Ocena brak

Pogrzeb Józefa Piłsudskiego

Autor /Rearpypeelime Dodano /17.05.2005

Pogrzeb Marszałka Józefa Piłsudskiego

Niewiele dziś mamy znaczących postaci, które zachowały status bohatera narodowego, a jednocześnie wciąż budzą tyle kontrowersji i emocji, co Józef Piłsudski. Co zrozumiałe śmierć człowieka uważanego, za głównego twórcę niepodległego Państwa Polskiego, za życia owianego legendą: białą przez ludzi, którzy go podziwiali i czarną, tworzoną przez ,,endecką'' i później komunistyczną opozycję, wywołało wstrząs i liczne reperkusje w zakresie zarówno wielkiej polityki międzynarodowej, jak też miało bezpośrednie przełożenie na nastrój w społeczeństwie polskim. Pogrzeb Marszałka był wielką manifestacją narodową i żałobną całego społeczeństwa. Ceremonia pogrzebowa była wielkim, ostatnim hołdem złożonym wielkiej postaci Rzeczypospolitej. Ciało Piłsudskiego spoczęło w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu, dołączając do panteonu największych narodowych bohaterów – Tadeusza Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Miejsce pochówku, w którym znajdują się groby królewskie było wyrazem największego szacunku i uznaniem jego olbrzymich i niepodważalnych zasług dla ojczyzny.
W krakowskim „Czasie” o śmierci Marszałka poinformowano następnego dnia po jego zgonie czyli 13 maja oraz opublikowane zostało orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jak donosił ten dziennik o godzinie 12.15 w nocy Prezydent Ignacy Mościcki przybył do Belwederu, aby oddać hołd zmarłemu Marszałkowi. Ale jeszcze przed tym wydarzeniem odbył się szereg spotkań najwyższych dostojników państwowych, m.in. zebrała się rada gabinetowa . Również tego samego dnia, ale w mniej podniosłym charakterze, o zgonie Marszałka ukazała się publikacja w „Głosie Narodu”. W odróżnieniu od prasy lewicowej ta gazeta zamieściła relatywnie skromną informację oraz jedno zdjęcie Piłsudskiego z ostatnich miesięcy jego życia (natomiast prasa sanacyjna zamieszczała całe galerie zdjęć począwszy od lat młodości po kres jego życia). Z kolei w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” o tym doniosłym fakcie napisano dopiero w środę 15 maja 1935 roku. Całą pierwszą stronę zajął portret zmarłego oraz następująca informacja: „W niedzielę, dnia 12 maja 1935 roku o godzinie 8 minut 45 wieczorem zmarł w Warszawie w Belwederze Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski , Twórca Odrodzonej Rzeczypospolitej, Naczelnik Państwa i Wódz Naczelny”. Publikacja ta ukazała się co prawda późno w porównaniu z innymi dziennikami, ale zawierała kompletne i gruntowne informacje dotyczące wszystkich spraw bieżących związanych ze śmiercią Józefa Piłsudskiego. W tym wydaniu znalazły się między innymi szczegółowa biografia, galeria zdjęć, artykuły przybliżające postać Marszałka, kondolencje przywódców innych państw, zarządzenia administracyjne dotyczące uregulowania spraw bieżących np. wprowadzenia żałoby narodowej, mianowania Edwarda Rydza – Śmigłego Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych, pierwsze ustalenia na temat ceremonii pogrzebowej .
