Ocena brak

Poezja wobec katastrofy - Katastrofizm historiozoficzny

Autor /Wincent Dodano /29.04.2011

„Ale nie chodzi przecież o same wojny (...), wymiar był o wiele większy. Chodziło o ko-niec pewnego świata. Można powiedzieć, że świat się systematycznie kończy” – tak uzupeł-niał swą charakterystykę katastrofizmu Czesław Miłosz.Obok wymiaru politycznego zjawisko to miało więc także wymiar historiozoficzny (histo-riozofia – filozofia dziejów, poszukująca praw uniwersalnych, które rządzą historią ludzko-ści). Myśl przewodnia  k a t a s t r o f i z m u  h i s t o r i o z o f i c z n e g o  sprowadzała siędo przeświadczenia, iż kultura znajduje się w stanie kryzysu, jej podstawowym wartościomgrozi – w najbliższej przyszłości – zagłada.

Odpowiedzi na pytania o przyczyny kryzysu, jegozasięg, przebieg, wreszcie o kształt świata, jaki wyłoni się po katastrofie, nie były już tak jednomyślne. Wśród wewnętrznych źródeł śmiertelnej choroby, która toczy cywilizację XX wie-ku, wskazywano prymat techniki nad kulturą, „materializację życia” (Florian Znaniecki) pa-raliżującą rozwój duchowy człowieka. Jednostka przestaje być barwną, oryginalną indywidu-alnością, ulega „zbydlęceniu”, poddaje się przeżyciom „bebechowym” – zapominając o „me-tafizycznym dreszczu” (Witkacy) i stopniowo, acz nieuchronnie przeistacza się w pozbawionącech szczególnych szarą cząstkę szarej masy (ludzkiego mrowiska).

Rozważano też kwestięzagrożeń zewnętrznych, nadciągających od Wschodu, jak bolszewizm, azjatyckie „żółte nie-bezpieczeństwo”, „panmongolizm” (Marian Zdziechowski).W kręgu refleksji katastroficznej naukowe, poważne ujęcia sąsiadowały z mitami kulturymasowej, z opowiastkami prozy i prasy brukowej, ekscytującej się sensacyjnymi pomysłami zdziedziny, którą dziś nazywamy „spiskową teorią dziejów” (zmowa Żydów, knowania maso-nów i tym podobne fantazje).Katastrofę pojmowano już to jako niefortunny zbieg okoliczności przypadkowych, już tojako konieczność wymuszoną przez logikę dziejów.

U podstaw  k a t a s t r o f i c z n e j  f i lo z o f i i  p r z y p a d k u  znajdowało się przekonanie, że Europa mogłaby uniknąć wstrząsu,gdyby w porę zrozumiała zagrożenie i przedsięwzięła środki zaradcze. Teraz jest na to zapóźno. Taka świadomość rodziła gorycz, potęgowała siłę wzajemnych oskarżeń, a krach do-tychczasowej formacji kulturowej ukazywała jak koniec świata.

F i l o z o f i a  k a t a s t r o fy  k o n i e c z n e j, odwrotnie, kazała traktować zbliżające się, owszem, bolesne, ale nieod-wracalne przemiany jako wyrok siły wyższej, rezultat praw sterujących dolą człowieczą, nie-zależnych od ludzkiej woli. Dla Zdziechowskiego był to wyrok Boga, dla Witkacego – prawi-dłowość rozwoju społeczeństw i kultur. Niektórzy zdobywali się  na heroiczny optymizm.Rozumowali tak: skoro awarie systemów wartości powtarzają się w historii cyklicznie, a pokażdej następuje odnowa, zatem i po bliskich wstrząsach XX wieku winno nastąpić odrodze-nie, które może okazać się – kto wie? – oczyszczeniem...

Podobne prace

Do góry