ucisku politycznego i ekonomicznego; a także więzienie przywódców i działaczy powstania kościuszkowskiego. Najszerszy zasięg miały działania prowadzone przez Towarzystwo Republikanów Polskich (tereny zaboru pruskiego i austriackiego), którzy dążyli do odzyskania niepodległości (w postaci demokratycznego, republikańskiego państwa) w oparciu o pomoc Francji. Ich starania popierała emigracja polska w Paryżu, próbując przekonać do swoich zamiarów rząd francuski.

Francja, nie chcąc komplikować sobie stosunków z Prusami i Austrią, unikała roztrząsania sprawy polskiej. Ewentualne powstanie w obu zaborach, którego orędownikami byli polscy emigranci i TRP nie doszło więc do skutku. O wywołanie powstania starał się również ruch szlachecki na którego czele stała Centralizacja (Lwów), a którego inicjatorem był Walerian Dzieduszycki. Do wywołania powstania użyć miano oddziałów tworzonych w Mołdawii z J. Deniskim na czele. Jednakże przy przekraczaniu granicy (pod Dobronowcami) wojska spiskowców zostały rozbite, a przywódcy trafili do więzienia. Mniej znaczącą rolę odegrała akcja podjęta przez Franciszka Gorzowskiego - byłego powstańca z 1794 r.- zubożałego, pochodzącego z Warmii, szlachcica.

W 1796 udał się on na Podlasie by rozpocząć wśród chłopów patriotyczną (ale również i anty-szlachecką) agitacje. Przekonywał chłopów do wystąpienia przeciwko poddaństwu i zbrojnego przejęcia uprawianej ziemi. Spisek Gorzowskiego został szybko wykryty (na skutek zdrady miejscowego dziedzica), a on sam aresztowany przez Austriaków. Do wystąpień patriotycznych doszło również w Gdańsku. Grupa młodzieży, pod przewodnictwem Godfryda Bartholdiego (ucznia miejscowego gimnazjum), wydała odezwę do miejskiego pospólstwa, wzywając je do walki z Prusakami w imię ideałów francuskiej rewolucji. Podjęte działania niepodległościowe nie znalazły zrozumienia wśród większości warstwy szlacheckiej i prawie całej arystokracji. Znaczna jej część popierała politykę lojalizmu wobec władz zaborczych, negując jakąkolwiek walkę narodowo-wyzwoleńczą. Sytuacja ta utrzymała się aż do tryumfalnego pochodu Bonapartego.

Po zwycięstwie Napoleona we Włoszech, do francuskiej niewoli, wraz z 20 tys. austriackich jeńców, dostało się również około 10 tys. rekrutów z Galicji. Wtedy to za zgodą Napoleona (który pragnął wzmocnić "przetrzebione" siły francuskie), generał Dąbrowski utworzył, w porozumieniu z rządem Lombardii ( bez oficjalnego mieszania w to imienia Francji - uniknięto w ten sposób zatargu z Prusami) swoje legendarne Legiony. Nowo tworzone formacje miał charakter pro-polski (mundury były krojem zbliżone do polskich, wprowadzono też naukę pisania i czytania w języku ojczystym, a także wykłady z historii Polski). Zaciągający się do nich żołnierze wierzyli, że w służbie Napoleona powrócą do kraju by wyzwolić go spod obcego panowania. Znaczenie legionów w pamięci Polaków jest dość symboliczne, jednakże ich faktyczna rola, ograniczyła się w zasadzie do promowania wizerunku Polaków gotowych do heroicznych kampanii, za mgliste obietnice wolności.

Ostateczny los Legionów, również może być ostrzeżeniem. Po wielu stoczonych przez Polaków bitwach, które umożliwiły Francji utrzymanie porządku w prowincjach (tłumienie buntu we Włoszech) i uzyskanie korzystnych warunków pokoju z Austrią (rozgromienie wojsk austriackich przez Legię Naddunajską pod Hohenlinden). Legiony zostały rozwiązane, a 3000 legionistów wzięło znów udział w tłumieniu wystąpień niepodległościowych innych nacji. Nie pierwszy i nie ostatni raz Polacy zawiedli się na Napoleonie (- a mówią, że "mądry Polak po szkodzie") Narastające sprzeczności między Prusami a Francją, doprowadziły do wybuchu kolejnej wojny (1806 r.). W której Bonaparte odniósł błyskawiczne zwycięstwo, w ciągu miesiąca opanowując większą część ziem pruskich i zajmując Berlin.