Istotną kwestią stało się miejsce złożenia ciała marszałka. Już 13 maja pod przewodnictwem Sławka odbyła się narada nad sprawami związanymi z uroczystościami pogrzebowymi, w której uczestniczyli przedstawiciele rządu, duchowieństwa, wojska i protokołu dyplomatycznego. Tego samego dnia odbyła się także narada sfer duchownych w pałacu arcybiskupim . „Ilustrowany Kuryer Codzienny” wyrażając wolę znacznej części Narodu polskiego zatytułował jeden ze swoich artykułów „Niech spocznie na Wawelu”, w którym pisał: „Miljony Polaków, którzy kochając gorąco Wielkiego Zmarłego i widząc w Nim ucieleśnienie największych narodowych tęsknot, pragnień i ideałów, pragną by proch Wskrzesiciela państwa po wieczne czasy spoczywały na Wawelu, tam gdzie spoczywają zwłoki królów i wieszczów narodu.” W podobnym tonie pisał krakowski „Czas” nawiązując do pogrzebu innego wielkiego Polaka, narodowego wieszcza, Adama Mickiewicza, którego prochy złożono w krypcie wawelskiej w roku 1891. Jednoznacznie zasugerował, że Piłsudski swoją postawą i działalnością kontynuował chlubne tradycje największych narodowych bohaterów, za co zasługuje na najwyższe honory. Cyt. „Pogrzeb Marszałka na Wawelu utrwala wielką i piękną tradycję uważania Krakowa i Wawelu za największą sanktuarium narodowe, za duchową stolicę Polski, za skarbnicę i piastuna największych narodowych pamiątek.” „Głos Narodu” twierdził, że miejsce pochówku zostało przesądzone przez Piłsudskiego, który już za życia ustalił, gdzie ma być pochowany, a także napisano (podobnie jak w pozostałych gazetach) o życzeniu Piłsudskiego, który swój mózg ofiarował nauce, natomiast serce miało zostać pochowane u stóp grobu jego matki w Wilnie . Ponadto „Głos Narodu” donosił o pozostawionym przez Marszałka publicznym testamencie, o którym w kołach politycznych uważano, że oprócz ogólnych wskazań wymienione są nazwiska tych, których uważa za powołanych do objęcia po nim spuścizny . Oficjalnie zgodę na pochowanie Józefa Piłsudskiego w krypcie katedralnej w grobach królewskich wyraził ks. metropolita Adam Sapieha podczas rozmowy z gen. Wieniawą – Długoszewskim. Z kolei w prezydium Rady ministrów odbywały się nieustanne narady nad programem uroczystości pogrzebowych w Warszawie, Krakowie i Wilnie. Obradował nad tym komitet międzyministerialny pod przewodnictwem wiceministra Siedleckiego. W samym Krakowie już we wtorek na ratuszu odbyło się zebranie zarządu miejskiego z udziałem wszystkich naczelników wydziałów i przedstawicieli obywatelstwa krakowskiego. Na zebraniu tym omawiane były niektóre szczegóły programu pogrzebowego, a także utworzono cztery sekcje, które miały zając się organizacją ceremonii: porządkową, kwaterunkową, wyżywieniową oraz dekoracyjną i oświetleniową .
Począwszy od 15 maja pojawiały się informacje na temat przebiegu uroczystości żałobnych w stolicy, a potem w Krakowie. Swoją obecność na uroczystościach zapowiedziało wielu zagranicznych gości m.in. francuski marszałek Petain i minister Laval, premier pruski Goering i książe rumuński Mikołaj Początkowo ciało zmarłego zostało wystawione w Belwederze dla rodziny, delegacji wszystkich formacji wojskowych oraz dla osobistych przyjaciół i współpracowników. Mimo to 15 maja tysiące ludzi szło Alejami Ujazdowskimi do Belwederu i od czasu do czasu drobne grupki osób, przeważnie dzieci, dopuszczane były do pałacu w Belwederze. Aczkolwiek rozważano, aby zwłoki Józefa Piłsudskiego zostały wystawione na widok publiczny. W grę wchodziły trzy miejsca: katedra św. Jana, Zamek Królewski i Plac Marszałka Piłsudskiego. Ostatecznie zdecydowano się na katedrę . Opublikowano także szeroki program uroczystości żałobnych. W środę o godzinie 20 przed Belweder zajechała laweta armatnia zaprzężona w 6 białych koni, w celu przewiezienia trumny ze zwłokami Marszałka do katedry św. Jana. W pochodzie, który uformował się za orszakiem żałobnym wzięli udział przedstawiciele władz, wojska, Kościoła, kultury, nauki i sztuki, a także tysiące zwykłych obywateli. W katedrze trumnę ustawiono na wysokim katafalku oświetlonym świecami. Nad trumną u stropu katedry zawieszono wielką srebrną koronę utworzoną z orłów. Szczyt korony zdobił srebrny krzyż. Przy zwłokach straż honorową pełnili generałowie . Przez całą noc ze środy na czwartek, cały dzień i noc z czwartku na piątek, mieszkańcy stolicy po raz ostatni mieli możliwość ujrzeć Wodza Narodu. Równocześnie wytyczono trasę konduktu pogrzebowego z katedry św. Jana na Pola Mokotowskie, na których miała się odbyć defilada wojskowa .
