Ocena brak

Poezja neoklasyczna (jeszcze o skamandrytach) - Ocalić przed zamętem

Autor /Bronislaw444 Dodano /28.04.2011

Klasycyzm w poezji XX wieku nazywano także  n e o k l a s y c y z m e m; obie nazwy sązadomowione w historii literatury – będziemy się nimi posługiwali wymiennie, traktującokreślenia „neoklasyczny” i „klasycystyczny”jako synonimy. Kierunek ten, jak większośćdążeń ówczesnych artystów, był zjawiskiem międzynarodowym. I jak większość „izmów”XX wieku – chciał jedności etyki i estetyki. Poglądy na sztukę  i rolę twórcy wynikały zeświatopoglądu. Najważniejszą cechą wszystkich klasycyzmów europejskich stanowiło widze-nie człowieka w dwu nakładających się na siebie perspektywach: uniwersalnej i historycznej.W  p e r s p e k t y w i e  u n i w e r s a l n e j  eksponowano – jako problem, który powinienbyć główną troską artysty – wewnętrzny, odwieczny konflikt natury ludzkiej, polegający na  ro z d a r c i u  m i ę d z y  ż ą d z ą  ł a d u  a  k a p i t u l a c j ą  w o b e c  z a m ę t u.

Ów konflikt dostrzegano także w dziejach kultury i cywilizacji, analizowano w  p e r s p e k t y w i eh i s t o r y c z n e j, kiedy to zmaganie wewnętrzne jednostki przestaje być jej troską prywat-ną, upowszechnia się błyskawicznie, zarażając sobą coraz liczniejsze zbiorowości, klasy inarody, kraje i kontynenty. Wtedy to ludzkość wkracza w zamęt wojny, wykrwawia się wrewolucjach, popada w rozprzężenie obyczajów, a fundamentalne normy moralności ulegająrozpadowi.Neoklasycyzm uważał za swoją najświętszą powinność obronę ładu oraz przeciwdziałaniechaosowi – jako zjawisku psychologicznemu, panoszącemu się wewnątrz człowieka, i jakochorobie społecznej, nękającej ludzkość od zarania dziejów (do dziś).

Obie perspektywy, psychologiczna i historyczna, podlegały prostej hierarchii wartości.Klasycyzm precyzyjnie rozróżniał Dobro i Zło (nie miał w tym względzie żadnych wątpliwo-ści). D o b r o  dla neoklasyka  o z n a c z a ł o  z g o d ę  n a  ś w i a t, pokorę wobec przemi-jania, umiejętność współistnienia z naturą, troskliwą pamięć o dziejach ludzkości i poczucieuczestnictwa w ich trwaniu. Celem był stan, w którym słabną wątpliwości, niejasne hipotezyustępują obrazowi świata – scalonemu i komunikującemu jedną, ostateczną prawdę na swójtemat. Wtedy to, jak pisał Julian Tuwim w Rzeczy czarnoleskiej* (1929) –

Z chaosu ład się tworzy. Ład, konieczność.

Jedyność chwili, gdy bezmiar tworzywa

Sam się układa w swoją ostateczność

I woła, jak się nazywa.

Dążenie ku takim chwilom komfortowym było niezgodą na rozpacz, miało uzdrawiać (za-równo twórcę, jak i czytelnika), koić ból istnienia, uczyć wiary w możliwość dotarcia doprawdy materii i mowy, odkryć ich niezagasłe piękno. „Winieneś znaleźć spokój” – zapewniał swego czytelnika Jarosław Iwaszkiewicz w tomiku Lato 1932 (1933), określając tym sa-mym –najzwięźlej – t e r a p e u t y c z n y  c e l  p o e z j i  n e o k l a s y c z n e j.

B o h a t e r e m  p o z y t y w n y m  tej poezji był człowiek, który ów upragniony spokójodnalazł: ktoś dojrzały, zdolny do myślenia o swojej biografii  w kategoriach obowiązku iodpowiedzialny za los innych; poważny, a jednocześnie umiejący  cieszyć się życiem, niestroniący od żartu i uciech zmysłowych, zwłaszcza gdy zmysły chłoną piękno przyrody lubarcydzieła geniuszu ludzkiego (dorównujące urodą naturze – zgodnie z antyczną teorią mime-sis). Nadto jeszcze – człowiek wykształcony i zarazem skromny, pielęgnujący kunszt mowykomunikatywnej. Komunikatywność, czyli zdolność do jasnego formułowania myśli, stano-wiła tutaj ważny dowód, a zarazem sposób na obronę ładu. Neoklasyk cenił mądrą prostotęstarych mistrzów, naśladując ich pragnął szczerze, by – jak pisał Leopold Staff w Ars poeti-ca* (1936) –jego wiersz, idący echem „z dna serca”, stał się –

Tak jasny, jak spojrzenie w oczy

I prosty, jak podanie ręki.

Z kolei  Z ł o  to dla neoklasyka  p o d d a n i e  s i ę  c h o r o b i e, która objawia się po-przez poczucie bezsensu istnienia, powoduje zerwanie przymierza ze światem, odrzuceniewięzi z naturą, a także z kulturą przeszłości. Taka (chora) świadomość rodzi wyniszczającyniepokój, który potęguje się – aż po depresję psychiczną, ta zaś objawia się albo w samolub-nej izolacji (postulowanej przez symbolizm), albo w rozpaczliwej bierności (dekadentyzm),albo wreszcie w niepohamowanej rządzy niszczenia „starego świata” (najpierw romantyzm,potem ekspresjonizm, wreszcie futuryzm).Wizerunek przeciwnika klasycyzmu musiał być, co zrozumiałe, nagromadzeniem cechprzeczących ideałom tego nurtu.

Tak więc  b o h a t e r e m  n e g a t y w n y m  został tuosobnik niezrównoważony, niecierpliwy, niedojrzały (dziecinny – w złym tego słowa znacze-niu), niezdolny do akceptacji świata i samego siebie, ulegający wzburzonym emocjom – aż dozałamania nerwowego i agresji, tym większą budzącej grozę, im łatwiej znajdującej naśla-dowców.

Podobne prace

Do góry