Ocena brak

Poezja wobec rewolucji - Jak pokazać „dzień zapłaty”?

Autor /Edek55 Dodano /29.04.2011

Poezja rewolucyjna to specyficzna odmiana  l i t e r a t u r y  t y r t e j s k i e j. Do literaturytyrtejskiej – towarzyszącej walce zbrojnej – należała epika rycerska, folklor powstańczy,sienkiewiczowska proza historyczna itp. Dawni autorzy dzieł sławiących trud bitewny niemieli oporów w ukazywaniu fizycznej likwidacji wroga. Literatura tyrtejska uczyła radości zpowodu zwycięstwa nad Obcym: najeźdźcą, zaborcą. Jego śmierć na polu bitwy przedstawia-no jako zasłużoną karę, triumf sprawiedliwości: tu autor nie musiał unikać szczegółowego,nieraz naturalistycznego opisu unicestwienia wroga. Sytuacja poezji rewolucyjnej okazała siębardziej złożona. Obraz rewolucji to obraz wojny domowej, bratobójczej, w której zostajenienawiścią podzielony naród, zwaśnione rody, rozbite rodziny, zantagonizowane przyjaźnie imiłości.

Jak pokazać piękno „dnia zapłaty”? Jak zachęcić do rewolucji –  czyli do zabijania? Czytak jak poeta ukraiński, Pawło Tyczyna, który uwalniał rewolucjonistę od wszelkich skrupu-łów: „Niech tam sobie jak chcą: / odchodzą od zmysłów, konają. Nam trzeba robić swoje. /Wszystkich panów do jednej jamy, / burżujów za burżujami, / będziem, będziem bić, / bę-dziem, będziem bić.” (Cytuję w przekładzie filologicznym.) Lub może tak jak WłodzimierzMajakowski w poemacie 150 000 000 należało ukrywać rzeź w przebraniu baśniowym? Pro-stolinijny, cyniczny wariant Tyczyny był dla naszej liryki rewolucyjnej nie do przyjęcia. Zbytwielką rolę odgrywał w niej kompleks polski: rodowód zranionego patriotyzmu.

Ponadto po-eci wiedzieli, iż ginący w walce bratobójczej – budzą współczucie. Autocenzura oraz taktykaagitacyjna ograniczały realizm obrazów egzekucyjnych tam, gdzie powinna była triumfowaćidea.Jeżeli obraz krzywdy robotniczej był u wszystkich interesujących nas poetów niemalidentyczny, to sposoby mówienia o niszczeniu wroga klasowego różnicowały się. Każdy au-tor miał własny projekt wizji „dnia zapłaty”. Jasieński – jak na futurystę przystało – był naj-odważniejszy. Oto fragment jego Śpiewu maszynistów (dedykowanego „robotnikom warsza-wy i łodzi, czyje uśmiechy zawsze oślepiają”) z poematu Pieśń o głodzie:

Świat postawiony pod ścianę, jak mały, blady człowieczek,

mrugał bezradnie oczkami, gdy kolbyśmy wznieśli do ramion.

Płakał zmartwiony Chrystus o dusze swoich owieczek,

gdy salwą gruchnęły lufy i śnieg się krwią poplamił.

Na taką odwagę, z jaką spotykamy się w Pieśni o głodzie, pozwalała Jasieńskiemu auraskandalu otaczająca futuryzm. Słów futurysty nie brano dosłownie. (Podobnie czytelnicyMajakowskiego nie traktowali serio jego „wyznania” w jednym z wczesnych wierszy: „lubiępatrzeć, jak umierają dzieci”). Futurystyczna umowność dawała egzekucyjnym wizjom – alibiliterackie.

Niemal wszystkie przedstawienia „dnia zapłaty” w polskiej poezji rewolucyjnej są niepeł-ne, zamaskowane, wzięte w cudzysłów, przeniesione w jakiś wymiar bezpieczny: patetycznego hasła, stylizacji archaicznej czy ludowej, metafory, alegorii. Rzeź galicyjską przedstawiłJasieński w Słowie o Jakubie Szeli jak szalony, krwawy taniec. Potęgując ekspresję – osłabiałnaturalistyczny efekt, gdy na przykład do opowieści o uciekającym przed samosądem szlach-cicu włączał chwyt instrumentacyjny w stylu „słów na wolności”

Szedł śnieg. Brał mróz.

Biegł zbieg. W mróz wrósł.

Z ust krew – as kier.

Znad drew mgła skier.

Słowo „zbieg” było tu bardziej echem akustycznym słowa „biegł”, bardziej elementemrytmu wyrazów jednosylabowych niż imieniemczłowieka czy zapisem jego przerażenia.Najważniejsze zadanie artystyczne poezji rewolucyjnej: przedstawić śmierć wroga tak, jakgdyby wróg nie był człowiekiem. Umknąć przed realizmem egzekucji.

Wiersze awangardzi-stów obowiązywał tu nie tylko wstyd uczuć, ale i – w s t y d  p r a w d y.Ilekroć Przyboś nawoływał do rewolucji, tyle razy wizerunek człowieka zacierał się woznajmieniach złożonych z pojęć ogólnych, np. „wiem: / stary /  świat / ginie”. Takie oznaj-mienia mogły brzmieć jakże „krwiożerczo”, np. „rzeź wielbię”. Ale towarzyszyły im zazwy-czaj odległe metonimie walki, jej zaledwie ślady czy oznaki w krajobrazie („zadymi bujnatrawa na ruinie” – wszystkie cytaty z Wiosny 1934 Przybosia). Zamiast groźnej, uzbrojonejgromady w Chatach Przybosia zostaje upozowany „rewolucyjnie” (czy „insurekcyjnie”) pej-zaż wiejski:

Każdy dom kosę na sztorc komina nasadził.

To samo w zakończeniu Barykady Czuchnowskiego:

Wtedy runą i w gwiazdy rozgniotą,

rozkruszą bijąc czarną barykadą:

rozpaczne pięści, lamp ulicznych zatopniałe złoto:

gasząc jak reflektor zorzę przeraźliwie bladą.

Podobne prace

Do góry