Przy boku Napoleona obecni byli J. Wysocki i Jan Henryk Dąbrowski, którzy (znów za zgodą cesarza i znowu bez wyraźnych obietnic) wydali 3.XI.1806 r. odezwę do Polaków, wzywając ich do powstania na tyłach Prus. Odezwa odniosła skutek i w Wielkopolsce i na Pomorzu wybuchło zbrojne powstanie, które ułatwiło marsz wojskom francuskim. Tym razem idea walki narodowo-wyzwoleńczej została poparta zarówno przez niższe jak i wyższe warstwy społeczeństwa. Do licznej armii cesarza dołączyło dodatkowo około 40 tys. polskich ochotników. Polacy wzięli udział w zdobywaniu pruskich fortec i usunęli Prusaków z terenu Pomorza Gdańskiego i Zachodniego aż po Kołobrzeg. Kampanię przeciwko Prusom zakończyła zwycięska bitwa pod Tczewem (23.II.1807). Wojna francusko-rosyjska swój kulminacyjny punkt osiągnęła w bitwie pod Iławą, okupioną wielkimi stratami i przegraną ze strony Rosji.

Bezpośrednim wynikiem kampanii napoleońskiej (1806 - 1807) było dla Polaków utworzenie, na mocy traktatu zawartego między carem Aleksandrem I a Napoleonem (w Tylży), Księstwa Warszawskiego. Tworu państwowego, połączonego unią personalną z Saksonią (władcą był Fryderyk August), uzależnionego prawie całkowicie od Francji, liczącego zaledwie 104 tys. km2 i jedynie 2,6 miliona mieszkańców. W ciągu najbliższych lat Księstwo, w wyniku zwycięskiej kampanii wojsk polskich przeciwko Austrii, poszerzyło się o ziemie III zaboru austriackiego - 155 tys. km2 i 4,3 mln mieszkańców. Jak można się domyślić to maleńkie państewko nie było szczytem marzeń polskich patriotów, którzy traktowali je raczej jako punkt oparcia dla przyszłej walki o przywrócenie granic sprzed rozbiorów. Możliwość odzyskania pełnej niepodległości pojawiła się wraz z kolejną kampanią napoleońską wymierzoną przeciw Rosji.

Walczące już wcześniej za sprawę Napoleona (w Hiszpanii) wojska polskie zostały użyte w końcu w wojnie z Rosją w 1812 r. Siły polskie wspomagające Bonapartego w jego marszu w głąb Rosji liczyły prawie 100 tys. żołnierzy, co na możliwości tak niedużego państwa było liczbą ogromną. Niewielu spośród nich wróciło do ojczyzny....Napoleon poniósł druzgoczącą klęskę, a Polacy osłaniali odwrót (a jakże!) niedobitków cesarskiej armii. W 1813 roku armia rosyjska wkroczyła na teren Księstwa Warszawskiego, kładąc kres istnieniu państewka i nadzieją na szybkie odzyskanie niepodległości Polski. O losie Europy i Polaków miał zadecydować obradujący w Wiedniu kongres (zwany również "tańczącym kongresem" gdyż towarzyszyły mu huczne zabawy, a część kompromisów została uzyskana drogą tajnych porozumień.)

Paradoksem może się wydawać, że w sprawie polskiej, to właśnie car Aleksander I opowiadał się po stronie Polaków, miał między innymi powiedzieć: "Polska ma trzech wrogów - Rosję, Prusy i Austrię i jednego przyjaciela - mnie." Należy tu dodać, że car pozostawał pod silnym wpływem swojego przyjaciela - Adama Czartoryskiego. Na mocy podpisanego 3.V.1815 r. aktu, dokonano nowego podziału ziem byłego Księstwa Warszawskiego. Utworzono tzw. Wielkie Księstwo Poznańskie w którym przyznano Polakom pewne swobody, z Krakowa i jego okręgu powstała Rzeczpospolita Krakowska (która przetrwała 31 lat - do roku 1846), pozostająca we władzy trzech zaborców. Z pozostałych ziem (wyjąwszy departamenty: bydgoski i poznański - zwrócone Prusom) utworzone zostało Królestwo Polskie połączone unią personalną z Rosją.

