Ocena brak

Poezja wobec religii - Liryka prawd niepodważalnych

Autor /Edek55 Dodano /29.04.2011

„W latach dwudziestych – piszą Michał Głowiński i Janusz Sławiński – najgłośniejszymdziełem poezji religijnej był tom Staffa Ucho igielne (1927). Jednakże bardziej zamykał onpewien styl jej uprawiania, niż wyznaczał kierunki rozwoju. Zjawiskiem nowatorskim oka-zała się ta Poezja religijna, która wykorzystywała zdobycze literackie epoki, posługując sięukształtowanym przez nią językiem. Największym dokonaniem w tej dziedzinie jest twór-czość Lieberta”.Liryka prawd niepodważalnych: tak można określić twórczość Jerzego Lieberta (1904 –1931). Młody, głęboko wierzący poeta, świadom rychłej śmierci, miał na pytanie, jak istniejeświat, odpowiedź gotową – w doktrynie Kościoła katolickiego. Stwierdzał dobitnie w wierszuJeździec:

Jedno wiem, i innych objawień

Nie potrzeba oczom i uszom –

Poezję traktował tak samo jak wiarę – jako posłannictwo zgodne  z wolą Boga. Wołał wwierszu Poeci:

To nieprawda, byś Ty poetów

Nie kochał, ich słów nie słuchał.

Lecz, podobnie jak wiara, poezja musiała być, zdaniem Lieber –  ta, odpowiedzialnym, anierzadko wręcz heroicznym  z a d a n i e m  m o r a l n y m, które czym jest? procesem, ży-ciem, nie zastyga w hieratyczny dogmat, domaga się ciągłych udoskonaleń. Prawdy objawio-ne nie przemieniają się w uniwersalną receptę na życie, nie wyzwalają od przymusu wciążnowych decyzji moralnych. Świat zaskakuje nas każdej chwili najdziwniejszymi powikania-mi. Za każdym razem należy rozstrzygać, pod jakimi postaciami ukrywa się Dobro, a podjakimi Zło, i za każde błędne rozpoznanie ponosić odpowiedzialność – przed Bogiem. O tymmówią dwa następne wersy cytowanej strofy znane szeroko między  innymi dlatego, że jakomotto dla swoich poezji wybrał je Krzysztof Kamil Baczyński):

Uczyniwszy na wieki wybór,

w każdej chwili wybierać muszę.

Wybierać – między czym a czym? W poezji Lieberta pojawiają się dylematy wyboru:

1. między różnymi koncepcjami – czy „barwami” – wiary: radosnej, dziecinnej, filozofującej, tragicznej, niekiedy bliskiej pierwotnym wyobrażeniom pogańskim, to znów złączonej zjakimś wyrazistym nurtem chrześcijańskiej hagiografii, z aurą charakterystyczną dla typowopolskiego kultu maryjnego;

2. między trudnymi do pogodzenia wyobrażeniami Bytu (zwłaszcza jego strony niedostępnej człowieczemu doświadczeniu: boskiej, anielskiej, szatańskiej);

3. między poezją ciemną i jasną, skomplikowaną i zredukowaną do słów najprostszych;tradycja liryki religijnej kusi zawiłościami baroku, świadomość ogromu niewiedzy i ułomno-ści rozumu domaga się słów ciemnych, ale ufność pragnie prostoty i dyktuje taką modlitwę,jak w zakończeniu Poetów:

Świat widzimy na dłoni Bożej,

Cud w nas samych dzieje się co dzień.(...)

Od słowa ciemnego chroń nas,

Od słowa ciemnego wybaw.

Dla autora Bożej nocy* żaden z trzech wskazanych tu obszarów wyboru (wyznaniowy, fi-lozoficzny, pisarski) ani jakikolwiek inny krąg ludzkich doświadczeń nie jest – sam przez się– ani bardziej, ani mniej doniosły od pozostałych. Nad każdym czuwa Bóg, w każdym czaisię Szatan, wszędzie unosi się ten sam niepokój człowieczy: jak postępować? jak żyć (myśleć,pisać, czuć), by znaleźć drogę do Boga. Dlatego nie wolno dzielić ludzkich doświadczeń namniej oraz bardziej oddalone od wiary. Wszystkie myśli oraz fale poruszeń serca zbiegają sięw tym jednym punkcie. Wszystkie – oglądane z tego najwyższego punktu – odznaczają się tąsamą doniosłością.

Skoro tak, zatem również utwory Lieberta nie poddają się podziałowi na „religijne” i „are-ligijne”. Ta opozycja w odniesieniu do autora  Lisów* traci rację bytu. Owszem, bez trudupotrafimy wskazać w jego dorobku śmiałe  e r o t y k i, sugestywne dzieła liryki  o n i r y c z ne j  (o b r a z y  s n ó w) czy  w i e r s z e  p r o g r a m o w e, zawierające refleksje nad trudempoety. Lecz o czymkolwiek pisze Liebert, ostatecznie zajmuje się  d r o g ą  c z ł o w i e k a  do  B o g a. Cokolwiek staje się tematem jego wiersza, bohaterem lub obiektem obserwacji –Panna Maria, święty Franciszek z Asyżu, święta Genowefa, aniołowie, biesy, Norwid, War-szawa, sen, mogiły, koguty, lisy, sprzęty domowe, rtęć w termometrze człowieka chorego nagruźlicę mózgu – nic z tych rzeczy nie istnieje samo dla siebie, wszystko przemienia się wznak, szyfr, m e t a f o r ę  w y o b r a ż e ń  r e l i g i j n y c h.

