Ocena brak

Poezja wobec rewolucji - „Nierówny rachunek w trupach”

Autor /Edek55 Dodano /29.04.2011

Największą ostrożność (wręcz delikatność) wykazywał w tym obszarze tematycznym Bro-niewski: poeta, którego uznaje się za postać sztandarową w dziejach polskiej liryki rewolu-cyjnej. Często narzędziem rewolucyjnego odwetu jest w świecie jego wierszy nie bomba czynóż, lecz słowo. Burżuazyjne państwo zabija naprawdę, rewolucjonista walczy wierszem.„Niech nasze słowa padną jak salwy w ulice śródmieścia, niech odegrzmią echem w dzielni-cach fabrycznych” – pisali autorzy Trzech salw. Ta patetyczna metafora rewolucji powtarzasię w wielu wariantach. Czytamy w wierszu Poezja:

Trzeba pieśnią bić aż do śmierci,

trzeba głuszyć w ciemnościach syk węży.

Zauważmy: bić pieśnią – nie kolbą; głuszyć syk węży – nie jęki  zabijanych ludzi. GdyBroniewski w końcu decydował się na obraz egzekucji dokonanej przez rewolucjonistów,poprzedzały to staranne przygotowania, by czytelnik nie miał wątpliwości, iż krwi robotniczejprzelano nieporównanie więcej i rachunek śmierci pozostaje wciąż daleki od wyrównania.

„Nierówny rachunek w trupach” (Komuna Paryska) – to, dość makabryczne, powiedzenietrafnie oddaje istotę  c h w y t u  s t a t y s t y c z n e g o, służącego w wierszach Broniewskie-go moralnej osłonie opisu śmierci wroga. W Komunie Paryskiej przedstawia długo i dokład-nie bestialski aparat przemocy, generałów „pachnących mordem” oraz posłuszne ich rozka-zom „chmary żołdactwa” („Żołnierze posłuszni i tępi / stawiają pod mur po dziesięciu”), po-kazuje – w różnych ujęciach, wielokrotnie – ginące jednostki, przyjmujące swój los godnie,gdy nie starcza sił i pozostaje przemienienie ofiary krwi w symbol zwycięstwa komuny.

Pożary, pożary, pożary

i w dymie pożarów wystrzały.

Konając, nie podda się Paryż

skrwawiony, straszliwy, wspaniały.

Dopiero na tym tle, na prawach wyjątku od reguły, Broniewski cyduje się na taką oto scenę:

A skoro trzeba umierać,

gdy nie ma ratunku znikąd,

za śmierć Derlescluze’a, Milliére’a

postawi pod mur zakładników:

bankiera, arcybiskupa,

jezuitów, żandarmów, szpiegów...

Nierówny rachunek w trupach:

czterdziestu ośmiu w szeregu.

Odbiorca poezji rewolucyjnej powinien był sam dojść do wniosku, iż wybaczenie nie jestmożliwe, a rachunek ofiar pozostaje wciąż do wyrównania.

Podobne prace

Do góry