Car Aleksander I nadał w 1815 r. Królestwu nową konstytucję (jej faktycznym autorem był Czartoryski, car wprowadził jednak pewne niekorzystne dla Polaków poprawki.). Na jej mocy namiestnikiem carskim został Wielki Książe Konstanty, który z czasem zaczął się utożsamiać z niepodległościowymi dążeniami Polaków zaś Komisarzem mianowany został Mikołaj Nowosilcow - zaciekły przeciwnik polityki pro-polskiej. Na terenie samej Warszawy działały niezależnie od siebie aż cztery siatki policyjne: jedna na usługach Nowosilcowa, druga pod patronatem Konstantego, kolejna jako człon administracji i ostatnia, działająca na zlecenie prezydenta Warszawy. Celem wszystkich było utrzymanie społeczeństwa w atmosferze zastraszenia by uniemożliwić rozwój ruchów niepodległościowych.

Jednakże organizacje spiskowe powstały już na początku 1817 roku, ich ostoją były przede wszystkim koła młodzieżowe. Często kontaktowały się one z innymi tego typu organizacjami zarówno w Królestwie jak i na ziemiach anektowanych, np. w Krakowie czy Wrocławiu. W Wilnie działało zaś zakonspirowane Towarzystwo Filomatów (Mickiewicz). Na młodzieży, studentach, inteligencji a także oficerach i postępowej szlachcie opierało się również Wolnomularstwo Narodowe, na którego czele stał major Walerian Łukasiński. Kontynuacją Wolnomularstwa było założone w 1821 r. (także przez Łukasińskiego) Narodowe Towarzystwo Patriotyczne, uznawane przez większość źródeł za główną organizację spiskową w Królestwie. W NTP od samego początku zarysował się rozłam na dwa obozy: szlachecko-magnacki i szlachecko-rewolucyjny.

Działalność Towarzystwa została szybko wykryta (przy takiej ilości policji to zrozumiałe) i nastąpiły liczne aresztowania. Ich ofiarą padł sam Łukasiński, skazany potem na długoletnie więzienie w którym w końcu zmarł. Mimo utraty czołowych działaczy, organizacja nie zawiesiła działalności, jednakże władzę przejęli przedstawiciele ziemiaństwa. W kolejnych latach, przedstawicielom Towarzystwa udało się nawiązać stosunki z rosyjskimi dekabrystami, którzy dążyli do obalenia caratu i wprowadzenia zmian ustrojowych. Dekabryści ze swojej strony także byli zwolennikami współpracy z polskimi organizacjami. W wyniku upadku powstania wywołanego przez rosyjskich rewolucjonistów w roku 1825 w Petersburgu, wykryto i zlikwidowano również działalność powiązanego z nimi Towarzystwa.

Za to już w 1828 zawiązała się w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty nowa konspiracyjna organizacja - sprzysiężenie Piotra Wysockiego (instruktora). Głównym celem spisku było przygotowanie i doprowadzenie do wybuchu powstania narodowego. Po zainicjowaniu ruchu zbrojnego, "Sprzysiężeni" zamierzali oddać władzę w ręce doświadczonych dowódców. Sama idea powstania szczytna i chwalebna, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia...

Bezpośrednimi przyczynami wybuchu powstania były: wiadomość o nowej rewolucji we Francji oraz o ruchach niepodległościowych w Belgii, do tłumienia tych ostatnich miała podobno być użyta armia Królestwa Polskiego. Do "Sprzysiężonych" dotarła też informacja o groźbie wykrycia spisku (Ks. Konstanty wiedział o jego istnieniu, ale bagatelizował działania Podchorążych). Data rozpoczęcia powstania została wyznaczona na noc 29 listopada, wtedy to spiskowcy przepuścili szturm na Belweder aby zabić Konstantego (tu źródła podają rozbieżne informacje - część utrzymuje, że chodziło tylko o pojmanie Wielkiego Księcia), a ulicami Warszawy ruszyli młodzi ludzie nawołując do chwycenia za broń. Ich odezwa znalazła poparcie jedynie wśród miejskiego pospólstwa, również część wojsk Królestwa pozostała wiernych swojemu wodzowi (przysięgali mu posłuszeństwo na własny honor).

