Ocena brak

Poezja wobec katastrofy - Typowość

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

W dziele katastrofisty  g i n ą c y  b o h a t e r  musiał być kimś reprezentatywnym dla zdą-żającej ku katastrofie wspólnoty. Musiał być  t y p o w y, pozbawiony właściwości, którezwracając na siebie uwagę – oddalałyby myśl o powszechności opisywanej tragedii. Gdy takibohater ginął (lub uświadamiał sobie rychły kres swej egzystencji), to miało znaczyć, iż wrazz jego  ś m i e r c i ą  p r z e d w c z e s n ą, n i e n a t u r a l n ą  i  n i e p r z y p a d k o w ąulegają zniszczeniu fundamentalne wartości dotychczasowej kultury.

Więc sławę nam znaczono stworzyć – bezimienną,

jak okrzyk pożegnalny odchodzących – w ciemność.

– pisał Czesław Miłosz w zakończeniu wiersza O książce. Lecz dla poetów owa bezimienność(jako warunek typowości) stanowiła trudne zadanie artystyczne. W liryce – z istoty rzeczyzwróconej ku indywidualności niepowtarzalnej, osobnej, konkretnej – spełnienie nakazu ty-powości wymagało specjalnych decyzji pisarskich.Podstawowym chwytem ukazania „ja” lirycznego jako postaci typowej była sugestia, iżpodmiot wiersza katastroficznego  j e s t  i  n i e  j e s t  autoportretem autora.

Tożsamośćpodmiotu lirycznego i autora nie była więc zanegowana całkowicie (osłabiałoby to siłę bólu),była natomiast podawana w wątpliwość, nie do końca pewna. Jeżeli Miłosz w wierszu Ptakipytał: „Czym jestem, czym ja jestem i czym oni są?”, to znaczyło, że bezpieczna pewnośćświata i siebie samego znalazła się w stanie zagrożenia. Jeżeli inny autor, jak w cytowanym tujuż wierszu Flukowski, musiał się upewnić, iż to on, („to na pewno ja”), czytelnik miał prawoprzypuszczać, iż identyfikacja własnej osoby (własnej twarzy) sprawiała mu kłopot i wyma-gała wysiłku.

Powody takich niepewności i zadziwień były proste. Oto bowiem jednostka, która stawałasię symbolem skazanego na zagładę ogółu, traciła kontury tożsamości, czuła się jedną z wie-lu, a jej biografia okazywała się czymś powtarzalnym. Tak kształtował się znamienny dlakatastroficznej wyobraźni  c h w y t  p o d w o j e n i a  l u b  z w i e l o k r o t n i e n i a  w i ze r u n k u  l i r y c z n e g o „j a”. W Świtach Miłosza jest to chwyt retoryczny, polegający nazamanifestowaniu woli wyjścia z jednorazowości istnienia, woli motywowanej głodem wie-dzy o tym, co się wkrótce stanie:

Za mało. Życia jednego za mało.

Dwa razy żyć musiałbym na smutnej planecie,

w miastach samotnych, we wsiach pełnych głodu,

patrzeć na wszelkie zło, na rozpad ciał,

i prawa zbadać, którym był podległy

czas, co nad nami jak wiatr ze świstem wiał.

W Odwracam twarz Flukowskiego proces ten został poetycko udosłowniony (na granicyumowności i fantastyki), a także jasno skomentowany:

To na pewno

ja,

bezradny i przygnębiony,

patrzę ze zdziwieniem na innego, jak po zdobycz sięga,

i czyny człowieka liczę

między pierwszą a drugą europejską wojną.

Ale twarz, która patrzy, jest jakby nie moja

i nie spogląda ona jedną parą oczu

na to, co się dzieje

to odwrócone nagle we wszystkie strony

jednocześnie

moje poczwórne oblicze.

Nieporównanie łatwiej można było uzyskać efekt typowości w liryce pośredniej (zbliżają-cej się do epiki lub dramatu). Bohater nie będący autoportretem autora, występujący jako„on” lub „ty”, stawał się znakiem idei, pojęciem, słowem – aż do całkowitego uprzedmioto-wienia. Ideą (bardziej niż człowiekiem) jest Anna z  Pieśni Miłosza, postać obdarzona coprawda imieniem, lecz bezimienna w tym sensie, że pozbawiona prywatności, zbudowanawyłącznie z poglądów, składająca się z figur myśli (nieubłaganie pesymistycznych). Jakoznaki języka (dźwięki śpiewu) przedstawieni są w Kołysance Miłosza wojujący „chłopcy”: tonie tyle żywi ludzie, ile rytmy zrodzone z piosenki żołnierskiej Rozkwitały pęki białych róż.Często stosowanym w poezji katastroficznej środkiem typizującym postać było pokazaniejej jako  r o l i  s p o ł e c z n e j (zawodu, funkcji, przysłowiowej śrubki w machinie wojen-nej).

Rolą – znakiem – przedmiotem jest np. lotnik w wierszu Czechowicza Wojenne echo(1938). Nieprzypadkowo kolejność obrazów w tym wierszu wyraźnie faworyzuje rzeczy, naplan pierwszy wysuwa zdarzenia w świecie materii martwej (nim pojawi się informacja oistocie ludzkiej). Najpierw widzimy rzeczy, które przesłaniają  ludzi: „Linię kolejową obsiałopiechotą”. Ważny jest wybór słowa: „piechota” to mniej niż piechurzy, to masa, substancjawojny, jej ginące ziarno. Podobny obraz osaczenia człowieka przez rzeczy pojawia się w opi-sie (wojennego) nieba. I tu najpierw widać pękanie detalu, skrzydło samolotu, bomby:

Gdy się skrzydło kruszy w ciężkim płaczu bomb,

Dopiero później, z trudem, między materią wojny, w śmiertelnym ogniu, dostrzegamy lotnika:

lotniku, sondujesz śmiercią wiatrów głąb

lecący jasnym ogniotryskiem.

Kometowy, zlatuj.

Po cóż krzyczeć: – Ratuj!

nad pobojowiskiem...

Podobne prace

Do góry