Wiersz o śnie jak zauważa Ja-cek Łukasiewicz – mówi o grzechu, wiersz o kogutach – daje obraz wysłanników szatana,podobnie jego tajemnicze Lisy tylko pozornie są poświęcone zwierzętom, w rzeczywistościponawiają wizję kuszenia człowieka przez diabła, aż do momentu, kiedy to człowiek kuszonystaje się jednym z nich (lisów, diabłów).Religijność młodego poety dojrzewała stopniowo, z roku na rok stawała się subtelniejsza iwzbogacana lekturami, weryfikowana w twórczości poetyckiej (informują nas o tym świa-dectwa przyjaciół poety, m. in. Jarosława Iwaszkiewicza, oraz listy do Agnieszki, towarzyszkireligijnych poszukiwań, która w trakcie trwania korespondencji przeszła z judaizmu na kato-licyzm, a po jakimś czasie zdecydowała się na życie klasztorne).

W poezji Lieberta zmieniał się wizerunek Boga. Bóg Lieberta nie ma jednej twarzy – bywaBogiem, jak już wiemy, skorym do zabawy (Pan Bóg i bąki), także rozumiejącym powołaniepoety (Poeci), pogodzonym z ludzkimi słabościami, takimi jak upodobanie do  zmysłowegopiękna natury (Colas Breugnon), nadto Bogiem obecnym w człowieku i jak człowiek wymy-kającym się poznaniu (,,Uczę się ciebie, człowieku”). Lecz przede wszystkim Bóg Liebertajest Wszechobecny oraz wszechwiedzący. Los żadnej istoty ludzkiej nie jest Mu obojętny,każdego nieprzerwanie obserwuje, ocenia ludzkie myśli, słowa, uczynki; także pragnieniapodświadome; potępia błędne rozeznania czy mylne wzruszenia. Nic się przed Nim nie udazataić. Taka stuprocentowa  p e w n o ś ć  n i e o s a m o t n i e n i a  nie każdemu człowieko-wi dana jest wraz z wiarą.

Łatwiej przyjąć religijną  t e o r i ę  B y t u (o n t o l o g i ę) niżreligijną  t e o r i ę  m o r a l n o ś c i (e t y k ę); łatwiej zaakceptować wizję Boga jako Pierw-szej Przyczyny świata niż jako czynną i czujną bez przerwy Instancję Moralną, którą rzeczy-wiście obchodzi codzienność każdej jednostki, a także problemy  narodów, państw, konty-nentów. (Nie potrafił zdobyć się na taką pewność boskiej wszechwiedzy i wszechobecnościKrzysztof Kamil Baczyński, spadkobierca Lieberta, gdy pisał w czasie wojny, „że wszystkoBogu nadaremno”, i dodawał: „Zostanę sam. Ja sam i ciemność”).Zdawać by się mogło, że wiara Lieberta to gwarancja szczęścia.

Tymczasem to nie szczę-ście, lecz udręka. W życiu człowieka obserwowanego i ocenianego bezustannie „z góry” po-jęcia prywatności, intymności, tajemnicy osobistej tracą sens. Wszędzie może przydarzyć siębłąd, który okaże się grzechem. To przeświadczenie zmusza „ja”  liryczne w poezji Liebertado bezustannej samokontroli i samooceny. Ale samoocena – i jej  rezultaty – także znane sąBogu i oceniane w kategoriach skruchy lub pychy, szczerości lub nieszczerości. Nie maucieczki. Wiara staje się ciężarem, rodzi – znany dziejom religijności – krzyk buntu:

Dokąd mnie będziesz gnębił, gniótł,

Smolisty stropie, smołą trwożył?

Rozdawco plag, szafarzu cnót,

Bezgwiezdny szpiegu boży

Ale czy wszystkie obrazy „Bożej nocy” wspierają tę interpretację? Tradycyjne wyobraże-nia Boga mało mają wspólnego z takimi atrybutami, jak – trzykrotnie przywalana – smolą,która koresponduje z wyrażeniem „ciemny Sens Wszechrzeczy”.

Jeżeli rację ma krytyk, że wwierszu Lieberta „Koguty” – kogut to „ptak piekielny”, wysłannik szatana, dlaczego w „Bo-żej nocy” ten sam motyw miałby diametralnie zmienić sens? Ina koniec: czy to logiczne, żebyBóg by” własnym szpiegiem? A przecież właśnie tak, „szpiegiem bożym”, nazwano „ty” li-ryczne tego wiersza. Masz do wyboru: uchylić wyrażone tu wątpliwości lub interpretację„Bożej nocy” poprowadzić w innym kierunku. Może to wiersz o Szatanie, nie o Bogu?

Podobne prace

Do góry