Po zakończeniu nabożeństwa w katedrze około godziny 12.00 w całej Warszawie rozległy się dzwony, przed świątynią ustawiły się kordony wojska, zajechała laweta, zaś trumnę na niej wynieśli i złożyli ministrowie. Mimo niesprzyjającej aury, wzdłuż trasy pochodu zgromadziły się wielotysięczne tłumy. W oknach paliły się świece i wystawione były portrety Marszałka. Na czele wojskowego orszaku idącego przed trumną jechał gen. Orlicz – Dreszer. Wielotysięczny pochód w drodze na Pola Mokotowskie przeszedł ulicami Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Alejami Ujazdowskimi, 6-go sierpnia i Topolową, zaś defilada wojskowa była dowodem wierności i żołnierskiego oddania dla Naczelnego Wodza. Jako pierwsi przedefilowali ukochani przez niego piechurzy, potem Korpus Ochrony Pogranicza, marynarka, lotnictwo (przelot 60 samolotów w równym szyku), kawaleria prowadzona osobiście przez gen. Wieniawę – Długoszowskiego, na końcu zaś artyleria i czołgi . Kiedy pochód żałobny przechodził wzdłuż Nowego Świata, w stronę Pól Mokotowskich, wynikła w pewnym momencie wśród zgromadzonego na chodnikach tłumu chwilowa panika – z nieustalonych początkowo przyczyn tłum przerwał kordon rzucając się na jezdnię, panika udzieliła się momentalnie tłumom, powstał szalony ścisk, rozległy się krzyki. Popłoch jednak minął równie szybko jak powstał. W tych miejscach, gdzie porządek utrzymywało wojsko, kordon nie został przerwany. Jak się potem okazało panikę wywołało załamanie się drabiny malarskiej, zbytnio obciążonej ludźmi. Trzy osoby zostały poturbowane . Obrazuje to ogromną chęć uczestnictwa mieszkańców stolicy w ostatniej drodze Józefa Piłsudskiego. Po defiladzie ciało Piłsudskiego zostało przewiezione na Okęcie i pociągu żałobnym wyruszyło o 19.30 do Krakowa. Przez całą trasę pociągu ustawione były wzdłuż toru kolejowego delegacje wielu organizacji i ludności. Pociąg celowo jechał bardzo wolno i zatrzymał się na kilku stacjach, aby umożliwić zebranym tłumom możliwość pożegnania wybitnego Polaka .
