Ocena brak

Poezja wobec religii - Poezja areligijna

Autor /Edek55 Dodano /29.04.2011

Tym pojęciem należałoby ogarnąć zdecydowaną większość tekstów poetyckich lat dwu-dziestych i trzydziestych. Z reguły liryka areligijna obywała się bez programu. Cechowała ją– neutralność. Jej autorzy nie wtrącali się do sporu o istnienie Boga. Niektórzy uważali, iżspór ten został już rozstrzygnięty (na niekorzyść religii), inni byli zaambarasowani konflikta-mi chwili bieżącej.

Jedni i drudzy rzeczywistość doczesną przedstawiali tak, iż dla jej rozu-mienia ani myśl o Bogu, ani religia nie były potrzebne.M y ś l e n i e  a r e l i g i j n e  p o s z u k i w a ł o  w s p a r c i a  w  n a u c e. Od chwiliproklamacji filozofii pozytywnej między nauką a religią (nauką  a teologią) obowiązywałukład, który można by nazwać – pół żartem, pół serio – „paktem  o nieagresji”. W połowieXIX wieku podzielono strefy wpływów. Nauka miała zajmować się światem dostępnym ro-zumowi i poznaniu empirycznemu, teologia – zgłębiać to, co wykracza poza ludzki rozum iobjawia się w akcie łaski.

Tezy uczonych wymagały dowodów; prawdy wiary każda osobaludzka, obdarzona wolną wolą, mogła przyjąć lub odrzucić. Rozdział między wiedzą a wiarąpowinien był zapobiegać wznowieniu dawnych (tragicznych w skutkach) konfliktów. Mówiącobrazowo: rzymskie Campo di Fiori, miejsce kaźni Giordana Bruna, miało być już teraz tylkoatrakcją turystyczną (targiem jarzyn i kwiatów).Na autorytet nauki powoływały się nurty awangardowe; André Breton (1896 – 1966) za-pewniał czytelników, że proklamowany przez niego  s u r r e a l i z m (n a d r e a l i z m) tonie jest kierunek artystyczny w dotychczasowym rozumieniu, lecz sposób na życie duchowe,w którym znikają granice między nauką a sztuką.

Surrealiści szli za wskazaniami ZygmuntaFreuda (1856 – 1939), wielkiego psychologa i psychiatry, poszerzali tradycyjny repertuargatunków literackich (poemat, powieść) o formy dokumentu psychiatrycznego, takie jak ra-port z krainy snu czy zapis rozmowy z pacjentem pogrążonym w transie hipnotycznym. Tak-że idee Alberta Einsteina (1879 – 1955) rozbudzały wyobraźnię artystów XX wieku (np.Majakowskiego), zmieniały literackie wizje przestrzeni i czasu, nadawały wywiedzionym znauki obrazom świata – areligij – ny wymiar metafizyczny.

Cóż, pisarze nie zawsze wgłębiali się w specjalistyczne perspektywy tej czy innej nauki.Często poprzestawali na skojarzeniach powierzchownych i żartobliwym flircie z nauką.

Przy-puszczam, że jakoś by sobie poradził socjolog z Witkacym i „naukowością” jego Szewców,gdyby musiał rozwikłać informację w podtytule, że to sztuka „naukowa”. Ale już matematykznalazłby się w nie lada kłopocie, gdyby przyszło mu udowodnić, iż dramat tego samego au-tora pt. Gyubal Wahazar jest rzeczywiście (jak głosi podtytuł) dramatem „nie – euklideso-wym”.

Dla nas ważne są również i takie (zabawowe) odniesienia literatury do nauki, świadcząone bowiem o atrakcyjności naukowych obietnic – większej niż obietnice religii.Bardziej wymierne rezultaty – niż próba zastąpienia metafizyki  religijnej metafizyką na-ukową – przynosiła rzecznikom poezji areligijnej  w a l k a  o  j ę z y k. Chodziło o to, by po-ezja XX wieku poszerzała horyzont wyobraźni areligijnej, dokonując stopniowej sekularyza-cji języka potocznego (a w konsekwencji – sekularyzacji świadomości ogółu).

Sekularyzacja (łacińskie  saecularis oznacza świecki) to zjawisko znane od dawna, polegające na wyjęciujakichś wartości, dóbr, struktur czy pojedynczych osób spod wpływów religii i Kościoła.W poezji ważny był mechanizm  s e k u l a r y z a c j i  s ł ó w  i  w y r a ż e ń, które za-chowują pamięć religijnego pochodzenia, ale w obiegu potocznym  nie niosą już religijnychsensów czy skojarzeń. Gdy ktoś mówi „jak Boga kocham”, to przecież nie znaczy, iż spełniaakt adoracji Stwórcy. Wyrażenie to zapewnia nas jedynie o prawdziwości przekazanej infor-macji, ma ten sam ciężar retoryczny, co „słowo daję”, „słowo honoru”, czy „niech mnie kulebiją”.

Podobnie powiedzonko „diabli wiedzą” nikomu przy zdrowych zmysłach nie wyda siępochwałą Upadłych Aniołów (znaczy tyle, iż w danej kwestii nie ma godnych zaufania rze-czoznawców).Poezja – reprezentująca postawę areligijną – korzystała z gotowych rezultatów sekularyza-cji mowy potocznej. Czyniła tak jednakże pod warunkiem, iż normy jej poetyki dopuszczałyobecność banału w wierszu.

Nie dotyczy to zatem wszystkich postaci poezji ówczesnej, jedy-nie niektórych, m.in. liryki kabaretowej, wierszy agitacyjnych, utworów neoklasycznych. Nieodnosi się zwłaszcza do twórczości awangardzistów, nienawidzących banału. Musieli oniszukać sposobów, które pozwoliłyby pogodzić dwa sprzeczne cele: odzyskanie pełni znaczeńetymologicznych języka religii i jednoczesne pozbawienie ich religijnego charakteru.

Podobne prace

Do góry