Po zdobyciu przez tłum Arsenału i rozdaniu znajdującej się tam broni zamieszki rozpoczęły się na szeroką skalę. Spiskowcy przeliczyli się ofiarując władzę nad powstaniem "starszym w narodzie", którzy wcale nie pragnęli wybuchu powstania i podjęli wszystkie środki by doprowadzić do jego upadku. Zarówno pierwszy dyktator ruchu zbrojnego - Chłopicki, jak i pięciu następnych (a może sześciu, bo za K. Małachowskiego rządy sprawował faktycznie Jan Krukowiecki) nie wykazało się wolą walki, a wręcz odwrotnie - kunktatorstwem. Konstantemu udało się zbiec z Belwederu i wraz z częścią wojsk rosyjskich udać się do Wierzbina - w tej części plan spiskowców również się nie powiódł. W nowo wyzwolonej stolicy władzę prawie natychmiast objęła arystokracja za podstawowy cel stawiając sobie zahamowanie walk i szukanie porozumienia z carem (Mikołaj I).

Nieprzychylnie nastawiony do sprawy Polskiej Mikołaj, od dawna jednak czekał na możliwość zlikwidowania autonomii Kongresówki i właśnie znalazł pretekst! Powstanie zostało w końcu uznane za narodowe (po manifestacji w Warszawie z 25.I.1831) chociaż pojawiły się rozbieżności co do jego celów. Kręgi zachowawcze utrzymywały iż ruch skierowany jest w obronie łamanej bezprzykładnie przez carat konstytucji, zaś kręgi rewolucyjne pragnęły by doprowadziło ono do całkowitego odzyskania niepodległości przez Polaków. Mimo kilku wygranych bitw (pod Stoczkiem, pod Dobrem, pod Wawrem),w których zwycięstwa miały raczej znaczenie moralne niż militarne, armia polska uległa przewadze liczebnej wroga i po 10 miesiącach walki Kongresówka znów była pod władzą Rosji. Powstańców spotkały różnego rodzaju represje, a bezpośrednim wynikiem upadku powstania listopadowego była Wielka Emigracja, na którą ruszyły tysiące wojskowych i cywilnych działaczy polskich.

Nawet za granicami państwa Polacy nie porzucili marzeń o własnej państwowości. Najwięcej emigrantów na obczyźnie znalazło schronienie we Francji, gdzie rząd przyznał im, pod naciskiem opinii publicznej, miesięczne zasiłki. Spore skupisko byłych powstańców osiedliło się także w Anglii. To właśnie na emigracji powstały najsławniejsze dzieła polskiej literatury okresu romantyzmu (którego idee mają się tak do polityki jak piernik do wiatraka). Wśród emigrantów szybko doszło do zróżnicowania się postaw politycznych i ideowych.

Rozbieżności pojawiły się zarówno w ocenie powstania i przyczyn jego upadku, jak i w kwestii charakteru przyszłego ustroju wyzwolonej Polski. Część polskiej emigracji (przeważnie bogata szlachta, arystokracja i część inteligencji) skupiła się w obozie księcia Adama Czartoryskiego, nazywanego Hotelem Lambert (od nazwy rezydencji księcia). Jego zwolennicy uważali Czartoryskiego za przyszłego władcę Polski, co było ściśle związane z monarchistyczno-konstytucyjną koncepcją ustroju przyszłego kraju, dla którego podstawą miała być konstytucja 3 maja z 1791 roku.