Nastrój w Krakowie w noc przedsobotnią był niezwykle poważny i uroczysty. Całe miasto zastygło w oczekiwaniu na przyjazd żałobnego pociągu. Na ulicach panowała cisza i skupienie. Ze wszystkich gmachów powiewały wielkie żałobne chorągwie. Ze starej wieży ratuszowej przy Sukiennicach powiewała do samej ziemi olbrzymia chorągiew żałobna z wielkim stylizowanym orłem strzeleckim, podobnie jak z wieży Mariackiej. U podnóży pierwszej wieży wawelskiej przy tzw. podwawelskim barbakanie wielkie strzeliste wieże były przybrane orłami strzeleckimi i okolone barwami orderu Virtuti Militari. Od rana płonęły lampy spowite kirem. Do Krakowa ściągnęły tłumy ludzi, których liczbę szacowało się na 250 tysięcy („Głos Narodu” mówił o 150 tysiącach ). Przez całą noc tłumy uczestników uroczystości pogrzebowych ustawiały się wzdłuż trasy, którą postępował kondukt pogrzebowy. Wzdłuż trasy stanął także szpaler oddziałów wojskowych. „Glos Narodu” uznał organizację zarówno cywilną jak i wojskową za imponującą. Przybyło także 150 korespondentów prasy zagranicznej, w tym przedstawiciele największych agencji prasowych świata
Od godziny 6 rano plac kolejowy zaczął się wypełniać reprezentantami władz, instytucji, delegacjami i wojskiem. Godzinę później zaczęło gromadzić się duchowieństwo, zaś parę minut po godzinie 7 na dworzec przybył pociągiem Pan Prezydent Ignacy Mościcki i członkowie rządu, którzy udali się następnie do salonu recepcyjnego i tam oczekiwali przeszło godzinę na przybycie pociągu ze zwłokami Marszałka Piłsudskiego. Pociąg ten przybył na dworzec krakowski o godzinie 8.30 i przyjechała nim również najbliższa rodzina Zmarłego. Od tego momentu można mówić o formalnym rozpoczęciu uroczystości pogrzebowych w Krakowie.
Jako pierwsi trumnę podnieśli z platformy szwoleżerowie z pierwszego pułku im. Marszałka Piłsudskiego, a następnie przekazali ja na barki generałów(ośmiu generałów niosło trumnę, natomiast sześciu pełniło z obu stron wartę generalska). W chwili znoszenia trumny ze zwłokami na lawetę zaprzężoną w sześć czarnych koni rozbrzmiewać zaczął Dzwon Zygmunta. Orszak żałobny prowadzony był przez szpalery sztandarów pułkowych oraz oddziały maszerującego wojska w pełnym uzbrojeniu polowym, za nimi maszerowali żołnierze z wieńcami, wśród których szczególna uwagę zwracały wielkie wieńce od kanclerza Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera, prezydenta Czechosłowacji Tomasza Massaryka i premiera Włoch Benito Mussoliniego, na końcu niesiony był wieniec od Prezydenta RP. Za oddziałami wojskowymi podążał długi sznur duchownych, m.in. ks. metropolita Sapieha w otoczeniu książąt Kościoła. Obecni byli ks. ks. Biskupi: Lisowski, Jasiński, Kubina, Tawlina, Kocylowski, Rospond i Bromchoszcz. Pierwszymi osobami, które szły tuż za trumną była najbliższa rodzina, za nią delegacja ziemi wileńskiej, która niosła w szkatule ziemię z grobu Matki Zmarłego. Następnie w otoczeniu świty postępował Prezydent RP, po nim zaś reprezentacje państw. W pierwszym szeregu zwracali powszechna uwagę reprezentanci Niemiec: min. Goering i ambasador von Moltke. Reprezentanci Francji marsz. Petain i min. Laval szli pośrodku grupy korpusu dyplomatycznego, który składał się z około 200 osób, miedzy innymi Anglię reprezentował marsz. Earl of Cavan, Ligę Narodów sekretarz gen. Azcarate, z Włoch zaś przybył gen. Grazielli. Następną grupę żałobnego konduktu stanowił rząd RP z premierem Sławkiem na czele. Za nim kroczyli marszałkowie Sejmu i Senatu, byli premierzy i wyżsi urzędnicy państwowi, za którymi w zwartych szeregach kroczyła generalicja Wojska Polskiego. Następną grupę kroczącą w żałobnym kondukcie stanowili reprezentanci nauki, którą otwierały delegacje Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Literatury, za nimi podążali rektorzy uniwersytetów innych szkół wyższych, otoczeni przez liczne grono profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego ubranych w togi. W orszaku żałobnym bardzo liczną grupę stanowił korpus oficerski, który zamykał tę cześć konduktu, która weszła do katedry wawelskiej. Dalsze grupy przedefilowały jedynie przed katedrą. Były to między innymi delegacje sądów krakowskich i prokuratury, policji, posłów i senatorów, reprezentacje organizacji społecznych, liczne organizacje młodzieży, Związek Marynarzy, powstańcy śląscy .
