Ocena brak

Poezja kabaretowa - Nie tylko radość

Autor /Waldek9999 Dodano /28.04.2011

Zarówno krytyka Dwudziestolecia, jak i późniejsze opracowania utrwaliły obraz pierw-szych lat niepodległości jako czas beztroskiej zabawy, młodzieńczej ekstazy, przy czym wła-śnie twórczość skamandrytów miała być potwierdzeniem tej wizji. Wszak to w kręgu skamandryckim wykrzykiwano dziecinne zachwyty:

„Zielono mam w głowie i fiołki w niejkwitną” (z wiersza Wierzyńskiego).Współczesny historyk literatury, Stefan Żółkiewski nazwał pierwsze dziesięciolecie Polski Odrodzonej  d z i e s i ę c i o l e c i e m  j a s n y m, a drugie – c i e m n y m. Otóż jeżeli czy-tamy utwory dziesięciolecia „jasnego” na tle dwóch – otaczających go – katastrofizmów: tegoz przełomu XX wieku i tego z lat poprzedzających drugą wojnę światową, nie możemy sięoprzeć wrażeniu, iż w pierwszych latach niepodległości było poetom weselej. A jednak niesamą radością żyła ówczesna liryka.

Utwory pikadorczyków manifestowały nie tylko mło-dzieńczą, niepohamowaną wesołość: wiele w nich zadumy, melancholii. „W wierszach Tuwima mieszały się nastroje, następowało gwałtowne przechodzenie od żywiołowej radości dorozpaczy” – pisze współczesny badacz. Podobnie rozumuje świadek epoki, poeta Adam Wa-żyk; jego zdaniem zarówno u Wierzyńskiego i Tuwima, podobnie u futurystów, dominowałaco prawda euforia, ale już wówczas, powiada, „w młodej poezji powtarzały się przeskoki odoptymizmu do rozpaczy, od radości do przygnębienia.”Sprzyjał temu kabaret, kabaretowa zasada „składanki”.

Podobne prace

Do góry