Ocena brak

Poezja filozoficzna - Pocałunek skamandryty

Autor /Edek55 Dodano /29.04.2011

Był człowiekiem niewysokim, w kawiarniach literackich krążył taki dowcip: przyjechałapusta dorożka, z której wysiadł Bolesław Leśmian. Legenda mówi, że Tuwim całował go wrękę.Ten hołd składany przez poetę ze stolicy poecie z prowincji – może trochę na kabareto-wą modłę efekciarski – dobrze świadczył o zawodowej przenikliwości Tuwima.

Bo Leśmianbył twórcą genialnym. Wyrastał z symbolizmu, z zauroczenia ludowością, z fascynacji reli-giami Wschodu, korzystał z nauk pobieranych u filozofów (przede wszystkim u Bergsona).Był dzieckiem swojej epoki, a przecież pozostał kimś najzupełniej odrębnym. Niepodobny dożadnego z autorów wcześniejszych. P o e t a  b e z  m i s t r z ó w, m i s t r z  b e z  n a ś l a d ow c ó w. Obdarzony niesamowitą inwencją wyobraźni, odważny w kształtowaniu polszczyznyswoich wierszy tak, jak gdyby sam ją wymyślał od nowa. Dzisiaj jest zaliczany do grona naj-większych – nie tylko w Polsce.

Tylko kto o tym w Dwudziestoleciu wiedział prócz Tuwima?Brawurowe, nieprześcignione słowotwórstwo pana notariusza z prowincji wydawało siękarykaturą młodopolskiej maniery, albo gorzej: świadectwem nieporadności stylistycznej!Dopiero gdy został członkiem Polskiej Akademii Literatury (1933), jego dorobek zaczął bu-dzić żywsze echa w krytyce. W 1936 roku wydał Napój cienisty, tom uznany za wydarzenie.W rok potem zmarł na zawał serca.Poezję tak bogatą i wielostronną możemy czytać na różne sposoby. Możemy poddać sięurokowi fantazji, wejść w świat łudząco podobny do baśni – graniczącej z horrorem, prowa-dzącej w zaświaty i nicość.

Możemy podziwiać wspaniałe odrodzenie ballady – gatunku, któ-ry na początku XIX stulecia odegrał znaną rolę w inwazji romantyzmu (Mickiewicz), a wnaszych czasach, w końcu XX wieku stał się pomostem łączącym poezję z piosenką, z estra-dą, z kulturą masową (ballady Leśmiana śpiewa się w Polsce od lat sześćdziesiątych). Może-my głęboko przeżywać jego lirykę osobistą, p o e z j ę  m i ł o ś c i  i  ś m i e r c i – p r z e ł am u j ą c ą  w s t y d  c i a ł a, c i e r p i e n i a, r o z p a d u. Możemy delektować się grą po-wagi i żartu, łączeniem spraw ostatecznych z humorem (o różnych odcieniach czerni).Która z naszkicowanych tutaj dróg lektury unosi się ponad innymi? Żadna. Tym, co w jegopoezji najdonioślejsze i najwyższe, jest  f i l o z o f i a.

Podobne prace

Do góry