Ocena brak

Poezja neoklasyczna (jeszcze o skamandrytach) - Ratunek w liryce roli

Autor /Bronislaw444 Dodano /29.04.2011

Uświadamianym przez poetów zagrożeniem ideałów klasycyzmu był nadmierny indywi-dualizm, przesadna skłonność do autoanalizy. Łatwiej można sobie poradzić z lękiem przedświatem niż z lękiem przed samym sobą. „Lecz przerażenie większe porywa / Gdy spojrzę wsiebie”, pisał Iwaszkiewicz w Powrocie do Europy. Przeciwwagą dla tych orientacji stawałasię  l i r y k a  r o l i, która polega na tym, iż poeta „udziela głosu” innej niż on sam postaci,pozwala jej „być sobą”, dba ojej suwerenność – niezależnie od tego, czy jest to postać bliskamu i droga, jak np. Kochanowski przemawiający w Gospodarstwie* Iwaszkiewicza, czy też zgruntu obca, jak Judasz monologujący w Judaszu Staffa.

Wiersz stawał się czymś w rodzajumonologu dramatycznego; do dramatu zbliżał się także naśladując dialog: tak zbudowana jestPieśń z Poematu o czasie zastygłym (1933) Czesława Miłosza oraz tegoż autora Dialog ztomu Trzy zimy (1936). Rzecz jasna, wybór liryki roli nie oznaczał automatycznie uznaniaideologii klasycyzmu. Wszak postać mówiąca w danym wierszu mogła głosić idee nihili-styczne. Lecz nawet w takim tekście pozostawał zachowany dystans autora wobec podmiotu,dystans pozwalający sądzić, iż poeta informuje nas o danej postawie, co wcale nie znaczy, żesię z nią solidaryzuje.Klasycyzm pragnął zobiektywizowanej wizji świata.

Po to kierował lirykę w stronę dra-matu, zbliżał ją do form epickich czy dydaktycznych – widząc w tym synkretyzmie rodzajówi gatunków literackich możliwość uwolnienia się od ograniczeń (i kaprysów) niekontrolowa-nego subiektywizmu. Ciążenie neoklasyków ku liryce roli potwierdziło się w czasach drugiejwojny światowej (cykl Głosy biednych ludzi Czesława Miłosza), a zwłaszcza po drugiej woj-nie światowej, gdy pojawiły się arcydzieła klasycyzmu: Tren Fortynbrasa, Powrót prokonsulaoraz monologi Pana Cogito Zbigniewa Herberta.

Podobne prace

Do góry