Hotel Lambert odrzucał jednakże masy ludności jako główną siłę społeczną do walki o niepodległość, negowali też ewentualny wybuch powstania. Uważali, że Polskę należy odbudować dyplomatycznie, korzystając z możliwego konfliktu między mocarstwami zachodnimi a Rosją (notabene mocarstwa owe robiły wszystko by utrzymać porządek zarządzony na kongresie wiedeńskim). Odnośnie reform społecznych, stronnictwo przedstawiało charakterystyczny dla ziemiaństwa sposób myślenia. Uwłaszczenie chłopów, jeżeli w ogól miałoby kiedyś nastąpić, to na drodze cząstkowych, długotrwałych przekształceń. Zupełnie odmienną wizję społeczeństwa Polskiego mieli członkowie powstałego w 1832 roku Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. TDP skupiało liczną rzeszę postępowych patriotów i demokratów, którzy swój program zawarli w odezwie zwanej "Małym Manifestem".

W manifeście uznano szlachtę za odpowiedzialną za upadek ojczyzny (a także powstania listopadowego), a za podstawowy cel uznano natychmiastowe wyzwolenie chłopa, jako jedyną drogę do niepodległości. Działalność TDP ograniczała się przede wszystkim do wydawania odezw do różnych nacji podkreślając w nich wspólność ich interesów z walką narodowo-wyzwoleńczą Polaków. W samej organizacji w końcu również nastąpił rozłam na dwa nurty ideologiczne. Jeden z nich reprezentowało Towarzystwo Demokratyczne, na czele z W. Heltmanem i T. Malinowskim, którzy opracowali i opublikowali tzw. "Wielki Manifest" (4.XII.1836). Odezwa przedstawiała republikańsko-demokratyczną wizję państwowości polskiej, gdzie zniesione miały zostać wszystkie nierówności stanowe. Głównym mankamentem tego programu był brak określonego stanowiska w kwestii podziału gruntów folwarcznych i losu chłopów bezrolnych. Jednakże "Manifest" stanowił ważną próbę pogodzenia interesów chłopów i szlachty.

Drugi nurt objął część TDP, która wraz z Gromadami Ludu Polskiego (organizacji stworzonej wspólnie z byłymi żołnierzami na terenie Anglii) opowiadała się za likwidacją majątków obszarniczych w drodze rewolucji antyszlacheckiej i walce z zaborcami. Ziemia miałaby stać się własnością całego narodu, zniesiony miał też zostać wyzysk chłopów i robotników (...i będą żyli dłuuugo i szczęśliwie...). Na emigracji powstawały także plany nowych powstań narodowych. Nieudaną próbę wywołania powstania w trzech zaborach podjął płk Zawilski, (blisko współpracujący z obozem Joachima Lelewela we Francji), który w roku 1833, wraz z kilkunastoma emigrantami chciał przeniknąć na ziemie polskie. Pozostałością po tym nieudanym przedsięwzięciu było rozwinięcie się i poszerzenie wpływów tajnych ruchów w Galicji i Krakowie (Stowarzyszenie Ludu Polskiego). To również emisariusze emigranccy odpowiedzialni byli za wybuch ruchu rewolucyjnego w 1846 r. Plan powstania przewidywał na jego dyktatora Ludwika Mierosławskiego, oddelegowanego w tym celu z Francji przez TDP.

Bunt miał wybuchnąć jednocześnie w trzech zaborach, a armia miała zostać sformowana z uwłaszczonych chłopów. Spisek został jednakże szybko wykryty w Poznańskim i na Pomorzu i równie szybko zlikwidowany przez Prusaków (Mierosławski trafił do więzienia), zaś nieliczne oddziały szlacheckie w Kongresówce usunięto jeszcze w pierwszym dniu powstania. Na polu bitwy pozostały więc Kraków i Galicja. Na kilka dni przed oficjalnym terminem wybuchu powstania w Galicji rozgorzały (podsycane przez rząd austriacki) zamieszki skierowane przeciwko dworom. Chłopi w walce o ziemi niszczyli także dwory, których właściciele opowiadali się za ich uwłaszczeniem. Krótki zryw powstańczy miał miejsce również na Podhalu, gdzie górale pod dowództwem Jana Andrusikiewicza, głoszącego hasło zniesienia pańszczyzny, wzniecili w dniach 23-25 lutego powstanie. Stłumione zresztą natychmiast przez władze Austrii. Jedynym dłuższym wystąpieniem może się w tym okresie poszczycić Kraków.