Po opuszczeniu placu kolejowego żałobny pochód przesuwał się powoli wśród szpalerów milczących, posępnych tłumów ulicami Basztową i Dunajewskiego. We wszystkich oknach wywieszone były flagi narodowe i czarne sztandary żałobne oraz paliły się znicze. Następnie pochód skręcił w ulicę Szczepańską i skierował się w kierunku Rynku, na którym czekały już wielotysięczne tłumy, a w oknach sklepów i mieszkań paliły się świece. Gdy kondukt znalazł się u wylotu ulicy Szczepańskiej z wieży Mariackiej rozległ się hejnał. Kondukt posuwał się po rynku wzdłuż linii A-B, kościoła Najświętszej Marii Panny i Ratusza, zaś towarzyszyło temu bicie dzwonów okolicznych kościołów, w tym Dzwonu Zygmunta. Pochód opuścił rynek ulicą Wiślaną, a następnie ulicą Straszewskiego skierował się ku Wawelowi spowitemu we flagi żałobne. Na stokach Wawelu zgromadziły się masy ludzkie, mnóstwo delegacji ludności włościańskiej w strojach ludowych oraz delegacje zagraniczne i niezliczone poczty sztandarowe, po raz kolejny odezwał się Dzwon Zygmunta . Czoło konduktu dotarło na Wawel około godziny 10.30, zaś laweta z trumną około piętnastu minut później. W momencie, gdy przekroczyła bramę główną katedry wawelskiej, Pan Prezydent wszedł na trybunę ustawioną u wejścia do katedry i wygłosił jedyne na pogrzebie uroczyste przemówienie, w którym oddał publicznie hołd czynom i postaci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Dał w nim także wyraz wielkiego dziedzictwa, które zmarły pozostawił po sobie . Po przemówieniu Pana Prezydenta ks. metropolita Sapieha wprowadził zwłoki marszałka Piłsudskiego do katedry, wokół wejścia której ustawił się na baczność szereg generałów. Oficerowie zdjęli trumnę z lawety i przekazali ją na barki generałów, którzy uroczyście i powoli wnieśli trumnę do katedry i ustawili ją na katafalku wzniesionym w środku świątyni przed konfesją św. Władysława. Tuż za trumną miejsce zajęła rodzina Zmarłego, m.in. pani marszałkowa Piłsudska na specjalnym fotelu za katafalkiem, obok zasiadły córki i bracia. Po lewej stronie ołtarza zajął miejsce Prezydent, w stallach po prawej stronie zasiedli duchowni, po lewej zaś ministrowie z premierem Sławkiem na czele i marszałkowie obu izb parlamentu. Po środku prezbiterium zajęli miejsce przedstawiciele państw obcych, korpus dyplomatyczny i generalicja. Dalszą część świątyni wypełnił korpus oficerski i różne delegacje .
