Ocena brak

Pojęcie osoby, pojęcie „ja” - Osoba, byt psychiczny

Autor /Stefan Dodano /03.08.2011

Pojęcie osoby musiało być poddane jeszcze jednej  transformacji, by stać się tym, czym jest teraz od prawie półtora wieku, tzn. kategorią „ja”. Nie jest ono by-najmniej pojęciem pierwotnym, wrodzonym, jasno wyrytym, od Adama i Ewy, w głębi naszej istoty. Niemal aż do dzisiaj kształtuje się ono, wyjaśnia, utożsamia ze znajomością siebie, ze świadomością psychologiczną. Długotrwała praca Kościoła, kościołów, teologów, filozofów scholastycznych, filo-zofów epoki Odrodzenia — tępionych przez Reformację — przyczyniła się do opóź-nienia, stworzyła przeszkody w powstaniu pojęcia, które dzisiaj uważamy za całkowicie jasne.

Mentalność naszych przodków aż do XVII wieku, a nawet do końca XVIII wie-ku była opętana przez pragnienie wyjaśnienia, czy dusza jednostki jest substancją, czy też substancjalność jest jednym z jej atrybutów; czy jest naturą człowieka, czy jest jedną z dwu jego natur; czy jest jedna i nierozłączna, czy też podzielna i rozłączna; czy jest wolna — absolutne źródło działania, czy też jest określona i przykuta przez przeznaczenie do innych celów. Pytano się z niepokojem, skąd pochodzi, kto ją stworzył i kto nią rządzi. [...] Problem osoby, która jest tylko  świadomością, znalazł rozwiązanie nie u kartezjańczyków, lecz w innym  środowisku. Trudno przecenić znaczenie sekt religijnych w XVII i XVIII wieku dla ukształtowania myśli politycznej i filozoficznej.

One właśnie postawiły kwestię wolności indywidualnej,  świadomości indywidualnej, prawa do bezpośredniego porozumienia, bezpośredniej  łączności z Bogiem, prawa do bycia swoim własnym kapłanem, do posiadania Boga wewnętrznego. Idee braci mo-rawskich, purytanów, wesleyanów, pietystów sformowały podstawę, na której oparło się pojęcie: osoba — ja, ja — świadomość, a to właśnie jest zasadnicza kategoria. Stało się to niezbyt dawno temu. Potrzeba było Hume'a, który zrewolucjonizował wszystko (po Berkeleyu, który zapoczątkował), aby zostało powiedziane, że w duszy są zawarte tylko stany  świadomości, „percepcje”. Hume jednak zawahał się przed użyciem pojęcia „ja” jako podstawowej kategorii świadomości. [...]

Dopiero u Kanta pojęcie to otrzymało precyzyjną formę. [...] Kant postawił — nie rozwiązując jej — kwestię „ja”, das Ich, jako kategorii. Fichte był tym, który odpowiedział,  że każdy fakt  świadomości jest faktem „ja”, i który stworzył naukę i działania dotyczące „ja”. Już Kant ze świadomości indywidual-nej, ze  świętego charakteru osoby ludzkiej uczynił warunek Rozumu Praktycznego. Fichte uczynił z niej nie tylko kategorię „ja”, także warunek świadomości i nauki, wa-runek Czystego Rozumu. Odtąd rewolucja w umysłach już się stała, każdy z nas ma swoje „ja”, echo Deklara-cji Praw, które poprzedziły Kanta i Fichtego.

Do góry