Przywódcą spiskowców krakowskich był Ludwik Gorzkowski, który zadecydował o ataku na wojska austriackie obecne w Krakowie, a wezwane na prośbę, (obawiających się nastrojów rewolucyjnych), bogatych kupców i arystokracji. Uderzenie nastąpiło w nocy z 19 na 20 lutego i jego celem zostały siedziby załóg wojska zaborcy. Walki rozgorzały w całym okręgu, gdzie za broń chwycili chłopi, górnicy, hutnicy i wyrobnicy, zmuszając wroga do wycofania się. Niebawem Kraków był wolny, a 22.II. utworzył się Rząd Narodowy na czele z Janem Tyssowskim, który wydał Manifest do całego narodu wzywając go pod broń. Manifest znosił przy okazji przywileje stanowe i oddawał chłopom ich ziemie na własność. Drugim "duchowym" przywódcą powstania był Edward Dembowski, odpowiedzialny za bunt górników w kopalni w Wieliczce. Po przybyciu do Krakowa stał się faktycznym kierownikiem powstania.

Wtedy też wydane zostały kolejne dekrety ułatwiające reformy społeczne i propagujące powstanie poza Krakowem. W końcu Dembowski wpadł na "genialny" pomysł zorganizowania procesji, tak by ostatecznie przekonać ludność do walki. Już na przedmieściach Krakowa Pochód został zaatakowany przez wojska Austriackie, a sam "wódz" zginął. Tyssowski został zmuszony do poddania miasta - powstanie upadło, a Wolne miasto Kraków przestało być "wolne". Ofiarą aresztowań padło ponad 1200, biorących udział w powstaniu, osób. Tymczasem w Galicji nadal trwał bunt chłopski, a jego centrum stanowił obwód Tarnowski. Austriacy przystąpili do szeroko zakrojonej akcji pacyfikacyjnej, która rozwiała szybko nadzieje chłopów na jakiekolwiek gwarancje ze strony cesarza i w końcu powstrzymała powstanie. Nie miało to jednak większego znaczenia - spełniło ono swoją rolę, odwróciło uwagę chłopów od naprawdę ważnej kwestii - działań prowadzących do odzyskania niepodległości.

Powstanie krakowskie stanowiło jedynie preludium do licznych wystąpień na ziemiach polskich, zaliczanych do międzynarodowego zrywu w walce o wolność i swobody obywatelskie - Wiośnie Ludów. Jeszcze raz nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości odżyły. Wielu Polaków dało się zwieść hasłom proklamowanym przez pruską burżuazję, która głosiła chęć walki z caratem. Na wieść o rewolucji w Niemczech, Francji i Austrii ruch wyzwoleńczy ogarnął także Wielkopolskę. Spontanicznie tworzyły się oddziały chłopskie, gotowe do walki z zaborcą. Natomiast w Poznaniu powstał Komitet Narodowy w skład którego weszli między innymi W. Stefański i J. Krotowski. Komitet, w przeciwieństwie do mas, był zdania, iż Berlin uzna niepodległość Polski na drodze pokojowych rokowań. Jednakże zapewnienia rządu pruskiego o przychylności sprawie polskiej były wykalkulowane na "uśpienie" rewolucyjnych zapędów Polaków.

Przy pierwszej sposobności Prusy wydały antypolską proklamacje, zagarniając część ziem Wielkopolski i jednocześnie przypuściły atak na resztki polskich oddziałów. Dość duży zasięg osiągnęły również walki na Śląsku, Mazurach i Pomorzu Gdańskim gdzie domagano się swobód obywatelskich, oraz polskich szkół i wprowadzenia języka polskiego do urzędów i sądów. Wynikiem tego zrywu było uwłaszczenie chłopów i wprowadzenie posłów polskich do parlamentu wiedeńskiego. Wiosna ludów nie wywarła wielkiego wpływu na los Polaków w Królestwie Polskim. Dopiero następny zryw narodowy miał olbrzymie znaczenie dla ziem polskich w zaborze rosyjskim. Było to powstanie styczniowe.