Kiedy wszyscy zgromadzeni w świątyni uczestnicy zajęli swoje miejsca, ks. metropolita Sapieha przystąpił do celebrowania Sumy pontyfikalnej w asyście licznego duchowieństwa oraz wśród śpiewów żałobnych wykonywanych przez chór „Echo”. Po Sumie biskup greko – katolicki, ks. Kocułowski, odprawił w otoczeniu duchowieństwa greko - katolickiego kondukt (Panichide). Po kondukcie ks. metropolita odprawił „Qaetrum Doloris” . Po zakończeniu modłów, wśród szpaleru utworzonego przez korpus oficerski, do krypty św. Leonarda przeszli księża biskupi. W tym momencie rozległ się po raz kolejny tego dnia Dzwon Zygmunta. Najwyżsi rangą generałowie z Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych gen. Rydzem – Śmigłym zdjęli trumnę z katafalku i wzięli ją na ramiona, niosąc wśród ogólnej ciszy do krypty. Żałobny orszak poprzedzało wyższe duchowieństwo. Następnie kroczył gen. Dreszer. Ceremonii składania trumny do krypty towarzyszyły dźwięki werbli, armaty ustawione na wałach wawelskich oddały salwę 101 strzałów, równocześnie przed katedrą rozległa się melodia hymnu narodowego, a po niej pieśń „Pierwsza Brygada”. Ustawione pod katedrą poczty sztandarowe pochyliły sztandary ku ziemi, a wielotysięczne tłumy zgromadzone na wawelskich wałach i w okolicznych ulicach zamarły w ciszy i skupieniu. Z daleka rozległy się fabryczne syreny . Za trumną niesioną przez generałów kroczyła najbliższa rodzina Zmarłego, Prezydent RP wraz z małżonką i córką, premier Sławek, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz najwyżsi rangą generałowie. W następnej grupie do krypty wchodzili byli premierzy, ministrowie, najwyżsi urzędnicy państwowi. Trumnę marszałka została ustawiona obok drugiej trumny srebrnej. Po odprawieniu modłów przez księży biskupów z ks. metropolitą Sapiehą na czele i oddania hołdu Marszałkowi przez obecnych, wszyscy opuścili kryptę. Kiedy zebrani wyszli z katedry po zakończonej ceremonii zagraniczni przedstawiciele przystąpili do składania kondolencji najbliższym zmarłemu osobom .
Przez wiele dni po tym doniosłym wydarzeniu nie cichły echa pogrzebu Marszałka. Było szeroko komentowane w prasie zarówno krajowej jak i światowej. W Genewie 20 maja otwarto Nadzwyczajną Sesję Zgromadzenia Ligi Narodów. Urzędujący ówcześnie prezes Rady Ligi Narodów, komisarz spraw zagranicznych ZSRR M. Litwinow w swoim przemówieniu oddał hołd Marszałkowi Piłsudskiemu, a na wniosek przewodniczącego uczczono pamięć zmarłego chwilą milczenia . Po zakończeniu uroczystości pogrzebowych Polskie Radio przerwało pracę na znak żałoby i wznowiło ją dopiero w poniedziałek rano. Z inicjatywy Związku Producentów Filmów Krótkometrażowych nakręcono wielki film z uroczystości pogrzebowych Marszałka Piłsudskiego. Do akcji przyłączyli się wszyscy filmowcy polscy, a nad całokształtem czuwała naczelna Rada Przemysłu Filmowego w Polsce. Powstały film dokumentalny wszystkie kina RP wyświetlały bezpłatnie . Już w niedzielę opuściło Kraków większość zagranicznych gości obecnych na pogrzebie. Wyjątkowo został marszałek Petain, który zwiedzał Kraków .
Śmierć głównej postaci sceny politycznej, która przez cały okres swojego życia w II RP wywierała wiodący wpływ na sprawy państwowe, co nietypowe nie wywołała gwałtownych przemian w obozie rządzącym. Dało się nawet zauważyć pewne jego scementowanie i kontynuację dotychczasowych celów nakreślonych za życia Marszałka. Powszechnie zaakceptowano Rydza – Śmigłego jako jego wojskowego spadkobiercę. Jednak następne lata toczyły się pod znakiem przesadnego gloryfikowania i idealizowania postaci Józefa Piłsudkiego, wybielania ciemnych stron jego historii (np. obóz w Berezie Kartuskiej lub proces brzeski), a nawet można rzec tworzenia kultu wodza (choć oczywiście nie osiągnął on takich rozmiarów jak kult Stalina w ZSRR czy Hitlera w Niemczech). Zaczął się okres tworzenia niekontrolowanej legendy wokół jego osoby, masowego stawiania pomników, nazywania jego imieniem ulic, szkół, szpitali i innych budynków użytku publicznego, pisania hagiograficznych biografii. Odwrotnie od zamierzonych celów było to krzywdzące, gdyż sam Piłsudski nigdy nie zabiegał o żadne zaszczyty. Skupiając się jednak na samym pogrzebie, była to największa manifestacja patriotyczna w historii II RP, zaś osoba Marszałka uosabiała dla milionów Polaków istotę wolnego, suwerennego i niepodległego państwa polskiego.

Podobne prace

Do góry