Ocena brak

Poezja epigramatyczna (w pobliżu Skamandra) - Inskrypcje Dwudziestolecia

Autor /Bronislaw444 Dodano /29.04.2011

„Epigramatami” nazywano w czasach starożytnych wierszowane napisy (i n s k r y p c j e)umieszczane w przestrzeniach kultu, na przedmiotach o szczególnej wartości symbolicznej:pomnikach, grobowcach, dziełach sztuki. W arcydziełach „miniaturyzmu” Dwudziestoleciapamięć antycznej genezy zostaje odświeżona i – natychmiast zakwestionowana!

Pewne elementy dawnej inskrypcji ocala się, inne usuwa lub wymienia. Zdarza się, że miniatura lirycz-na wydaje się zrazu opisem przedmiotu, który kiedyś ozdabiano inskrypcjami, lecz wkrótcesię okazuje, że to żart poety, gdyż nosicielem inskrypcji nie jest przedmiot, lecz – człowiek!Dzieje się tak w Exegi monumentum Tuwima:

Smutek mnie obrósł kamieniem

I trwam wspaniale żałobny.

Kto ja jestem?Kamień nagrobny

Z wyrytym twoim imieniem.

Ten sam chwyt (choć realia odmienne) znajdujemy w Talerzu z Kopenhagi Pawlikowskiej:

Z okrągłego siwego morza

wychodzi chłopiec nagi

i podaje swą złotą nagość,

jak na talerzu z Kopenhagi.

W epigramatach lirycznych Dwudziestolecia inny jest nastrój niż w pradawnych inskryp-cjach nagrobnych. Na miejsce dostojnej powagi wkracza dowcip. A jeżeli wiersz zachowujepowagę, to zazwyczaj dziwnie „migotliwą”, na granicy ironii i autoironii. W wierszach na-wiązujących do tradycji nagrobkowej autor szuka takich komplikacji, które niweczą zależnośćod szacownego wzorca.Popatrzmy, jak to robi Gałczyński w drobiazgu lirycznym z 1929  roku pt. Na śmierć mo-tyla przejechanego przez ciężarowy samochód. Nie opłakuje człowieka, lecz owada. Zamiasthołdu, stosownego w poezji żałobnej, mamy reprymendę w stylu „doigrałeś się, sam sobiejesteś winien”:

Niepoważny stosunek do życiafigla ci w końcu wypłatał:

nadmiar kolorów,

brak ideizawsze się kończą wstydem isą wekslem bez pokrycia,

mój ty

Ni przypiął n iprzyłatał!

Zdaniem Artura Sandauera ten epigramat można interpretować w kategoriach  l i r y k i  ma s k i, jako wypowiedź osobistą, autoironiczną. To Gałczyńskiego karcono za „niepoważnystosunek do życia” oraz „nadmiar kolorów, brak idei”.W poezji Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej polemika z tradycją nie jest aż tak osten-tacyjna. O śmierci (w wierszu Umarły) mówi bez zamiaru parodystycznego.

Spadłeś z ziemi jak gdyby do morza

w gorzkie i czarne bezkresy.

Pożarły cię złote ryby:

Arktury i antaresy...

Ale i tutaj widać dążenie do wytrącenia słów z dostojnej jednoznaczności. Wyrazy, którezwykliśmy odczytywać dosłownie, poetka obdarza znaczeniami przenośnymi. „Gorzkie iczarne” bezkresy nicości, w którą się spada po śmierci, są podobne do morza. Porównaniewydaje się słabe, niezobowiązujące, co sugerują słowa „jak gdyby”. Lecz raz zaczęta  m e t af o r y z a c j a  nabiera rozpędu.

Skoro przestrzeń pośmiertna wydaje się morzem, zatem nie-chże jak w morzu odbiją się w niej gwiazdy („Antares” i „Arktur” są nazwami gwiazd). Prze-nośnie rodzą przenośnie. Odbicia gwiazd stają się w ocenie nicości złotymi rybami – po to, bypożreć (zatopić w nicości) człowieka. Groza śmierci zostaje w tej grze  p r z e k s z t a ł c e ńs e m a n t y c z n y c h  spotęgowana i obłaskawiona.

Podobne prace

Do góry