Po przegranej wojnie krymskiej, carat musiał pójść na pewne ustępstwa w kwestii Kongresówki. Car przeprowadził reformy, a także ogłosił amnestię dla więźniów politycznych. Założył też Akademie Medyko-Chirurgiczną w Warszawie i zgodził się na wybór rad miejskich, powiatowych i gubernialnych.

W tym też czasie przed Polakami stanęły dwie drogi wyboru, albo współpraca z carem, albo z rosyjskim ruchem rewolucyjnym. Klasy posiadające opowiedziały się za pierwszym wyjściem, które mogło przynieść z sobą zelżenie terroru rosyjskiego a w mglistej przyszłości nawet reformy polityczne. Decyzję swoją argumentowały potrzebą zjednoczenia wysiłków wszystkich warstw społecznych i "oświecenia" ludu. Była to jednak tylko polityka zachowawcza sprzyjająca własnym interesom warstwy wyższej. Dlatego też myśl o powstaniu zrodziła się wśród inteligencji i pochwycona została przez młodzież akademicką, która zaczęła tworzyć koła samokształcenia by podtrzymać świadomość narodową.

Już w roku 1860 kółka te zaczęły organizować manifestacje na których śpiewano patriotyczne pieśni, a w latach 1861 - 1662 dochodzi do pierwszych starć zbrojnych z wojskiem. Powstały dwie przeciwstawne organizację - "czerwoni" (,którzy rozpoczęli agitację wśród warszawskich robotników i rzemieślników) i "biali" (, którzy chcieli odłożyć walkę o niepodległość na przyszłość). Czerwoni utworzyli w 1861 r. Komitet Miejski odpowiedzialny, za przygotowanie powstania na ziemiach rozbioru rosyjskiego, który w maju następnego roku przemianowany został na Komitet Centralny Narodowy. Na czele organizacji Białych stanęła Dyrekcja Krajowa.

Z inicjatywy sprzyjającego stronnictwu "białych" A. Wielopolskiego zarządzono brankę do wojska rosyjskiego - było to główną przyczyną przyśpieszenia wybuchu powstania i wyznaczenia jego terminu na 22 stycznia 1863 r. Powstaniem kierował z Warszawy Stefan Bobrowski, Polacy nie posiadali stałej armii, więc zdecydowano się na walkę partyzancką. Wydano specjalne dekrety w których obiecano chłopom uwłaszczenie i 3 morgi ziemi na własność jeśli przyłączą się do powstania. Zaś do narodu rosyjskiego wystosowano odezwę, która głosiła iż powstanie nie jest skierowane przeciwko ludowi rosyjskiemu a jedynie przeciw wspólnemu wrogowi - caratowi. Car podjął wyzwanie i 2.III.1864 roku wydał 4 ukazy na mocy których chłopi z Królestwa Polskiego otrzymywali uprawianą przez siebie ziemie na własność w zamian za opłacanie podatku gruntowego.

W ten sposób carat przeciągnął chłopów do obozu anty-powstańczego. Tymczasem kierownictwo powstania przejął Romuald Traugutt. Zreorganizował on wojsko, tworząc z rozproszonych oddziałów regularne formacje. Od nowa też zajął się pozyskaniem chłopów do celów powstania. Jednakże wojska rosyjskie rozbiły armie powstańcze pod Opatowem, na Lubelszczyźnie i Podlasiu, zaś policja aresztowała przywódców powstania (Traugutt został powieszony). Powstanie styczniowe było ostatnim zrywem narodowym w dobie romantyzmu, teraz rozpoczął się nowy etap w dziejach walki o wyzwolenie Polski.

Podsumowując, w powyższej pracy chciałam możliwie jak najdokładniej przedstawić dzieje walki niepodległościowej narodu polskiego oraz różne postaci, które ta walka przybierała. Nie mogę jednoznacznie ocenić postaw Polaków w tym okresie. Większością z nich kierowały szczytne ideały, a podobno "cel uświęca środki". Z pewnością były lepsze wyjścia z sytuacji niż podejmowanie się organizacji skazanych na niepowodzenie ruchów narodowo-wyzwoleńczych. Wydaje mi się jednak, że sam fakt istnienia kolejnych spisków i ruchów powstańczych ma duży wpływ na kształtowanie postaw patriotycznych współczesnych Polaków.

Do góry